Archiwum miesiąca Październik, 2015

Prawidłowy montaż i energooszczędność to obecnie jedne z najważniejszych wyzwań stojących przed branżą stolarki budowlanej w Polsce. Oba te zagadnienia zostały omówione podczas konferencji Związku POiD, na której oficjalnie zainaugurowano kontynuację działań kampanii edukacyjnej „DOBRY MONTAŻ”.

Konferencja, która zgromadziła przedstawicieli firm z sektora stolarki budowlanej, ekspertów branżowych i liczne grono dziennikarzy odbyła się 6 października 2015 roku w warszawskim Hotelu Lord. Głównym tematem wydarzenia była kampania „DOBRY MONTAŻ”.Dotychczasowe działania akcji zakończyły się dużym sukcesem, dlatego podjęto decyzję o jej kontynuacji i rozszerzeniu o dodatkowe element pozwalające na jeszcze mocniejszą promocję prawidłowej instalacji wyrobów stolarki budowlanej – mówił Paweł Wróblewski, Dyrektor Związku POiD, organizatora kampanii.

Działa nowa strona internetowa inicjatywy, na której oprócz praktycznych porad i wywiadów z ekspertami, znalazła się również wyszukiwarka profesjonalnych monterów.Kampania jest też promowana na portalu społecznościowym Facebook, a jej logotyp będzie można zobaczyć na plakatach zlokalizowanych w punktach sprzedaży stolarki oraz na odzieży roboczej monterów z ekip montażowych Partnerów akcji. Kontynuowane są rozbudowane działania komunikacyjne. Do mediów budowlanych, branżowych i wnętrzarskich trafiają artykuły prasowe prezentujące różne aspekty montażu. „DOBRY MONTAŻ”, w charakterze jego Ambasadorów, wspierają profesjonalni monterzy stolarki budowlanej.

W ramach akcji planowany jest także cykl spotkań ze studentami polskich uczelni technicznych, a także promocja przedsięwzięcia podczas najważniejszych imprez branżowych, m.in. Międzynarodowych Targów Budownictwa i Architektury BUDMA 2016.Uroczysty finał i podsumowanie działań „DOBREGO MONTAŻU” odbędzie się na VII Kongresie Stolarki Polskiej.

Podczas konferencji nastąpiło zawiązanie Grupy Zadaniowej OSŁONY w strukturach Związku POiD. Wydarzenie było też dobrą okazją do rozmów na temat etykietowania energetycznego okien. Zagadnienie to zaprezentował Jacek Gromniak, reprezentant Związku POiD w kontaktach z organizacjami europejskimi. Znalezienie uniwersalnego miernika dla stolarki okiennej jest niezwykle trudne, dlatego kwestia etykiet energetycznych jest wciąż przedmiotem dyskusji na forum europejskim i najprawdopodobniej zostanie ostatecznie rozstrzygnięta w połowie przyszłego roku. Związek POiD będzie w tym temacie realizował konsultacje z Instytutem Techniki Budowlanej i spotkania branżowe.

***

„DOBRY MONTAŻ” popierają wiodące firmy związane z branżą stolarki budowlanej: AIB, Anwis, FAKRO, Hörmann, POL-SKONE, PORTA KMI Poland, Proline, Marcopol, Soudal i Wiśniowski. Patronem Merytorycznym akcji jest Instytut Techniki Budowlanej, zaś Patronami Medialnymi: „Ekspert Budowlany”, „Gazeta Dom”, „Kwartalnik OKNO” „Lubelski Poradnik Budowlany”, „Ładny Dom”, „Murator”, „Własny Dom”, dobrzemieszkaj.pl, najlepszedomy.pl, muratordom.pl, obud.pl, oknonet.pl, stolarkavip.pl, wyborcza.biz.

Polub „DOBRY MONTAŻ” na Facebook’u: https://www.facebook.com/dobrymontaz

Czytaj więcej30 października 2015 15:56 - Dodane przez redaktor

Powszechnie sądzi się, że miarą sukcesu jest piastowanie wysokiego stanowiska w firmie, posiadanie własnego gabinetu, otrzymywanie pensji, która spokojnie wystarcza na zaspokojenie wszystkich potrzeb, a nawet realizację niektórych marzeń. Podążając za tym przekonaniem, można pokonać wszystkie szczeble kariery, znaleźć się na samym szczycie hierarchii w organizacji i… paradoksalnie nie odczuwać spełnienia. Jest to tzw. syndrom Fausta – kiedy po osiągnięciu wszystkich celów w duszy nadal zieje pustką i poczuciem niespełnienia. Wówczas satysfakcję może przynieść tylko „coś”, co nada głębszy sens działaniom. Dla tych, którzy osiągnęli już wiele i nie chcą osiąść na laurach, ciekawą możliwością jest spróbowanie swoich sił  w mentoringu. Zacznijmy dzielić się zdobytym doświadczeniem, wspierać innych, a praca może przynieść nowy wymiar satysfakcji i stać się czymś więcej niż tylko zarabianiem na życie.

 

Największym dramatem ludzi sukcesu okazuje się nierzadko wspominany syndrom Fausta – Nietzsche określał go jako wszechogarniającą melancholię. Nie odczuwają oni satysfakcji ze swojego życia, mimo że udało im się osiągnąć wszystko, co zaplanowali. Dlaczego? Otóż Manfred Kets de Vries, jeden z najważniejszych myślicieli na świecie w dziedzinie zarządzania zasobami ludzkimi, rozwiązał tę zagadkę, przeprowadzając pogłębione wywiady ze 160 menedżerami wyższego szczebla. Na ich podstawie wyróżnił 8 kategorii, które mogą stać się miarą sukcesu człowieka. Są to: rodzina, dobrobyt/bogactwo, praca/kariera, uznanie/sława, władza, zwyciężanie/pokonywanie wyzwań, przyjaźń, znaczenie/sens. Niektóre z nich to motywatory wewnętrzne, a inne zewnętrzne. Działając wyłącznie w oparciu o tę drugą grupę, na naszym koncie znajdą się różne wybitne osiągnięcia, ale w środku będziemy czuć pustkę. Wówczas potrzeba nowego celu. Może stać się nim dzielenie wiedzą i doświadczeniem – mentoring, nowy trend na rynku pracy. To dobra droga do osiągnięcia upragnionego spełnienia.

Mentoring  – brzmi dumnie

Mentoring to coraz częściej stosowana metodyka w strukturach polskich organizacji, gdyż umożliwia inspirowanie, stymulowanie rozwoju i odkrywanie potencjału kadry dzięki identyfikacji jej mocnych stron oraz określaniu sposobu pracy nad nimi. Opiera się na partnerskiej relacji pomiędzy mentorem – osobą dysponującą określonymi, cennymi zasobami: praktyką i wiedzą oraz uczniem (mentee), dla którego ów mistrz pełni funkcję zaufanego doradcy. – Mentor nie narzuca swojego zdania mentee ani nie proponuje gotowych rozwiązań. Dzieląc się doświadczeniem i pokazując nowe obszary do eksploatacji, wzbogaca pulę wyborów osoby, która z mentoringu korzysta. Decyzja należy zawsze do ucznia – tłumaczy Lidia D. Czarkowska, koordynator merytoryczny studiów podyplomowych „Mentoring” w Akademii Leona Koźmińskiego. Podstawowym narzędziem mentora jest uważne słuchanie swojego ucznia oraz stawianie mu otwartych pytań (mentor korzysta z technik coachingowych), które w efekcie mają przyczynić się do przyśpieszenia jego naturalnego rozwoju. Relacja mentoringowa jest długoterminowa – trwa od 1,5 do 2 lat. Spotkania odbywają się w ustalonych odstępach czasu. Sporządzany jest również plan działań. Pamiętajmy przy tym, że wprowadzenie procesu mentoringu powinno wiązać się z konkretnymi celami rozwojowymi.

