Archiwum miesiąca Lipiec, 2015

 

Drewniane elementy wyposażenia wnoszą do domu niepowtarzalny urok. To właśnie naturalne ciepło i wygląd drewna sprawiają, że otaczamy się nim z przyjemnością. Wykonane z tego pięknego materiału, oryginalne wieszaki czy ozdobne szablony to doskonały sposób na niebanalną aranżację pomieszczeń.

 

Zakupione lub wykonane samodzielnie drewniane szablony i wieszaki możemy pomalować, co pozwoli na ich zabezpieczenie oraz nadanie im atrakcyjnej kolorystyki. Posłuży do tego Lakierobejca Ochronno-Dekoracyjna VIDARON. Estetyczną, transparentną powłokę o wysokim połysku, z widocznym usłojeniem drewna, uzyskamy w trzech prostych krokach:

 

1. Sprawdzenie stanu podłoża – powierzchnia przeznaczona do malowania powinna być sucha, gładka i pozbawiona zabrudzeń. Ewentualne plamy przemywamy rozcieńczalnikiem nitro lub benzyną ekstrakcyjną. Jeśli jest to konieczne, drewno należy przeszlifować papierem ściernym o gradacji ok. 120-320, a następnie dokładnie odpylić.

 

2. Aplikacja pierwszej warstwy wyrobu – mieszamy Lakierobejcę i nakładamy jej pierwszą warstwę za pomocą pędzla, wałka lub natrysku, w temperaturze podłoża i otoczenia od +5°C do +30°C i wilgotności względnej powietrza do 65%. Produkt aplikujemy równomiernie na całą powierzchnię wzdłuż słojów drewna.

 

3. Aplikacja drugiej warstwy wyrobu – po wyschnięciu pierwszej warstwy wyrobu wykonujemy szlifowanie międzywarstwowe. Szlifowanie przeprowadzamy papierem ściernym o gradacji 320 i dokładnie odpylamy powierzchnię. W trakcie szlifowania powinien pojawić się biały pył. Drugą warstwę Lakierobejcy nakładamy po minimum 12-godzinnym odstępie od nałożenia pierwszej warstwy. Wymalowanie uzyskuje pełne właściwości odpornościowe po 7 dniach.

(Nie)szablonowa, samodzielnie pomalowana ozdoba wnętrza gotowa. Teraz drewniane elementy można zawiesić na ścianach, drzwiach pokoju lub stworzyć z ich wykorzystaniem oryginalną garderobę – wybór należy do nas!

 

 

 

***

Lakierobejca Ochronno-Dekoracyjna VIDARON przeznaczona jest do malowania powierzchni drewnianych wewnątrz i na zewnątrz pomieszczeń. Produkt zawiera dodatek Teflon® surface protector oraz układ wysokogatunkowych żywic, dzięki czemu tworzy trwałe, elastyczne powłoki odporne na działanie warunków atmosferycznych i jest bardzo łatwy w aplikacji. Przy stosowaniu zgodnie z zaleceniami producenta, Lakierobejca zapewnia 6-letnią gwarancję skutecznej ochrony drewna. Wyrób dostępny jest w wersji bezbarwnej oraz 14 gotowych kolorach.

Czytaj więcej31 lipca 2015 10:21 - Dodane przez redaktor

 

Oferta firmy ALUPROF, globalnego dystrybutora systemów aluminiowych dla budownictwa, powiększyła się o dwa nowe produkty. Nowości w portfolio produktowym to: nowoczesny system ścian wewnętrznych MB-80 OFFICE oraz system okien o wąskich profilach MB-SLIMLINE.

 

Podstawowym wyróżnikiem systemu okien o wąskich profilach MB-SLIMLINE jest mała szerokość profili widocznych od zewnętrznej strony konstrukcji, przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej izolacyjności termicznej (współczynnik UW może wynosić nawet 0,8 W/(m2K), akustycznej oraz szczelności na wodę i powietrze. Służy on przede wszystkim do wykonywania różnych typów okien izolowanych termicznie otwieranych do wewnątrz (rozwieranych, uchylnych, rozwierano-uchylnych) oraz stałych. MB-SLIMLINE umożliwia budowę okien w dwóch wariantach: z widocznymi lub niewidocznymi profilami skrzydeł. – System ten może również świetnie zastąpić starego typu okna wykonane z profili stalowych, zapewniając podobny wygląd od strony zewnętrznej zabudowy, jednocześnie znacznie zwiększając izolacyjność termiczną przegrody. Dzięki temu zachowamy harmonijny wygląd elewacji – tłumaczy Bożena Ryszka, Kierownik Działu Marketingu i Public Relations ALUPROF SA.

 

System wewnętrznych ścian działowych dwuszybowych MB-80 OFFICE umożliwia prawie nieograniczoną swobodę aranżacji przestrzeni biurowej, zgodnie z najnowszymi trendami w budownictwie. – W rozumieniu współczesnej architektury obiekty nowoczesne, to takie, które zaprojektowano zgodnie z koncepcją architektury otwartej. Nurt ten uwidacznia się również we wnętrzach obiektów, co stwarza nowe zapotrzebowanie na różnego rodzaju ściany działowe – komentuje Elżbieta Dziubak, Generalny Architekt ALUPROF SA.

System MB-80 OFFICE cechuje wysoka izolacyjność akustyczna, która pozwala projektantowi na wygłuszenie poszczególnych stref biura (akustyka na poziomie 50 dB w zależności od zastosowanych wypełnień). Pozwala to na stworzenie tzw. stref pracy indywidualnej.

 

Dzięki funkcjonalności systemu MB-80 OFFICE, projektant uzyskuje większą swobodę w dostosowaniu charakteru wnętrza do potrzeb inwestora. System umożliwia przykładowo wybór różnego rodzaju wypełnień: przeziernych oraz nieprzeziernych. Istnieje również możliwość zamontowania żaluzji wewnątrz przegrody szybowej, co pozwoli na szybką zmianę charakteru pomieszczenia w zależności od potrzeb. Tego typu ścianę można także w razie potrzeby połączyć ze zwykłą ścianą wykonaną z karton-gipsu o grubości 75 mm. Ukrycie przewodów instalacji elektrycznej wewnątrz kształtowników ścianki nie stanowi również problemu, a przyczyni się do zachowania nienagannej estetyki pomieszczenia. Biorąc pod uwagę możliwości wykonywania na profilach aluminiowych różnych powłok dekoracyjno-ochronnych, przegrody te są produktem idealnym do zaprojektowania nowoczesnego biura.

Czytaj więcej 08:56 - Dodane przez redaktor

Jak zaadaptować i poukładać przestrzeń w domu, aby „zakrzywiała” szybki pęd codzienności, w który nieustannie jesteśmy wtłaczani przez cywilizację? Dobrym pomysłem jest postawienie na aranżację utrzymaną w nurcie slow. Dzięki temu, stworzymy przyjazne i funkcjonalne pomieszczenia, gdzie czas będzie płynął na zwolnionych obrotach.

Styl slow – dla wielu osób także sposób życia – cieszy się dużą popularnością i ma licznych zwolenników. Można go odnaleźć w postrzeganiu życiowych wartości, odżywianiu się, lecz także designie i aranżacji wnętrz. Dom to miejsce, w którym odpoczywamy po trudach dnia. Jego atmosferę buduje kolorystyka ścian, elementy wystroju i wyposażenia. Jak wykreować przestrzeń, w której złapiemy głęboki oddech i odkryjemy uroki slow?

Z naturą w tle

Uczucia spokoju i wewnętrznego wyciszenia doznajemy w kontakcie z naturą. Dlatego to właśnie inspiracja jej barwami powinna stanowić podstawę aranżacji. Oblicze każdego pomieszczenia najłatwiej odmienić poprzez jego odmalowanie. Postawmy na odcienie zieleni, kolorystykę ziemi czy błękitnego nieba. Zwróćmy też uwagę na to, jak odbieramy poszczególne kolory – np. u większości osób zieleń wywołuje poczucie bezpieczeństwa i równowagi, zaś niebieski przynosi ulgę przy wyczerpaniu psychicznym, a dodatkowo optycznie powiększa przestrzeń. Dobrym wyborem jest również zastosowanie na ścianach delikatnych, pastelowych barw, które mają właściwości relaksujące. Przy urządzaniu wnętrza wystrzegajmy się natomiast dużych kontrastów kolorystycznych, które zbyt intensywnie mogą stymulować, a nawet drażnić nasze zmysły.

