Archiwum miesiąca Lipiec, 2016

W najbliższych odcinkach „Domu Marzeń” zostanie zaprezentowany Tynk Silikonowy TN 30 marki FOVEO TECH, należącej do FFiL Śnieżka SA. Uczestnicy popularnej produkcji oraz jej widzowie zapoznają się z właściwościami wyrobu i zobaczą, jak się go aplikuje.

FFiL Śnieżka SA jest jednym ze sponsorów programu „Domu Marzeń”, który można oglądać na antenie stacji TVN w każdą sobotę, o godzinie 20:00. Firma dostarcza uczestnikom produkty ze swojego portfolio, wspierając ich tym samym w budowie domu marzeń. Jednym z takich wyrobów jest Tynk Silikonowy TN 30 FOVEO TECH.

Tynk Silikonowy TN 30 FOVEO TECH to wysokiej jakości gotowa do użycia masa tynkarska, przygotowana na bazie żywicy silikonowej z dodatkiem wypełniaczy oraz kruszywa marmurowego. Produkt przeznaczony jest do ręcznego lub natryskowego wykonywania cienkowarstwowych, dekoracyjnych wypraw tynkarskich w Bezspoinowym Systemie Ociepleń FOVEO TECH. Charakterystyczną cechą tynku jest efekt samoczyszczenia, dzięki czemu powierzchnia jest odporna na osadzanie się brudu i innych substancji. Zawiera także preparaty ograniczające rozwój grzybów, pleśni i alg, przez co można cieszyć się estetyczną i trwałą elewacją przez długi czas. Tynk Silikonowy TN 30 doskonale chroni przed deszczem już po 24 godzinach od zakończenia prac. Jest dostępny w 240 kolorach.

W programie „Dom marzeń” bierze udział 10 par z całej Polski, walczących o wymarzony dom o powierzchni 315 m2. O tym, kto przechodzi do następnego odcinka decydują uczestnicy. Do wielkiego finału, który odbędzie się 31 sierpnia, zakwalifikują się 2 pary, a zwycięzców wybiorą ostatecznie widzowie.

Zapraszamy do śledzenia programu!

Czytaj więcej22 lipca 2016 11:02 - Dodane przez redaktor

Nadmiernie nagrzany budynek nie jest przyjaznym miejscem ani do pracy ani do odpoczynku. Do niedawna walka z upałem była nierówna. Tradycyjne rozwiązania nie zapewniały dostatecznej ochrony przed słońcem lub powodowały prawie całkowite zaciemnienie pomieszczeń. Prawdziwą rewolucją jest pojawienie się nowoczesnych, wielofunkcyjnych markiz, które można stosować w oknach pionowych.

Okno pozbawione osłon, wyposażone w szyby z powłoką niskoemisyjną przepuszcza około 60% docierającego do niego promieniowania słonecznego. Po zetknięciu się z przedmiotami znajdującymi się w środku, promieniowanie to zamienia się w ciepło i powoduje nagrzewanie się wnętrza. Zastosowanie zasłony wewnętrznej (np. w postaci rolety) wydaje się rozwiązywać ten problem.   W praktyce sprawia jednak, że promieniowanie słoneczne jest pochłaniane przez roletę,  a następnie przemienia się w ciepło, które zamiast na zewnątrz obiektu, emitowane jest do jego wnętrza. Przed nadmiernym nagrzewaniem się pomieszczeń chronią nowoczesne markizy do okien pionowych.

Ochrona przez całą dobę

Zalety markiz okiennych można docenić zarówno w słoneczny dzień, jak i w nocy. Markiza VMZ FAKRO z zasuniętą siatką skutecznie zapobiega nagrzewaniu się pomieszczeń – promieniowanie słoneczne absorbowane jest już przed szybą, a ciepło emitowane na zewnątrz, a nie do wnętrza. Ogranicza również przenikanie do budynku szkodliwego promieniowania UV, a markizy w wersji elektrycznej  pełnią funkcję moskitiery, tworząc barierę przed owadami. – Zaletą użycia markizy okiennej jest także to, że zacienia ona wnętrze, zapewniając prywatność, a jednocześnie umożliwia widoczność na zewnątrz. W chronionym przez nią pomieszczeniu w ciągu dnia jest więc wystarczająco jasno i nie trzeba już włączać sztucznego oświetlenia – mówi Janusz Komurkiewicz, Członek Zarządu FAKRO, producenta okien dachowych i akcesoriów do okien, w tym nowoczesnych markiz. Markizy VMZ montowane są na zewnątrz okien pionowych. Z przeprowadzonych przez FAKRO badań wynika, że są one do 8 razy skuteczniejsze niż powszechnie stosowane rolety wewnętrzne. Stanowią dobrą alternatywę nie tylko dla tradycyjnych osłon okiennych, lecz również dla klimatyzacji, która jest kosztowna, energochłonna oraz mało przyjazna dla użytkowników, gdyż może powodować alergie i przeziębienia.

Przyjazna konstrukcja

Konstrukcja markizy okiennej jest prosta. Składa się z dwóch prowadnic i kasetonu (elementy te wykonane są z profili aluminiowych) montowanego przed oknem oraz wytrzymałej, odpornej na działanie czynników atmosferycznych siatki wykonanej z włókna szklanego powlekanego PVC. Każdy produkt został przebadany na odporność na wiatr zgodnie z obowiązującymi normami. Według normy PN EN 13561:2004 + A1:2008 posiada on w tym zakresie najwyższą, 3 klasę (przy możliwych 4 klasach: od 0 do 3). Oznacza to, że wytrzyma podmuchy wiatru z prędkością 49 km/h, jednak wewnętrzne badania wykazały, że markiza w wersji elektrycznej może przenieść obciążenie nawet do prędkości wiatru 120 km/h. Markizy dostępne są w różnorodnych wersjach: obsługiwane ręcznie, zasilane prądem z sieci elektrycznej lub baterią solarną. Mogą być sterowane w jednym z trzech trybów: automatycznym (samoczynne rozwijanie i zwijanie markizy w zależności od stopnia nasłonecznienia), półautomatycznym (samoczynne rozwijanie, zwijanie za pomocą pilota) oraz obsługiwanie przez użytkownika za pomocą pilota.

Prosty montaż

Markiza okienna montowana jest na zewnątrz okna, we wnęce szpaletowej. Konstrukcja kasetonu i prowadnic oraz ich oznaczenie w praktyce uniemożliwiają nieprawidłową instalację tych elementów. Produkt po złożeniu zgodnie z instrukcją, można przykręcić bezpośrednio do ramy okna lub też do wnęki szpaletowej. W przypadku montażu markizy okiennej z baterią solarną plusem jest brak konieczności doprowadzania zasilania i ingerencji w fasadę budynku, a także wykorzystanie energii odnawialnej. To rozwiązanie dobrze sprawdzi się szczególnie przy gotowych obiektach, z wykonaną już elewacją, której inwestor nie chce naruszać. – W naszej ofercie znajduje się zestaw uchwytów montażowych, który pozwala na instalację markiz przez jedną osobę od wewnątrz pomieszczenia. Zastosowane uchwyty są uniwersalne i pasują do większości okien otwieranych, a dzięki regulowanym szczękom są kompatybilne z dostępnymi na rynku profilami okiennymi. Dodatkowo posiadają zabezpieczenia w postaci podkładek tworzywowych chroniących okno przed zarysowaniem. Szczegóły dotyczące procesu instalacyjnego można obejrzeć w filmie instruktażowym na stronie internetowej FAKRO – mówi Janusz Komurkiewicz. Markizy można obsługiwać również korzystając z przycisków znajdujących się w wewnętrznej części kasetonu. Bez względu na to jaki tryb obsługi wybierzemy, istnieje możliwość zatrzymania markizy w dowolnej, odpowiadającej nam pozycji.

Stosowanie w oknach pionowych zewnętrznych akcesoriów chroniących przed słońcem jest szczególnie ważne, jeśli chodzi o mocno nasłonecznione pomieszczenia zlokalizowane od strony południowej i zachodniej. W tej roli doskonale sprawdzą się nowoczesne markizy okienne, które łączą w sobie prostą konstrukcję, maksymalną funkcjonalność i są ekologiczne – to prawdziwa okienna rewolucja.

Czytaj więcej21 lipca 2016 09:07 - Dodane przez redaktor

Zielony jest w modzie – zarówno w diecie, jak i w naszym najbliższym otoczeniu. Ogródki powstają nawet na dachach budynków, coraz więcej osób decyduje się również na samodzielną uprawę warzyw i ziół. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż zieleń może cieszyć nie tylko oczy, lecz także podniebienie – wystarczy tylko stworzyć dobre warunki dla rozwoju roślin.