Między nami mentorami

– Mentorem może zostać wyłącznie osoba, która ma odpowiednie doświadczenie i może poszczycić się sukcesami w danej branży, dodatkowo jest ekspertem w dziedzinie, w której jego rozmówca chce się rozwijać. Mentoring ponadto to jeden z najlepszych sposobów na uzyskanie spełnienia przez pracowników, którzy osiągnęli już właściwie wszystko na swojej zawodowej ścieżce. Dzięki temu pozostają nadal w procesie rozwojowym, mogą dalej się realizować, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem, czują uznanie ze strony firmy, mają wpływ na jej przyszły kształt oraz podnoszą na wyższy poziom swoje umiejętności interpersonalne i przywódcze – tłumaczy specjalistka z Akademii Leona Koźmińskiego. – Taka osoba musi umieć budować długoterminowe relacje oparte na wzajemnym szacunku, empatii, zaufaniu i otwartości. Ważne jest nastawienie na drugą osobę, która powinna być w centrum uwagi. Do niej należy dostosować sposób komunikacji. Mentor powinien ponadto pomóc protegowanemu zdefiniować własne cele i sprawdzić czy są możliwe do osiągnięcia – dodaje.  Sztuka właściwego przekazywania wiedzy (wbrew pozorom nie każdy umie się nią dzielić), która będzie przynosić korzyści uczącemu się oraz organizacji, nie należy jednak do łatwych. Profesjonalizm jest wynikiem odpowiedniego przygotowania. Dlatego, aby skutecznie prowadzić proces mentoringowy, warto wesprzeć się studiami podyplomowym i z tego zakresu. Tam będziemy mogli wziąć udział w intensywnym procesie osobistego rozwoju, dokonamy autodiagnozy oraz zbudujemy świadomość zasobów osobistych, a także poznamy uwarunkowania i skuteczne metody rozwoju ludzkiego potencjału.

Mentoring wpływa pozytywnie na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, gdyż umożliwia inspirujący międzypokoleniowy dialog oraz transfer wiedzy i najlepszych praktyk, wykorzystanie potencjału kadry, wpływanie na kształtowanie przyszłych liderów czy pogłębianie rozumienia kultury organizacyjnej. Mentor nie tylko świętuje sukcesy mentee, lecz także wspiera go w momentach zwątpienia i zachęca do działania. W mentoringu zawarta jest odwieczna potrzeba człowieka, żeby nadawać życiu sens przez to, co do niego wnosimy. A więc jeśli twój zawodowy rozwój utknął w miejscu i osiągnąłeś już wszystko na swojej mapie celów, może warto spróbować czegoś innego, co stanie się wartością dodaną do pracy? Każdy mistrz potrzebuje ucznia…

***

dr Lidia D. Czarkowska – Dyrektor Centrum coachingu w Akademii Leona Koźmińskiego, kierownik studiów podyplomowych „Coaching profesjonalny” oraz „Mentoring”. Posiada szeroką, popartą długoletnią praktyką wiedzę z zakresu psychologii biznesu, socjologii, zarządzania, komunikacji organizacyjnej, motywacji, budowania zespołów, rozwiązywania konfliktów oraz rozwoju potencjału człowieka. Z wykształcenia psycholog, socjolog i pedagog. Z zamiłowania taterniczka, trener i coach. Od wielu lat współpracuje z firmami doradczymi i szkoleniowymi, prowadząc warsztaty oraz coachingi indywidualne i zespołowe.

Czytaj więcej 15:37 - Dodane przez redaktor

Ważną potrzebą współczesnego świata są innowacyjne rozwiązania i inicjatywy społeczne. Aby przedstawić ich potencjał i możliwe drogi rozwoju, Akademia Leona Koźmińskiego we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Instytutem Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur zorganizuje w swojej siedzibie ogólnopolską konferencję naukową pt. „Wdrażanie innowacji społecznych w Polsce”, która odbędzie się 29 października br.

 

Stymulacja rozwoju innowacji społecznych to ważne zagadnienie dla wypracowania dobrobytu Polski i jej obywateli, dlatego temat ten powinien zyskać w społeczeństwie stosowny rozgłos. Celem spotkania w Akademii Leona Koźmińskiego jest właśnie próba oceny dotychczasowego stanu innowacyjności w Polsce, wskazanie dobrych praktyk w tym zakresie oraz możliwych dróg wdrażania tej szczytnej idei w życie.

Integralną częścią spotkania będzie dyskusja w sześciu grupach problemowych, związanych z różnymi obszarami występowania innowacji społecznych: wdrażania produktów systemowych, aktywności samorządów, miejsca pracy, mikroprzedsiębiorstw, narzędzi aktywizacji ludności wiejskiej czy konsumpcji. Rozmowy prowadzone będą przez ekspertów i doświadczonych moderatorów. Formę konferencji skonstruowano tak, aby umożliwić wymianę opinii i doświadczeń oraz wspierać pogłębianie wiedzy na temat organizacji i współpracy różnych interesariuszy w procesach innowacji społecznych.

Konferencja została objęta honorowym patronatem Wicepremiera i Ministra Gospodarki – Janusza Piechocińskiego, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego – prof. Leny Kolarskiej-Bobińskiej oraz Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju – Tadeusza Orłowskiego.

Udział w konferencji jest bezpłatny, ale wymaga rejestracji.

http://www.kozminski.edu.pl/wdrazanieinnowacji/

Czytaj więcej29 października 2015 10:43 - Dodane przez redaktor

Komfortowa obsługa, skuteczna ochrona przed działaniem czynników atmosferycznych i stratami ciepła, estetyka – tego przede wszystkim oczekujemy od okna. Droga do pełnej satysfakcji z użytkowania stolarki okiennej wiedzie przez jej dobry montaż. Odpowiednie przeprowadzenie instalacji zapewni długotrwałą i bezproblemową eksploatację wyrobu.

Dom bez okien? Trudno to sobie wyobrazić – trzeba by wówczas zapomnieć o dopływie naturalnego światła do pomieszczeń oraz o widoku na najbliższą okolicę. Każdy otwór w murze, a takim jest właśnie otwór okienny, stanowi jednak newralgiczny termicznie punkt budynku. Okno, jako szklana przegroda, posiada bowiem gorsze parametry izolacyjności cieplnej niż stanowiący jednolitą całość mur. Dlatego ważne jest odpowiednie połączenie stolarki okiennej ze ścianą obiektu, tak aby do minimum obniżyć ryzyko powstania mostków termicznych, przez które ucieka ciepło, zapewnić odpowiednią szczelność i trwałość. Taką możliwość dają nowoczesne rozwiązania montażowe.

 

Montaż raz, a dobrze

Gdy po jednym, dwóch sezonach od zamontowania, wokół okna pojawiają się czarne wykwity, na jego szybie skrapla się para wodna, a klamka pracuje coraz ciężej, możemy mieć do czynienia ze skutkami nieprawidłowej instalacji. Zazwyczaj daje ona o sobie znać z opóźnieniem, a jej negatywne efekty z czasem się nasilają. Istnieje jednak sposób, aby zawczasu uniknąć tych problemów. To dobry montaż stolarki okiennej. Jak powinien on wyglądać?