Każde pomieszczenie w domu czy mieszkaniu ma swoje przeznaczenie. Pamiętając o tym, stworzymy funkcjonalną przestrzeń. Styl slow to również ekologiczne rozwiązania. Do pomalowania ścian i sufitów najlepiej wybierać bezpieczne dla zdrowia farby, o niskiej zawartości lotnych związków organicznych (LZO). Jak w praktyce wykorzystać powyższe wskazówki? Sypialnia nabierze niepowtarzalnego wyglądu, gdy otulimy ją w szmaragdowe zielenie, np. „Miętowe orzeźwienie” z kolekcji farb Śnieżka Satynowa, posiadających certyfikat Ecolabel potwierdzający, że produkt jest bezpieczny dla zdrowia i przyjazny dla środowiska. Wybór tej farby ma również dodatkowy atut – łatwo utrzymamy ściany w czystości, gdyż wyrób posiada wysoką odporność na szorowanie. Potem wystarczy dobrać do kompletu pościel w roślinny ornament, aby poczuć się beztrosko, niczym na zielonej łące.

W pokoju dziennym spędzamy zazwyczaj najwięcej czasu i podejmujemy w nim gości. Dobrym rozwiązaniem jest pomalowanie tego wnętrza na delikatny kolor, np. „Złote kłosy” Śnieżki Barwy Natury. Dzięki szablonom malarskim, ścianę można wzbogacić o kwiatowe wzory. Do pełni szczęścia potrzeba nam jeszcze wygodnej, ciepłej i miękkiej sofy, na której komfortowo poleniuchujemy – nurt slow to przecież powolne „smakowanie” rzeczywistości. Łazienkę możemy natomiast utrzymać w niebieskiej stylistyce, malując ją farbą o podwyższonej odporności na wilgoć, np. Śnieżka Kuchnia-łazienka.

 

 

Komfort domowego zacisza

Aranżacja w stylu slow może mieć różne oblicza – zarówno nowoczesne, jak i bardziej tradycyjne, nawiązujące do „babcinych” wnętrz. Decyzja należy do nas samych. Trzeba tylko pamiętać, że efekt końcowy malowania zależy nie tylko od dobrego pomysłu, lecz także odpowiedniej aplikacji farby. Przed przystąpieniem do pracy sprawdźmy więc podłoże – powinno być suche, pozbawione zabrudzeń i zagruntowane farbą podkładową. Najlepiej kierować się tu zaleceniami producenta farby.

Ważną rolę w każdej stylizacji stanowią dodatki. Pomieszczenia w nurcie slow można wypełnić rękodziełem wyszperanym na lokalnych jarmarkach czy zakupionym u polskich projektantów na targach designu. Takim przedmiotom daleko do dominującej obecnie powtarzalności. Sprawdzą się zwłaszcza dodatki z naturalnych materiałów: drewna (zweryfikujmy, czy surowiec pochodzi z lasu zarządzanego zgodnie z zasadami ekologii), kamienia, ceramiki, bawełny czy lnu. O stworzenie oryginalnego mebla możemy pokusić się sami – przykładem jest stolik kawowy z dwóch drewnianych palet. Oczyszczamy je papierem ściernym, a następnie malujemy, wykorzystując do tego np. emalię akrylową Śnieżka SUPERMAL® w wybranym kolorze. Ostatni krok to połączenie ze sobą palet za pomocą gwoździ lub wkrętów i przykręcenie na dole kółek. Zadbajmy również o to, aby w pomieszczeniu znalazła się naturalna roślinność, która działa kojąco na oczy i nawilża powietrze.

Wnętrze utrzymane w nurcie slow pozwala domownikom osiągnąć równowagę w pędzie współczesnego świata. Do samodzielnie skomponowanych pomieszczeń będziemy z przyjemnością powracać po trudach dnia. Przyjazna kolorystyka i otaczające nas przedmioty zbudują atmosferę spokoju i relaksu. Przestrzeń slow jest funkcjonalna, atrakcyjna wizualnie i zarazem modna!

Czytaj więcej30 lipca 2015 13:44 - Dodane przez redaktor

 

Gdy na zewnątrz temperatura powietrza przekracza 30 stopni Celsjusza, mamy ochotę pobiec nad rzekę lub plażę, a w rzeczywistości wzywa nas obowiązek zawodowy… Wychodzimy zatem na rozgrzaną do czerwoności ulicę, jedziemy w duchocie autobusem, aż docieramy ostatkiem sił do miejsca pracy a tam… zastajemy istne tropiki. Gorący mikroklimat w pomieszczeniu biurowym nie sprzyja produktywności, dlatego szepnijmy słówko szefowi o nowoczesnych metodach ochrony przed promieniowaniem słonecznym.

Są różne sposoby na ochłodę w upalny dzień – może to być lemoniada z kostkami lodu, japoński wachlarz czy pluskanie się w wodzie. Tego typu działania dają jednak tylko chwilową ulgę i są zarezerwowane właściwie wyłączne na czas urlopu. Dlatego biuro należy wyposażyć w nowoczesne systemy, dzięki którym stworzymy odpowiedni mikroklimat do pracy sprzyjający koncentracji. Takim rozwiązaniem są niewątpliwie innowacyjne osłony zewnętrzne – markizy.

Zadbaj o zdrowie podczas pracy

W miejscu zatrudnienia spędzamy znaczną część życia – ok. 2000 godzin rocznie. Dlatego tak ważna jest właściwa organizacja pomieszczenia biurowego i ergonomia stanowiska pracy. Ma to ogromny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. W rejestrze chorób zawodowych znajdziemy przecież schorzenia związane nie tylko z aktywnością w hucie czy kopalni, lecz także w biurze. W Polskich realiach kwestia ta jest często bagatelizowana, a wykonywanie obowiązków zawodowych w niesprzyjających warunkach nie jest tylko odosobnionym przypadkiem. Powodem wystąpienia u danego pracownika choroby zawodowej może być zarówno niedogodna pozycja ciała czy systematyczne wykonywanie forsownych czynności, jak i przebywanie w pomieszczeniu zawierającym czynniki szkodliwe dla zdrowia związane chociażby z tzw. syndromem chorego budynku. Są to przede wszystkim zaniedbania w zakresie oświetlenia i wentylacji. Głównym czynnikiem ryzyka okazuje się często latami nieczyszczona klimatyzacja. Aby stworzyć odpowiednią atmosferę do efektywnej pracy, należy zatem zapewnić kadrze optymalne parametry powietrza i mikroklimatu.

Uwaga na klimatyzację

Latem w biurze jednym z czynników wpływających na obniżenie koncentracji i efektywności pracowników jest wysoka temperatura powietrza w pomieszczeniach przeznaczonych do wykonywania obowiązków zawodowych. Powoduje to dyskomfort dla ciała ze względu na znaczną utratę wody w organizmie człowieka – wraz z potem ucieka od ok. 0,5 do 1 litra tego życiodajnego płynu na godzinę. Zatem pracę w takich warunkach należy zaliczyć do szkodliwych. Administratorzy placówek najczęściej próbują wyjść z tej patowej sytuacji, instalując klimatyzację, która wymaga jednak regularnego serwisowania, o czym zazwyczaj się zapomina. Lekceważąc tę konieczność, sprzęt zamiast pomagać zaczyna szkodzić i to poważnie – staje się siedliskiem groźnych dla zdrowia bakterii, grzybów i pasożytów, które dostają się do układu oddechowego. Wówczas możemy mówić właśnie o wystąpieniu tzw. syndromu chorego budynku. Ponadto, pomijając nawet tę drażliwą kwestię, narażeni jesteśmy na nagłe zmiany temperatur, gdy musimy opuścić klimatyzowany pokój i wyjść na zewnątrz, gdzie panuje skwar. W najlepszym wypadku nabawimy się wówczas choroby zatok. Uciążliwy jest także hałas (szum), który emituje urządzenie. Dodatkowo nawet stosując najlepsze systemy klimatyzacji, dojdziemy w końcu do wniosku, że pełne odizolowanie od warunków zewnętrznych jest niekorzystne.

