Archiwum kategorii ‘Elektronika’

Jak mawiają bohaterowie pewnego niezwykle popularnego serialu fantasy – „Winter is coming”, czyli „zima nadchodzi”. W naszym kraju ta, ciesząca się niezbyt dobrą opinią, pora roku zacznie się już za kilka dni. Deszcz, śnieg, mróz, błoto, to tylko niektóre z atrakcji, z którymi przyjdzie zmagać się nam i naszym samochodom. Takie warunki są niekorzystne również dla automatycznych bram wjazdowych czy garażowych. Aby nie odmówiły posłuszeństwa w najmniej odpowiednim momencie, warto już dziś właściwie przygotować je na czekające wyzwania.

 

Zima to pora roku, która bezlitośnie obnaża wszelkie niedoróbki. Prawidłowe wykonanie prac ma ogromne znaczenie m.in. w przypadku montażu bram wjazdowych i garażowych. Dla poprawnego, bezawaryjnego działania powinny one być osadzone na stabilnym fundamencie (bramy wjazdowe) i w odpowiednio przygotowanych otworach (bramy garażowe), dokładnie ustawione w pionie i poziomie oraz precyzyjnie wyregulowane. Profesjonalnie zamontowane przez wykfalifikowaną ekipę będą płynnie działać przez cały rok pod warunkiem, że właściwie o nie zadbamy. Jak to zrobić? Wskazówki poniżej.

To brama, nie pług

Choć zima coraz rzadziej przynosi ze sobą intensywne opady śniegu czy temperatury spadające do kilkudziesięciu stopni poniżej zera, to jednak nie można założyć, że w tym roku podobnych warunków nie będzie. Aby poczuć na własnej skórze zimowe utrudnienia, nie trzeba od razu burzy śnieżnej. Już nawet mała ilość białego puchu lub marznącego deszczu może stać się przyczyną problemów skutkujących nieprawidłowym działaniem bramy skrzydłowej. – Na przykład osadzający się na fotokomórkach lód niesie ryzyko zakłócania prawidłowej pracy tych urządzeń, a w efekcie niezamierzonego rozwierania skrzydeł. Dlatego co jakiś czas warto przyjrzeć się tym elementom i oczyścić je z błota czy śniegu – tłumaczy Tomasz Grzechnik, Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska. Firma produkuje najwyższej jakości automatykę dla systemów zarządzania dostępem do obiektów. W swojej ofercie posiada m.in. szeroką gamę napędów do bram wjazdowych i garażowych.

Błędem, który wyjątkowo często popełniają właściciele bram rozwiernych jest wykorzystywanie ich w charakterze… pługa. Dzieje się tak za każdym razem, gdy uruchamiają bramę bez uprzedniego odgarnięcia śniegu z podjazdu. Takie traktowanie skrzydeł może skutkować ich wypaczeniem, uszkodzeniem, a nawet zniszczeniem zawiasów. W bramach automatycznych sprzyja też przeciążeniu napędu zwłaszcza, jeśli został on dobrany na styk, czyli bez odpowiedniego zapasu mocy. Trudne warunki w jakich przyjdzie mu pracować mogą doprowadzić do poważnego uszkodzenia sprzętu. – W przypadku siłowników z zabezpieczeniem amperometrycznym istnieje również ryzyko, że w podobnej sytuacji brama się nie otworzy. Gdy skrzydło natrafi na przeszkodę, jaką jest warstwa śniegu lub bryła lodu, automatycznie odwróci kierunek swojej pracy – przestrzega ekspert BFT. Z tego powodu należy pamiętać o regularnym odśnieżaniu podjazdu. Dobrym zwyczajem jest również zabezpieczenie dodatkową porcją smaru zawiasów. Dzięki temu, pomimo panującej wilgoci, będą pracować płynnie i cicho, nie wpływając negatywnie na działanie napędu.

Napęd gotowy na mróz

Zima może oznaczać problemy z używaniem również tych bram, które otwierają się w bok, wzdłuż ogrodzenia. Szczególnie trudne zadanie mają modele przesuwne, czyli takie, w których skrzydło porusza się na rolkach po specjalnej szynie zamontowanej w fundamencie. W prowadnicy mogą zbierać się bowiem różne zanieczyszczenia, wpływające na działanie układu. Jesienią są to opadłe liście, zimą śnieg czy bryłki lodu. Takie przeszkody są w stanie bez większego trudu zablokować skrzydło. Aby zapobiec takim nieprzyjemnym sytuacjom, stan szyny należy regularnie kontrolować, a nagromadzone zanieczyszczenia wymiatać. Jeśli chcemy uniknąć podobnych kłopotów, warto zdecydować się na automatyczne bramy samonośne. Ponieważ ich skrzydło jest zawieszone na specjalnych wysięgnikach, nie dotyka podłoża, odpada więc problem ze śniegiem zbierającym się w prowadnicy. Jednak nawet szczęśliwych posiadaczy takich modeli mogą zimą spotkać nie do końca miłe niespodzianki.

Przede wszystkim w przestrzeni, w której porusza się skrzydło i jego przeciwwaga, nie może być żadnych przeszkód, np. stert odgarniętego z podjazdu zmarzniętego śniegu. Napęd potraktuje je jak swoistą zaporę i automatycznie odwróci ruch bramy – tłumaczy Tomasz Grzechnik z BFT Polska. Podobnie jak w bramach rozwiernych, również w przypadku tych otwieranych w bok istnieje potrzeba regularnej kontroli stanu fotokomórek. Niezależnie od rodzaju zamontowanego rozwiązania, zdarza się również, że zimą czasami zamarzają współpracujące z napędem wyłączniki krańcowe, przez co brama nie zatrzymuje się w określonym miejscu lub nawet blokuje. – Bardzo ważnym aspektem, o którym zdarza się zapomnieć przy wyborze napędu, jest też zakres zalecanych temperatur pracy. Po przekroczeniu ustalonych przez producenta wartości granicznych, automatyka może przestać działać prawidłowo, a my będziemy skazani na ręczne otwieranie bramy do czasu zmiany warunków atmosferycznych – przestrzega specjalista BFT – Z tego powodu warto dobierać siłowniki z odpowiednim zapasem również w tym aspekcie. Popularne modele oferowane przez naszą firmą działają bezproblemowo w temperaturach od -20°C do 55°C. W polskich warunkach klimatycznych stanowi to odpowiedni margines bezpieczeństwa – dodaje.

Nie zapomnij o wrotach do garażu

Posiadacze domów mają zwykle do czynienia nie tylko z bramami wjazdowymi, lecz także garażowymi. Te ostatnie, choć zwykle mniej kłopotliwe, także warto dobrze przygotować na nadchodące słoty, zawieje i zamiecie. W ich wypadku konserwacja to przede wszystkim regularne smarowanie elementów mechanicznych. Chroni się je za pomocą specjalnych smarów przeznaczonych do bram garażowych. Odpowiedni preparat należy nałożyć na prowadnice, zawiasy, łożyska i rolki. Po jego aplikacji uruchamiamy bramę, aby wykonała kilka pełnych cykli pracy. Dzięki temu sprawimy, że zastosowany preparat przeniknie do wszystkich zakamarków. Po zakończeniu procesu, nadmiar smaru należy usunąć miękką szmatką. W przypadku wrót garażowych ważną kwestią jest także konserwacja uszczelek, które pielęgnujemy zgodnie z zaleceniami producenta bramy. – Pamiętajmy również, o regularnym odśnieżaniu podjazdu. Śnieg i lód mogą powodować przymarzanie bramy, a w efekcie uszkodzenie napędu. Zdarza się również, że śnieg dostanie się na fotokomórkę, dlatego zwróćmy uwagę również na ten element. Jeśli garaż jest nieogrzewany, pamiętajmy także o sprawdzeniu zakresu temperatur, w jakich może pracować zastosowany napęd  – podsumowuje specjalista firmy BFT.

Zima, choć bywa trudną porą roku, nie musi oznaczać dla nas problemów, a w każdym razie tych z… bramami i ich napędami. Odpowiednio konserwowane i regularnie przeglądane, będą działać bez problemu nawet podczas największych zamieci. Wysiłek włożony w utrzymanie ich w nienagannym stanie docenimy zwłaszcza wtedy, gdy w czasie śnieżycy, brama otworzy się płynnie tuż przed naszym samochodem, a my nie będziemy musieli wysiadać z ciepłego wnętrza po to, by szamotać się z ciężkim skrzydłem. Zadbana brama i odpowiednio konserwowana automatyka, będą nam bezproblemowo służyć przez naprawdę wiele, nawet najtrudniejszych zimowych sezonów.