Pierwszy etap instalacji to wybór właściwego usytuowania stolarki okiennej w otworze. – Sposób osadzenia uzależniony jest od rodzaju ściany. W ścianie jednowarstwowej okno montuje się w połowie jej grubości, przy ścianie z ociepleniem zewnętrznym (dwuwarstwowej) – przy krawędzi zewnętrznej ściany lub z wysunięciem w warstwę izolacji termicznej, a w przypadku konstrukcji  z ociepleniem wewnętrznym (trójwarstwowej) również w warstwie izolacji termicznej – mówi Zdzisław Maliszewski, doradca ds. technicznych i normalizacyjnych Związku POiD, organizatora kampanii edukacyjnej „DOBRY MONTAŻ„. Dalszy krok stanowi zwymiarowanie i przygotowanie otworu montażowego. Nie może być on ani zbyt mały, ani zbyt duży w stosunku do rozmiarów wyrobu. Konieczne jest bowiem zachowanie luzów dylatacyjnych, pozwalających oknu „pracować”. Otwór powinien być także oczyszczony i zagruntowany.

Następnym etapem jest zamocowanie ramy okiennej w otworze (ościeżu). Trzeba pamiętać, że jeśli uszczelnienie będzie wykonane z taśm, ich przyklejenie powinno nastąpić jeszcze przed wstawieniem ramy. Istotne jest ustawienie pionu i poziomu ramy, co ułatwią klocki podporowe i dystansowe oraz stabilne podparcie progu ościeżnicy okiennej. W niektórych systemach montażowych wykorzystuje się w tym celu specjalne bloki podparapetowe, które zapewniają nie tylko podparcie dla okna i parapetu, lecz także szczelność.

Wypoziomowaną ramę montuje się z wykorzystaniem dybli, kołków rozporowych, kotw, śrub lub wkrętów. Zamocowania powinny być rozmieszczone na całym obwodzie ościeżnicy. Ich ilość i umiejscowienie uzależnione są m.in. od rodzaju i wielkości okna. Najlepiej stosować się tu do zaleceń producenta danego okna, a jeśli takowych nie ma, korzystać z Instrukcji montażu Instytutu Techniki Budowlanej – ITB nr 421/2010.

 

Trzy warstwy izolacji

Ostatni krok – uszczelnienie – to kluczowy etap prac montażowych. Jego zadaniem jest zabezpieczenie szczeliny pomiędzy oknem a ościeżem przed zawilgoceniem, zarówno przez wodę opadową od zewnątrz, jak i wilgoć przenikającą z pomieszczenia od strony wewnętrznej. W tym celu stosuje się tzw. montaż warstwowy, składający się z trzech warstw: wewnętrznej (paroszczelnej), środkowej (izolacja termiczna i akustyczna) oraz zewnętrznej (paroprzepuszczalnej). – Generalna zasada uszczelnienia to „szczelniej po stronie wewnętrznej niż po stronie zewnętrznej”, co umożliwia ochronę izolacji przed wilgocią i dyfuzję pary wodnej na zewnątrz – tłumaczy Zdzisław Maliszewski.

Tworzące warstwę wewnętrzną i zewnętrzną taśmy przykleja się do ramy okiennej jeszcze przed jej wstawieniem w otwór. Taśmę paroszczelną montuje się do wewnętrznej strony ramy, natomiast paroprzepuszczalną do zewnętrznej. Istotne jest, aby dobrze docisnąć je na całej długości,  a w narożnikach pozostawić odpowiednio duże zakłady taśm, które pozwolą dokładnie uszczelnić te przestrzenie. Po wstawieniu i zamocowaniu ramy kolejny krok to przyklejenie taśmy paroprzepuszczalnej do ościeża na zewnątrz i wypełnienie warstwy środkowej za pomocą piany montażowej lub specjalnej taśmy rozprężnej. Potem pozostaje doklejenie do ościeża od wewnątrz taśmy paroszczelnej. Po zakończeniu prac montażowych należy w krótkim czasie wykonać prace wykończeniowe – zakryć spoiny, na ogół przez otynkowanie tak, aby nie oddziaływało na nie słońce.

Naprawa usterek instalacyjnych to poważne przedsięwzięcie, które jest zazwyczaj związane z koniecznością demontażu niedawno zamontowanych okien. Usunięcie ewentualnych defektów wynikających z nieprawidłowej instalacji kosztuje więcej niż wybór dobrego montażu już na początkowym etapie inwestycji. Zapewnia on oszczędność energii cieplnej i pieniędzy oraz bezpieczną i długotrwałą eksploatację wyrobu, który wybraliśmy do swojego domu.

***

Ogólnopolska kampania edukacyjna „DOBRY MONTAŻ” to organizowana przez Związek POiD akcja, promująca wśród inwestorów indywidualnych ideę prawidłowej instalacji wyrobów stolarki budowlanej. Partnerami „DOBREGO MONTAŻU” są firmy: Anwis, AIB, FAKRO, Hörmann, Marcopol, Soudal, Porta KMI Poland, POL-SKONE, PROLINE, WIŚNIOWSKI.

Czytaj więcej26 października 2015 14:12 - Dodane przez redaktor

ALUPROF, czołowy producent systemów aluminiowych w Europie, już siódmy rok z rzędu otrzymał prestiżowy tytuł „Lidera Rynku Stolarki”. Wyróżnienie przyznawane jest przez Centrum Analiz Branżowych (CAB). ALUPROF zwyciężył w dwóch kategoriach: systemów aluminiowych oraz osłon. Finał tegorocznej edycji programu odbył się 14 października w warszawskiej siedzibie Business Centre Club. Nagrodę w imieniu firmy odebrała Małgorzata Wojtasik, Dyrektor Handlowa ALUPROF.

Tegoroczna, jubileuszowa, 10. edycja plebiscytu „Lider Rynku Stolarki” po raz kolejny wyłoniła przedsiębiorstwa z branży stolarki budowlanej, które zajmują wiodącą pozycję na rynku. Wśród zwycięzców nie mogło zabraknąć firmy ALUPROF, która została uhonorowana tytułem „Lidera Rynku Stolarki” aż w dwóch kategoriach: systemów aluminiowych oraz osłon okiennych.

Certyfikat przyznawany podczas uroczystej gali odebrała w imieniu firmy Małgorzata Wojtasik, Dyrektor Handlowa ALUPROF. – Miano „Lidera Rynku Stolarki 2015” to dla nas powód do dumy i ogromna radość, zwłaszcza, że towarzyszy nam niemal od początku istnienia inicjatywy realizowanej przez Centrum Analiz Branżowych. Otrzymaliśmy ten tytuł już siódmy rok z rzędu i mam nadzieję, że dzięki staranności, pracowitości i innowacyjności zespołu ALUPROF stanie się on integralną częścią naszej tożsamości w perspektywie co najmniej kolejnych 10 lat i więcej – tłumaczy Małgorzata Wojtasik.

„Lider Rynku Stolarki” to prestiżowy plebiscyt organizowany przez Centrum Analiz Branżowych, polską agencję badawczą, która specjalizuje się w analizowaniu rynku stolarki budowalnej w Polsce oraz Europie. Badanie „Lider Rynku Stolarki” realizowane jest w oparciu o wyniki sprzedaży firm z tego sektora gospodarki. Na ich podstawie podczas corocznej gali wyłaniani są „Liderzy Rynku Stolarki”. W tym roku nominacje przyznawano aż w 20 kategoriach.

Czytaj więcej23 października 2015 08:47 - Dodane przez redaktor

We współczesnym świecie uzyskanie pozycji lidera w jakiejś dziedzinie wymaga bycia co najmniej o pół kroku przed konkurencją. W przypadku przedsiębiorstwa jest to możliwe w sytuacji, gdy ono samo, jak również oferowane przez nie produkty czy usługi, są innowacyjne. Właśnie w oparciu o ciągłe tworzenie innowacji swoją pozycję na rynku buduje firma BFT, lider w dziedzinie najwyższej jakości automatyki dla systemów zarządzania dostępem do obiektów.