Są lepsze sposoby na ochłodę

Doskonałą alternatywą dla klimatyzacji są nowoczesne osłony zewnętrzne – markizy, skonstruowane z wytrzymałej na czynniki atmosferyczne siatki (tkaniny z włókien szklanych powlekanej PVC). Wówczas już nie groźny nam tzw. syndrom chorego budynku. Przy pomocy tego innowacyjnego rozwiązania z łatwością zabezpieczymy wnętrze biura przed uciążliwym upałem. Promienie słoneczne materiał zaabsorbuje jeszcze przed oknem (nie dopuści do nagrzewania się szyby i ramy, co mam miejsce w przypadku osłon wewnętrznych) a powstałe ciepło wyemituje na zewnątrz. – W konsekwencji w naturalny sposób przyczyni się to do spadku temperatury wewnątrz budowli nawet o 10°C w stosunku do stanu na zewnątrz – tłumaczy Wojciech Chronowski, Product Manager markiz firmy FAKRO, producenta okien dachowych i akcesoriów do okien. Markizy przyjemnie zacienią pomieszczenie, przepuszczając jednocześnie wystarczającą ilość światła do aktywności zawodowej bez konieczności używania dodatkowego oświetlenia. Przyczynią się ponadto do poprawy ergonomii miejsca pracy, gdyż zapewnią równomierny rozkład natężenia światła, chroniąc wzrok przed oddziaływaniem refleksów. Jest to szczególnie przydatne przy pracy przy komputerze. – Markizy zostały chociażby wykorzystane w siedzibie Radia Wnet w Warszawie – dodaje.

Gdy nadchodzi upragnione lato, nie marzymy o niczym innym niż urlopie, najlepiej gdzieś nad morzem, aby móc bezkarnie wylegiwać się wśród promieni słonecznych. Jednak wszystko co dobre zawsze kiedyś się kończy, a wyczekiwane słońce może bardzo łatwo stać się również utrapieniem. Przecież spędzanie upalnych dni w biurze nie należy do ulubionych czynności, zwłaszcza jeśli obowiązuje nas sztywny dress code. I jak tu się skupić na pracy? Wystarczy zastosować innowacyjne osłony zewnętrzne w postaci markiz. 

Czytaj więcej27 lipca 2015 06:41 - Dodane przez redaktor

Aż 5 litrów wody na metr kwadratowy potrzebuje trawa do prawidłowego rozwoju. Dlatego ważny jest wybór, zwłaszcza w przypadku dużego areału, dobrej jakości zraszaczy oraz właściwych technik podlewania. Aby murawa ogrodowa była niczym puszysty i gęsty „zielony dywan”, trzeba ją systematycznie nawadniać, a to, wbrew pozorom, niełatwa sztuka. Nasz krótki poradnik sprawę na pewno ułatwi.

Za oknem prawdziwe lato. Dużo słońca i temperatury przekraczające 40 stopni Celsjusza w pełnym słońcu. Bezchmurna pogoda to dla wielu ludzi niewątpliwie powód do radości, ale i przyczyna zmartwień pasjonatów ogrodnictwa. W takich warunkach trawniki pozostawione samym sobie zmieniają się w wyschnięty step, a wcale tak być nie musi! Choć nie ma jednego przepisu na pielęgnację ogrodowej murawy – to są pewne stałe wytyczne. Ponadto ważna jest obserwacja.

Ogród łaknie wody

Trawa to żywy organizm, który jak każdy inny do prawidłowego rozwoju potrzebuje odpowiedniej dawki wody w zależności od wybranego gatunku czy warunków otoczenia. Ilość tego życiodajnego płynu należy dostosować do nasłonecznienia, rodzaju gleby, pogody oraz pory roku. W naszym klimacie jest to zazwyczaj w przypadku gruntu przepuszczalnego – ok. 5 litrów na 1 m2, a nieprzepuszczalnego (gliny) – ok. 3 litrów na 1 m2. Trawnik najlepiej podlewać w regularnych odstępach czasu, ale szczodrze, np. 2 razy w tygodniu, a w przypadku upałów częściej. Pamiętajmy jednak, żeby czynność tę wykonywać, zanim trawa zacznie schnąć. Woda musi bowiem wchłonąć się aż do jej korzeni, czyli nawet 10-15 cm pod powierzchnię ziemi. Ustawiczne nawadnianie może z kolei spowodować rozwój pleśni oraz grzybów. Najodpowiedniejszą porą na podlewanie gruntów zielonych są godziny poranne. Nie powinno wykonywać się tej pracy wieczorem, bo obciążymy korzenie roślin, które będą wówczas bardziej narażone na atak grzybów czy gnicie. Zraszanie w ciągu dnia także nie jest najlepszym pomysłem, gdyż dostarczona darni woda szybko wyparuje. Ponadto osadzające się na zieleni krople mogą zadziałać jak małe soczewki, parząc delikatne źdźbła. Aby sprawdzić wilgotność gleby wystarczy wbić w ziemię szpikulec. Jeśli zanurzy się na 10-15 cm, oznacza to, że trawnik ma się dobrze.

Trawniki i rabatki

Sposobów na nawadnianie trawnika jest co najmniej kilka. Niegdyś podlewano zieleń przy posesji wyłącznie bezpośrednio z węża ogrodowego. Metoda ta pozostawia jednak wiele do życzenia, jak okazuje się chociażby w świetle postępu technologicznego w tym zakresie. Strumień wody powinien bowiem rozkładać się równomiernie i rozłożyście a nie spływać wąsko z dużym natężeniem. – Znacznie lepsze dla roślin jest rozpylanie kropel wody nad powierzchnią murawy przy pomocy zraszacza – tłumaczy Emil Sieligowski, Brand Manager marki dedykowanych profesjonalistom narzędzi ręcznych, w tym kompletnego systemu wodnego, PROLINE. – W podobnym zakresie cenowym mamy do wyboru dwa rozwiązania. Możemy zdecydować się na tzw. zraszacz prosty lub pistoletowy – każdy z nich pozwoli nam skutecznie podlewać. Pierwszy typ sprzętu to nic innego jak specjalna końcówka zakładana na kraniec węża. Regulacji sposobu zraszania dokonujemy poprzez obracanie ruchomej części zraszacza – od strumienia ciągłego, aż po mgiełkę stożkową. W przypadku bardziej zaawansowanych modeli zraszacza pistoletowego do wyboru mamy więcej trybów podlewania dostępnych po włączeniu odpowiedniej funkcji – dodaje specjalista.

Co ciekawe, zastosowanie zraszaczy prostych lub pistoletowych okazuje się najlepszym wyborem, gdy chcemy podlać nie tylko trawnik, lecz także rabatki. Wówczas wystarczy zmienić rodzaj i zasięg strumienia, aby dostarczyć wodę w pożądane miejsce.

Kojący dźwięk zraszacza

Zraszacze stacjonarne stworzone są właśnie dla nas, jeśli mamy do podlania duży areał bądź brakuje nam czasu na wykonywanie ręcznie tej czynności. Kiedy posiadamy dostatecznie silne ciśnienie w kranie, możemy wzorem strażaków ułożyć linie wodne, zasilające w wodę trawnik na całej powierzchni działki. Do stworzenia takiej instalacji będziemy potrzebować rozdzielacza oraz szybokozłączek.  Dodatkowo nasz system możemy tak skonstruować, aby w szybki sposób decydować o tym, z którego zraszacza ma płynąć woda. Wystarczy w systemie uwzględnić rozdzielacz dwu- lub czterodrożny.