Czytaj więcej18 grudnia 2015 13:28 - Dodane przez redaktor

Lato i wczesna jesień to cudowny czas ogrodowych przyjęć i błogiego grillowania. Kiedy jednak do drzwi puka grudzień, rozpoczyna się czas porządków wokół domu. Wykonanie ich przed nadejściem pierwszych śniegów pozwoli nam zaoszczędzić trudu w nowym sezonie oraz ustrzec się wielu problemów. Prace z tym związane nie muszą być przykrym obowiązkiem. Właściwie dobrane, nowoczesne elektronarzędzia znacznie je uproszczą.

 

Z każdym tygodniem dni są coraz krótsze, a słońce coraz rzadziej przebija się przez grubą warstwę chmur. Jesień powoli zaczyna ustępować zimie, a po letnich przyjęciach w plenerze pozostały jedynie wspomnienia i… ślady na chodnikach. Wystarczy dokładniej się przyjrzeć, aby na kostce brukowej zobaczyć plamy po keczupie, rozlanych napojach czy tłuszczu. Mimo, że artystycznie upstrzone liśćmi, które jakiś czas temu spadły z drzew, raczej nie dodają uroku naszej posesji. Warto się ich pozbyć zanim staną się trwałym elementem naszego najbliższego otoczenia. W tym, i wielu innych zadaniach wokół domu, które byłoby wskazane wykonać zanim z nieba spadnie pierwszy śnieg, możemy liczyć na naprawdę mocnych sojuszników.

Czyszczenie na mokro

Szorowanie poplamionych płytek chodnikowych, kostki brukowej czy porośniętych mchem kamieni to dość wymagające i mało wdzięczne zadanie. Wykorzystać możemy w tym celu szczotkę z twardym włosiem i wodę z odpowiednim detergentem. Jest to jednak bardzo pracochłonny sposób, a jego efekty mogą pozostawiać wiele do życzenia. – Dużo prostszą i bardziej efektywną metodą jest wykorzystanie łatwej w obsłudze i niezwykle skutecznej w działaniu myjki ciśnieniowej – podpowiada Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki zaawansowanych technicznie elektronarzędzi TRYTON – Strumień wody pod odpowiednim ciśnieniem pozwoli z łatwością usunąć nawet najtrudniejsze zabrudzenia z powierzchni chodników czy elewacji do tego stopnia, że będą wyglądać niemal zupełnie jak nowe. Sprzęt ten ma jednak dużo więcej zastosowań, dlatego naprawdę warto mieć go w swoim arsenale – dodaje specjalista. Myjką ciśnieniową doskonale umyjemy samochód i rower, a także bez trudu doczyścimy narzędzia i meble ogrodowe. Wybierając urządzenie dla siebie zwróćmy uwagę, na jakość jego wykonania, oferowane parametry oraz dostępny w zestawie osprzęt. Elektronarzędzie powinno być wyposażone w wytrzymały i mocny silnik, który będzie w stanie zapewnić odpowiednie ciśnienie wody. W domu czy na działce doskonale sprawdzą się maszyny o mocy około 1600 – 1800 W, oferujące maksymalne ciśnienie wody na poziomie przynajmniej 10 MPa, czyli 100 barów. – Dobra myjka będzie dodatkowo wyposażona w zewnętrzny zbiornik na detergenty oraz lancę wachlarzową z możliwością regulacji ciśnienia. Jeśli w zestawie znajdują się ponadto akcesoria podnoszące komfort użytkowania urządzenia, np. lanca rotacyjna, szczotka do mycia czy szczotka rotacyjna, z pewnością wystarczy on nam do większości domowych zastosowań – podsumowuje Jarosław Bednarczyk.

Sposób na opadłe liście

Jesienne porządki kojarzą się zwykle z uciążliwym grabieniem liści, które na dodatek trzeba wykonywać dość regularnie. Pozostawienie zwiędłego, mokrego listowia na trawie grozi jej chorobami, z kolei na chodnikach czy ścieżkach jego warstwa podnosi ryzyko pośliźnięcia i bolesnego upadku. Do prac tego typu najczęściej wykorzystuje się grabie i miotły, jednak i tu z pomocą przychodzi nam technika, a konkretnie nowoczesne odkurzacze ogrodowe. Sprawdzają się zwłaszcza na utwardzonych powierzchniach, z powodzeniem można jednak wykorzystywać je również np. na trawnikach czy rabatkach. – W dobrych narzędziach odkurzane liście są od razu rozdrabniane – np. w stosunku 1: 10, jak w sprzęcie TRYTON. Dzięki temu w dołączonym do nich worku mieści się ich naprawdę dużo – przekonuje Brand Manager marki elektronarzędzi TRYTON. Jeśli dopiero rozważamy zakup takiego urządzenia, warto wybrać model dwufunkcyjny, będący połączeniem mocnego odkurzacza z praktyczną dmuchawą. Generowany przez nią silny strumień powietrza pomoże usunąć liście spod żywopłotów i krzewów oraz innych miejsc, do których trudno jest dotrzeć grabiami. Co więcej, urządzenie to świetnie sprawdzi się także przy takich zadaniach jak oczyszczanie z liści czy igliwia dachów altanek, garaży, domków i innych obiektów. Przed zakupem zwróćmy uwagę na dokładność spasowania poszczególnych elementów obudowy, sprawdźmy moc silnika i dokładnie dopytajmy o materiał, z którego wykonano obudowę. Ponieważ odkurzacz podczas pracy może wciągać np. małe kamyczki, musi ona zapewniać odpowiednią ochronę silnikowi, a więc być odporna na uderzenia i uszkodzenia mechaniczne. – Jeśli odkurzacz wyposażony jest w funkcję dmuchawy sprawdźmy również czy posiada płynną regulację prędkości. Funkcja ta pozwala w łatwy sposób dostosować wydajność sprzętu do warunków i rodzaju pracy, którą wykonujemy – radzi Jarosław Bednarczyk.

Ostatnie koszenie trawnika

Koszenie trawników zwykle kończymy w listopadzie, choć w tym roku pogoda sprawia, że nawet na początku grudnia wciąż są zielone. Ostatnie strzyżenie powinniśmy jednak zawsze wykonywać kilka dni przed nadejściem pierwszych poważnych przymrozków. Pomoże ono przygotować murawę do zimy. Przeprowadzamy je po zebraniu wszystkich opadłych liści, ustawiając wysokość koszenia na około 4 centymetry. Jeśli przytniemy trawę zbyt krótko, narazimy korzenie na działanie mrozu, z kolei pozostawienie zbyt długich źdźbeł wystawia ją na rozwój groźnych chorób. Z tego samego powodu, po zakończeniu koszenia powinniśmy bardzo dokładnie zebrać ścięte źdźbła, oczyścić darń z zalegających na niej części roślin oraz wyczesać ją z mchów. Dobrą praktyką jest również wykonanie na sam koniec aeracji trawnika. Po sezonie darń jest bardzo zbita i wymaga rozluźnienia, a zabieg ten znacznie ułatwi dostęp powietrza do korzeni. Po zakończeniu wszystkich prac z nim związanych warto zająć się przygotowaniem do zimy również kosiarki. Wszystkie prace konserwacyjne należy wykonywać, gdy urządzenie jest odłączony od źródła zasilania, a w przypadku kosiarki spalinowej, po odłączeniu przewodu napięcia od świecy zapłonowej, a nawet jej wykręceniu.

Sprzęt ten, podobnie jak inne elektronarzędzia, należy dokładnie wyczyścić sprężonym powietrzem lub za pomocą szczotki z odpowiednio sztywnym włosiem. Ze względów bezpieczeństwa użycie wody jest niewskazane – podpowiada specjalista marki TRYTON. Kolejne kroki to dokładne obejrzenie obudowy w celu wykrycia i zreperowania ewentualnych uszkodzeń powłoki lakierniczej oraz zaostrzenie i zakonserwowanie noża. Czynność tę dobrze jest powierzyć sprawdzonemu serwisowi, ponieważ nóż oprócz tego, że musi być ostry, powinien jeszcze być odpowiednio wyważony. Posiadacze kosiarek elektrycznych przygotowania kończą właściwie w tym miejscu. Tych, który mają model spalinowy czeka jeszcze trochę pracy. – Taką kosiarkę należy przechowywać bez paliwa. Nie należy go jednak wylewać, bo przechylenie sprzętu może doprowadzić do zalania gaźnika lub filtra. Rozwiązaniem jest więc odpompowanie paliwa, a następnie odpalenie maszyny do czasu, aż jego resztki się wypalą. Następnie wykonujemy wszystkie czynności konserwacyjne zalecane przez producenta w instrukcji obsługi – podsumowuje Jarosław Bednarczyk. Najczęściej będą to czyszczenie filtra powietrza i świecy zapłonowej oraz wymiana oleju na świeży.