 Wyhodowane, umieszczone w osłonach zioła lub kwiaty możemy kupić dziś niemal na każdym bazarku, ale największą przyjemność sprawiają te, uprawiane samodzielnie. Możemy to robić nawet, jeśli nie mamy własnego ogrodu, umieszczając rośliny w skrzynkach i doniczkach na balkonie lub parapecie. Ważne, by były one estetyczne i trwałe.

Zieleń na wyciągnięcie ręki

Do wyboru są różnego rodzaju osłony: ceramiczne, plastikowe, wiklinowe, drewniane lub też wykonane z włókniny. Wiele jest także sposobów na rozmieszczenie ich w domu – dzięki specjalnym rozwiązaniom mogą tworzyć zieloną, niemal pionową ścianę, a nawet… wisieć do góry nogami. Z reguły jednak decydujemy się na tradycyjne ustawienie doniczek. Zasadzone w nich kwiaty (np. skrzydłokwiat czy paproć), w pokoju będą cieszyć wzrok domowników, a dodatkowo pomogą nawilżyć i oczyścić powietrze w pomieszczeniu. Zioła w kuchni to natomiast prawdziwy „must have” nie tylko dla zaawansowanych kucharzy – która pani domu nie chciałaby mieć świeżej bazylii, mięty czy kolendry na wyciągnięcie ręki?

 Aby osłony na rośliny pięknie się prezentowały i były trwałe, konieczne jest ich dobre zabezpieczenie. W myśl zasady DIY (do it yourself, czyli zrób to sam) możemy się o to pokusić samodzielnie. W przypadku doniczek wykonanych z niemalowanego wcześniej drewna (ich zalety to estetyka, naturalny wygląd i stosunkowo niewielki ciężar), wystarczą proste zabiegi. – Drewniana doniczka narażona będzie na działania wilgoci oraz innych warunków atmosferycznych. Kwiaty lub zioła wynosimy często z domu na balkon, a umieszczone w osłonach rośliny są dobrym rozwiązaniem również dla osób posiadających ogród. Drewno należy zabezpieczyć wykorzystując dedykowane dla tego materiału wyroby, np. impregnaty, lakiery lub lakierobecje – wyjaśnia Dariusz Wróbel, Specjalista ds. Szkoleń FFiL Śnieżka SA.

Wśród produktów przeznaczonych do ochrony i dekoracji drewna znaleźć można m.in. wyrób łączący w sobie cechy lakieru i bejcy – Lakierobejcę Dekoracyjno-Ochronną Super Wydajną VIDARON. Jej zalety to bardzo wysoka wydajność (do 30m2/l przy jednokrotnym malowaniu), żelowa formuła zapewniająca wygodną aplikację, a także atest Bezpieczeństwo Zabawek PN-EN 71.3, co sprawia, że wyrobem można malować nawet dziecięce zabawki.

 Miętowy zawrót głowy

 Pomalowaną drewnianą doniczkę powinniśmy dodatkowo wyłożyć folią ogrodową lub budowlaną, co oddzieli drewno od warstwy ziemi i zapobiegnie gniciu materiału. Potem możemy ją dowolnie ozdobić lub umieścić nazwę rośliny, która się w niej znajduje. Dużo ziół to rośliny jednoroczne, jednak odpowiednio zadbane rosną długo – w końcu w domu nie dosięgnie ich mróz, którym byłyby zagrożone na zewnątrz. Trzeba tylko pamiętać o ich właściwym podlewaniu i zapewnieniu odpowiedniej ilości światła słonecznego.

Wśród popularnych ziół są też takie, które będą nam towarzyszyć przez wiele lat – należy do nich mięta. Jest bardzo wdzięczna w uprawie, a przy tym uniwersalna – można ją dodawać zarówno do sałatek i mięs, jak drinków, lemoniad czy deserów. Skomponowane z jej udziałem, domowe mojito w upalne dni będzie smakować wybornie. Istnieje wiele różnych odmian mięty, a jej zapach możemy dopasować do własnego gustu, wybierając m.in. spośród mięty czekoladowej, cytrynowej czy też posiadającej silny, świeży aromat, mięty pieprzowej.

Uprawę we własnoręcznie ozdobionej doniczce możemy zacząć od wysiania nasion lub też hodowli sadzonki, którą zakupimy w sklepie czy też wykopiemy w ogródku znajomych. Bez względu na to, jakie rozwiązanie wybierzemy, dzięki samodzielnej uprawie zyskamy kwiaty i świeże zioła, które z powodzeniem mogą stanowić w diecie dobrą alternatywę dla szkodliwej w nadmiarze soli. Umiejętnie przyprawiona kuchnia zyska dodatkowe smaki,  a kwitnące kwiaty wynagrodzą nam drobny wysiłek włożony w ich uprawę.

Czytaj więcej 08:15 - Dodane przez redaktor

Szpaler krzewów lub drzew wokół domu zapewnia domownikom poczucie komfortu, upragniony cień latem, a także ograniczenie hałasów dobiegających z sąsiedztwa. Obecność bujnej roślinności  w najbliższym otoczeniu budynku oznacza również, że jego elewacja może być narażona na rozwój grzybów i pleśni. Obecnie na rynku dostępne są jednak rozwiązania, które pozwalają cieszyć się zarówno urokiem zieleni, jak i estetyką fasady domu.

Zielone sąsiedztwo domu jest przyjemne dla oka i spełnia ważne funkcje. Liście wychwytują kurz,  a także inne zanieczyszczenia z powietrza, podnoszą jego wilgotność i chronią przed nadmiernym nagrzewaniem się murów oraz znajdującego się wokół budynku chodnika. Drzewa, krzewy i pnącza dodają też przestrzeni oryginalnego uroku. Jednocześnie trzeba pamiętać, że skupiska zieleni, a zwłaszcza dużych drzew o rozrośniętych koronach, które zacieniają dom, mogą sprzyjać zawilgoceniu ścian zewnętrznych i powstawaniu na nich zielonych nalotów. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie odpowiednich tynków i farb elewacyjnych.

Elewacja pod ochroną

Wysoka wilgotność oznacza korzystne warunki dla rozrostu wykwitów. Zasada ta dotyczy również elewacji budynku, gdzie mogą pojawiać się grzyby, pleśnie i algi. Są one nieestetyczne, a ich obecność to sygnał, że tynki nie są dostatecznie chronione. Zawilgocenie może ponadto prowadzić do poważnych uszkodzeń fasady i przenikać do wewnętrznej warstwy muru. Usunięcie nalotów jest trudne i czasochłonne, dlatego najlepiej wcześniej zapobiec ich rozwojowi. Przy tym wcale nie trzeba rezygnować z zielonego otoczenia domu. – Zadbana elewacja to wizytówka budynku.  W utrzymaniu jej estetyki i ochronie przed zagrożeniami biologicznymi oraz zabrudzeniami pomoże wykorzystanie wysokiej jakości tynków i farb elewacyjnych. Dla obiektów zlokalizowanych w pobliżu skupisk zieleni, zbiorników wodnych, a także ruchliwych ciągów komunikacyjnych czy zakładów przemysłowych dedykowane są wyroby charakteryzujące się wysoką odpornością na korozję biologiczną i zabrudzenia – mówi Dariusz Wróbel, Specjalista ds. Szkoleń FFiL  Śnieżka SA.

Przykładem takiego produktu jest np. Tynk Silikatowo-Silikonowy TSS 25 FOVEO TECH. Poza wymienionymi wyżej właściwościami, jest on również paro przepuszczalny i mało nasiąkliwy, a także łatwy w aplikacji. Dobrze sprawdzi się przy wykonywaniu cienkowarstwowych wypraw tynkarskich w systemach ociepleń oraz na nowych i odnawianych podłożach mineralnych na zewnątrz i wewnątrz budynków. Do tynku należy dobrać odpowiednią farbę elewacyjną, gdyż pomalowanie elewacji niskiej jakości produktem zniweczy efekt wcześniejszych prac tynkarskich.

Innym rozwiązaniem, które można zastosować jest tynk zawierający Teflon® surface protector. – Ten dodatek obniża napięcie powierzchniowe powłoki, przez co ogranicza przywieranie zanieczyszczeń. Tynk zawiera także środki grzybobójcze, stanowiące barierę dla rozwoju grzybów, pleśni i alg na jego powierzchni – dodaje Dariusz Wróbel. Dzięki wykorzystaniu wysokiej jakości produktów, elewacja będzie kompleksowo chroniona i zachowa swoją estetykę przez długi czas.