Możemy wybierać spośród modeli statycznych, wahadłowych, obrotowych i pulsacyjnych. Zraszacze stacjonarne różnią się od siebie przede wszystkim sposobem dystrybuowania wody oraz możliwym zasięgiem podlewania. – Wiele informacji o produkcie znajdziemy na jego opakowaniu, np. w postaci czytelnych piktogramów, prezentujących funkcje urządzenia. Są one umieszczane przede wszystkim na wysokiej klasy sprzętach – podpowiada Tomasz Syska, Brand Manager marki dedykowanych profesjonalistom narzędzi ręcznych, w tym kompletnego systemu wodnego, PROLINE.

W pielęgnacji trawnika liczy się przede wszystkim konsekwencja. Dlatego zadbajmy, aby poszczególne części murawy były podlewane z tą samą intensywnością. Oczywiście, aby skrupulatnie zrealizować ten cel, można nerwowo spoglądać na zegarek, ale czy trzeba? Zamiast skupiać uwagę na odmierzeniu równych odstępów czasu, posłużmy się zegarem mechanicznym. Podłączamy go tuż za kranem, podpinamy nasz system wodny, nastawiamy czas podlewania, włączamy i gotowe. Teraz już możemy oddać się błogim chwilom relaksu, gdyż to sprytne urządzenie wyłączy dopływ wody po upłynięciu ustalonego okresu.

Na rynku znajdziemy również systemy nawadniania podpowierzchniowego, które funkcjonują w pełni automatycznie, ale barierą może okazać się dość wysoka cena. Ponadto decyzję o wyborze tego typu rozwiązania należy podjąć jeszcze przed założeniem ogrodu, a sama instalacja poszczególnych elementów może przysporzyć nam trudności, gdyż jest dość skomplikowana.

Niewłaściwe podlewanie trawnika może doprowadzić do poważnych zaburzeń w gospodarce wodnej ogrodu. Pamiętajmy, że szczególnej opieki wymaga on podczas upałów. Przestrzegając kilku prostych zasad, nawet w tym trudnym dla wszelkiej roślinności okresie, będziemy cieszyć się soczystą zielenią.

 

Sposób podlewania zależy również od rodzaju ujęcia wody. Jeśli wąż zasilany jest ze studni, w której urządzeniem tłoczącym jest zwykła pompa, nie wolno używać zraszaczy. Mogłoby to bowiem doprowadzić do jego uszkodzenia. Problem ten nie istnieje w układach wodnych z zastosowaniem hydroforu bądź w przypadku sieci wodociągowej.

Czytaj więcej21 lipca 2015 12:09 - Dodane przez redaktor

 

Kompetentni i efektywni pracownicy uważani są obecnie za największą wartość firmy. W procesach rekrutacji czy alokacji zasobów ludzkich olbrzymią wagę przykłada się więc do jak najlepszego dopasowania pracownika do stanowiska. Narzędziami, które wydatnie wspomagają ten proces, są nowoczesne testy psychologiczne.

Jeszcze kilka lat temu stosowanie testów psychologicznych w polskich firmach często budziło niemałe kontrowersje, a przeprowadzać mogli je jedynie psychologowie. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Dostępne są kwestionariusze projektowane specjalnie, tak by uwzględnić określone potrzeby, a przeprowadzaniem badań zajmują się odpowiednio przeszkolone osoby. Łatwość stosowania w połączeniu z wysoką rzetelnością i trafnością  profesjonalnych narzędzi badawczych sprawia, że nowoczesne przedsiębiorstwa coraz śmielej sięgają po testy psychologiczne. Szczególne znaczenie mają one przy podejmowaniu trafnych decyzji kadrowych, dlatego są ważnymi narzędziami w arsenale specjalistów zajmujących się HR.

Psychologia w służbie pracodawcy

Istnieje szereg obszarów, w których stosowane są testy psychologiczne, a niektóre rodzaje badań, w niemal niezmienionej formie, wykorzystywane są w nich z powodzeniem od dziesiątek lat. W psychologii organizacji i psychologii pracy „rzeczywistość testowa” jest jednak bardziej dynamiczna – To obszar, który naprawdę prężnie się rozwija. Wpływ na to ma m.in. coraz większa wśród pracodawców świadomość wartości, jaką są optymalnie dobrani, szkoleni i rozwijani pracownicy – komentuje dr Emilia Wrocławska-Warchala, psycholog, wykładowca szkolenia „Testy psychologiczne w HR” w Akademii Leona Koźmińskiego oraz specjalistka Pracowni Testów Psychologicznych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Testy są narzędziami dostarczającymi próbek zachowań, które pozwalają efektywnie zmierzyć natężenie określonych cech (takich jak sumienność), rodzajów motywacji (np. motywacji osiągnięć czy motywacji przywództwa), kompetencji (jak asertywność czy orientacja na zespół) czy też zdolności. Dzięki temu są pomocne w wielu obszarach współczesnego HR, np. rekrutacji czy alokacji pracowników. Specjaliści z tej dziedziny mają do dyspozycji kwestionariusze ogólnego przeznaczenia lub narzędzia konstruowane ze względu na  konkretne potrzeby. – Te ostatnie mają nieco inaczej sformułowane pytania, stosowany jest w nich również odmienny język, dostosowany do kontekstu pracy. Związane jest to m.in. z kwestią interpretacji uzyskanych wyników w odniesieniu do wymagań środowiska pracy – wyjaśnia Urszula Brzezińska, która również prowadzi zajęcia w Akademii Leona Koźmińskiego dla uczestników szkolenia „Testy psychologiczne w HR”, starszy specjalista ds. testów w Pracowni Testów Psychologicznych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

 

Jak znaleźć prawdziwą perłę?

Do najpopularniejszych obszarów zastosowania testów psychologicznych w HR należy rekrutacja. – W procesie poszukiwania osób do pracy pomagają one w zobiektywizowaniu spojrzenia na kandydatów. Odnosi się ich wyniki do określonego wcześniej kryterium, a uzyskane dane pozwalają rozmieścić badane osoby na przestrzeni wyników pożądanych i niepożądanych z punktu widzenia pracodawcy – tłumaczy Urszula Brzezińska. Co ciekawe, testy psychologiczne warto stosować nawet przy rekrutacji osób na niższe stanowiska. Ich wykorzystanie pozwala bowiem zaoszczędzić dużo trudu rekrutacyjnego, a w późniejszym czasie także ewentualnych problemów z kontrolą pracy zatrudnionych osób. Testy przydatne są np. przy poszukiwaniu osób do działów, w których występuje duża rotacja pracowników.

Badania testowe są również narzędziem wykorzystywanym w procesie rozwoju i alokacji pracowników. Pozwalają określić, czy dana osoba sprawdzi się w innym dziale lub na odmiennym stanowisku. Umożliwiają także określenie poziomu samoświadomości, natężenia cech przywódczych czy umiejętności pracy zespołowej i zarządzania pracą innych u kandydatów na menedżerów. Dobrze dobrany test pozwoli rozróżnić osoby, których wyniki są zbliżone do profilu kadry zarządzającej, i te do niego nieprzystające, za to wykazujące cechy bardziej typowe dla specjalisty w danym obszarze. – Dzięki temu możemy uniknąć częstej sytuacji, kiedy to w wyniku awansu jednego z pracowników firma zyskuje przeciętnego menedżera, a traci świetnego specjalistę. Przeprowadzenie testu pozwoliłoby odpowiednio wcześnie zauważyć, że dana osoba dużo lepiej czuje się jako ekspert, bo do tego predestynują ją cechy osobowościowe – podsumowuje dr Wrocławska-Warchala.

Test szyty na miarę

Rozwój firm i ich potrzeb dotyczących posiadania optymalnie dobranej kadry pracowników sprawia, że konsultanci HR sięgają coraz częściej nie po ogólne testy sprawdzające np. osobowość kandydata, a po narzędzia „szyte na miarę”. Są to kwestionariusze dopasowane do określonych potrzeb przedsiębiorstwa, celu badawczego i grupy osób, które będą poddane testowi. Są tu dwie możliwości: skorzystanie, po uprzednim dostosowaniu, z wcześniej przygotowanego narzędzia, o którym wiadomo, że działa i jest rzetelne, lub stworzenie od podstaw zupełnie nowego kwestionariusza. Praca nad nim zaczyna się od dokładnego opisu stanowiska. Powinna to zrobić osoba kontrolująca dany dział lub czuwająca nad zadaniami, których realizacją będzie zajmować się zatrudniona czy awansowana osoba. Następnie specjaliści przygotowujący testy, wraz z zatrudniającym, dopasowują do posiadanego opisu zestaw kompetencji pozwalających na realizację określonych zadań.