Zadbaj o swoje narzędzia

Gdy już na dobre zakończymy prace porządkowe, do wykonania pozostanie nam jeszcze jedno, niezwykle ważne zadanie. Jest nim zadbanie o pozostałe przyrządy. Sposób konserwacji każdorazowo dostosowujemy do rodzaju sprzętu. Narzędzia ręczne trzeba dokładnie wymyć, najlepiej pod bieżącą wodą, a następnie dokładnie osuszyć. Różne zanieczyszczenia, jak np. sok z trawy, mogą bowiem mieć silne właściwości korozyjne. Osprzęt tnący – sekatory, nożyce, piły warto dokładnie naostrzyć, a następnie pokryć warstwą odpowiedniego preparatu ochronnego, który zabezpieczy je przed korozją. W podobny sposób dobrze jest chronić również inne metalowe narzędzia, jak chociażby szpadle. Węże ogrodowe, złączki, rozdzielacze czy zraszacze trzeba dokładnie osuszyć. W mroźne dni zalegająca w nich woda mogłaby poważnie je uszkodzić. Dodatkowo węże należy zwinąć w taki sposób, aby na ich powierzchni nie powstały żadne załamania lub zagięcia. Ważną kwestią, o której należy pamiętać jest też odpowiednie przechowywanie narzędzi. Przede wszystkim powinny być składowane w suchych pomieszczeniach, gdzie nie będą narażone na działanie niskich temperatur i opadów atmosferycznych. Urządzenia spalinowe zawsze magazynujmy bez paliwa

Porządków wokół domu i w ogrodzie nie warto odkładać do wiosny. Za kilka miesięcy, gdy stopnieją śniegi, będziemy i tak mieli sporo pracy z przycinaniem drzewek, sadzeniem roślin czy myciem elewacji. Dlatego warto pokonać jesienne rozleniwienie i już dziś wyczyścić chodniki, przygotować trawnik do zimy, dokładnie zebrać wszystkie opadłe liście oraz zadbać o posiadane narzędzia. Dzięki temu całą zimą będziemy mogli spać spokojnie i ze świadomością, że bezproblemowo zaczniemy nowy sezon. A ten zacznie się szybciej, niż myślimy.

***

TRYTON to należąca do firmy PROFIX, jednego z czołowych dystrybutorów narzędzi w Polsce, marka zaawansowanych technicznie, wydajnych i niezawodnych elektronarzędzi. W szerokiej gamie produktów TRYTON znajduje się wiele modeli narzędzi ogrodowych, w tym myjek ciśnieniowych (np. TM 181102), odkurzaczy (np. TOE 2401) oraz elektrycznych i spalinowych kosiarek. Sprzęt wyróżnia ergonomiczna konstrukcja, niezwykle staranne wykonanie i dbałość o jakość wykorzystanych materiałów. W zależności od modelu narzędzia wyposażone są w szereg rozwiązań technicznych zwiększających ich wytrzymałość oraz poprawiających komfort pracy nimi. Z pełną ofertą narzędzi można zapoznać się na stronie www.tryton-tools.pl

Czytaj więcej12 grudnia 2015 13:47 - Dodane przez redaktor

Panujące w naszym kraju warunki klimatyczne, niezależnie od wybranej lokalizacji, nie sprzyjają parkowaniu aut pod gołym niebem. Kto ma taką możliwość zostawia je więc w garażu. Zamknięty za solidną bramą pojazd jest dobrze chroniony nie tylko przed deszczem czy śniegiem, lecz także dostępem niepowołanych osób. Problem w tym, że takie wrota często bywają mało komfortowe w obsłudze, a codzienne siłowanie się z nimi jest męczące. Dlaczego więc nie ułatwić sobie życia i nie wyposażyć ich w automatyczny, sterowany pilotem napęd?

Współczesne, designerskie bramy garażowe po prostu nie mogą obejść się bez siłownika, który zadba o ich otwieranie i zamykanie. Dlatego producenci tych wyrobów zwykle wyposażają je w odpowiednie automaty, często pochodzące od renomowanych firm, wyspecjalizowanych w produkcji tego typu urządzeń.

Automatyczna brama? Da się zrobić!

Kupno gotowego zestawu składającego się z bramy segmentowej czy uchylnej i dostosowanego do niej napędu to najprostszy sposób na zapewnienie komfortowego dostępu do garażu. Nie znaczy to jednak, że osoby, które mają już zamontowane „wrota” napędzane jedynie siłą mięśni, są skazane na ich wymianę. – Nowoczesne siłowniki pozwalają zautomatyzować większość najczęściej stosowanych bram garażowych – przekonuje Tomasz Grzechnik, Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska. Firma produkuje najwyższej jakości automatykę dla systemów zarządzania dostępem do obiektów. W swojej ofercie posiada m.in. szeroką gamę napędów do rezydencjalnych bram garażowych, garaży zbiorczych oraz sekcyjnych bram przemysłowych. Istnieje jednak kilka warunków, które muszą zostać spełnione, aby proces automatyzacji zakończył się sukcesem. – Po pierwsze zwykle potrzebna jest odpowiednia przestrzeżeń pomiędzy bramą, a sufitem. Dokładne informacje dotyczące jej rozmiarów można znaleźć np. w katalogach czy na stronach internetowych producentów. Po drugie, musi istnieć możliwość doprowadzenia zasilania do siłownika – wyjaśnia ekspert firmy BFT. Ważne jest także, aby brama, mimo że napędzana ręcznie, poruszała się gładko i płynnie w całym zakresie ruchu. Miejscowe opory, zacięcia i inne tego typu przeszkody mogą negatywnie wpływać na pracę zamontowanego siłownika.

Napęd napędowi nie jest równy

Decydując się na zakup automatu sterującego cyklem otwierania i zamykania bramy garażowej, często musimy podjąć trudną decyzję, co wybrać: produkt mało znanej marki dostępny w pobliskim sklepie budowlanym lub może urządzenie renomowanego producenta, jak BFT? Choć często są one podobne z wyglądu i posiadają zbliżone parametry, na korzyść markowych produktów przemawiają wytrzymałość, bezproblemowość obsługi, dostępne akcesoria dodatkowe, fachowe doradztwo czy serwis. Taki sprzęt wykonany jest z lepszych materiałów i w oparciu o najwyższej klasy komponenty bywa więc nieco droższy od swoich niemarkowych odpowiedników. Różnice w cenie, wbrew pozorom, nie muszą być jednak duże. Problem w tym, że często sprzęt marki „no-name”, dedykowany małym i lekkim bramom, nie do końca wtajemniczeni użytkownicy porównują do mocnych, firmowych siłowników, będących w stanie bez problemu napędzać nawet bardzo duże bramy garażowe. Ważne, aby w trakcie poszukiwań modelu dla siebie zawsze porównywać ze sobą napędy o zbliżonych parametrach. – Im siłownik ma większą siłę uciągu, prędkość otwierania czy maksymalną liczbę cykli pracy na dobę, tym jego cena jest wyższa. Wpływ na jej ostateczną wartość mają także klasa użytych komponentów, np. elementów przekładni, wydatnie wpływających na żywotność urządzenia, jak również inne elementy: rodzaj wykorzystanej centrali sterującej, fotokomórki, piloty lub systemy zasilania awaryjnego – tłumaczy Tomasz Grzechnik. Poszczególne elementy konstrukcji tworzą jedną całość, dlatego układ jest tak wytrzymały jak jego najsłabsze ogniwo. Z tego powodu, aby uniknąć problemów z zakupionym sprzętem zawsze warto wybrać niewiele droższy, markowy produkt o podobnych parametrach.

Silny, wytrzymały, bezpieczny

Jeśli chcemy, aby siłownik i wyposażona w niego brama służyły nam  bezawaryjnie i bezproblemowo przez długie lata, musimy zadbać o odpowiednią sprawność tego zestawu. Wpływa na nią przede wszystkim właściwe dopasowanie poszczególnych elementów. – Automatykę dobiera się pod kątem maksymalnej powierzchni bramy garażowej i jej ciężaru oraz przewidywanej ilości pełnych cykli otwarcia-zamknięcia na dobę. Najłatwiej obliczymy ją mnożąc liczbę pojazdów korzystających z garażu przez cztery – objaśnia Tomasz Grzechnik – Jeśli zdecydowaliśmy się na napęd podsufitowy, pamiętajmy także o tym, że w jego przypadku ważne są również wysokość bramy oraz nadproża, na podstawie których należy dobrać odpowiedniej długości szynę prowadzącą – dodaje specjalista. W przypadku użytku domowego, gdy rodzina dysponuje dwoma samochodami, sprawdzi się siłownik mogący wykonać około 20 cykli na dobę – taki zapas pozwala uzyskać niezbędny margines bezpieczeństwa. W przypadku oferty firmy BFT jest to kompaktowy, ważący jedynie nieco ponad 4 kg, model TIZZIANO. W jego niewielkiej obudowie kryją się jednak prawdziwa siła i moc. Urządzenie napędza wydajny i wytrzymały silnik zasilany napięciem 24 V.