Żyjące ściany

Zieleń wokół domu to nie tylko drzewa, krzewy i kwiaty. Zielone pnącza można zaprosić też na ściany zewnętrzne budynku – wzbogacą jego bryłę, pomogą chronić przed nadmiernym nagrzewaniem się domu latem i stworzą przyjemny mikroklimat. Wokół tego rodzaju rozwiązań narosło dużo wątpliwości, m.in. to czy pnącza nie będą niszczyć elewacji i nie spowodują zawilgocenia tynków. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie – rośliny pnące czerpią wodę z podłoża, co powoduje, że osuszają równocześnie teren wokół ściany, a podczas opadów woda spływa po ich liściach tworzących swego rodzaju „parasol” nad fasadą domu. To sprawia, że mogą one stać się naszym sojusznikiem w walce z zagrzybieniem i pleśnią.

Warunkiem czerpania korzyści z pnączy rosnących na ścianach zewnętrznych jest nieuszkodzony, dobrze wykonany tynk. Pędy mogą bowiem wrastać w różnego rodzaju ubytki i szczeliny, powodując tym samym ich rozsadzanie. Z sadzeniem roślin najlepiej poczekać rok od ukończenia elewacji, gdy zdąży już ona całkowicie przeschnąć. Trzeba również pamiętać, że rośliny mogą zarastać rynny, instalacje wysokiego napięcia czy inne przewody – nie należy do tego dopuścić, trzeba je więc regularnie przycinać.

Jakie gatunki pnączy sprawdzą się na ścianach zewnętrznych? Niektóre z nich są samoczepne, tzn. przywierają do powierzchni za pomocą specjalnych korzonków lub przylg – nie zniszczą dobrze wykonanej elewacji, lecz mogą pozostawić na niej ślady. Jeśli chcemy ich uniknąć, to lepszym rozwiązaniem będzie wybór roślin wspinających się na podporach – wówczas konieczne będzie zbudowanie dla nich „rusztu”, odsuniętego od tynku na kilka centymetrów. To rozwiązanie polecane do tynków cienkowarstwowych. Podpory mogą być mniej (wykonane z drutu lub sznura) lub bardziej (drewniane i mocno umocowane w murze) solidne, w zależności od bujności pnączy i ich ciężaru. Popularne gatunki wymagające „rusztu” to m.in. glicynia, powojniki, akebia oraz winorośl.

Zadbana elewacja domu, wzbogacona o roślinne otoczenie świetnie wpisuje się w modny trend zielonej architektury. Moda jak wiemy, szybko jednak przemija, a zieleń otulająca budynek może zostać z nami na długo, przynosząc liczne korzyści. Jeśli tylko odpowiednio zadbamy o ochronę ścian zewnętrznych, będziemy mogli się cieszyć ich estetyką przez długie lata. Z zazdrości zzielenieć mogą za to nasi sąsiedzi, którzy zechcą mieć podobne rozwiązanie u siebie…

Czytaj więcej20 lipca 2016 06:42 - Dodane przez redaktor

W jaki sposób zapewnić sobie bezpieczeństwo, komfort korzystania z domu przez cały rok, przytulny klimat, niższe rachunki za ogrzewanie, a przy okazji zadbać o środowisko naturalne? Za pomocą odpowiednio dobranej izolacji termicznej. W tej roli doskonale sprawdza się wełna mineralna – uniwersalny, innowacyjny materiał o szerokim zastosowaniu, który może być używany do ocieplenia podłóg na legarach, sufitów podwieszanych, ścian działowych, a przede wszystkim dachów skośnych.

Dom to ważna inwestycja, która wiąże się z dużymi wydatkami. Dziś nowoczesne budownictwo stawia zatem duży nacisk na myślenie perspektywiczne w kwestii oszczędności, którego przejawem jest dobór energooszczędnych materiałów niezbędnych do budowy i wykończenia budynku. Przynosi to nie tylko wymiernie korzyści w aspekcie ekonomicznym – niższe koszty w budżecie domowym w dłuższej perspektywie, lecz także ekologicznym – wpływa pozytywnie na ochronę środowiska naturalnego. Właśnie w trosce o lepszą efektywność energetyczną naszego M warto wybrać wysokiej jakości izolację termiczną. Jedną z najczęściej polecanych, m.in. ze względu na najlepszy stosunek jakości do ceny, jest wełna mineralna.

O wełnie mineralnej słów kilka

Wełna mineralna to wysokiej jakości materiał izolacyjny najczęściej powstający z naturalnego surowca, do którego używa się różnego typu spoiw. Proces produkcji jest wzorowany na znanym z przyrody, najbardziej imponującym zjawisku – erupcji wulkanicznej, podczas której powstają specyficzne włókna przypominające strzępki wełny. A to wszytko za sprawą wiatru, który schładza gorącą lawę zanim jeszcze opadnie ona na ziemię. Występuje w dwóch wariantach jako: wełna kamienna – wytwarzana z bazaltu oraz wełna szklana – produkowana z piasku kwarcowego lub szkła z recyklingu. Współcześnie jest to jeden z najbardziej funkcjonalnych materiałów ociepleniowych. Nie tylko doskonale sprawdza się w roli izolacji termicznej, zapewniając domownikom komfort cieplny, lecz także akustycznej – dobrze tłumi dźwięki. A ponadto, co ważne w aspekcie bezpieczeństwa, jest niepalna, czyli tworzy barierę przeciwogniową, zapobiegając rozprzestrzenianiu się pożaru. Wełna mineralna to jeden z najbezpieczniejszych materiałów izolacyjnych, jaki do tej pory udało się stworzyć. Z uwagi na doskonałe parametry techniczne, takie jak: niski współczynnik przewodzenia ciepła (im niższa wartość współczynnika lambda (λ) tym lepiej), wysoką klasę reakcji na ogień (najwyższa klasa to A) i izolacyjność akustyczną (najwyższa klasa to A) oraz łatwość pracy z produktem jest chętnie wybierana przez fachowców. Cieszy się też zaufaniem inwestorów, którym zależy na budownictwie energooszczędnym. Wyróżnikiem wełny mineralnej jest bowiem wysoka sprężystość (mała podatność na trwałe odkształcenia), dzięki czemu łatwo dopasowuje się do izolowanego miejsca, zapewniając optymalną szczelność – przy właściwym montażu nie może być mowy o jakichkolwiek mostkach termicznych, a więc marnotrawstwie energetycznym. Właściwie żaden inny, dostępny na rynku materiał izolacyjny nie może poszczycić się tak wysoką elastycznością. – Dobrze wykonana izolacja z wełny pozwala zatem zmniejszyć koszty ogrzewania i schładzania pomieszczeń, a mniejsze zużycie energii i przy tym ograniczenie emisji CO2 do atmosfery jest też korzystne dla środowiska naturalnego – mówi Ewa Kosmala, Technical Manager Knauf Insulation. Dodatkowo wełna mineralna to materiał paroprzepuszczalny, para wodna może swobodnie wydostawać się z przegrody na zewnątrz budynku, zatem ściany nie są narażone na zwilgocenie oraz rozwój pleśni i grzybów. A niski ciężar produktu pozwala uniknąć nadmiernego obciążenia budynku.

 

 

Od parteru po dach

W zależności od przeznaczenia można wykorzystać różne postaci wełny mineralnej. Płyty twarde sprawdzą się doskonale do izolacji podłóg poddaszy użytkowych, stropodachów płaskich oraz ścian zewnętrznych, zaś miękkie do ocieplenia podłóg poddaszy nieużytkowych, stropów drewnianych, sufitów podwieszanych, wewnętrznych ścianek działowych i ścian trójwarstwowych. Maty popularnie nazywane rolkami, są z kolei najczęściej wykorzystywane jako warstwa izolacyjna w dachach skośnych pomiędzy i pod krokwiami czy do wypełniania lekkich ścian działowych z płyt karton-gips. Forma granulatu jest natomiast idealna do izolacji trudno dostępnych miejsc. Jego nadmuchiwanie może wykonać wyłącznie wyspecjalizowany zespół fachowców, posiadających stosowny sprzęt. Do ocieplania rur stosuje się zaś wełnę mineralną w postaci otuliny. Warto wybierać wyłącznie najwyższej jakości płyty, maty, granulaty i otuliny z wełny mineralnej, rekomendowanych producentów, spełniających najwyższe normy, również w kwestii wykorzystanego spoiwa. Innowacyjne, bezpieczne dla środowiska i zdrowia człowieka są te, do których produkcji, oprócz naturalnego surowca bądź z recyklingu, wykorzystywane są ekologiczne żywice. Są one bowiem nawet o 70% mniej energochłonne niż tradycyjne spoiwa (lepiszcze termotopliwe czy żywice fenolowo-formaldehydowe) oraz w pełni biodegradowalne. – Naturalna, brązowa wełna mineralna Knauf Insulation to wszechstronnie wykorzystywany materiał do ocieplania domu, zapewniający optymalny klimat we wnętrzach zimą oraz latem. Posiada doskonałe parametry techniczne w zakresie izolacji cieplnej, akustycznej i ochrony przeciwpożarowej oraz spełnia restrykcyjne wymagania dotyczące budownictwa zrównoważonego środowiskowo. Jest produkowana przy wykorzystaniu ECOSE®  Technology, czyli innowacyjnej, wolnej od formaldehydu biotechnologii łączenia włókien, bazującej na szybko odnawialnych surowcach zamiast ropopochodnych substancjach chemicznych – tłumaczy Ewa Kosmala.