– Częstym problemem jest to, że pracodawcy chcą zmierzyć jakąś popularną zmienną, np. otwartość na zmiany. Niestety nie zastanawiają się nad tym, co dokładnie zdefiniowane jest pod tym hasłem ani czy cecha ta jest rzeczywiście niezbędna z punktu widzenia danego stanowiska – zdradza tajniki pracy nad przygotowaniem testów Urszula Brzezińska – Naszym zadaniem jako specjalistów tworzących te testy jest więc nie tylko zaprojektowanie skutecznego, rzetelnego kwestionariusza, lecz także dokładne sprawdzenie, czy dana firma rzeczywiście potrzebuje określonego przez nią narzędzia, czy może jej potrzeby są zupełnie inne – dodaje starsza specjalistka z pracowni PRACTEST.

Nie zawsze trzeba być psychologiem

Jeszcze kilka lat temu osoba przeprowadzająca testy psychologiczne musiała legitymować się dyplomem psychologa. Obecnie obowiązuje nowa kategoryzacja tych narzędzi przygotowana przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Dzięki temu część testów dostępna jest dla specjalistów, którzy nie są psychologami, jednak w związku ze swoją pracą muszą przeprowadzać takie badania oraz interpretować ich wyniki. Osoby zajmujące się rekrutacją czy procesami rozwoju pracowników mogą korzystać z testów po ukończeniu odpowiedniego szkolenia* certyfikującego i zdaniu egzaminu. Dzięki temu wchodzą one w posiadanie niezbędnych informacji z psychometrii, statystyki, procedury obliczania wyników czy też etycznych aspektów stosowania takich narzędzi. – Budując programy szkoleń z posługiwania się testami psychologicznymi przez profesjonalistów z innych dziedzin niż psychologia, staramy się dostarczyć im wiedzy pozwalającej aplikować je w praktyce.  Uczymy też  właściwej postawy etycznej i standardów pracy z drugim człowiekiem. Badania nie powinny bowiem w negatywny sposób wpływać na samoocenę czy samopoczucie  osoby badanej – tłumaczy dr Emilia Wrocławska-Warchala. Z tego powodu niektóre testy, jak te  mierzące poziom inteligencji, dostępne są wyłącznie dla zawodowych psychologów. Ich wyniki w niektórych sytuacjach mogą być bardzo stygmatyzujące, co sprawia, że nie mogą ich stosować osoby bez odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia.

Idealne dopasowanie pracownika do stanowiska czy wytypowanie najlepszego kandydata na menedżera to tylko kropla w morzu zastosowań testów psychologicznych w biznesie. Są one doskonałym sposobem na dobre poznanie pracowników, określenie ich poziomu odporności na stres czy umiejętności pracy w zespole, a nawet kreatywności. Stanowią przez to wyjątkowo cenne narzędzie w pracy współczesnego konsultanta HR.

* Dla wszystkich osób, które w swojej praktyce zawodowej stosują lub chciałyby stosować testy psychologiczne, Akademia Leona Koźmińskiego we współpracy z Pracownią Testów Psychologicznych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego przygotowała cykl szkoleń kompleksowo przygotowujących słuchaczy do takiej działalności. Pierwsze szkolenie „Stosowanie testów psychologicznych – podstawy psychometrii” kończy się egzaminem uprawniającym do korzystania z testów psychologicznych kategorii B1. Otwiera ono również drogę osobom niebędącym psychologami do dalszych szkoleń: „Pomiar inteligencji emocjonalnej i kompetencji społecznych” oraz „Testy psychologiczne w HR”.

Czytaj więcej15 lipca 2015 08:34 - Dodane przez redaktor

Parafrazując znane polskie przysłowie „głową muru nie przebijesz”, śmiało można powiedzieć, że głową muru nie da się również… przewiercić. Potrzebna jest do tego wiertarka z mechanicznym lub pneumatycznym udarem, wyposażona w odpowiednie wiertło. Taki zestaw daje szansę na wywiercenie otworów nie tylko w wykonanym z cegieł murze, lecz także w betonie czy kamieniu. Wiertła udarowe różnią się budową, efektywnością i żywotnością, dlatego aby wybrać optymalne narzędzie dla siebie, trzeba te różnice dokładnie poznać.

Miłośnicy komiksów na pewno znają co najmniej kilku superbohaterów, którzy są w stanie przebić pięścią nawet bardzo grubą ścianę. Wykonane w taki sposób wgłębienia raczej nie należałyby do zbyt precyzyjnych. Dlatego, gdy czeka nas wykonanie jednego lub nawet kilkudziesięciu otworów, znacznie lepszym rozwiązaniem jest ich wywiercenie. Różne rodzaje wiertarek i młotów mają odmienną skuteczność, a nawet najbardziej zaawansowane z tych narzędzi nie poradzi sobie z czekającym zadaniem, jeśli nie zostanie uzbrojone w skuteczny oręż. Stanowią je wysokiej jakości wiertła do betonu. Zapraszamy w podróż po ich świecie.

Konstrukcja wierteł do betonu

Budowa wierteł przeznaczonych do wiercenia w materiałach kruszących się jest podobna do konstrukcji modeli do pracy z drewnem czy metalami. Składają się one z czterech podstawowych części: uchwytu, rdzenia, rowków oraz główki. Uchwyt służy do mocowania narzędzia w wiertarce. Rdzeń zapewnia wiertłu osiową pracę i transmituje energię udaru z uchwytu wiertarskiego do główki. Oplatają go spiralne rowki odpowiadające za bieżące odprowadzanie urobku. Na rynku można spotkać wiertła z różnymi sposobami wykonania takiej spirali. – Najpopularniejsze z nich to stosowane w standardowych modelach systemy dwu lub czterozwojne. Te ostatnie występują zwykle w narzędziach przeznaczonych dla zaawansowanych użytkowników i profesjonalistów. Gwarantują one znacznie lepsze i szybsze odprowadzanie fragmentów materiału z otworu, zwiększają wytrzymałość wierteł i stabilizują proces wiercenia – tłumaczy Emil Sieligowski, Brand Manager marki dedykowanych profesjonalistom narzędzi ręcznych i akcesoriów do elektronarzędzi.

Kluczowy element wierteł udarowych stanowi główka. Odpowiada ona za przekazywanie energii pochodzącej z udaru do materiału, w którym wykonywany jest otwór. Najczęściej spotyka się dwa rodzaje główek: dwuostrzowe oraz czteroostrzowe. – W przypadku wierteł przeznaczonych do pracy z wiertarkami udarowymi zwykle są to modele z dwoma krawędziami tnącymi – wyjaśnia Emil Sieligowski. Wiertła udarowe czteroostrzowe to narzędzia profesjonalne, występujące w zasadzie wyłącznie jako akcesoria do młotowiertarek i młotów elektropneumatycznych wyposażonych w  uchwyty SDS-PLUS i SDS-MAX. Jednak i w tych systemach mocowania można zaopatrzyć się w proste narzędzia dwuostrzowe.

Twardy jak… węglik spiekany

W główce wiertła udarowego zamocowane jest ostrze. Nie tyle wwierca się ono w beton czy cegłę, co kruszy je przy wykorzystaniu siły udaru. Z tego powodu musi być wykonane z materiału o odpowiednio dużej twardości i wytrzymałości. Jest nim węglik spiekany, czyli mieszanina węglików wolframu, kobaltu i naturalnych domieszek. – Im wyższy procentowy udział węglika wolframu oraz mniejsza wielkość jego ziaren, tym dłuższa jest żywotność i większa odporność węglików spiekanych. Wykonane z tego materiału ostrze lutuje się do główki wiertła – precyzuje Brand Manager marki PROLINE. Sposób lutowania ma ogromne znaczenie dla trwałości całego wiertła. W przypadku narzędzi przeznaczonych do sporadycznego użytkowania stosuje się zwykle lutowanie i hartowanie w piecu przelotowym. Powstałe w ten sposób wyroby mają jednak dość przeciętną wytrzymałość.