Siła uciągu i docisku wynosząca 600 N jest tak dobrana, aby napęd beż żadnych problemów wykonał 20 pełnych cykli pracy z bramą o maksymalnej powierzchni wynoszącej nawet 10 m2 oraz zapewnił prędkość otwierania wynoszącą 6,6 m na minutę. Położenia krańcowe ustawiane są w nim za pośrednictwem wbudowanego w silnik enkodera. Z kolei zintegrowany z napędem radioodbiornik umożliwia zapamiętanie do 10 pilotów zdalnego sterowania, co w zupełności wystarczy na potrzeby domowników. Dzięki wstępnie zmontowanej szynie prowadzącej, proces instalacji napędu jest znacznie łatwiejszy, mimo to warto powierzyć go wyspecjalizowanym fachowcom, którzy prawidłowo spasują i wyregulują cały układ. Bezpieczeństwo użytkowania napędu zapewniają funkcja amperometrycznego wykrywania przeszkód oraz specjalna technologia D-TRACK. – W sytuacji, gdy brama podczas pracy natknie się na przeszkodę, system wykryje problem i automatycznie zmieni kierunek ruchu bramy. Dzięki temu ryzyko przypadkowych przycięć czy zakleszczeń jest zminimalizowane niemal do zera – podsumowuje Kierownik Działu Technicznego BFT Polska.

Z automatycznie otwieraną i zamykaną bramą garażową życie staje się nieco łatwiejsze, a na pewno dużo wygodniejsze. Niezależnie od pogody, wyjazd i wjazd do garażu odbywają się bez konieczności wysiadania z samochodu. Niby nic a jednak, gdy z nieba leją się potoki wody, opuszczenie przyjemnie suchego wnętrza auta nie należy do przyjemności. Wybierając urządzenie dla siebie warto postawić na sprzęt uznanych producentów. Nowoczesny, niezawodny i bezpieczny będzie umożliwiał komfortowe korzystanie z garażu przez długie lata.

Czytaj więcej23 listopada 2015 08:58 - Dodane przez redaktor

Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka SA opublikowała wyniki finansowe po trzech kwartałach 2015 roku.

Grupa Kapitałowa Śnieżka odnotowała przychody na poziomie 458,3 mln zł, co oznacza dynamikę rzędu 100,7% w porównaniu do analogicznego okresu 2014 roku. W analizowanym okresie zysk operacyjny Grupy Kapitałowej Śnieżka, w której skład wchodzą: FFiL Śnieżka SA, Śnieżka-Ukraina, Śnieżka Bel-Pol oraz LLC Śnieżka EastTrade, osiągnął wartość 61,4 mln zł, a zysk netto 44,9 mln zł. Marża zysku operacyjnego sięgnęła 13,4%.

Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka SA jest czołowym producentem farb i lakierów w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Swoją pozycję na rynku zawdzięcza trzydziestoletniemu doświadczeniu oraz efektywnemu zarządzaniu, które zaowocowały dynamicznym rozwojem. Jest to jedyna firma z branży obecna na Giełdzie Papierów Wartościowych i jedyna kontrolowana przez polski kapitał.

Czytaj więcej5 listopada 2015 08:37 - Dodane przez redaktor

Pogłębiające się różnice pomiędzy poszczególnymi grupami społecznymi stanowią coraz większy problem we współczesnym społeczeństwie. Sytuacja wymaga nie tylko poważnej dyskusji, ale przede wszystkim zaproponowania skutecznych rozwiązań. Działające przy Akademii Leona Koźmińskiego Centrum Badawcze Transformacji, Integracji i Globalizacji TIGER organizuje poświęconą temu zagadnieniu konferencję „Równowaga społeczna – wyzwanie dla współczesnej gospodarki”, która odbędzie się 12 listopada 2015 roku w Akademii Leona Koźmińskiego.

Zapewnianie możliwie wysokiej jakości życia obywatelom czy unikanie nierówności społecznych powinny być jednym z priorytetów nowoczesnego państwa. Tymczasem w wielu krajach różnice pomiędzy poszczególnymi grupami społecznymi wciąż istnieją, a nawet się nasilają. Pogłębiające się nierówności dochodowe i majątkowe zagrażają stabilności w wymiarze społecznym, lecz także makroekonomicznym i politycznym. Z tego powodu problematyka spójności społecznej staje się podstawowym problemem we współczesnej gospodarce. Konieczne jest więc podjęcie poważnej debaty na ten temat i znalezienie optymalnych rozwiązań istniejących problemów.

Krok w tym kierunku wykonuje Centrum Badawcze Transformacji, Integracji i Globalizacji TIGER – afiliowane przy Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Instytut jest organizatorem konferencji „Równowaga społeczna – wyzwanie dla współczesnej gospodarki”. Prowadzona w jej ramach dyskusja koncentrować się będzie wokół najważniejszych zagadnień związanych z tematyką równowagi społecznej.  Poruszone zostaną takie kwestie, jak: źródła nierówności dochodowych i majątkowych w różnych krajach świata, wpływ zmian w strukturze dochodów na nierównowagę makroekonomiczną, polityka gospodarcza i jej wpływ na spójność społeczną czy podział dochodu między wynagrodzenie pracy i kapitału.

W konferencji wezmą udział uznani eksperci, m.in. były wicepremier i minister finansów – prof. Grzegorz Kołodko, Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego – prof. Elżbieta Mączyńska, prof. Krzysztof Zagórski, a także wielu innych, wybitnych specjalistów z całej Polski. Zgromadzeni naukowcy będą razem szukać propozycji skutecznych rozwiązań w najbardziej potrzebujących obszarach.

Udział w konferencji jest bezpłatny. Formularz zgłoszeniowy znajduje się na stronie: https://form.jotform.com/52812929378972

Czytaj więcej4 listopada 2015 08:04 - Dodane przez redaktor

We współczesnym świecie uzyskanie pozycji lidera w jakiejś dziedzinie wymaga bycia co najmniej o pół kroku przed konkurencją. W przypadku przedsiębiorstwa jest to możliwe w sytuacji, gdy ono samo, jak również oferowane przez nie produkty czy usługi, są innowacyjne. Właśnie w oparciu o ciągłe tworzenie innowacji swoją pozycję na rynku buduje firma BFT, lider w dziedzinie najwyższej jakości automatyki dla systemów zarządzania dostępem do obiektów.

Jak mówi znane przysłowie, „potrzeba jest matką wynalazku”. Słowa te nie są bezpodstawne. Duża część przełomowych produktów czy ich ulepszeń powstała, ponieważ człowiek od początku swojego istnienia stara się na różne sposoby ułatwiać sobie życie. Tworzenie i wprowadzanie do użytku czegoś nowego to innowacja, czyli proces, który pozwala przekuć nowatorskie pomysły i będące ich wynikiem wynalazki na realnie działające i funkcjonujące w powszechnym użyciu produkty. Dobrym przykładem jest tu branża automatyki użytkowej, a zwłaszcza wyrobów ułatwiających upoważnionym osobom dostęp do posesji.

Być o krok przed innymi

Jeszcze kilkanaście lat temu elektrycznie otwierane bramy posesyjne czy garażowe dostępne były jedynie nielicznej grupie użytkowników, a szlabany na wjeździe do obiektów, często siłą swoich mięśni, podnosili ludzie. Dziś sterowane poręcznymi pilotami napędy do tych elementów są w powszechnym użyciu. Jednym z liderów wyznaczających trendy jakościowe i designerskie w tej branży jest włoska firma BFT. Jej produkty otwierają bramy, szlabany czy zapory niemal na całym świecie, a projektanci, opracowując rozwiązania opatrzone charakterystycznym, czerwono-białym logotypem, tworzą innowacje, które bardzo szybko stają się niedoścignionym wzorem dla innych. – To efekt przyjętej przez naszą firmę filozofii. Nigdy nie zależało nam na tworzeniu produktów, które po prostu tylko dobrze działają, nie robiąc nic poza tym – tłumaczy Andrzej Trojanowski, Dyrektor Zarządzający BFT Polska – Zgodnie z przyświecającym BFT hasłem „Be Ahead”, czyli „Bądź z przodu”, zawsze staramy się wymyślać, projektować i tworzyć wydajne oraz niezawodne rozwiązania, które oprócz tego, że świetnie wykonują swoje zadania, są bardzo funkcjonalne, zaawansowane technologicznie i atrakcyjne wizualnie. Można powiedzieć, że dosłownie „otwieramy” innowacje – dodaje.