Jak mówi znane przysłowie, „potrzeba jest matką wynalazku”. Słowa te nie są bezpodstawne. Duża część przełomowych produktów czy ich ulepszeń powstała, ponieważ człowiek od początku swojego istnienia stara się na różne sposoby ułatwiać sobie życie. Tworzenie i wprowadzanie do użytku czegoś nowego to innowacja, czyli proces, który pozwala przekuć nowatorskie pomysły i będące ich wynikiem wynalazki na realnie działające i funkcjonujące w powszechnym użyciu produkty. Dobrym przykładem jest tu branża automatyki użytkowej, a zwłaszcza wyrobów ułatwiających upoważnionym osobom dostęp do posesji.

Być o krok przed innymi

Jeszcze kilkanaście lat temu elektrycznie otwierane bramy posesyjne czy garażowe dostępne były jedynie nielicznej grupie użytkowników, a szlabany na wjeździe do obiektów, często siłą swoich mięśni, podnosili ludzie. Dziś sterowane poręcznymi pilotami napędy do tych elementów są w powszechnym użyciu. Jednym z liderów wyznaczających trendy jakościowe i designerskie w tej branży jest włoska firma BFT. Jej produkty otwierają bramy, szlabany czy zapory niemal na całym świecie, a projektanci, opracowując rozwiązania opatrzone charakterystycznym, czerwono-białym logotypem, tworzą innowacje, które bardzo szybko stają się niedoścignionym wzorem dla innych. – To efekt przyjętej przez naszą firmę filozofii. Nigdy nie zależało nam na tworzeniu produktów, które po prostu tylko dobrze działają, nie robiąc nic poza tym – tłumaczy Andrzej Trojanowski, Dyrektor Zarządzający BFT Polska – Zgodnie z przyświecającym BFT hasłem „Be Ahead”, czyli „Bądź z przodu”, zawsze staramy się wymyślać, projektować i tworzyć wydajne oraz niezawodne rozwiązania, które oprócz tego, że świetnie wykonują swoje zadania, są bardzo funkcjonalne, zaawansowane technologicznie i atrakcyjne wizualnie. Można powiedzieć, że dosłownie „otwieramy” innowacje – dodaje.

Technologia, na której możesz polegać

Wprawienie ważącej kilkaset kilogramów bramy w ruch, płynne jej otwarcie, a następnie zamknięcie za każdym razem, gdy chcemy wjechać lub wyjechać z garażu lub posesji to ciężka praca. Z tego powodu napędy powinny być wykonywane z olbrzymią troską i w oparciu wyłącznie o najwyższej jakości komponenty. Tylko w ten sposób da się zapewnić odpowiednią trwałość i wysoką sprawność tych urządzeń. – W przypadku napędów nie ma mowy o kompromisach. Jeśli producentowi zależy na tym, aby były one naprawdę niezawodne, nie może oszczędzać na podzespołach, które w nich stosuje – mówi Tomasz Grzechnik, Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska. To ważne, bo napędy w zasadzie nigdy nie pracują w idealnych, laboratoryjnych warunkach, a co jest z tym związane, obciążenia, które muszą pokonać są zwykle wyższe niż te w trakcie testów. – W efekcie, jeżeli elementy przekładni czy zastosowana elektronika nie będą odpowiednio wysokiej klasy, bardzo szybko się zużyją, powodując problemy z obsługą bramy – tłumaczy Tomasz Grzechnik. Systemy zarządzania dostępem do obiektów to jednak nie tylko napędy do bram wjazdowych czy garażowych. To także zaawansowane technologicznie centrale sterujące, wyłączniki krańcowe oraz rozmaite akcesoria, jak panele solarne, lampy sygnalizacyjne, piloty, klawiatury kodowe, a także systemy sterowania. Wszystko to musi ze sobą ściśle współpracować, umożliwiając bezawaryjną pracę nawet w najtrudniejszych warunkach. – Zharmonizowanie i odpowiednie dostrojenie kolejnych elementów nie jest proste, dlatego zwykle wykonują to zadanie odpowiednio wyszkoleni fachowcy. Inwestując pieniądze w zakup napędu do bramy wjazdowej czy garażowej, warto więc postawić na wysokiej klasy rozwiązania. Dzięki temu zyskamy pewność, że raz ustawione będą utrzymywać zadane im parametry przez naprawdę długi czas – podsumowuje Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska.

Innowacje w służbie funkcjonalności

Innowacje nie zawsze oznaczają wielkie zmiany, znacznie częściej dotyczą drobnych elementów, szczegółów, które w zasadniczy sposób wpływają na pracę całego urządzenia i komfort jego obsługi. Ciągły rozwój nowoczesnych technologii sprawia, że często mówiąc o jakimś produkcie „innowacyjny” mamy na myśli jego ponadprzeciętną funkcjonalność, która wyróżnia go w morzu niemal identycznych wyrobów innych marek. – W przypadku automatyki do bram obecnie innowacją nie jest to, że napędem możemy sterować za pomocą jednego czy nawet kilkuset pilotów. Ale już możliwość jego obsługi z dowolnego miejsca za pomocą własnego smartfona, tabletu czy komputera jak najbardziej na takie miano zasługuje – przekonuje Andrzej Trojanowski, Dyrektor Zarządzający BFT Polska. W ofercie tej firmy nie brakuje innych innowacyjnych rozwiązań. Na przykład napędy PHOBOS BT, przeznaczone do współpracy z bramami skrzydłowymi, wyposażono w specjalny system mocowania do uchwytu słupka, wykorzystujący magnetyczny trzpień. Takie rozwiązanie zapewnia łatwiejszy montaż oraz znacznie poprawia estetykę całego układu.

Wybrane napędy BFT, jak wspomniany model PHOBOS BT, napędy do bram przesuwnych DEIMOS czy do bram garażowych TIZZIANO posiadają funkcję amperometrycznego wykrywania przeszkód. Użyte w nich centrale sterujące wykorzystują opracowaną przez BFT technologię D-TRACK. Dzięki temu zapewniają maksymalne bezpieczeństwo użytkowania. – Poziom siły potrzebnej do uruchomienia zabezpieczenia amperometrycznego jest dynamicznie dobierany do warunków pracy bramy. W związku z tym wykrycie przeszkody następuje zawsze w tym samym czasie z zachowaniem odpowiedniego, bezpiecznego marginesu siły – wyjaśnia Tomasz Grzechnik z BFT Polska. Inne udogodnienia, które można znaleźć w ofercie firmy to m.in. radiowe sterowanie napędem bez użycia rąk. Dzięki temu, podjeżdżając do bramy samochodem czy motocyklem, nie musimy szukać pilota i tym samym odrywać rąk od kierownicy, gdyż brama otworzy się automatycznie, gdy tylko zbliżymy się do niej na odpowiednią odległość.

Innym wartym uwagi rozwiązaniem jest system zasilania słonecznego EcoSol® do instalacji niskonapięciowych. – Może być on stosowany do kompleksowego zasilania napędu lub w przypadku braku prądu np. jako zasilanie awaryjne. W użytku przydomowym system działa do dwóch tygodni bez dostępu do światła słonecznego – wyjaśnia Andrzej Trojanowski. Co ważne, EcoSol® współpracuje ze wszystkimi produktami BFT wyposażonymi w silniki zasilane napięciem 24 V, włączając w to nieco starsze modele. W poszczególnych segmentach produktów obrandowanych charakterystycznym logotypem BFT innowacyjnych elementów i rozwiązań jest znacznie więcej. Każdorazowo dopasowane są one do przeznaczenia i charakteru automatyki oraz przewidywanych użytkowników wyrobów.