Poprzez przegrody o złej izolacji lub bez jej wykorzystania traci się bezpowrotnie ogromną ilość ciepła. Dlatego w interesie każdego właściciela domu, który chce zarządzać energią w sposób zrównoważony, jest właściwe ocieplenie budynku. Z pomocą idzie naturalna, brązowa wełna mineralna, która przynosi korzyści dla naszego portfela oraz środowiska.

Czytaj więcej14 lipca 2016 11:33 - Dodane przez redaktor

Najlepsze programy MBA podążają za światowymi trendami, dlatego pełniej uwzględniają potrzebę umiędzynarodowienia i dywersyfikacji geograficznej. W tym celu organizują zajęcia w kilku krajach. Od 2016 roku Akademia Leona Koźmińskiego, w ramach swojego sztandarowego programu Executive MBA – oprócz zajęć w Warszawie – prowadzić będzie tygodniową sesję wyjazdową  w Berlinie, na kampus najstarszej europejskiej uczelni biznesowej ESCP.

— To efekt współpracy strategicznej między ALK a ESCP – informuje Sylwia Hałas-Dej, dyrektor ds. programów edukacyjnych i rozwoju w ALK. Podczas sesji wyjazdowej będą wykładane przedmioty: International Strategy, Innovation and Entrepreneurship, Intercultural Leadership. Partnerska uczelnia zapewni spotkanie z dyrekcją jednej z firm niemieckich i wizytę w jej siedzibie.

Łączenie teorii z praktyką biznesową przez zwiększenie kontaktów z przedsiębiorstwami to ważne zjawisko w kształceniu menedżerów na studiach MBA, które zauważa Andrew Main Wilson, dyrektor organizacji akredytującej programy MBA – Association of MBAs (AMBA). Dwoma kolejnymi istotnymi trendami w programach MBA są: silny nacisk na przedsiębiorczość i specjalizacja, czyli programy dla poszczególnych branż. Z tego względu Koźmiński prowadzi m. in. MBA dla HR, dla IT, dla medyków. Wszystkie instytucje oferujące programy MBA – w tym ALK– podkreślają obecnie nie tylko kariery korporacyjne swoich absolwentów, lecz także realizację ich pomysłów biznesowych we własnych firmach lub w startupach.

ALK zapowiada kolejne zmiany w programie EMBA. Wprowadzone będą dodatkowe przedmioty: zarządzanie sobą i zespołem, odpowiedzialność za podejmowane decyzje, strategiczna karta wyników, budowanie przewagi konkurencyjnej w oparciu o zaufanie i etykę, networking. Zmiany w programie MBA, zaakceptowane już przez władze uczelni 1 czerwca 2016 roku, oznaczają także  przedłużenie całego kursu do 596 godzin lekcyjnych. Studia staną się przez to jeszcze bardziej intensywne, bowiem program trzeba będzie zrealizować – podobnie jak obecnie – w trakcie czterech semestrów.

— Zmiana programu jest efektem jego  ewolucji. Partnerstwo strategiczne z ESCP, najstarszą uczelnią biznesową na świecie, dało nam możliwość włączenia nowych treści do programu. Uwzględnienie w programie dodatkowego modułu w zakresie strategii międzynarodowej z aspektami przedsiębiorczości, innowacji i startupów, a także wizyty w firmach pozwolą naszym słuchaczom na pełniejszy rozwój swoich kompetencji menedżerskich — zapewnia Sylwia Hałas-Dej.

Program Executive MBA oferowany przez Akademię Leona Koźmińskiego to najstarszy program tego typu w Polsce. Pierwsze zajęcia rozpoczęły się już w 1990 roku. Absolwenci programu coraz częściej zarządzają dużymi polskimi przedsiębiorstwami, rozwijają karierę menedżerską za granicą lub podejmują wyzwania w administracji rządowej.

Program ukończyło już ponad 1300 osób. Absolwenci są silnie związani z uczelnią, uczestniczą w spotkaniach wigilijnych, organizowanych na uczelni wykładach i dorocznych zjazdach. Koźmiński EMBA, jako jedyny program z Polski, jest wykładany już za granicą (w Mińsku, na Białorusi), a także jako jedyny z naszego kraju znalazł się w prestiżowym rankingu „Financial Times” Global EMBA Ranking – w 2015 roku na 61 miejscu. Rekrutacja do programu startującego w październiku 2016 roku już się rozpoczęła.

 

Więcej o programie:

http://www.kozminski.edu.pl/pl/oferta-edukacyjna/studia-mba/#ExecutiveMBA|pl/oferta-edukacyjna/studia-mba/kierunki/executive-mba-w-jezyku-polskim-i-angielskim/o-studiach/|pl/oferta-edukacyjna/studia-mba/kierunki/executive-mba-w-jezyku-polskim-i-angielskim/o-studiach/

Akademia Leona Koźmińskiego jest wyższą uczelnią o szerokim profilu biznesowym, posiadającą pełne uprawnienia akademickie. Jest jedyną uczelnią w Polce, która otrzymała akredytacje międzynarodowe: AACSB, EQUIS, AMBA i CEEMAN; ma też ocenę wyróżniającą Polskiej Komisji Akredytacyjnej dla kierunków zarządzanie, prawo i administracja. Według rankingów krajowych oraz międzynarodowych jest najlepszą polską uczelnią biznesową i liderem kształcenia menedżerskiego w Europie Środkowej i Wschodniej. Jest też najbardziej umiędzynarodowioną uczelnią w Polsce – studiuje w niej tysiąc obcokrajowców reprezentujących ponad 60 narodowości. Na studiach licencjackich, magisterskich, doktoranckich i podyplomowych kształci 8000 osób.

Czytaj więcej 11:11 - Dodane przez redaktor

Siedemnaście liter… Dwa słowa… A tak wiele kryje się za nimi treści. Analiza polityczna, bo to o niej mowa, zbyt często bywa niedocenianym narzędziem wśród graczy biznesowych. Niesłusznie. Wszelkie zawirowania i zwroty na polu społeczno-polityczno-prawnym mogą mieć ogromny wpływ na kondycję firmy. Warto być na nie przygotowanym. Dzięki zbieraniu, analizie i odpowiedniemu wykorzystaniu informacji można być o krok przed konkurencją, szybciej reagując na zmiany, dlatego bezcennym wsparciem jest strategiczny wywiad biznesowy.

Czynniki społeczno-polityczno-prawne wpływają na prowadzenie biznesu, przekładają się bowiem na możliwość  realizowania z sukcesami różnego rodzaju projektów. Jest to szczególnie ważne, gdy działamy w obcym nam kraju. Jeśli posiadamy komórkę wywiadu gospodarczego we własnych strukturach, to ona dostarcza nam wiedzy o wszelkich zmianach w otoczeniu politycznym, nawet na etapie ich koncepcji czy przygotowywania do wdrażania.