Technologia, na której możesz polegać

Wprawienie ważącej kilkaset kilogramów bramy w ruch, płynne jej otwarcie, a następnie zamknięcie za każdym razem, gdy chcemy wjechać lub wyjechać z garażu lub posesji to ciężka praca. Z tego powodu napędy powinny być wykonywane z olbrzymią troską i w oparciu wyłącznie o najwyższej jakości komponenty. Tylko w ten sposób da się zapewnić odpowiednią trwałość i wysoką sprawność tych urządzeń. – W przypadku napędów nie ma mowy o kompromisach. Jeśli producentowi zależy na tym, aby były one naprawdę niezawodne, nie może oszczędzać na podzespołach, które w nich stosuje – mówi Tomasz Grzechnik, Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska. To ważne, bo napędy w zasadzie nigdy nie pracują w idealnych, laboratoryjnych warunkach, a co jest z tym związane, obciążenia, które muszą pokonać są zwykle wyższe niż te w trakcie testów. – W efekcie, jeżeli elementy przekładni czy zastosowana elektronika nie będą odpowiednio wysokiej klasy, bardzo szybko się zużyją, powodując problemy z obsługą bramy – tłumaczy Tomasz Grzechnik. Systemy zarządzania dostępem do obiektów to jednak nie tylko napędy do bram wjazdowych czy garażowych. To także zaawansowane technologicznie centrale sterujące, wyłączniki krańcowe oraz rozmaite akcesoria, jak panele solarne, lampy sygnalizacyjne, piloty, klawiatury kodowe, a także systemy sterowania. Wszystko to musi ze sobą ściśle współpracować, umożliwiając bezawaryjną pracę nawet w najtrudniejszych warunkach. – Zharmonizowanie i odpowiednie dostrojenie kolejnych elementów nie jest proste, dlatego zwykle wykonują to zadanie odpowiednio wyszkoleni fachowcy. Inwestując pieniądze w zakup napędu do bramy wjazdowej czy garażowej, warto więc postawić na wysokiej klasy rozwiązania. Dzięki temu zyskamy pewność, że raz ustawione będą utrzymywać zadane im parametry przez naprawdę długi czas – podsumowuje Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska.

Innowacje w służbie funkcjonalności

Innowacje nie zawsze oznaczają wielkie zmiany, znacznie częściej dotyczą drobnych elementów, szczegółów, które w zasadniczy sposób wpływają na pracę całego urządzenia i komfort jego obsługi. Ciągły rozwój nowoczesnych technologii sprawia, że często mówiąc o jakimś produkcie „innowacyjny” mamy na myśli jego ponadprzeciętną funkcjonalność, która wyróżnia go w morzu niemal identycznych wyrobów innych marek. – W przypadku automatyki do bram obecnie innowacją nie jest to, że napędem możemy sterować za pomocą jednego czy nawet kilkuset pilotów. Ale już możliwość jego obsługi z dowolnego miejsca za pomocą własnego smartfona, tabletu czy komputera jak najbardziej na takie miano zasługuje – przekonuje Andrzej Trojanowski, Dyrektor Zarządzający BFT Polska. W ofercie tej firmy nie brakuje innych innowacyjnych rozwiązań. Na przykład napędy PHOBOS BT, przeznaczone do współpracy z bramami skrzydłowymi, wyposażono w specjalny system mocowania do uchwytu słupka, wykorzystujący magnetyczny trzpień. Takie rozwiązanie zapewnia łatwiejszy montaż oraz znacznie poprawia estetykę całego układu.

Wybrane napędy BFT, jak wspomniany model PHOBOS BT, napędy do bram przesuwnych DEIMOS czy do bram garażowych TIZZIANO posiadają funkcję amperometrycznego wykrywania przeszkód. Użyte w nich centrale sterujące wykorzystują opracowaną przez BFT technologię D-TRACK. Dzięki temu zapewniają maksymalne bezpieczeństwo użytkowania. – Poziom siły potrzebnej do uruchomienia zabezpieczenia amperometrycznego jest dynamicznie dobierany do warunków pracy bramy. W związku z tym wykrycie przeszkody następuje zawsze w tym samym czasie z zachowaniem odpowiedniego, bezpiecznego marginesu siły – wyjaśnia Tomasz Grzechnik z BFT Polska. Inne udogodnienia, które można znaleźć w ofercie firmy to m.in. radiowe sterowanie napędem bez użycia rąk. Dzięki temu, podjeżdżając do bramy samochodem czy motocyklem, nie musimy szukać pilota i tym samym odrywać rąk od kierownicy, gdyż brama otworzy się automatycznie, gdy tylko zbliżymy się do niej na odpowiednią odległość.

Innym wartym uwagi rozwiązaniem jest system zasilania słonecznego EcoSol® do instalacji niskonapięciowych. – Może być on stosowany do kompleksowego zasilania napędu lub w przypadku braku prądu np. jako zasilanie awaryjne. W użytku przydomowym system działa do dwóch tygodni bez dostępu do światła słonecznego – wyjaśnia Andrzej Trojanowski. Co ważne, EcoSol® współpracuje ze wszystkimi produktami BFT wyposażonymi w silniki zasilane napięciem 24 V, włączając w to nieco starsze modele. W poszczególnych segmentach produktów obrandowanych charakterystycznym logotypem BFT innowacyjnych elementów i rozwiązań jest znacznie więcej. Każdorazowo dopasowane są one do przeznaczenia i charakteru automatyki oraz przewidywanych użytkowników wyrobów.

Najwyższa jakość tworzonych rozwiązań to standard, do którego zawsze warto i należy dążyć. Zgodnie z tą maksymą BFT produkuję zaawansowaną technologicznie automatykę, na której można polegać w każdych warunkach. Dzięki temu zarówno firma, jak i jej klienci mogą zawsze być o krok przed innymi.

Czytaj więcej23 października 2015 08:47 - Dodane przez redaktor

Otwór w miękkim drewnie, zwłaszcza w awaryjnej sytuacji, daje się wykonać różnymi narzędziami: wkrętakiem, nożem, gwoździem – wymieniać można długo. Stan krawędzi, prostoliniowość czy wymiarowość takiego wgłębienia będą jednak dalekie od ideału. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest użycie wiertarki i wiertła. Kluczem do uzyskania idealnego otworu jest zastosowanie osprzętu dedykowanego ściśle do pracy w drewnie.

Wiertła należą do podstawowego wyposażenia warsztatu tak profesjonalisty, jak i majsterkowicza. Ponieważ nie ma jednego, uniwersalnego sprzętu, którym dałoby się precyzyjnie i efektywnie pracować we wszystkich materiałach, w skrzynce z narzędziami trzeba zawsze mieć kilka rodzajów tego niezwykle przydatnego narzędzia. Choć większość osób dokładnie wie, że pracując wiertłem do betonu, wgłębienia w stali raczej nie da się wykonać, o tyle bez problemu można znaleźć zarówno majsterkowiczów, jak i „fachowców”, którzy w drewnie wiercą wyłącznie osprzętem do metalu. Choć w niektórych sytuacjach jest to dopuszczalne, to jakość uzyskanych w ten sposób otworów zawsze będzie pozostawiać wiele do życzenia.

Potraktuj drewno profesjonalnie

Truizmem jest stwierdzenie, że drewno ma zupełnie inne właściwości niż metal. Mimo to, warto ten fakt podkreślać, ponieważ właśnie z tego powodu do jego obróbki należy używać odpowiednich wierteł. Ten niezwykle wszechstronny materiał charakteryzuje się bowiem włóknistą strukturą  i niejednorodną twardością. Stosując do wiercenia w nim akcesoria do metalu, w początkowej fazie pracy ryzykujemy ślizganiem się narzędzia po powierzchni obrabianej deski czy płyty, co może doprowadzić do powstania na niej nieestetycznych wgłębień lub zarysowań. – Przyczyną tego zjawiska jest kąt wierzchołkowy stosowany w wiertłach do metalu. Jest on zbyt duży do efektywnej pracy w drewnie – wyjaśnia Emil Sieligowski, Brand Manager marki wysokiej jakości narzędzi ręcznych PROLINE, w której asortymencie znajduje się bogata gama wierteł do drewna, metalu i betonu – Ryzyko poślizgu możemy znacznie zmniejszyć wykonując uprzednio małe wgłębienie w miejscu wiercenia. Jeżeli jednak zależy nam na powtarzalności i precyzji, powinniśmy zawsze sięgać po wiertła do drewna – dodaje specjalista. Narzędzia te mają nieco inną geometrię od wierteł do metalu, a także posiadają specjalne ostrza centrujące, które prowadzą je na początku pracy oraz zapobiegają przesuwaniu się sprzętu w późniejszych fazach, np. na skutek natrafienia na twardy sęk. Dzięki temu uzyskujemy otwór okrągły i gładki, wolny od zadziorów i innych uszkodzeń powierzchni. Warto pamiętać, że tak jak w osprzęcie przeznaczonym do pracy w betonie czy stali, tak i przypadku wierteł do drewna wyróżnić można kilka typów o odmiennej budowie oraz możliwym spektrum zastosowania. Najczęściej spotykane i stosowane są trzy rodzaje tych narzędzi: kręte, płaskie i spiralne.