Znacznie lepszą  jakością charakteryzują się te egzemplarze, w których ostrze mocowane jest do główki za pomocą lutowania indukcyjnego. W przypadku wierteł udarowych o dużych średnicach stosuje się natomiast lutowanie próżniowe i hartowanie. Jest to proces dwuetapowy – w pierwszym ma miejsce lutowanie, a w kolejnym hartowanie. Kolejny sposób mocowania ostrza do głowicy to lutowanie AWB i hartowanie. Wiertła wykonane w tej technologii charakteryzują się dużą wytrzymałością oraz dość niskim poziomem drgań powstających podczas wiercenia. W niektórych profesjonalnych narzędziach główka bywa w całości wykonana z węglików spiekanych. W takim przypadku mocuje się ją do rdzenia wiertła i spirali za pomocą tzw. łączenia dyfuzyjnego. Zapewnia ono wyjątkowo mocne połączenie, które jest w stanie sprostać znacznym obciążeniom podczas wiercenia.

Jak pracuje wiertło udarowe?

Sposób wiercenia otworów uzależniony jest od struktury i właściwości materiału w którym zamierzamy pracować. Stąd m.in. wynikają różnice w budowie wierteł do drewna, metalu czy betonu. W przypadku tego ostatniego, jak również innych twardych surowców, np. cegły, granitu lub innych kamieni, obróbka jest utrudniona ze względu na ich bardzo zwartą strukturę. Wykonywanie wszelkich wgłębień odbywa się w nich przez wspomniane kruszenie odpowiednio uformowanym, bardzo twardym ostrzem wykonanym z węglików spiekanych. Otwory powstają nie w wyniku ruchu obrotowego wiertła, a systematycznego uderzenia jego główki o materiał. Rotowanie ma natomiast inne funkcje: przemieszcza ostrza tak, aby każdorazowo trafiały w inne miejsce. Nadaje to powstającemu otworowi kształt zbliżony do walca, oraz usprawnia wiercenie. Drugim zadaniem jest usuwanie urobku na zewnątrz.

Częstotliwość udarów, czyli rytmicznych uderzeń wiertła jest różna. W przypadku elektrycznych wiertarek z mechanicznym system wspomagającym wiercenie w betonie może wynosić nawet kilkadziesiąt tysięcy na minutę. W młotowiertarkach i młotach pneumatycznych dochodzi ona „jedynie” do kilku tysięcy. Ważniejsza od ilości uderzeń jest jednak ich siła. Ponieważ w narzędziach elektropneumatycznych jest ona znacznie wyższa, są one dużo bardziej efektywne.

Jakie wiertło wybrać?

Podstawowym kryterium wyboru wiertła jest rodzaj uchwytu wiertarskiego w posiadanym elektronarzędziu. W przypadku wiertarek udarowych będą to modele ze standardowym uchwytem walcowym. Młotowiertarki i młoty pneumatyczne najczęściej wyposażone są w systemy mocowania SDS-PLUS lud SDS-MAX i wymagają przystosowanych specjalnie do nich akcesoriów. Na rynku można również znaleźć wiertła wyposażone w inne rodzaje uchwytów, np. wieloklinowe, SW 19 czy SW 13.

Kolejne kwestie które warto wziąć pod uwagę to typ ostrza oraz spirali odprowadzających urobek. Elementy te w dużym stopniu wpływają na efektywność i komfort pracy narzędziem. Zwykłe, dwuostrzowe wersje z uchwytem walcowym służą do szybkiego wiercenia wiertarką udarową w murze. Najczęściej wykorzystywane są przez mniej i bardziej zaawansowanych majsterkowiczów. Standardowo wykonuje się nimi otwory o średnicy od 3 do 13mm. – Proste wiertła SDS-PLUS mają często wzmocniony i symetryczny kształt spirali. Łysinka prowadząca na całej długości zapewnia stabilne, dynamiczne charakterystyki wiercenia oraz szybkie odprowadzenie pyłu. Można wykonywać nimi otwory o średnicach od 4 do 28 mm – przekonuje Emil Sieligowski. Z kolei symetryczny kształt bardziej zaawansowanych modeli wyposażonych w cztery krawędzie tnące zapewnia dokładne, szybkie wiercenie i polepsza charakterystyki dynamiczne wiertła oraz żywotność narzędzia. Stosuje się w nich wysoce sprawny, czterorowkowy system odprowadzania urobku. Jego dodatkową zaletą jest to, że nie wpływa on na obniżenie wytrzymałości wiertła, nawet podczas najcięższych prac.

Wiertła z uchwytem SDS-MAX służą do wykonywania otworów o dużych średnicach – od 16 do 40 mm. Najczęściej wyposażone są w główki z czterema krawędziami tnącymi. Taka konstrukcja pozwala na otrzymanie idealnie równych otworów. Specjalnie ukształtowana spirala równomiernie rozkłada obciążenie na cztery kanały, obniżając wibracje podczas pracy, przez co pozytywnie wpływa na zwiększenie trwałości narzędzia. Jeśli zależy nam na wykonywaniu otworów o naprawdę dużych średnicach dochodzących do 112 mm w przypadku uchwytów SDS-PLUS i 150 mm w narzędziach z uchwytami SDS-MAX, powinniśmy wybrać specjalne wiertła koronowe.

Dostępne na rynku wiertła do betonu różnią się sposobem wykonania, ilością krawędzi tnących czy rodzajami uchwytów. Poszczególne modele zapewniają też odmienną efektywność i komfort pracy oraz współpracują z innymi narzędziami, dlatego trzeba zawsze dobierać je ściśle pod kątem posiadanego elektronarzędzia. Pamiętajmy także o dostosowaniu prędkości wiercenia do średnicy wiertła. Narzędziami o dużych średnicach pracujemy ze średnią prędkością, natomiast mniejszymi możemy wiercić szybciej. Mając to na uwadze i  dysponując właściwym sprzętem, wykonywanie otworów nawet w najtwardszych materiałach nie będzie stanowić większego problemu.

Czytaj więcej6 lipca 2015 13:30 - Dodane przez redaktor

Wyciskane z praktycznych kartuszy, nowoczesne masy uszczelniające: silikony oraz akryle to materiały, bez których trudno obejść się przy remoncie lub wykańczaniu domu czy mieszkania. Sprawdzają się zarówno w kuchni, łazience, salonie, jak i wielu innych pomieszczeniach. Lista ich możliwych zastosowań jest długa – od uszczelniania wanny aż do naprawy spękanego muru. Dobrze mieć je zawsze pod ręką.

W sklepach budowlanych można znaleźć szeroką gamę produktów zamkniętych w kartuszach.  W plastikowych tubach znajdują się różne rodzaje silikonów, masy akrylowe, kleje montażowe czy też kity do drewna. W pracach remontowych i dekoracyjnych najczęściej używane są rozwiązania z dwóch pierwszych grup. Jaki produkt dobrać do zadania, które zamierzamy wykonać?

Uniwersalne i do zadań specjalnych

Mnogość dostępnych na rynku silikonów może przyprawić o zawrót głowy – budowlane, szklarskie, monterskie, do akwariów, wysokotemperaturowe, uniwersalne, sanitarne. Wyróżnia się dwa podstawowe rodzaje tych rozwiązań – o utwardzaniu kwaśnym (octowe) i neutralne. Te pierwsze, w trakcie aplikacji oraz wysychania, wydzielają charakterystyczny zapach przypominający ocet. Mają bardzo dobrą przyczepność do różnych powierzchni, są też odporne na wilgoć i wysoką temperaturę. Mogą jednak powodować korozję niektórych metali, np. mosiądzu i wchodzić w reakcję z materiałami zawierającymi wapno. Silikony neutralne, choć droższe od octowych, podczas utwardzania nie wydzielają przykrego zapachu. Dobrze przylegają do materiałów budowlanych. Nie powodują korozji metali. Oba rodzaje tych praktycznych mas można zwykle stosować wewnątrz i na zewnątrz pomieszczeń, a wykonane z nich spoiny i uszczelnienia są trwale elastyczne. Nie da się ich jednak pomalować farbą. Dlatego kupując je, warto pamiętać o doborze optymalnego dla naszych potrzeb koloru.