Najwyższa jakość tworzonych rozwiązań to standard, do którego zawsze warto i należy dążyć. Zgodnie z tą maksymą BFT produkuję zaawansowaną technologicznie automatykę, na której można polegać w każdych warunkach. Dzięki temu zarówno firma, jak i jej klienci mogą zawsze być o krok przed innymi.

Czytaj więcej 08:47 - Dodane przez redaktor

Nowe opakowanie farby Śnieżka Barwy Natury to odpowiedź FFiL Śnieżka SA na oczekiwania Klientów dotyczące wyboru farby na sklepowej półce. Etykieta jest wyraźnie inspirowana barwami natury. Zmiany mają na celu ułatwienie konsumentom decyzji zakupowej w punkcie sprzedaży detalicznej.

 

W oparciu o analizę zachowań konsumentów w miejscu sprzedaży, najczęściej pojawiających się dylematów podczas dokonywania wyboru pożądanego produktu i jego koloru oraz skojarzenia związane z marką powstał nowy format i projekt opakowania Śnieżki Barwy Natury. Z poprzednim opakowaniem łączy je motyw roślinny nawiązujący do idei kolorów inspirowanych naturą – teraz przybrał on formę słonecznego sadu, w którym słońce delikatnie prześwieca przez liście.

Po zmianach opakowanie otrzymało nowoczesny, owalny kształt, dzięki czemu prezentuje się lekko i świeżo. Duży sticker pozwala z kolei na łatwiejsze odnalezienie wybranego koloru, a klarowna komunikacja benefitów kolekcji przyspiesza dodatkowo decyzję zakupową.

Aby ułatwić Klientowi podjęcie decyzji o zakupie, w miejscu sprzedaży istnieje możliwość zapoznania się z efektem wymalowania dzięki dostępnym przy półce specjalnym kartom koloru. Konsumenci mogą skorzystać także z katalogu z inspiracjami na 2016 rok, prezentującego najnowsze trendy w aranżacji wnętrz oraz przewodników kolorystycznych, pozwalających na sprawdzenie, jakie kolory do siebie pasują, co daje możliwość stworzenia własnej kompozycji barw.

Modernizacji opakowania towarzyszy także poszerzenie palety kolorystycznej. Do oferty dołączonych zostało aż 9 nowych barw nawiązujących do kolorów występujących w naturze.

 

***

Śnieżka Barwy Natury to wysokiej jakości, matowa, lateksowa farba do ścian i sufitów. Charakteryzuje się dużą siłą krycia, wysoką wydajnością oraz trwałością wymalowania. Jest także odporna na zmywanie. Daje matowe i w pełni pozwalające oddychać ścianom powłoki malarskie. 

Czytaj więcej22 października 2015 11:36 - Dodane przez redaktor

Otwór w miękkim drewnie, zwłaszcza w awaryjnej sytuacji, daje się wykonać różnymi narzędziami: wkrętakiem, nożem, gwoździem – wymieniać można długo. Stan krawędzi, prostoliniowość czy wymiarowość takiego wgłębienia będą jednak dalekie od ideału. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest użycie wiertarki i wiertła. Kluczem do uzyskania idealnego otworu jest zastosowanie osprzętu dedykowanego ściśle do pracy w drewnie.

Wiertła należą do podstawowego wyposażenia warsztatu tak profesjonalisty, jak i majsterkowicza. Ponieważ nie ma jednego, uniwersalnego sprzętu, którym dałoby się precyzyjnie i efektywnie pracować we wszystkich materiałach, w skrzynce z narzędziami trzeba zawsze mieć kilka rodzajów tego niezwykle przydatnego narzędzia. Choć większość osób dokładnie wie, że pracując wiertłem do betonu, wgłębienia w stali raczej nie da się wykonać, o tyle bez problemu można znaleźć zarówno majsterkowiczów, jak i „fachowców”, którzy w drewnie wiercą wyłącznie osprzętem do metalu. Choć w niektórych sytuacjach jest to dopuszczalne, to jakość uzyskanych w ten sposób otworów zawsze będzie pozostawiać wiele do życzenia.

Potraktuj drewno profesjonalnie

Truizmem jest stwierdzenie, że drewno ma zupełnie inne właściwości niż metal. Mimo to, warto ten fakt podkreślać, ponieważ właśnie z tego powodu do jego obróbki należy używać odpowiednich wierteł. Ten niezwykle wszechstronny materiał charakteryzuje się bowiem włóknistą strukturą  i niejednorodną twardością. Stosując do wiercenia w nim akcesoria do metalu, w początkowej fazie pracy ryzykujemy ślizganiem się narzędzia po powierzchni obrabianej deski czy płyty, co może doprowadzić do powstania na niej nieestetycznych wgłębień lub zarysowań. – Przyczyną tego zjawiska jest kąt wierzchołkowy stosowany w wiertłach do metalu. Jest on zbyt duży do efektywnej pracy w drewnie – wyjaśnia Emil Sieligowski, Brand Manager marki wysokiej jakości narzędzi ręcznych PROLINE, w której asortymencie znajduje się bogata gama wierteł do drewna, metalu i betonu – Ryzyko poślizgu możemy znacznie zmniejszyć wykonując uprzednio małe wgłębienie w miejscu wiercenia. Jeżeli jednak zależy nam na powtarzalności i precyzji, powinniśmy zawsze sięgać po wiertła do drewna – dodaje specjalista. Narzędzia te mają nieco inną geometrię od wierteł do metalu, a także posiadają specjalne ostrza centrujące, które prowadzą je na początku pracy oraz zapobiegają przesuwaniu się sprzętu w późniejszych fazach, np. na skutek natrafienia na twardy sęk. Dzięki temu uzyskujemy otwór okrągły i gładki, wolny od zadziorów i innych uszkodzeń powierzchni. Warto pamiętać, że tak jak w osprzęcie przeznaczonym do pracy w betonie czy stali, tak i przypadku wierteł do drewna wyróżnić można kilka typów o odmiennej budowie oraz możliwym spektrum zastosowania. Najczęściej spotykane i stosowane są trzy rodzaje tych narzędzi: kręte, płaskie i spiralne.

Różne typy, różne przeznaczenie

Zdecydowanie najpopularniejszym rodzajem są wiertła kręte. Wykonane z wysokiej jakości stali narzędziowej przeznaczone są do precyzyjnego wiercenia w drewnie otworów o średnicach od 3 do 30 mm i głębokości dochodzącej do 150 mm. Wyposażone są w dwie krawędzie skrawające, zwane także ostrzami, które tworzą z łysinkami kąt ostry, a nie rozwarty, jak w przypadku podobnych narzędzi do metalu. Podczas pracy ostrza wykrawają najpierw obwód otworu, a dopiero następnie jego środek. Ze względu na małą twardość drewna i materiałów drewnopochodnych, kąt natarcia ostrzy wynosi w nich około 30°. – Za centrowanie narzędzia podczas pracy nie odpowiadają krawędzie skrawające, a specjalne ostrze centrujące, przypominające z wyglądu ostry szpikulec i często nazywane żądłem – tłumaczy Emil Sieligowski – Wystaje ono poza ostrza, a jego kształt umożliwia bardzo łatwe zagłębianie się w materiał i osiowe prowadzenie narzędzia – dodaje ekspert. Efektywne odprowadzanie zwiercin zapewniają dwa głębokie, spiralne rowki, które na bieżąco wyprowadzają wióry na zewnątrz.