Różne typy, różne przeznaczenie

Zdecydowanie najpopularniejszym rodzajem są wiertła kręte. Wykonane z wysokiej jakości stali narzędziowej przeznaczone są do precyzyjnego wiercenia w drewnie otworów o średnicach od 3 do 30 mm i głębokości dochodzącej do 150 mm. Wyposażone są w dwie krawędzie skrawające, zwane także ostrzami, które tworzą z łysinkami kąt ostry, a nie rozwarty, jak w przypadku podobnych narzędzi do metalu. Podczas pracy ostrza wykrawają najpierw obwód otworu, a dopiero następnie jego środek. Ze względu na małą twardość drewna i materiałów drewnopochodnych, kąt natarcia ostrzy wynosi w nich około 30°. – Za centrowanie narzędzia podczas pracy nie odpowiadają krawędzie skrawające, a specjalne ostrze centrujące, przypominające z wyglądu ostry szpikulec i często nazywane żądłem – tłumaczy Emil Sieligowski – Wystaje ono poza ostrza, a jego kształt umożliwia bardzo łatwe zagłębianie się w materiał i osiowe prowadzenie narzędzia – dodaje ekspert. Efektywne odprowadzanie zwiercin zapewniają dwa głębokie, spiralne rowki, które na bieżąco wyprowadzają wióry na zewnątrz.

Do wykonywania otworów o większych średnicach służą wiertła płaskie, nazywane również łopatkowymi lub piórkowymi. Mają bardzo prostą budowę i pozbawione są spirali odprowadzającej wióry. Część robocza jest w nich spłaszczona, posiada dwie proste, zaostrzone krawędzie skrawające oraz ostrze prowadzące, które odpowiada za ustalanie osiowości otworu. Płaska głowica płynnie przechodzi w uchwyt cylindryczny. Ze względu na duże siły działające na tego typu wiertła podczas pracy, dla pewnego mocowania w uchwycie wiertarskim, ich chwyt przeważnie zakończony jest sześciokątem SW 1/4ʺ. Takie rozwiązanie pozwala na użytkowanie sprzętu ze specjalną przedłużką lub w uchwytach szybkozłącznych. Wiertła tego typu nie pozwalają wiercić zbyt precyzyjnie, jednak ze względu na szeroki zakres rozmiarów dochodzący do 45 mm, warto mieć je w skrzynce z narzędziami.

Precyzyjne otwory o dużych średnicach i głębokościach, np. w kłodach czy belkach, wykonuje się przy wykorzystaniu wierteł spiralnych, bardziej znanych jako świdry. Charakteryzują się one rdzeniem jednozwojnym o kształcie spirali, który posiada tylko jedną łysinkę. Pojedynczy rowek wiórowy jest duży i umożliwia sprawne usuwanie zwiercin nawet z bardzo głębokich odwiertów. – Świdry wyposażone są w gwintowany stożek centrujący. Działa on na zasadzie samogwintującej się śruby, dzięki czemu wciąga wiertło w drewno. Pozwala to na pracę praktycznie bez używania nacisku na narzędzie, wystarczy nim obracać – tłumaczy Brand Manager marki PROLINE. Wiertła spiralne zakończone są sześciokątnym uchwytem, który umożliwia aplikację dużych momentów obrotowych i pozwala wyeliminować zjawisko obracania się narzędzia w uchwycie wiertarskim. Średnice świdrów dochodzą do 40 mm, a ich długość nawet do niemal pół metra.

Sprzęt i akcesoria do zadań specjalnych

Wiertła kręte, płaskie i spiralne nie wyczerpują szerokiego asortymentu osprzętu do wykonywania otworów w drewnie. Występują bowiem różne modyfikacje wyżej opisanych rozwiązań, jak np. wiertła łopatkowe z gwintowanym ostrzem i dodatkowymi zadziorami na zewnętrznych krawędziach ostrzy czy wiele innych rozwiązań pozwalających na efektywną pracę w drewnie i materiałach drewnopochodnych. Część z nich, jak wiertła drążone lub do konfirmatów znajdą zastosowanie raczej wyłącznie w profesjonalnych pracach stolarskich. Podręczny arsenał majsterkowicza warto jednak wzbogacić o dwa dodatkowe rodzaje – wiertła cylindryczne, nazywane również sednikami oraz tzw. otwornice. Pierwsze z nich przeznaczone są do wykonywania nieprzelotowych otworów o płaskim dnie, przystosowanych np. do montażu zawiasów puszkowych. – Robocza część takiego wiertła działa na zasadzie frezu czołowego, usuwającego materiał za pomocą dwóch noży i półokrągłych ostrzy obwodowych – objaśnia Emil Sieligowski. Z kolei otwornice przeznaczone są do wykonywania otworów o naprawdę dużych średnicach, dochodzących do 140 mm, a nawet większych. – Profesjonalne otwornice bimetalowe wykonuje się ze stali narzędziowej szybkotnącej. Można wycinać nimi otwory przelotowe nie tylko w drewnie i materiałach drewnopochodnych, lecz także tworzywach sztucznych, a nawet aluminium czy stali. Wymagają stosowania wiertła prowadzącego, dostosowanego do materiału, z którym aktualnie pracujemy – precyzuje specjalista marki PROLINE.

W skrzynce z narzędziami warto mieć również kilka akcesoriów, które nie tyle pozwolą wiercić w drewnie, co znacznie tę czynność ułatwią. Należą do nich m.in. znaczniki do połączeń kołkowych. Przydadzą się przy wszelkich pracach związanych z budową mebli, gdzie łączenia tego typu wykorzystywane są bardzo często. Dzięki ich zastosowaniu w prosty sposób i bardzo precyzyjnie odwzorujemy układ otworów do nawiercenia w łączonych materiałach. – Niezwykle przydatne są również proste, lecz niezawodne ograniczniki głębokości wiercenia. Te wykonane z metalu pierścienie zakładamy na wiertło, a następnie dokręcamy w wybranym miejscu, tworząc barierę dla zbytniego zagłębienia narzędzia. W ten sposób szybko i pewnie wykonamy całe serie otworów o dokładnie tej samej głębokości – podpowiada Emil Sieligowski. Jeśli dużo pracujemy z wkrętami, których łby wpuszczane są w deski czy płyty drewnopochodne, zadanie ułatwi nam nawiertak z fazownikiem. Narzędzie to wierci otwór pod wkręt, wykonując jednocześnie wgłębienie na jego zakończenie. Pozwala to znacznie skrócić czas pracy i wyeliminować konieczność dodatkowego nawiercania każdego zagłębienia wiertłem o większej średnicy.

Zatroszcz się o wiertarkę

Wiercąc w drewnie zwykle nie martwimy się o to czy posiadana wiertarka podoła temu zadaniu. Skoro daje sobie radę z betonem i stalą, dlaczego miałaby nie poradzić sobie z deską czy płytą wiórową? Każdy sprzęt ma jednak założony konstrukcyjnie maksymalny pułap obciążenia. Wskazują go podawane przez producentów sprzętu maksymalne średnice odwiertów w poszczególnych materiałach. Ich przekroczenie wiąże się z podwyższonym ryzykiem uszkodzenia maszyny. O ile wiercąc w metalu czy w murze zwykle trzymamy się zaleceń, o tyle w przypadku drewna często je przekraczamy zwłaszcza, gdy stosujemy wiertła łopatkowe czy sedniki. – Parametry podawane przez twórców sprzętu dotyczą głębokich odwiertów. Ponieważ sednik czy wiertła łopatkowe bardzo słabo odprowadzają wióry, wykorzystywane są najczęściej do płytkich odwiertów. W takim wypadku ich okazjonalne stosowanie raczej nie nadwyręży posiadanej wiertarki. Mimo to, warto stosować je z mocniejszymi maszynami, optymalnie dwubiegowymi lub sprzętem wolnoobrotowym – radzi Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki zaawansowanych technicznie elektronarzędzi TRYTON, oferującej m.in. szeroką gamę wiertarek elektrycznych oraz wiertarko-wkrętarek akumulatorowych. W przypadku świdrów o dużych średnicach sprawa wygląda inaczej. Zwykle wykonuje się nimi bardzo głębokie odwierty, przez co obciążenia podczas pracy są znacznie wyższe. Dlatego wiertła kręte wymagają zastosowania naprawdę mocnych wiertarek. – Do pracy ze świdrami świetnie nadają się… wiertarko-wkrętarki z wysokim momentem obrotowym. Sprawdzą się również wiertarki wolnoobrotowe i specjalistyczne modele dedykowane do pracy z koronami wiertarskimi – podsumowuje Jarosław Bednarczyk.