Dobierz silikon do zadania

W pomieszczeniach o podwyższonej wilgotności, jak kuchnie czy łazienki, dobrze sprawdzi się silikon sanitarny. – Jest on odporny na działanie wilgoci, grzybów i pleśni, dlatego jest dedykowany do uszczelnienia wanien, kabin prysznicowych, umywalek, zlewozmywaków czy blatów kuchennych – wyjaśnia Krzysztof Kędzior, Główny Specjalista ds. Aplikacji i Szkoleń z Fabryki Farb i Lakierów Śnieżka SA. Silikonów uniwersalnych możemy natomiast użyć m.in. do spoinowania połączeń pomiędzy materiałami budowlanymi i wykończeniowymi, fugowania płytek lub w pracach szklarskich. – Należy pamiętać, że w przypadku głębokich szczelin, powinniśmy zadbać o odpowiednie podparcie spoiny od spodu. Robi się to przy użyciu sznura dylatacyjnego, który można kupić w sklepach budowlanych. Umieszczony w bruździe na odpowiedniej głębokości, będzie stanowił solidne oparcie dla silikonu. Zapobiegnie to zapadaniu się spoiny oraz pozwoli zmniejszyć zużycie masy – podpowiada ekspert.

Poszukując godnych zaufania rozwiązań, możemy sięgnąć np. po produkty marki BESTON professional.  W jej ofercie znajdziemy między innymi Silikon Uniwersalny i Silikon Sanitarny. Mogą być stosowane na porowatych i nieporowatych podłożach, np. cegle, drewnie, ceramice sanitarnej, szkle, wielu metalach i innych materiałach, z wyłączeniem PVC oraz wyrobów i farb, akrylowych. Zakres temperatur odpowiednich do pracy z nimi jest wysoki – od 5 do 30°C.

Wypełnić rysy i szczeliny

Chociaż na pierwszy rzut oka przypominają silikony, to jednak są to produkty o innym składzie chemicznym. Mowa o uszczelniaczach akrylowych, jak np. Akryl z oferty BESTON professional. To jednoskładnikowe, proste w zastosowaniu spoiwo na bazie dyspersji akrylowych. Wyróżnia się bardzo dobrą przyczepnością do większości materiałów budowlanych, jest także neutralne chemicznie. Dzięki temu nie powoduje korozji metali oraz nie wydziela przykrych zapachów w trakcie prac i procesu wiązania. Akryl jest łatwy do nanoszenia. Choć po utwardzeniu jest mniej elastyczny od silikonu, to można go malować. Z tego powodu znajduje zastosowanie przy spoinowaniu płyt gipsowo-kartonowych oraz naprawie pęknięć i rys w tynku.

Akryli używa się najczęściej wewnątrz pomieszczeń, ponieważ długotrwałe oddziaływanie wilgoci może powodować ich niszczenie. – Uszczelniacze te doskonale sprawdzają się przy wypełnianiu szczelin, rys i pęknięć na ścianach i sufitach, a także spoinowaniu fug o ruchomości maksymalnie do 15%. Przydadzą się także przy wykonywaniu połączeń ościeżnic drzwiowych i okiennych oraz listew przypodłogowych ze ścianami – przekonuje specjalista. Aby naprawić drobne spękania czy ubytki w tynku, nie trzeba więc koniecznie używać gładzi szpachlowej. Wystarczy sięgnąć po akryl. Jego aplikacja wygląda bardzo podobnie do silikonu. Szczelinę należy dokładnie odkurzyć, a jej brzegi zabezpieczyć taśmą malarską. Po wyciśnięciu odpowiedniej ilości uszczelniacza, naprawianą powierzchnię wygładza się specjalną szpachelką, zamoczoną wcześniej w roztworze wody i mydła. Ścianę czy sufit malować można dopiero po pełnym utwardzeniu spoiny, które w temperaturze 20°C i wilgotności powietrza wynoszącej 65%, zajmuje około 24 godzin na każdy milimetr jej grubości.

Dzięki szerokiemu spektrum możliwych zastosowań silikony i akryle zamknięte w praktycznych tubach przydadzą się w każdym domu. Pomogą uszczelnić umywalkę, zamaskować połączenie listew przypodłogowych ze ścianą czy naprawić pęknięty tynk. Niedrogie i proste w aplikacji znacznie ułatwią i przyspieszą wszystkie prace. To uniwersalni pomocnicy.

Czytaj więcej 09:49 - Dodane przez redaktor

 

Słońce ma dwa oblicza. Jest zarówno źródłem życia na Ziemi, jak i siłą niosącą spustoszenie. Organizm człowieka potrzebuje promieni słonecznych, lecz długa ekspozycja na ich działanie może być szkodliwa. Przed rażącym w oczy blaskiem czy upałem można skryć się w domu wyposażonym w markizy rozpraszające światło.

Jeśli przebywanie w pełnym słońcu wiąże się dla nas z dużym dyskomfortem, może być to  nadwrażliwość oczu na światło. Ta uciążliwa dolegliwość kojarzona jest przede wszystkim z migreną, ale w rzeczywistości występuje często również w przypadku niedoboru witaminy B, alergii, chorób oczu czy infekcji wirusowej i dotyczy sporej grupy osób. Duże natężenie światła może być uciążliwe jednak nie tylko dla nadwrażliwców. O ile nie mamy wpływu na warunki atmosferyczne panujące na zewnątrz, o tyle możemy zadbać o przyjazny mikroklimat domowych pieleszy, dzięki wyposażeniu budynku w odpowiednie osłony okienne.

Słońce dobre w umiarze

Warto pamiętać, że na to jak czujemy się we własnych czterech kątach ogromny wpływ ma dopływ i intensywność naturalnego światła dziennego. Nowoczesne budownictwo stawia na duże przeszklenia, które nie tylko wyglądają niezwykle efektownie, dodając budowli lekkości, lecz także wpuszczają do jej wnętrza sporą ilość światła. Jest to niezwykle przydatne w okresie zimowym, gdy każdy promień słońca jest na wagę złota ze względu na duże zachmurzenie, śnieżyce czy szarugi. Latem może okazać się jednak problematyczne. Dlaczego? Nasłonecznienie w sezonie wakacyjno-urlopowym jest zazwyczaj na wysokim poziomie, upał i palące słońce daje się we znaki nie tylko na zewnątrz, lecz także wewnątrz domu. Wnętrze budynku i znajdujące się w nim przedmioty szybko się nagrzewają, co powoduje, że w pomieszczeniu panują warunki niczym w saunie. W efekcie, przebywając tam, czujemy dyskomfort zarówno podczas pracy, jak i odpoczynku. W skrajnych przypadkach zbyt wysoka temperatura może być groźna dla zdrowia, a nawet życia człowieka.