Z ręką na pulsie

Polityka to wielki regulator w każdej działalności gospodarczej, a więc zdecydowanie nie opłaca się lekceważyć tego czynnika. W 2015 roku, w związku z wprowadzeniem płacy minimalnej dla kierowców w Niemczech, przekonały się o tym dobitnie polskie firmy transportowe, które funkcjonowały na tamtejszym rynku. W czym tkwił problem? – Rodzime przedsiębiorstwa nie śledziły niemieckiej dyskusji społecznej na temat wynagradzania przewoźników, która pociągnęła za sobą zmiany w legislacji. Z tego powodu nie były w stanie podjąć w odpowiednim czasie działań przeciwdziałających wprowadzeniu niekorzystnego z ich punktu widzenia prawa. Zaktywizowały się dopiero, gdy weszło w życie. Ewidentnie zabrakło analizy politycznej, będącej częścią strategicznego wywiadu biznesowego. A przecież dzięki właściwemu wykorzystaniu narzędzi z nim związanych, sytuacja mogłaby rysować się bardziej optymistycznie – przekonuje dr Olaf Osica z Akademii Leona Koźmińskiego. Ilustruje to ważną prawidłowość biznesową: zainteresowanie parametrami rynku, na którym firma funkcjonuje, jest kluczowe dla utrzymania jej w dobrej kondycji. – Doskonale są tego świadome przedsiębiorstwa chociażby z branży energetycznej. Doceniają rolę informacyjną gospodarki, a więc śledzą ustawodawstwo europejskie nawet na poziomie projektu ustawy – uzupełnia Kazimierz Turaliński z Akademii Leona Koźmińskiego. Wiele przykładów tego, jak wielki wpływ wywiera polityka na prowadzenie biznesu, można znaleźć ponadto na gruncie rosyjskim. Jedną z najczęściej występujących jest kwestia sankcji i antysankcji w momentach zaostrzenia stosunków na linii Rosja – Unia Europejska. W pierwszej kolejności godzi ona zazwyczaj w polski przemysł przetwórczy. – Taki właśnie czarny scenariusz ziścił się w momencie sprzeciwu państw europejskich wobec polityki Rosji w związku z konfliktem na Ukrainie. Sankcje postawiły wielu polskich przedsiębiorców pod ścianą. W tego typu kryzysowych sytuacjach, gdy naturalnym wydaje się poszukiwanie nowych rynków zbytu, doskonałym wsparciem jest wywiad biznesowy, bez którego trudno jest funkcjonować na arenie międzynarodowej. Powoli przekonują się o tym rodzimi przedsiębiorcy – dodaje dr Olaf Osica.

Polityka przez różowe okulary

Doskonałym przykładem tego, jak duże znaczenie dla powodzenia biznesu ma analiza polityczno-społeczna jest PKN Orlen. Na przełomie 2006 i 2007 roku zakupił on 100% udziałów litewskiego koncernu Mażeikiu Nafta (Możejki), przyjmując bardzo optymistyczne założenia biznesowe. Inwestycja, która pochłonęła przeszło 4 mln dolarów, do dziś generuje straty. Okazała się szkodliwa nie tylko dla przedsiębiorstwa, lecz także Polski – Skarb Państwa ma bowiem znaczną część jego udziałów. Dodatkowo w obecnej chwili wycena rafinerii nie przedstawia się optymistycznie, co uniemożliwia jej zbycie. – Decyzja związana z zakupem Możejek była motywowana politycznie – celem było uniezależnienie się od dostaw ropy z Rosji. Decydenci założyli, błędnie jak się później wyklarowało, że Polska ma w tym względzie z Litwą wspólny interes – bezpieczeństwo energetyczne. W procesie szacowania ryzyka wzięto zatem pod uwagę wiele zmiennych, oprócz kluczowej – zmiany postawy Litwinów. To właśnie ona odbiła się cieniem na sytuacji ekonomicznej rafinerii – tłumaczy dr Olaf Osica, wykładowca na studiach podyplomowych „Strategiczny wywiad biznesowy” w Akademii Leona Koźmińskiego. – Litwa, która miała stać się partnerem strategicznym Polski, nie odnalazła się w tej roli. Po zamknięciu dostaw przez stronę rosyjską, co było argumentowane awarią odcinka ropociągu, niespodziewanie rozebrała część torów kolejowych prowadzących do Możejek, co wpłynęło na podniesienie kosztów transportu surowca – dodaje.

Powodzenie w biznesie zależy od wielu czynników – jednym z nich jest polityka. – Wiedza kosztuje, ale płaci się tylko za niewiedzę – przekonywał wielokrotnie Andrzej Klawitter, ekonomista, dziennikarz, animator kultury oraz pisarz – i ta cena może być naprawdę duża. Dlatego warto zainwestować w strategiczny wywiad biznesowy, dzięki któremu zmaksymalizujemy szanse na sukces, a zminimalizujemy ewentualne ryzyko.

Czytaj więcej 09:51 - Dodane przez redaktor

Wydaje nam się, i to wcale nie tak rzadko, że nasz rozmówca postrzega świat zupełnie inaczej niż my, a więc komunikacja z nim nie przebiega tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Z jakiego powodu? Ludzie różnią się między sobą pod wieloma względami, a jednym z nich są Style Myślenia, które wpływają na percepcję człowieka, sposób przetwarzania przez niego informacji oraz określone zachowania. Znajomość tej zależności przekłada się m.in na świadomość komunikacyjną, która wydaje się być podstawą do budowania sprawnie funkcjonujących zespołów w biznesie.

 

Komunikację międzyludzką można porównać do znanej z przypowieści biblijnej – wieży Babel, która jest symbolem pomieszania języków. I bynajmniej owe „poplątanie” nie dotyczy wyłącznie przedstawicieli różnych państw, jak mogłoby się początkowo wydawać. Objawia się ono również w trochę odmiennym znaczeniu, w ramach tej samej społeczności kulturowej. Ludzie porozumiewający się w oparciu o ten sam system znaków obejmujących gramatykę i słownictwo mogą mieć też problemy natury komunikacyjnej i pod wieloma względami zupełnie się nie rozumieć. Każdy człowiek reprezentuje bowiem jeden z czterech Stylów Myślenia. Są ludzie ukierunkowani na znalezienie wśród docierających do nich informacji Faktów – osoby takie w Modelu FRIS® nazywane są Zawodnikami. Dla innych z kolei najważniejsza jest perspektywa Relacji, gdyż są w sposób szczególny uwrażliwieni na zależności międzyludzkie, emocje, czyli tak zwani Partnerzy. Są też Wizjonerzy, dla których kluczowe jest kreowanie, wymyślanie, przedstawianie pomysłów. Zaś czwarty styl – Badacz, reprezentują ci przedstawiciele społeczeństwa, którzy szukają w otaczających ich świecie przede wszystkim struktur, ukierunkowani są zatem na zrozumienie i uporządkowanie całości. Model FRIS® podpowiada, jakie mamy naturalne uzdolnienia oraz predyspozycje, na czym się koncentrujemy, czyli na co zwracamy uwagę m.in. w procesie komunikacji.

My tu gadu-gadu, a z tego nic?

Któż nie chciałby wiedzieć, co warunkuje nasze zachowanie w nowych sytuacjach, gdy postępujemy intuicyjnie, na czym polega nasz sposób komunikacji z otoczeniem czy dlaczego z jedną osobą jest nam znacznie łatwiej, a z drugą trudniej się dogadać… Odpowiedzi na te pytania warto szukać w Modelu FRIS®, który opisuje sposoby myślenia i działania ludzi. – To bardzo ciekawe narzędzie psychometryczne w stosunku do wszystkich innych dostępnych na rynku, gdyż jest proste, praktyczne, a ponadto jako jedyne metodologicznie polskie, kulturowo osadzone – i w tym tkwi jego największa wartość, tłumaczenia sprzyjają bowiem zniekształceniom. Służy do diagnozy uzdolnień, a więc rozwoju osobistego i zawodowego. Zostało stworzone przez dr Annę Samborską-Owczarek. Co ważne, wykazuje bardzo wysokie wskaźniki rzetelności – tłumaczy Iwona Bobrowska-Budny, która jest jednym z trenerów prowadzących kurs „Usprawnianie komunikacji w zespole oraz z partnerami w biznesie w oparciu o Style Myślenia i Działania – Neurowspółpraca” w Akademii Leona Koźmińskiego. Aby zyskać cenne wskazówki na temat własnych talentów, trzeba wypełnić kwestionariusz FRIS®. Za jego pomocą można odkryć nie tylko swoje silne strony i na tej podstawie obrać właściwy kierunek dalszego rozwoju, lecz także wybrać odpowiedni charakter pracy, która będzie przynosić nam satysfakcję i pomagać osiągać stan flow, czyli uskrzydlenia.

Ponadto jedną z najcenniejszych korzyści FRIS®, przydatną zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym, jest świadomość komunikacyjna, dzięki której można łatwiej porozumiewać się z osobami reprezentującymi zupełnie odmienne od nas Style Myślenia, co z natury często  nie należy do zadań łatwych. – Jeżeli dwie osoby o różnych Stylach Myślenia, poznają, zrozumieją i zaakceptują różnice w swoich schematach myślowych oraz nauczą się efektywnej komunikacji ze sobą, to jest duża szansa na uzyskanie efektu synergii – dodaje Iwona Bobrowska-Budny. W przypadku zgodności Stylów Myślenia istnieje dużo większe prawdopodobieństwo, że komunikacja będzie płynna, chociażby ze względu na podobieństwo w sposobie przekazywania i rozumowania informacji. Jednak wówczas ważne może być poznanie ryzyka wynikającego ze współpracy z „podobnymi do mnie”, łatwo bowiem w takiej relacji stracić uważność.