Choć wydawać by się mogło, że drewno jako materiał niezbyt twardy nie wymaga specjalnych narzędzi do wykonywania w nim otworów, jest dokładnie odwrotnie. Precyzyjnie czy szybko daje się w nim pracować jedynie przy użyciu właściwego osprzętu. Warto się w niego zaopatrzyć zwłaszcza, że znacznie ułatwia działanie, zapewnia optymalną obróbkę materiału oraz wysoką jakość końcową prowadzonych prac.

Czytaj więcej21 października 2015 07:49 - Dodane przez redaktor

Estetyka zagospodarowania przestrzeni miejskiej powinna leżeć w interesie nie tylko architektów, lecz także mieszkańców prywatnych rezydencji czy zarządców nieruchomości użyteczności publicznej. Chociaż miasto jest z założenia zbiorem różnorodności objawiających się na wielu płaszczyznach życia społecznego, to warto okiełznać je w obrębie architektury. Krajobraz to nasze wspólne dobro. A jeśli bezpieczeństwo wymaga zastosowania odpowiednich barier: szlabanów i zapór drogowych, wybierzmy rozwiązania nowoczesne, dyskretne, spójne z istniejącą zabudową.

Architektura harmonijnie wkomponowana w krajobraz to marzenie każdego architekta. Ewenementem na skalę światową w tym względzie jest jedna z Wysp Kanaryjskich – Lanzarote. Można pokusić się o stwierdzenie, że nie ma tak spójnego stylistycznie miejsca na ziemi. Cud natury – niska biała zabudowa kontrastująca z oszczędną wulkaniczną scenerią. Lanzarote stawiające na minimalizm i dyskrecję w designie mogłoby być wzorem dla europejskich miast. O ile zwracamy już coraz większą uwagę na kompozycję budowli w przestrzeni miejskiej, o tyle projekty zagospodarowania tzw. małej architektury są traktowane czasem z pobłażaniem. A przecież na rynku nie brakuje dyskretnych rozwiązań, które bez problemu wtopią się w uliczną panoramę, uzupełniając subtelnie dotychczasowy układ przestrzenny. Zaliczyć do nich można z pewnością nowoczesne, superszybkie szlabany i niezwykle wytrzymałe zapory, coraz częściej wykorzystywane w różnorodnych obiektach oraz ich bezpośrednim otoczeniu.

Dyskretni strażnicy dostępu

Przestrzeń miejska powinna być tak zaprojektowana, aby uławiać życie mieszkańcom. Infrastruktura służyć ma bowiem społeczności. Liczy się nie tylko funkcjonalność, lecz także estetyka – forma i styl małej architektury nie mogą dominować nad zastaną zabudową. Należy dostosować ją do otoczenia według zasad harmonii i proporcji tak, aby z nim korespondowała. Tylko wówczas stworzymy przyjemną dla oka kompozycję. Do miejsc, gdzie istnieje potrzeba ograniczenia ruchu pojazdów stosuje się zapory drogowe. Zwykle mają one postać biało-czerwonych, metalowych słupów, których wygląd pozostawia wiele do życzenia i w żaden sposób nie komponuje się z otaczającą przestrzenią. Wybierane głównie ze względu niską cenę, nie są na szczęście jedynym dostępnym rozwiązaniem. – Wszędzie tam, gdzie zależy nam na możliwości blokowania przejazdu czy ochronie przed nieuprawnionym wjazdem samochodów, możemy zastosować nowoczesne zapory automatycznie wysuwane z ziemi – tłumaczy Tomasz Grzechnik, Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska, firmie produkującej najwyższej jakości automatykę dla systemów zarządzania dostępem do obiektów – Ich najważniejsze zalety, obok ogromnej wytrzymałości na uderzenia, to m.in. atrakcyjny, minimalistyczny design doskonale komponujący się ze współczesną architekturą oraz możliwość całkowitego ukrycia zapór w podłożu. Dzięki temu, gdy nie ma potrzeby ich stosowania, są w zasadzie niewidoczne – dodaje specjalista.

Automatyczne zapory pozwalają na logiczne zagospodarowanie przestrzeni miejskiej i prywatnej, stanowiąc przy tym niezawodną ochronę przed wjazdem nieuprawnionych pojazdów. Dobiera się je w oparciu o wymagany sposób użytkowania oraz maksymalną przewidywaną ilość cykli otwarcia-zamknięcia na dobę. – Na rynku można spotkać zapory poruszane za pomocą sprężyn gazowych, a także z napędami elektromechanicznymi lub hydraulicznymi – wyjaśnia Tomasz Grzechnik – Wszędzie tam, gdzie natężenie ruchu jest sporadyczne, lub nie ma możliwości doprowadzenia instalacji elektrycznej możemy zastosować to pierwsze rozwiązanie – dodaje ekspert. Kiedy zaistnieje potrzeba podniesienia zapory, odblokowuje się ją specjalnym kluczem. Słupek podnosi się samoczynnie wykorzystując w tym celu energię zmagazynowaną w sprężynie gazowej. Aby ponownie go schować, wystarczy nacisnąć go np. stopą. Znacznie bardziej zautomatyzowane są modele z napędem elektromechanicznym, jak zapora STOPPY B, z oferty firmy BFT. Intensywność użytkowania przewidziana na maksymalnie 500 cykli na dobę sprawia, że jest ona idealna do wszystkich miejsc o średnim natężeniu ruchu. Zaporę obsługuje nowoczesna centrala sterująca z wbudowanym radioodbiornikiem mogącym obsłużyć ponad 2000 pilotów. – Gdy zależy nam na maksymalnej ochronie w miejscach szczególnie intensywnego ruchu pojazdów, najlepszym rozwiązaniem będą zapory napędzane hydraulicznie. Mogą one wykonywać nawet kilka tysięcy pełnych cykli pracy na dobę – podpowiada specjalista firmy BFT. Co ważne, w przypadku braku zasilania nowoczesne urządzenia, jak zapora PILLAR B z oferty BFT, pozostają podniesione, cały czas skutecznie zabezpieczając dostęp do obiektu.

Sprawne, szybkie, wytrzymałe

Współczesna architektura to imponujące wieżowce, monumentalne obiekty sportowe, eleganckie centra handlowe, lecz także przyjazne mieszkańcom domy czy osiedla mieszkaniowe. Obiekty te powstają w oparciu o zaawansowane technologicznie materiały i podzespoły. Wśród tych ostatnich na szczególną uwagę zasługują innowacyjne rozwiązania pozwalające w łatwy sposób umożliwić wjazd do danego budynku wyłącznie upoważnionym pojazdom. Ze względu na szybkość pracy oraz możliwość intensywnego stosowania, bardzo często wybierane są tu szlabany. Umożliwiają one kontrolę ruchu, a przez to wydatnie podnoszą poziom bezpieczeństwa. – Szlabany elektromechaniczne są idealnym rozwiązaniem zarówno dla małych osiedlowych parkingów, jak i bardzo dużych, intensywnie użytkowanych kompleksów handlowych, biurowych czy parkingowych – przekonuje Kierownik Działu Technicznego BFT Polska. W asortymencie firmy dostępnych jest kilkanaście różnych modeli i typów tych zabezpieczeń oraz szereg dedykowanych im akcesoriów. Tak duża różnorodność pozwala na optymalne dopasowanie rozwiązania do istniejących potrzeb.

Dobierając szlaban, musimy wziąć pod uwagę kilka elementów. Podobnie jak w przypadku zapór drogowych, będzie to częstotliwość użytkowania, a dodatkowo także szerokość wjazdu, oraz maksymalny czas otwierania szlabanu – radzi Tomasz Grzechnik. Pierwszy parametr ma szczególny wpływ na żywotność i bezawaryjność urządzenia, dlatego zawsze warto zaopatrzyć się w urządzenia, których maksymalna liczba możliwych do wykonania w ciągu doby cykli pracy jest odpowiednio wysoka. – Docelową intensywność użytkowania szlabanu możemy w łatwy sposób obliczyć, mnożąc przewidywaną liczbę pojazdów przez trzy. Dzięki temu zyskamy niezbędny margines bezpieczeństwa, a sprzęt nie będzie narażony na przeciążenie – wskazuje przedstawiciel BFT. Najbardziej zaawansowane modele szlabanów produkowanych przez tę firmę, jak MAXIMA ULTRA 35, mogą być użytkowane z częstotliwością nawet kilku tysięcy cykli na dobę, a ich średni czas pracy bez uszkodzeń dochodzi do pięciu milionów cykli! Warto pamiętać, że modele wyposażone w ramiona o długości powyżej czterech metrów wymagają zastosowania specjalnych, stałych lub ruchomych podpór, które pomogą uniknąć ewentualnych uszkodzeń przekładni jednostki głównej. Ostatni wymieniony parametr, jakim jest czas otwierania, jest o tyle istotny, że ma bezpośredni wpływ na płynność jazdy samochodów. Zbyt wolno otwierający się szlaban może bowiem powodować spore zatory na wjeździe i wyjeździe z parkingu czy terenu osiedla mieszkaniowego.