Do wykonywania otworów o większych średnicach służą wiertła płaskie, nazywane również łopatkowymi lub piórkowymi. Mają bardzo prostą budowę i pozbawione są spirali odprowadzającej wióry. Część robocza jest w nich spłaszczona, posiada dwie proste, zaostrzone krawędzie skrawające oraz ostrze prowadzące, które odpowiada za ustalanie osiowości otworu. Płaska głowica płynnie przechodzi w uchwyt cylindryczny. Ze względu na duże siły działające na tego typu wiertła podczas pracy, dla pewnego mocowania w uchwycie wiertarskim, ich chwyt przeważnie zakończony jest sześciokątem SW 1/4ʺ. Takie rozwiązanie pozwala na użytkowanie sprzętu ze specjalną przedłużką lub w uchwytach szybkozłącznych. Wiertła tego typu nie pozwalają wiercić zbyt precyzyjnie, jednak ze względu na szeroki zakres rozmiarów dochodzący do 45 mm, warto mieć je w skrzynce z narzędziami.

Precyzyjne otwory o dużych średnicach i głębokościach, np. w kłodach czy belkach, wykonuje się przy wykorzystaniu wierteł spiralnych, bardziej znanych jako świdry. Charakteryzują się one rdzeniem jednozwojnym o kształcie spirali, który posiada tylko jedną łysinkę. Pojedynczy rowek wiórowy jest duży i umożliwia sprawne usuwanie zwiercin nawet z bardzo głębokich odwiertów. – Świdry wyposażone są w gwintowany stożek centrujący. Działa on na zasadzie samogwintującej się śruby, dzięki czemu wciąga wiertło w drewno. Pozwala to na pracę praktycznie bez używania nacisku na narzędzie, wystarczy nim obracać – tłumaczy Brand Manager marki PROLINE. Wiertła spiralne zakończone są sześciokątnym uchwytem, który umożliwia aplikację dużych momentów obrotowych i pozwala wyeliminować zjawisko obracania się narzędzia w uchwycie wiertarskim. Średnice świdrów dochodzą do 40 mm, a ich długość nawet do niemal pół metra.

Sprzęt i akcesoria do zadań specjalnych

Wiertła kręte, płaskie i spiralne nie wyczerpują szerokiego asortymentu osprzętu do wykonywania otworów w drewnie. Występują bowiem różne modyfikacje wyżej opisanych rozwiązań, jak np. wiertła łopatkowe z gwintowanym ostrzem i dodatkowymi zadziorami na zewnętrznych krawędziach ostrzy czy wiele innych rozwiązań pozwalających na efektywną pracę w drewnie i materiałach drewnopochodnych. Część z nich, jak wiertła drążone lub do konfirmatów znajdą zastosowanie raczej wyłącznie w profesjonalnych pracach stolarskich. Podręczny arsenał majsterkowicza warto jednak wzbogacić o dwa dodatkowe rodzaje – wiertła cylindryczne, nazywane również sednikami oraz tzw. otwornice. Pierwsze z nich przeznaczone są do wykonywania nieprzelotowych otworów o płaskim dnie, przystosowanych np. do montażu zawiasów puszkowych. – Robocza część takiego wiertła działa na zasadzie frezu czołowego, usuwającego materiał za pomocą dwóch noży i półokrągłych ostrzy obwodowych – objaśnia Emil Sieligowski. Z kolei otwornice przeznaczone są do wykonywania otworów o naprawdę dużych średnicach, dochodzących do 140 mm, a nawet większych. – Profesjonalne otwornice bimetalowe wykonuje się ze stali narzędziowej szybkotnącej. Można wycinać nimi otwory przelotowe nie tylko w drewnie i materiałach drewnopochodnych, lecz także tworzywach sztucznych, a nawet aluminium czy stali. Wymagają stosowania wiertła prowadzącego, dostosowanego do materiału, z którym aktualnie pracujemy – precyzuje specjalista marki PROLINE.

W skrzynce z narzędziami warto mieć również kilka akcesoriów, które nie tyle pozwolą wiercić w drewnie, co znacznie tę czynność ułatwią. Należą do nich m.in. znaczniki do połączeń kołkowych. Przydadzą się przy wszelkich pracach związanych z budową mebli, gdzie łączenia tego typu wykorzystywane są bardzo często. Dzięki ich zastosowaniu w prosty sposób i bardzo precyzyjnie odwzorujemy układ otworów do nawiercenia w łączonych materiałach. – Niezwykle przydatne są również proste, lecz niezawodne ograniczniki głębokości wiercenia. Te wykonane z metalu pierścienie zakładamy na wiertło, a następnie dokręcamy w wybranym miejscu, tworząc barierę dla zbytniego zagłębienia narzędzia. W ten sposób szybko i pewnie wykonamy całe serie otworów o dokładnie tej samej głębokości – podpowiada Emil Sieligowski. Jeśli dużo pracujemy z wkrętami, których łby wpuszczane są w deski czy płyty drewnopochodne, zadanie ułatwi nam nawiertak z fazownikiem. Narzędzie to wierci otwór pod wkręt, wykonując jednocześnie wgłębienie na jego zakończenie. Pozwala to znacznie skrócić czas pracy i wyeliminować konieczność dodatkowego nawiercania każdego zagłębienia wiertłem o większej średnicy.

Zatroszcz się o wiertarkę

Wiercąc w drewnie zwykle nie martwimy się o to czy posiadana wiertarka podoła temu zadaniu. Skoro daje sobie radę z betonem i stalą, dlaczego miałaby nie poradzić sobie z deską czy płytą wiórową? Każdy sprzęt ma jednak założony konstrukcyjnie maksymalny pułap obciążenia. Wskazują go podawane przez producentów sprzętu maksymalne średnice odwiertów w poszczególnych materiałach. Ich przekroczenie wiąże się z podwyższonym ryzykiem uszkodzenia maszyny. O ile wiercąc w metalu czy w murze zwykle trzymamy się zaleceń, o tyle w przypadku drewna często je przekraczamy zwłaszcza, gdy stosujemy wiertła łopatkowe czy sedniki. – Parametry podawane przez twórców sprzętu dotyczą głębokich odwiertów. Ponieważ sednik czy wiertła łopatkowe bardzo słabo odprowadzają wióry, wykorzystywane są najczęściej do płytkich odwiertów. W takim wypadku ich okazjonalne stosowanie raczej nie nadwyręży posiadanej wiertarki. Mimo to, warto stosować je z mocniejszymi maszynami, optymalnie dwubiegowymi lub sprzętem wolnoobrotowym – radzi Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki zaawansowanych technicznie elektronarzędzi TRYTON, oferującej m.in. szeroką gamę wiertarek elektrycznych oraz wiertarko-wkrętarek akumulatorowych. W przypadku świdrów o dużych średnicach sprawa wygląda inaczej. Zwykle wykonuje się nimi bardzo głębokie odwierty, przez co obciążenia podczas pracy są znacznie wyższe. Dlatego wiertła kręte wymagają zastosowania naprawdę mocnych wiertarek. – Do pracy ze świdrami świetnie nadają się… wiertarko-wkrętarki z wysokim momentem obrotowym. Sprawdzą się również wiertarki wolnoobrotowe i specjalistyczne modele dedykowane do pracy z koronami wiertarskimi – podsumowuje Jarosław Bednarczyk.

Choć wydawać by się mogło, że drewno jako materiał niezbyt twardy nie wymaga specjalnych narzędzi do wykonywania w nim otworów, jest dokładnie odwrotnie. Precyzyjnie czy szybko daje się w nim pracować jedynie przy użyciu właściwego osprzętu. Warto się w niego zaopatrzyć zwłaszcza, że znacznie ułatwia działanie, zapewnia optymalną obróbkę materiału oraz wysoką jakość końcową prowadzonych prac.