Poskromić słońce

Nadwrażliwość na światło objawia się na różne sposoby. W przypadku fotodermatoz bądź światłowstrętu może przybrać formę uczulenia słonecznego, które skutkuje trudnościami w widzeniu. Osoby, które borykają się z tym problemem powinny na zewnątrz pomieszczeń przebywać w cieniu, natomiast dom chronić przed nadmiernym nasłonecznieniem. Upragnioną ulgę w domowym zaciszu przyniesie zastosowanie rewolucyjnych osłon zewnętrznych – markiz. To dokonała propozycja dla każdego (nie tylko zmagającego się z nadwrażliwością na światło), kto ceni sobie komfort. Stanowią one też doskonałą ozdobę elewacji, ze względu na estetyczną konstrukcję i warianty kolorystyczne. Markizy są rozwiązaniem energooszczędnym – przy ich użytkowaniu nie musimy płacić wysokich rachunków za prąd. – W ofercie firmy FAKRO znajdziemy markizę Solar, która nie zużywa energii z sieci elektrycznej, gdyż jest zasilana baterią ładowaną promieniami słonecznymi – tłumaczy Janusz Komurkiewicz, Dyrektor Marketingu firmy FAKRO, producenta okien dachowych i akcesoriów do okien. To najlepsza alternatywa dla energochłonnej klimatyzacji, której używanie ma również często negatywne skutki dla zdrowia. – Markizy skutecznie zabezpieczają budynek przed nadmiernym nagrzewaniem się, absorbując promienie słoneczne już przed szybą i emitując ciepło na zewnątrz. Są przezierne i zapewniają optymalny dopływ naturalnego światła. Rozpraszają je, przez co możemy odpoczywać czy pracować w przyjemnym chłodzie, w możliwie najlepszych warunkach klimatycznych. Nie jesteśmy ponadto narażeni na zjawisko refleksów świetlnych, które odbijają się w ekranie telewizora czy komputera, co jest męczące dla oczu – dodaje ekspert. Zacieniają wnętrze, a jednocześnie zapewniają widoczność na zewnątrz. W wersji elektrycznej mogą pełnić również funkcję moskitiery.

 

Gdy słońce schowa się za chmurami, szybko za nim tęsknimy, a jak już wyjrzy i z całą mocą rozświetla oraz nagrzewa Ziemię – myślimy o ożywczym deszczu, a przynajmniej zacienionym schronieniu. Może stać się nim nasz dom, jeśli zostanie odpowiednio zabezpieczony przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym. O skutecznej ochronie warto pomyśleć zawczasu, zanim jeszcze upalne dni dadzą nam się we znaki.

 

Czytaj więcej 06:35 - Dodane przez redaktor

Im bardziej skomplikowana konstrukcja dachu, tym więcej występuje w nim miejsc podatnych na przeciekanie. Dotyczy to zwłaszcza pięknego, choć dość trudnego w uszczelnieniu, dachu spadzistego. Inwestycję, jaką jest wykonanie pokrycia dachowego, łatwo zniweczyć poprzez nieprawidłową obróbkę blacharską czy wadliwy montaż okien lub włazów dachowych.

Szczelność pokrycia dachowego jest kluczowa dla jego trwałości oraz skutecznej ochrony budynku przed działaniem warunków atmosferycznych. Woda bez problemu wnika nawet w najmniejsze zakamarki, powodując zawilgocenia warstwy izolacyjnej, niszczenie elementów konstrukcyjnych dachu oraz rozrost grzybów i pleśni. Szczególnie narażone na przeciekanie są wszelkie załamania i połączenia połaci, okolice kominów, lukarn, okien dachowych oraz włazów.

Newralgiczne miejsca

Nawet w najprostszych dachach spadzistych występują przestrzenie narażone na przeciekanie, np. okolice kominów. Sytuacja komplikuje się wraz ze zwiększaniem ilości połaci oraz częstotliwością występowania lukarn, okien czy włazów dachowych. Szczególnie wrażliwymi elementami są kosze – podczas deszczu spływają nimi spore ilości wody, a zimą długo zalega śnieg. Dlatego ważne jest przygotowanie i zabezpieczenie powierzchni poniżej rynny koszowej oraz obróbka samego kosza, która nie może być zbyt wąska i powinna zachodzić pod pokrycie na odpowiednią głębokość.

Dobrym rozwiązaniem do połączenia i uszczelnienia warstw folii dachowej ułożonej pod koszem dachowym jest wykorzystanie taśmy na bazie butylu, stosowanej również do łączenia zakładów membran dachowych oraz ich trwałego mocowania do elementów budynku, np. muru lub więźby. – Taśmy na bazie butylu to rozwiązanie, które stosuje się w celu ochrony połączeń, np. przed przeciekaniem wody czy przenikaniem kurzu – tłumaczy Jakub Lewacki, ekspert firmy AIB, producenta wysokiej jakości rozwiązań izolacyjnych, m.in. wstęg, sznurów i laminatów butylowych – Ich zaletą jest doskonała przyczepność do materiałów powszechnie stosowanych w budownictwie – dodaje Jakub Lewacki. Butyl oraz taśmy na jego bazie są trwale plastyczne, odporne na niekorzystne warunki atmosferyczne oraz grzyby i pleśnie.

Ze względu na swoje właściwości, wstęgi butylowe AIB wykorzystywane są m.in. przez producentów taśm kalenicowych. Wstęgi butylowe ułatwiają instalację taśmy do pokrycia dachowego i zabezpieczają przed wnikaniem pod pokrycie wody deszczowej, śniegu, kurzu czy owadów. Butyle są również ważnym elementem taśm gwoździowych. Stosuje się je do uszczelnienia miejsc mocowania kontrłat do krokwi. Przyklejane są bezpośrednio do kontrłaty (od strony skierowanej ku krokwi) lub wzdłuż krokwi na membranę dachową. Po dokręceniu kontrłat, taśmy na bazie butylu chronią przed przenikaniem wilgoci do połączenia.  Z bogatej oferty produktów butylowych AIB, można w tym celu wykorzystać taśmy B6 i B7.

Właściwe uszczelnienie komina

Jedną z częściej spotykanych przyczyn przeciekania dachu jest wadliwa obróbka miejsca, w którym komin przechodzi przez połać dachową. – Prawidłowe zabezpieczenie punktu przecięcia połaci  i komina wykonuje się na jeden ze sposobów: poprzez tak zwaną obróbkę twardą lub obróbkę miękką – tłumaczy Jakub Lewacki. Obróbka twarda to najtrwalsza metoda uszczelnienia komina. Stosuje się w niej blachę płaską, którą dla zachowania estetyki dachu dobrana jest do barwy pokrycia. Z  blachy wycina się i kształtuje cztery elementy: przedni, tylny oraz dwa boczne. Po zamocowaniu do komina, łączy się je ze sobą na rąbek stojący. Wykonany w ten sposób kołnierz zakrywa szczelinę między kominem, a pokryciem dachu. W zależności od wysokości komina, obróbka może składać się z jednego lub dwóch pasów blachy. Przy uszczelnieniu z jednego pasa, w specjalnie nacięcie na obrysie komina wprowadza się poszczególne fragmenty wygiętego materiału. Miejsce połączenia obróbki z powierzchnią komina uszczelnia się, np. silikonem dekarskim, a blachę przymocowuje dodatkowo kołkami rozporowymi. Z kolei przy zastosowaniu dwóch pasów blachy, drugi montowany jest pod pierwszą obróbką, co zapobiega przedostawaniu się wody.

Wygodniejszym i mniej pracochłonnym sposobem jest obróbka miękka, z wykorzystaniem taśmy kominowej.  – Najczęściej wykonane są one z taśmy aluminiowej, z jednej strony pokrytej odpowiednią farbą, a z drugiej powleczonej specjalnym klejem butylowym – wyjaśnia ekspert AIB. Firma produkuje wysokiej jakości, szerokie wstęgi butylu, które dostarcza producentom taśm kominowych. Przy zachowaniu precyzji wykonania, obróbka miękka jest trwała i bardzo szczelna. Z taśmy wycina się odpowiedniej wielkości fragmenty, które następnie należy dokładnie przykleić do powierzchni komina i dachówek. Fragmenty boczne łączy się z tylnym i przednim poprzez jednoczesne zagięcie zespalanych części w rąbek stojący. Zwieńczeniem obróbki jest montaż listwy wykończeniowej. Należy zamocować ją na górze taśmy, przykręcając do komina kołkami rozporowymi. Listwę trzeba też uszczelnić silikonem dekarskim.

Dach należy do najważniejszych, ale zarazem najtrudniejszych w wykonaniu elementów budynku. Wykorzystanie nowoczesnych i skutecznych rozwiązań izolacyjnych na bazie butylu zapewnia odpowiednie uszczelnienie pokrycia dachowego i jego wieloletnią, bezproblemową eksploatację.

Czytaj więcej3 lipca 2015 09:26 - Dodane przez redaktor