Kolejność ma znaczenie

Model FRIS® jest społecznie pożyteczny i ma duży potencjał biznesowy. Po pierwsze bardzo ułatwia zrozumienie, jakie role zespołowe najłatwiej będzie pełnić danym osobom, ale również wskazuje, iż dobrze dobrany zespół powinien składać się z osób, które w swoich strategiach działania mają umiejętności kreowania, strukturalizowania, lubią działać lub wolą pracę z ludźmi. Dzięki temu zostanie pokryty cały proces pracy nad projektem. Model FRIS® pozwala w łatwy sposób włączać pracowników do działań w tych obszarach, w ramach których są najbardziej efektywni, gdyż posiadają stosowne predyspozycje – tłumaczy Nadejda Kirova z Akademii Leona Koźmińskiego. Aby tworzyć sprawnie funkcjonujące struktury firmy, warto zatem uzmysłowić sobie, że realizacja każdego przedsięwzięcia składa się z trzech etapów: inicjowania, przygotowania i realizacji (działanie w oparciu o fakty i ludzi). Pierwszy z nich wymaga opracowania koncepcji i określenia wizji celu – w tej roli doskonale sprawdza się Wizjoner. Drugi obliguje do działania na dużym poziomie szczegółowości, polega bowiem na analizie zasobów, planowaniu i projektowaniu rozwiązania – w tym wypadku najlepiej radzi sobie sobie Badacz. Natomiast trzeci dotyczy wdrażania planów lub nowych rozwiązań, a więc z jednej strony konieczne okazuje się podejście zadaniowe i orientacja na cel Zawodnika, a z drugiej ważne są relacje, umiejętność pracy z ludźmi czy budowania zaangażowania – wówczas na wysokości zadania staje Partner. W przypadku długoterminowej współpracy należy wziąć również pod uwagę Style Działania, które są połączeniem Stylu Myślenia z indywidualnymi preferencjami, doświadczeniami czy wartościami. Pozwala to określić postawę danej osoby wobec rozwiązywanych problemów. O ile Styl Myślenia jest niezmienny, to Styl Działania może ewoluować w czasie, np. w przypadku zmiany sytuacji zawodowej. – Istnieje 14 Stylów Działania w ramach FRIS®. Tworzą one kompozycje, które składają się z jednej, dwóch lub trzech aktywnych i widocznych w działaniu perspektyw: Badacza, Zawodnika, Partnera i Wizjonera – opowiada Iwona Bobrowska-Budny.

Czemu służą Style Myślenia i Działania. – FRIS® jest po to, abyśmy mogli zrozumieć, że jesteśmy różnorodni i zachowujemy się zgodnie ze swoimi naturalnymi strategiami, a nie złośliwie, jak czasami myślimy wzajemnie o sobie. Każdy ze Stylów Myślenia ma swój określony styl zachowania, który może być opacznie odbierany przez inne style. Dla przykładu, jeżeli ktoś w Stylu Myślenia jest Zawodnikiem, to może być pochopnie oceniany przez Partnerów ukierunkowanych na ludzi jako osoba zbyt silnie ukierunkowana wyłącznie na cel, a w rzeczywistości tak nie jest – podsumowuje Iwona Bobrowska-Budny. Celem pracy z zespołami w oparciu o wyniki FRIS® jest m.in. to, aby Badacz mógł zrozumieć język Wizjonera, a Partner znalazł porozumienie z Zawodnikiem. Posiadając tę wiedzę, mogą lepiej współpracować i realizować wspólnie zadania – FRIS® ułatwia bowiem komunikację międzyludzką i zrozumienie wzajemnych zachowań.

Gdy mówimy różnymi językami…

Wydaje nam się, i to wcale nie tak rzadko, że nasz rozmówca postrzega świat zupełnie inaczej niż my, a więc komunikacja z nim nie przebiega tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Z jakiego powodu? Ludzie różnią się między sobą pod wieloma względami, a jednym z nich są Style Myślenia, które wpływają na percepcję człowieka, sposób przetwarzania przez niego informacji oraz określone zachowania. Znajomość tej zależności przekłada się m.in na świadomość komunikacyjną, która wydaje się być podstawą do budowania sprawnie funkcjonujących zespołów w biznesie.

Komunikację międzyludzką można porównać do znanej z przypowieści biblijnej – wieży Babel, która jest symbolem pomieszania języków. I bynajmniej owe „poplątanie” nie dotyczy wyłącznie przedstawicieli różnych państw, jak mogłoby się początkowo wydawać. Objawia się ono również w trochę odmiennym znaczeniu, w ramach tej samej społeczności kulturowej. Ludzie porozumiewający się w oparciu o ten sam system znaków obejmujących gramatykę i słownictwo mogą mieć też problemy natury komunikacyjnej i pod wieloma względami zupełnie się nie rozumieć. Każdy człowiek reprezentuje bowiem jeden z czterech Stylów Myślenia. Są ludzie ukierunkowani na znalezienie wśród docierających do nich informacji Faktów – osoby takie w Modelu FRIS® nazywane są Zawodnikami. Dla innych z kolei najważniejsza jest perspektywa Relacji, gdyż są w sposób szczególny uwrażliwieni na zależności międzyludzkie, emocje, czyli tak zwani Partnerzy. Są też Wizjonerzy, dla których kluczowe jest kreowanie, wymyślanie, przedstawianie pomysłów. Zaś czwarty styl – Badacz, reprezentują ci przedstawiciele społeczeństwa, którzy szukają w otaczających ich świecie przede wszystkim struktur, ukierunkowani są zatem na zrozumienie i uporządkowanie całości. Model FRIS® podpowiada, jakie mamy naturalne uzdolnienia oraz predyspozycje, na czym się koncentrujemy, czyli na co zwracamy uwagę m.in. w procesie komunikacji.

My tu gadu-gadu, a z tego nic?

Któż nie chciałby wiedzieć, co warunkuje nasze zachowanie w nowych sytuacjach, gdy postępujemy intuicyjnie, na czym polega nasz sposób komunikacji z otoczeniem czy dlaczego z jedną osobą jest nam znacznie łatwiej, a z drugą trudniej się dogadać… Odpowiedzi na te pytania warto szukać w Modelu FRIS®, który opisuje sposoby myślenia i działania ludzi. – To bardzo ciekawe narzędzie psychometryczne w stosunku do wszystkich innych dostępnych na rynku, gdyż jest proste, praktyczne, a ponadto jako jedyne metodologicznie polskie, kulturowo osadzone – i w tym tkwi jego największa wartość, tłumaczenia sprzyjają bowiem zniekształceniom. Służy do diagnozy uzdolnień, a więc rozwoju osobistego i zawodowego. Zostało stworzone przez dr Annę Samborską-Owczarek. Co ważne, wykazuje bardzo wysokie wskaźniki rzetelności – tłumaczy Iwona Bobrowska-Budny, która jest jednym z trenerów prowadzących kurs „Usprawnianie komunikacji w zespole oraz z partnerami w biznesie w oparciu o Style Myślenia i Działania – Neurowspółpraca” w Akademii Leona Koźmińskiego. Aby zyskać cenne wskazówki na temat własnych talentów, trzeba wypełnić kwestionariusz FRIS®. Za jego pomocą można odkryć nie tylko swoje silne strony i na tej podstawie obrać właściwy kierunek dalszego rozwoju, lecz także wybrać odpowiedni charakter pracy, która będzie przynosić nam satysfakcję i pomagać osiągać stan flow, czyli uskrzydlenia.

Ponadto jedną z najcenniejszych korzyści FRIS®, przydatną zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym, jest świadomość komunikacyjna, dzięki której można łatwiej porozumiewać się z osobami reprezentującymi zupełnie odmienne od nas Style Myślenia, co z natury często  nie należy do zadań łatwych. – Jeżeli dwie osoby o różnych Stylach Myślenia, poznają, zrozumieją i zaakceptują różnice w swoich schematach myślowych oraz nauczą się efektywnej komunikacji ze sobą, to jest duża szansa na uzyskanie efektu synergii – dodaje Iwona Bobrowska-Budny. W przypadku zgodności Stylów Myślenia istnieje dużo większe prawdopodobieństwo, że komunikacja będzie płynna, chociażby ze względu na podobieństwo w sposobie przekazywania i rozumowania informacji. Jednak wówczas ważne może być poznanie ryzyka wynikającego ze współpracy z „podobnymi do mnie”, łatwo bowiem w takiej relacji stracić uważność.