Czytaj więcej21 października 2015 07:49 - Dodane przez redaktor

 

Elegancja, tajemnica i podniosła atmosfera – tak prezentuje się styl gotycki, jedno ze szczytowych osiągnięć średniowiecznej architektury europejskiej. Odpowiedni dobór barw i elementów wystroju zaczerpniętych z gotyku pozwala na przeniesienie jego niesamowitej aury wprost do wnętrz naszego domu. Czas na fascynującą podróż w czasie!

 

Styl gotycki do dziś zachwyca architektów i projektantów. Jego wpływy, w różnej postaci, widać we współczesnej architekturze i wystroju wnętrz, choćby w nurtach takich jak: gothic glamour, new gothic, romantic goth, empire gothic, fantasy gothic czy vampire gothic. Nieco mroczny klimat, oparty na dominujących barwach czerni, szarości, z domieszką złota i czerwieni to charakterystyczny element tej stylistyki. Możemy ją wykreować  w domu – umiejętny dobór kolorów i dekoracji sprawi, że we własnych „czterech kątach” stworzymy intrygującą przestrzeń. Co istotne, wnętrza utrzymane w gotyckiej stylistyce wcale nie muszą być zimne i ponure. Przekonajmy się, jak w prosty sposób wyczarować magiczne pomieszczenia inspirowane gotykiem.

Gotyckie wnętrze – zacznijmy od koloru

 

Oparta na pochodzących z gotyku inspiracjach aranżacja szczególnie dobrze sprawdzi się w wysokich, przestronnych pomieszczeniach, które przypominają nieco zamkowe komnaty i są charakterystyczne na przykład dla starych kamienic. Taki styl z powodzeniem możemy jednak również wprowadzić do „zwykłego” mieszkania. Ważne, aby pamiętać o kilku ważnych kwestiach – przede wszystkim o odpowiednim doborze koloru, który odgrywa główną rolę w każdym wnętrzu i buduje jego nastrój. Przestrzeń urządzona w klimacie gotyckim wykorzystuje głównie ciemną, kreującą dramaturgię kolorystykę. W niewielkim pokoju dominujące barwy czerni lub szarości mogą jednak przytłaczać i optycznie go zmniejszać. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest pokrycie większości ścian białą farbą i wzbogacenie ich wyglądu strukturą dekoracyjną imitującą np. powierzchnię naturalnego kamienia. W zależności od metody aplikacji struktury, uzyskamy odmienny efekt końcowy – od nieregularnie ukształtowanego wzoru po zupełnie gładką ścianę.

 

W przestronnych wnętrzach możemy pozwolić sobie na nieco więcej bez obawy, że ciemne barwy całkowicie je zdominują. Ciekawym pomysłem jest więc skontrastowanie ciemniejszej kolorystyki z jasnymi odcieniami, np. poprzez połączenie czarnego z kolorem „Biały Diament”, czy „Kocie Oko” z oferty farb MAGNAT CERAMIC. Aby wzbogacić wygląd pomieszczenia, warto dodatkowo wykorzystać przy malowaniu bogate, pełne pasji tonacje czerwieni lub fioletu, również często spotykane w tym stylu. Gotyk kocha cegłę, dlatego, jeśli nasz dom lub mieszkanie są zbudowane z tego materiału. można pokusić się o jego odsłonięcie spod warstwy tynku.  W przypadku, gdy do budowy został użyty inni budulec, interesującym wariantem jest np. pokrycie jednej ze ścian dekoracyjnymi imitacjami cegły.

Baśniowa kąpiel

 

Tajemnica gotyckiego wnętrza kryje się w odpowiednim zastosowaniu barw takich jak czerwień, grafit czy czerń. To one sprawiają, że wnętrza przeistaczają się w zamkowe, pełne romantycznego uroku komnaty. Decydując się na aranżację łazienki w gotyckim stylu, powinniśmy zadbać o dobranie odpowiedniej kolorystki. Na ścianach sprawdzą się odcienie takie jak „Ognisty Karmeol” czy „Stylowy Antracyt”, które nadadzą pomieszczeniu baśniowego charakteru. Ponadto, warto zaopatrzyć się w wolno stojącą wannę wyposażoną w zaokrąglone baterie, która sprawi, że wieczorna kąpiel stanie się przyjemnym rytuałem. Istotną rolę odegra także nastrojowe oświetlenie, które utrzyma naszą łazienkę w gotyckiej stylistyce – zastosowanie znajdą tu ciężkie, zdobione żyrandole. Całość aranżacji uzupełnią stylowe lustra i świece, których ciepłe światło, poza zbudowaniem pożądanego klimatu, wprowadzi nas również w przyjemny, relaksujący nastrój.

 

 

 

Klimatyczne dodatki

 

Poza doborem kolorystyki, powinniśmy zadbać również o wyposażenie wnętrza i odpowiednie dodatki, które będą znakomitym uzupełnieniem całej kompozycji. W pomieszczeniach utrzymanych w stylu gotyckim dobrze sprawdzą się masywne, drewniane meble. Stara komoda oraz długi, wykonany z ciemnego drewna stół przywiodą na myśl wygląd średniowiecznej komnaty. Nie może tu również zabraknąć foteli i kanap w stylistyce wiktoriańskiej. Kolejnym krokiem w budowaniu pożądanego klimatu jest przysłonięcie okien ciężkimi zasłonami w kolorze purpury lub ciemnej zieleni.

 

Magiczną atmosferę naszej prywatnej przestrzeni zbudujemy również poprzez właściwie dopasowanie oświetlenia. Dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie dekoracyjnych, żeliwnych żyrandoli i zdobionych lamp. Swoje miejsce w aranżacji rodem z gotyku znajdą także duże lustra w stylizowanych ramach i metalowe świeczniki, które wypełnią pomieszczenie nieco romantyczną aurą. W zależności od upodobań estetycznych możemy wprowadzić też motywy smoków lub gargulców wkomponowanych w różne dodatki, np. zegary czy drobne elementy wyposażenia.

 

Gotyk we współczesnej architekturze wnętrz jest odkrywany na nowo. To wyjątkowo elegancki styl, który łączy w sobie tajemniczy, zamkowy mrok i romantyczną nutę. Przestrzeń wykorzystująca inspiracje pochodzące z gotyku to propozycja dla osób, które pragną, aby ich mieszkanie było nieco oderwane od rzeczywistości i tworzyło magiczny azyl, przepełniony baśniową kolorystyką.

 

Czytaj więcej 07:29 - Dodane przez redaktor

Wielu osobom sport kojarzy się przede wszystkim z różnymi dyscyplinami i zaciętą rywalizacją zawodników. Jednak za tymi widocznymi dla wszystkich fragmentami większej całości znajduje się szereg innych elementów, bez których profesjonalne trenowanie czy współzawodnictwo nie byłoby możliwe. To między innymi hale, boiska i stadiony, ale także kluby, zrzeszenia i związki oraz małe i duże wydarzenia sportowe. To, co je łączy, to potrzeba profesjonalnego zarządzania.

Nowoczesny sport, podobnie jak działające komercyjnie firmy, potrzebuje doświadczonych menedżerów. Stworzenie obecnym i przyszłym zawodnikom warunków do trenowania i rozwoju, zapewnienie środków na poszukiwanie talentów, utrzymanie pracowników i coraz bardziej zmodernizowanych obiektów czy organizacja międzynarodowych eventów wymaga odpowiednich umiejętności. Z tak szerokim wachlarzem różnorodnych zadań poradzą sobie wyłącznie odpowiednio przygotowani specjaliści, na których istnieje coraz większe zapotrzebowanie.