W obrębie miast jak i poza nimi, w przestrzeni publicznej i na prywatnych posesjach, z różnych przyczyn konieczne bywa stosowanie systemów kontrolujących dostęp do obiektów. Stosowane w tym celu automatyczne szlabany i zapory drogowe zapewniają wymagany poziom ochrony, ich wygląd często jest jednak daleki od ideału. Aby nie naruszać delikatnej architektonicznej harmonii danego miejsca, warto sięgać po rozwiązania o minimalistycznym designie, które stojąc na straży bezpieczeństwa, wtopią się w otaczającą je przestrzeń, kiedy tylko to możliwe pozostając wręcz niewidocznymi.

Czytaj więcej9 października 2015 07:32 - Dodane przez redaktor

Firma BFT, renomowany producent automatyki i systemów zarządzania dostępem do obiektów, wprowadziła do swojej oferty dwa nowe napędy do bram skrzydłowych. PHOBOS BT A25 i PHOBOS BT A40 zastąpią dotychczasowe modele PHOBOS N BT oraz PHOBOS N L BT. W obu siłownikach wprowadzono szereg innowacyjnych rozwiązań poprawiających komfort i bezpieczeństwo korzystania z urządzeń. Unowocześniono także ich design, który jest spójny z obecną gamą produktów BFT.

Nowe napędy przeznaczone są do współpracy z tradycyjnymi bramami rozwieranymi. PHOBOS BT A25 dedykowany jest skrzydłom o długości do 2,5 metra i wadze do 250 kilogramów, natomiast PHOBOS BT A40 może obsługiwać modele o maksymalnej długości skrzydła wynoszącej nawet 4 m. Obudowy wprowadzonych właśnie do sprzedaży modeli są nieco bardziej masywne od poprzedników. Wyróżnia je także dobrze widoczne, trójwymiarowe logo firmy umieszczone na korpusie.

W obu urządzeniach zastosowano innowacyjny system mocowania do uchwytu słupka, wykorzystujący specjalny magnetyczny trzpień. Takie rozwiązanie zapewnia łatwiejszy montaż oraz znacznie poprawia estetykę całego układu. Kolejną nowością jest wyposażenie siłowników we wkładki ze spersonalizowanym kluczem, służące do wysprzęglenia napędu. Poprawia to bezpieczeństwo użytkowników sprzętu, gdyż znacznie redukuje możliwość otwarcia bramy przez osoby nieupoważnione. Zmodernizowano także konstrukcję nakrętki śruby pociągowej. W nowych napędach jest ona znacznie głębiej osadzona, co wydatnie ogranicza możliwość przypadkowego zanieczyszczenia mechanizmu.

Nowe siłowniki wykorzystują opracowaną przez BFT technologię D-TRACK, która zapewnia maksymalne bezpieczeństwo użytkowania napędów – poziom siły potrzebnej do uruchomienia zabezpieczenia amperometrycznego jest dynamicznie dobierany do warunków pracy bramy. Do sterowania systemem użyto nowoczesnej centrali THALIA LIGHT wyposażonej w wyświetlacz LCD. Umożliwia ona bardzo szybką instalację i konfigurację całego układu automatyki. Co ważne, napędy PHOBOS BT A25 i PHOBOS BT A40 są w pełni kompatybilne z akcesoriami dedykowanymi do współpracy z poprzednimi modelami siłowników PHOBOS.

Czytaj więcej22 września 2015 06:49 - Dodane przez redaktor

Niemal codziennie słyszymy, że ktoś nie ma czasu lub ma go za mało. Zdarza się, że i my sami narzekamy na ogrom obowiązków. Minuty i godziny płyną nieprzerwanie. Ucząc się zarządzania sobą w czasie, poprawimy wyniki swojej pracy oraz znacznie podniesiemy jakość życia i wypoczynku.

Praca zawodowa, kolejne kursy i szkolenia, nauka języka, opieka nad dziećmi… Jak temu wszystkiemu podołać, skoro doba ma tylko 24 godziny – pytamy retorycznie? W tym miejscu dotykamy kluczowej kwestii – niezależnie od pory roku czy fazy księżyca doba, jako legalna, urzędowa jednostka, trwa zawsze tyle samo – 86400 sekund, czyli 1440 minut. Oznacza to, że nie ma osób, które mają więcej czasu niż my. Niektórzy jednak doskonale opanowali sztukę zarządzania sobą w jego nieustannym nurcie.

Zgubny pośpiech

Życie w ciągłym niedoczasie obniża jakość życia i może stanowić zagrożenie dla zdrowia. W niektórych częściach świata zdiagnozowano nawet jednostkę chorobową o nazwie „Hurry Sickness” (ang. choroba z pośpiechu). Jest to wycieńczenie spowodowane pracą pod nieustanną presją czasu i ciągłym przyspieszaniem realizacji zadań, które powinny być wykonane „na wczoraj”. – Kompletny chaos w pracy oraz nieustanne „gaszenie pożarów”, czyli skakanie od czynności do czynności, w zależności od tego, co w tej chwili wydaje się ważniejsze, jest przejawem niewłaściwego podejścia do kwestii czasu – uważa dr Lidia Czarkowska, coach oraz wykładowca w Akademii Leona Koźmińskiego.

Jak dodaje specjalistka, planowanie dnia minuta po minucie nie jest również dobrym rozwiązaniem. – Nawet najmniejsze opóźnienie, które nie wynika z naszej winy, burzy ustalony wcześniej porządek i dezorganizuje pracę, a tym samym znacząco podnosi poziom stresu – tłumaczy. Długofalowe przebywanie w którymkolwiek z tych stanów może doprowadzić do syndromu wypalenia zawodowego. Zarządzanie sobą w czasie jest więc przede wszystkim sztuką świadomego kierowania swoją uwagą oraz koncentracją. Fundament tego procesu to jasne określenie celu, do którego zmierzamy.

Co „kradnie” nasz czas?

Aby racjonalnie korzystać z czasu, trzeba wiedzieć, jaką jego ilością dysponujemy. Analiza kalendarza pomoże określić czynności najbardziej go „konsumujące” i zidentyfikować najmniej produktywne aktywności, nazywane „złodziejami czasu”. Zdaniem dr Lidii Czarkowskiej, zjawisko marnotrawienia cennych minut spowodowane jest jedną z trzech przyczyn: człowiek sam marnuje swój czas (np. z uwagi na zbytnią pedanterię), tracimy go przez czynniki zewnętrzne (awaria sprzętu, korki), a także marnują go nam inni ludzie (tzw. VUP – Very Unimportant Person).

Błędne jest także powszechnie panujące przeświadczenie, że pracując jednocześnie nad kilkoma zadaniami, uda się nam szybciej je skończyć. – Tymczasem człowiek, nawet na krótko oderwany od zadania, musi na nowo „rozkręcać się” i „wciągać” do pracy – komentuje dr Czarkowska. Kończenie raz podjętych zadań ma tę zaletę, że ich realizacja ładuje energią – przynosi poczucie satysfakcji z „domknięcia” danej sprawy. Osoby, które wychodzą z pracy z kilkoma otwartymi problemami, mają demotywujące poczucie, że stos rzeczy do zrobienia nie tylko nie maleje, lecz stale rośnie.

Naucz się planować

Sporządzenie prostej listy czynności, które musimy wykonać zajmuje około 10 minut. Pozwala jednak zaoszczędzić nawet do dwóch godzin dziennie. Godną polecenia praktyką jest planowanie jedynie 60% całego dostępnego nam czasu. Pozostałe 40% możemy przeznaczyć na realizację zadań nieoczekiwanych. W ten sposób zyskujemy margines konieczny na poradzenie sobie z ewentualnymi zakłóceniami czy na działania spontaniczne, jak np. opracowanie nowych pomysłów. Istnieje wiele pożytecznych narzędzi do tworzenia planów. Na uwagę zasługuje zwłaszcza prosta zasada stworzona przez włoskiego matematyka i socjologa Vilfredo Pareto. W myśl reguły nazwanej od jego nazwiska „zasadą Pareto” tylko 20% priorytetowych zadań generuje 80% zysku. Pamiętając o tym, będziemy w stanie skoncentrować się na sprawach, których doprowadzenie do końca przyniesie nam największe korzyści.

Opanowanie zarządzania sobą w czasie niesie wiele profitów. Najważniejsze z nich to lepsza organizacja pracy, a co za tym idzie mniejsza presja i ilość popełnianych błędów. Ograniczenie chaosu i bałaganu, który towarzyszy nam każdego dnia pracy w biurze, przełoży się na polepszenie osiąganych wyników. Co ważne, nauczymy się również „wykrajać” z dostępnej nam puli minut odpowiednią ich ilość na kontakty z rodziną, realizację własnych pasji oraz efektywny wypoczynek. 

Czytaj więcej9 lutego 2015 17:59 - Dodane przez redaktor