Kolejność ma znaczenie

Model FRIS® jest społecznie pożyteczny i ma duży potencjał biznesowy. Po pierwsze bardzo ułatwia zrozumienie, jakie role zespołowe najłatwiej będzie pełnić danym osobom, ale również wskazuje, iż dobrze dobrany zespół powinien składać się z osób, które w swoich strategiach działania mają umiejętności kreowania, strukturalizowania, lubią działać lub wolą pracę z ludźmi. Dzięki temu zostanie pokryty cały proces pracy nad projektem. Model FRIS® pozwala w łatwy sposób włączać pracowników do działań w tych obszarach, w ramach których są najbardziej efektywni, gdyż posiadają stosowne predyspozycje – tłumaczy Nadejda Kirova z Akademii Leona Koźmińskiego. Aby tworzyć sprawnie funkcjonujące struktury firmy, warto zatem uzmysłowić sobie, że realizacja każdego przedsięwzięcia składa się z trzech etapów: inicjowania, przygotowania i realizacji (działanie w oparciu o fakty i ludzi). Pierwszy z nich wymaga opracowania koncepcji i określenia wizji celu – w tej roli doskonale sprawdza się Wizjoner. Drugi obliguje do działania na dużym poziomie szczegółowości, polega bowiem na analizie zasobów, planowaniu i projektowaniu rozwiązania – w tym wypadku najlepiej radzi sobie sobie Badacz. Natomiast trzeci dotyczy wdrażania planów lub nowych rozwiązań, a więc z jednej strony konieczne okazuje się podejście zadaniowe i orientacja na cel Zawodnika, a z drugiej ważne są relacje, umiejętność pracy z ludźmi czy budowania zaangażowania – wówczas na wysokości zadania staje Partner. W przypadku długoterminowej współpracy należy wziąć również pod uwagę Style Działania, które są połączeniem Stylu Myślenia z indywidualnymi preferencjami, doświadczeniami czy wartościami. Pozwala to określić postawę danej osoby wobec rozwiązywanych problemów. O ile Styl Myślenia jest niezmienny, to Styl Działania może ewoluować w czasie, np. w przypadku zmiany sytuacji zawodowej. – Istnieje 14 Stylów Działania w ramach FRIS®. Tworzą one kompozycje, które składają się z jednej, dwóch lub trzech aktywnych i widocznych w działaniu perspektyw: Badacza, Zawodnika, Partnera i Wizjonera – opowiada Iwona Bobrowska-Budny.

Czemu służą Style Myślenia i Działania. – FRIS® jest po to, abyśmy mogli zrozumieć, że jesteśmy różnorodni i zachowujemy się zgodnie ze swoimi naturalnymi strategiami, a nie złośliwie, jak czasami myślimy wzajemnie o sobie. Każdy ze Stylów Myślenia ma swój określony styl zachowania, który może być opacznie odbierany przez inne style. Dla przykładu, jeżeli ktoś w Stylu Myślenia jest Zawodnikiem, to może być pochopnie oceniany przez Partnerów ukierunkowanych na ludzi jako osoba zbyt silnie ukierunkowana wyłącznie na cel, a w rzeczywistościtak nie jest – podsumowuje Iwona Bobrowska-Budny. Celem pracy z zespołami w oparciu o wyniki FRIS® jest m.in. to, aby Badacz mógł zrozumieć język Wizjonera, a Partner znalazł porozumienie z Zawodnikiem. Posiadając tę wiedzę, mogą lepiej współpracować i realizować wspólnie zadania – FRIS® ułatwia bowiem komunikację międzyludzką i zrozumienie wzajemnych zachowań.

Czytaj więcej 09:18 - Dodane przez redaktor

Genialny sprzedawca – tak skuteczny, że aż przerażający… Wielu z nas od razu przed oczami staje postać Wilka z Wall Street, doskonale wszystkim znanego dzięki przebojowi kinowemu Martina Scorsese`a. Czy dziś opłaca się iść drogą jego bohatera i być na bakier z etyką? Zdecydowanie nie! Za chodzenie na skróty firmy płacą drogo. Sukces handlowca i zatrudniającego go przedsiębiorstwa tkwi w dbałości o interes klienta. Z postawy nastawionej na długoterminowe relacje wynikają korzyści dla obu stron transakcji. Tylko taki kurs warto obrać.

Jeszcze kilkanaście lat temu pokutowało przekonanie, że każdy handlowiec to naciągacz, spragniony szybkiego, a przede wszystkim spektakularnego sukcesu finansowego. Tak zwanych cwaniaków, jak filmowy Wilk z Wall Street, w którego postać wcielił się doskonale Leonardo DiCaprio, wykorzystujących swoją przewagę w zakresie wiedzy dotyczącej produktu oraz umiejętności wywierania wpływu, aby zrealizować jedynie własne interesy, wcale nie było tak wielu. Jedna „czarna owca” bynajmniej nie przesądza o całym „stadzie”, a jednak… Może okryć je złą sławą i tak też po części się stało. Dziś standardy pracy w zawodzie sprzedawcy są znacznie bardziej wyśrubowane i co znamienne – duży nacisk kładzie się na etykę. Dzięki temu buduje się pozytywny etos sprzedawcy, do którego można mieć pełne zaufanie – a zaufanie to przecież jedna z najcenniejszych wartości w świecie przedstawicieli handlowych.

A po co mi to?

Nabić w butelkę, zrobić w balona, wpuścić w maliny, wyprowadzić w pole, wystrychnąć na dudka… Któż nie zna tych, jakże obrazowych określeń? Każdy konsument choć raz odczuł je na własnej skórze, gdy zorientował się, że zrobił coś wbrew sobie. Potem ochłonął, ale został z problemem sam na sam, chowając urazę do sprzedawcy. Tak rodzą się stereotypy, przez które uczciwi handlowcy muszą walczyć z etykietą cwaniaków. – Mamy jeszcze zakorzenioną nieufność do kogoś, kto coś sprzedaje. Myślę, że ona jest bardziej historyczna niż zbudowana dzisiejszymi zachowaniami handlowców – tłumaczy Adam Mitura, założyciel firmy Mitura Academy, która prowadzi zindywidualizowane projekty szkoleniowo-doradcze dla handlowców, wspierające ich w sprzedaży. Współcześnie magiczne sztuczki czy techniki związane z czystą manipulacją przestają być skuteczne, a przede wszystkim, patrząc na prowadzenie biznesu długofalowo, są zupełnie nieopłacalne. W świecie Internetu zadowolenie klienta ma szczególną wartość. Stawianie na lojalność odbiorcy i budowanie z nim długoterminowych relacji generuje znacznie większe zyski niż jednorazowe transakcje w myśl zasady: sprzedaj i zapomnij – Internet nie zapomina! – Obecnie standardy w sprzedaży stoją na wysokim poziomie. Etyka jest w cenie. Wynika to z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze właściciele firm zrozumieli, że każdy może w sieci internetowej zamieścić dowody świadczące o tym, że został oszukany, co z kolei prawdopodobnie przełoży się na pogorszenie kondycji przedsiębiorstwa. Po drugie podłoża zmian należy upatrywać w zmianie pokoleniowej. Młodzi ludzie nie przejawiają już tak mocno cechy, którą kiedyś nazywało się w sprzedaży eufemicznie przedsiębiorczością, czyli mówiąc wprost cwaniactwa. Trzecia przyczyna dotyczy zaś klientów, którzy uwrażliwili się już na tego rodzaju nietyczne zachowania, nie akceptują ich, a ponadto wiedzą gdzie szukać sprawdzonej wiedzy – dodaje Adam Mitura.