Profesjonalne zarządzanie

Niełatwej sztuki zarządzania w sporcie, podobnie jak w biznesie, da się nauczyć. Można robić to metodą prób i błędów czy poprzez pracę w danym środowisku. Problem w tym, że te dość często spotykane modele zawodowej edukacji są wystarczające tylko do pewnego momentu. Tego typu metody sprawdzają się w zasadzie wyłącznie w przypadku małych organizacji, które dopiero stawiają pierwsze kroki w danej dziedzinie. Jeśli jednak mają się one rozwijać, w pewnym momencie zarządzanie wyłącznie w oparciu o własne przeczucia przestaje wystarczać. Wzrost firmy czy instytucji powoduje bowiem konieczność ułożenia właściwej struktury, uporządkowania zakresu odpowiedzialności, wyznaczenia strategii, celów i sposobów ich realizowania.

– Zarządzanie organizacją czy obiektem sportowym to zarówno troska o zapewnienie finansowania i pozyskiwanie sponsorów, kierowanie pracownikami, jak i dbanie o marketing i profesjonalną komunikację, a także cały szereg mniej lub bardziej istotnych elementów. Niestety specjalistycznej i aktualnej wiedzy mającej dodatkowo oparcie w praktyce nie znajdziemy w Internecie – tłumaczy Sylwia Hałas-Dej, Dyrektor ds. Programów Edukacyjnych w Akademii Leona Koźmińskiego, współkierownik studiów podyplomowych „Zarządzanie w sporcie” w tej uczelni.

Na dodatek sport to dość specyficzna dziedzina i nawet doświadczony menedżer, który w tradycyjnym biznesie „zęby zjadł na zarządzaniu”, czasami może nie dać rady. Powodem ewentualnych porażek najczęściej bywa nie tyle brak kompetencji, co odpowiedniego know-how dotyczącego obowiązujących w tym sektorze norm, wartości, zasad i przepisów, a także niedostatek kontaktów zawodowych, które w tym segmencie są niezwykle ważne.

Dla sportowców i… nie tylko

Wydawać by się mogło, że zarządzaniem w sporcie powinni zajmować się w zasadzie wyłącznie odpowiednio przygotowani do takiej pracy sportowcy. W środowisku nie brakuje przykładów byłych zawodników, którzy obecnie świetnie sprawdzają się na pozycjach menedżerskich.

– Sport determinuje ludzi do pewnych pozytywnych działań. Charakteryzuje ich pasja i ogromne zdyscyplinowanie, lecz także pragnienie ciągłego rozwoju oraz poprawy własnych wyników. To cechy, którymi wyróżniają się również najlepsi menedżerowie – komentuje Sylwia Hałas-Dej.

Osoby związane wcześniej ze sportem, jak byli zawodnicy, dziennikarze czy specjaliści od marketingu sportowego, mają taką przewagę nad osobami „z zewnątrz”, że środowisko to bywa zamknięte, a pracujący w nim ludzie zwykle dość dobrze się znają. Osobiste kontakty często znacznie ułatwiają osiąganie wytypowanych celów. Nie jest jednak regułą, że były sportowiec będzie zawsze najlepszym menedżerem w tym sektorze. Wiele zależy tu od osobistych predyspozycji danego kandydata. Oprócz umiejętności twardych, jak znajomość finansów czy prawa sportowego, duże znaczenie mają również te miękkie, a zwłaszcza otwartość na innych i umiejętność nawiązywania pozytywnych, długotrwałych relacji.

– Bez wątpienia osobom uprawiającym jakąś dyscyplinę sportu i interesującym się tą tematyką zdecydowanie łatwiej będzie zrozumieć specyfikę tej branży. Znacznie lepiej sprawdzamy się w dziedzinach, które lubimy i są nam bliskie. Mimo wszystko, zarządzanie w sporcie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla byłych czy obecnych sportowców – przekonuje ekspertka Akademii Leona Koźmińskiego.

Szansę na sukces, mimo że droga do niego może być nieco dłuższa, mają także osoby pochodzące spoza tego środowiska, jednak pod warunkiem, że są naturalnie elastyczne, gotowe do nauki i poznawania zupełnie nowych obszarów. Tym bardziej, że nie muszą zawsze działać samodzielnie.

– W zarządzaniu obiektami czy klubami sportowymi dobrze sprawdza się model współdzielenia zadań, spotykany np. w służbie zdrowia. W tej opcji za sprawy sportowe odpowiada np. były sportowiec doskonale znający dziedzinę, ludzi i całe otoczenie, a za pozostałe aspekty dyrektor zarządzający, którym może być menedżer wcześniej pracujący w biznesie – podsumowuje Sylwia Hałas-Dej.

Ucz się od najlepszych

Profesjonalny menedżer dobrze wie, gdzie leżą granice jego kompetencji, i w miarę możliwości oraz aktualnych potrzeb zawodowych stara się je rozszerzać, zwiększając wiedzę w konkretnych obszarach. Uczyć można się na własną rękę, lecz dużo bardziej efektywne są sesje treningowe, kursy, a także wyspecjalizowane studia podyplomowe. Ta ostatnia metoda, choć wymagająca najwięcej czasu, daje zwykle najlepsze rezultaty. Słuchacze otrzymują maksymalną dozę informacji teoretycznych, często pracują też nad rozwiązaniami konkretnych problemów i case study, dzieląc się przy okazji własnymi doświadczeniami. Pozwala to poznać np. przyczyny niepowodzeń projektów, do których doszło, mimo tego, że wszystko wskazywało na ogromny sukces. Osoby zawodowo zajmujące się zarządzaniem w sporcie lub aspirujące do stanowisk menedżerskich w tej dziedzinie mogą wybrać np. studia podyplomowe „Zarządzanie w sporcie” w Akademii Leona Koźmińskiego. Powstały one pod auspicjami CIES (The International Centre for Sports Studies) i FIFA, przy wsparciu PGE Narodowego oraz Ekstraklasy, a ich Patronem Honorowym jest Polski Komitet Olimpijski.

– Powołując kierunek studiów „Zarządzanie w sporcie”, Akademia Leona Koźmińskiego weszła do elitarnego grona szesnastu uniwersytetów, tworzących razem międzynarodową sieć. Założenia programu tworzone są przez głównego partnera, a nasza uczelnia realizuje go z uwzględnieniem lokalnych uwarunkowań – wyjaśnia Sylwia Hałas-Dej, współkierownik studiów, Dyrektor ds. Programów Edukacyjnych w ALK.

W ciągu dwóch semestrów słuchacze biorą też udział w przygotowywaniu różnych wydarzeń sportowych, poznają realnie funkcjonujące modele biznesowe i dowiadują się, jak radzić sobie z konkretnymi problemami. Oprócz uznanych autorytetów akademickich zajęcia prowadzą również praktycy: byli sportowcy, prawnicy specjalizujący się w umowach sportowych czy dziennikarze sportowi.

– Nie bez znaczenia jest również szansa na znaczne rozszerzenie własnego networkingu biznesowego. Podczas studiów można zawrzeć szereg bezcennych znajomości, a dzięki nim poznać doświadczenia innych osób działających w tej branży – podsumowuje ekspertka Akademii Leona Koźmińskiego.

Zmagania sportowe od wieków towarzyszą ludzkości, a związane z nimi wielkie wydarzenia realizowane były nawet w starożytności. Od tamtych czasów sport jednak mocno wyewoluował i dziś skorelowane z nim instytucje czy obiekty swoją strukturą finansowania czy zatrudnienia do pewnego stopnia przypominają nowoczesne firmy i podobnie jak one potrzebują profesjonalnego zarządzania. Z tego powodu istnieje duże zapotrzebowanie na zawodowych menedżerów, wyspecjalizowanych w tym sektorze. Odpowiednio przygotowani do pełnienia swoich obowiązków, mają unikatową szansę poprawy funkcjonowania sportu i jego otoczenia w naszym kraju.

Czytaj więcej20 października 2015 11:44 - Dodane przez redaktor