Bez przeciągania liny

Każdy sprzedawca, który myśli poważnie o swojej przyszłości w zawodzie oraz dobrym wizerunku zatrudniającej go firmy, powinien zachowywać się profesjonalnie. Ów profesjonalizm wyraża się m.in. poprzez wykorzystywanie uczciwych zasad postępowania. A uczciwe postępowanie akcentuje wartość potrzeb klienta. – Jako Mitura Academy często pracujemy nad tworzeniem standardów sprzedaży. Podczas realizacji poszczególnych projektów, udaje nam się przekonać handlowców, że podejście nadzwyczaj zdecydowane i ofensywne nie jest jedyną metodą na sukces. Pewności siebie sprzedawcom można dostarczyć w inny sposób. Powinni oni skupić swoją uwagę na informowaniu, doradzaniu, a nie tylko naciskać na klienta – mówi Adam Mitura. Dbałość o interes potencjalnego nabywcy dobra czy usługi powinna wyrażać się zatem w umiejętności budowania z nim długoterminowych relacji, z których wynikają korzyści dla obu stron transakcji. Na szczęście dużo polskich firm posiada już zestaw dobrych praktyk związanych ze sprzedażą. Taki uniwersalny Kodeks Etyki proponuje ponadto Stowarzyszenie Zarządzania Sprzedażą. W zobowiązaniach wobec zawodu sprzedawcy zostały omówione tu takie zagadnienia jak: rozwój, godność, zaangażowanie, poufność, uczciwość. Ponadto organizacja zawarła w dokumencie konieczne powinności wobec pracodawcy: transparentność, efektywność, konsekwencję, lojalność, a także klientów: wiarygodność, informowanie, satysfakcję oraz szacunek.

Uczciwość się opłaca

Należy być uczciwym w kontaktach z klientami, gdyż pozostajemy wówczas w zgodzie z własnym sumieniem, zyskujemy szacunek otoczenia, a dodatkowo zwyczajnie się nam to opłaca. – Naprawdę nie trzeba oszukiwać, wymyślać niestworzonych benefitów dotyczących oferowanego produktu, aby go sprzedać. Rozwiązania dostarczane przez producentów są bowiem coraz lepsze, a w wielu przypadkach można byłoby nawet rzec, że doskonałe. One często bronią się same. Jedyne, co należy zrobić to zaprezentować je odbiorcy. Pokazać realne korzyści, jakie dostarczają, zadając sobie wcześniej trud rozmowy na temat klienta, aby poznać jego potrzeby – przekonuje specjalista Mitura Academy. – Warto nauczyć się rozmowy z klientem, budowania zaufania, odpowiednich zachowań wobec niego – rzeczy co prawda subtelnych, ale to właśnie one w dzisiejszym świecie znaczą najwięcej – dodaje.

„Sprzedaj mi ten długopis. Możesz sprzedawać wszystko…”  słyszymy w hicie kinowym Martina Scorsese Wilk z Wall Street, pytanie brzmi – tylko w jakim stylu? W centrum uwagi postawmy potrzeby klienta, a nie tylko własny interes. Wówczas jest duża szansa, że działając na zasadzie win-win, firma odniesie sukces.

Czytaj więcej13 lipca 2016 13:06 - Dodane przez redaktor

Nerwowo spoglądasz na zegarek? Dzwonisz co pół godziny, aby upewnić się, czy wszystko w porządku? Zostawienie dziecka na noc poza domem może być czasem bardziej stresujące dla rodziców niż dla maluchów. Bez wątpienia trzeba odpowiednio przygotować je na taką przygodę. Wówczas obawy choć trochę się zmniejszą.

Nadeszło upragnione lato – okres atrakcyjny dla dorosłych, lecz także dzieci. Czas wolny od szkoły sprzyja kilkudniowym wyjazdom mniejszych i większych szkrabów do rodziny czy na kolonie. Takim wycieczkom mogą towarzyszyć obawy rodziców – to normalne, warto jednak przyzwyczaić się do myśli, że syn czy córka dorastają i zdecydować się na ten krok, jeśli tylko uznamy, że są na niego gotowi. Należy przy tym zadbać o to, aby w nowym miejscu czuły się komfortowo i miały możliwie najlepszą opiekę.

„Przyjdzie na to czas, przyjdzie czas, przyjdzie czas…”[1]

Jak poznać, że nasze dziecko jest gotowe na wyjazd? Przede wszystkim reaguje pozytywnie na wzmianki o koloniach. Niekoniecznie jednak decyzję powinniśmy uzależniać od wieku dziecka – czasem nawet 6-latek jest na tyle samodzielny, aby spędzić trochę czasu bez rodziców, a 10-latek wręcz odwrotnie – wpada w panikę przy dłuższej ich nieobecności. To zatem bardzo indywidualna kwestia i niezastąpiona okazuje się obserwacja. Należy kierować się intuicją, ale też zwrócić uwagę, czy maluch nie wstydzi się innych osób i potrafi jasno komunikować swoje podstawowe potrzeby, np. związane z jedzeniem czy chęcią skorzystania z toalety. Ponadto warto, aby umiał ubrać się sam stosownie do pogody oraz w miarę rozsądnie gospodarować pieniędzmi. Doskonale sprawdza się metoda małych kroków – zaczynamy od krótkich wakacji poza domem, a dopiero później decydujemy się na dłuższe. Dobrym rozwiązaniem na początek są też półkolonie w miejscu zamieszkania. Dzięki nim dziecko będzie mogło w ciągu dnia aktywnie spędzać czas z rówieśnikami, uczestnicząc w zajęciach rekreacyjno-sportowych, a jednocześnie na każdą noc wracać do domu rodzinnego.

Ostrożnie znaczy bezpiecznie

Gdy zdecydujemy się już puścić dziecko na kolonie, czeka nas sporo przygotowań. W pierwszej kolejności trzeba wybrać odpowiedni ośrodek wypoczynkowy, do którego będziemy mieć pełne zaufanie. Warto polegać na opinii znajomych, zaznajomić się z recenzjami w Internecie oraz osobiście porozmawiać z przedstawicielami organizatora o programie kolonii. Następnym krokiem po zakupie wyjazdu jest kompletowanie najważniejszych rzeczy, które maluch powinien zabrać ze sobą. Należy dostosować wyposażenie do miejsca, w którym ma spędzić wakacje – co innego okazuje się bowiem przydatne w górach, a co innego nad morzem. W bagażu zawsze powinny znaleźć się jednak: dokument tożsamości (legitymacja szkolna), nakrycie głowy, kurtka przeciwdeszczowa, obuwie sportowe, wygodne obuwie do chodzenia, klapki pod prysznic, ubranie na dni cieple i zimne, bielizna osobista, przybory toaletowe i ręczniki, krem do opalania z filtrem, spray przeciw owadom, mały podręczny plecak. Dobrze jest z córką czy synem wybrać się na zakupy i wspólnie dobrać brakujące elementy garderoby czy akcesoria. Nie obejdzie się również bez wyznaczenia wyjazdowego kieszonkowego na drobne przyjemności – opłaca się zawczasu ustalić, ile maluch może wydać pieniędzy w ciągu jednego dnia.

Nawet wesz nie straszna

Jeszcze przed wyjazdem warto porozmawiać z dzieckiem o życiu na koloniach, przyjemnościach, obowiązkach i możliwych zagrożeniach. Należy przestrzec je przed nieostrożnymi zachowaniami, używkami, wyczulić na praktyki higieniczne, dzięki którym zmniejszymy prawdopodobieństwo grzybicy czy wszawicy. Nie należy bagatelizować zwłaszcza tego ostatniego – w dużych skupiskach ludzi wszystko może się zdarzyć. Wielu osobom problem wszawicy kojarzy się wyłącznie z okresem szkolnym – nic bardziej mylnego! Na wszelkiego rodzaju obozach wakacyjnych pasożyty te rozwijają się równie często. Należy zatem sprawdzić głowy naszych pociech pod kątem wszawicy, zaraz po ich powrocie z kolonii. Jeśli odkryjemy wszy, zachowajmy spokój i sięgnijmy po sprawdzony preparat, który działa szybko. – Takim produktem jest na przykład HEDRIN Raz, który działa już w 15 minut i jest bezpieczny dla dzieci już 6 miesiąca życia – radzi Eliza Fabijańczyk, Product Manager w firmie Solpharm. – Jego podstawowymi substancjami czynnymi są dimetikon oraz penetrol, wspomagający eliminację gnid. Wystarczy nałożyć HEDRIN RAZ na włosy, odczekać 15 minut i zmyć za pomocą zwykłego szamponu – jego stosowanie jest bardzo proste – dodaje. Kuracja jest jednorazowa i nie wymaga wyczesywania.

Niemal każdy dorosły człowiek wspomina z rozrzewnieniem pierwsze, dziecięce wakacje poza domem. Przywodzą one na myśl mnóstwo pozytywnych emocji, a więc podobnej frajdy nie warto pozbawiać własnych dzieci, jeśli tylko są gotowe na taką przygodę. Wystarczy zadbać o najważniejsze kwestie związane z bezpieczeństwem i spać spokojnie – maluchy wrócą zachwycone, pełne nowej energii oraz dużo bardziej samodzielne.



[1] Tekst piosenki Violetty Villas „Przyjdzie na to czas”

Czytaj więcej 12:16 - Dodane przez redaktor