Archiwum kategorii ‘Rodzina’

Dziecko niepokojąco często drapie się po głowie? To mogą być wszy. Nie martw się, są na nie skuteczne sposoby. Małe pasożyty budzą mnóstwo emocji i potrafią sparaliżować życie całej rodziny. Na zakażenie wszawicą narażone są szczególnie maluchy w wieku przedszkolnym i szkolnym. Dlatego tak ważna jest systematyczna kontrola rodzicielska. Co zrobić, gdy naszą pociechę, mimo wzmożonej czujności, dotknie ten problem? Zachowaj spokój i sięgnij po skuteczny preparat przeciwko wszom nowej generacji.

Już na samą myśl o tym zaczyna nas swędzieć głowa… Wszawica jest powszechną chorobą zakaźną. Rozpowszechnia się szybko, poprzez bezpośredni kontakt z nosicielem. Narażone są na nią szczególnie osoby przebywające w dużych skupiskach ludzkich, np. placówkach szkolnych. Powoduje spory dyskomfort – wszy żywią się ludzką krwią, a gryząc, wywołują charakterystyczny swąd. Dodatkowo to wciąż temat tabu – istnieje wiele stereotypów związanych z wszawicą, które trzeba odczarować. Właśnie dla komfortu i bezpieczeństwa własnego oraz dzieci należy przełamać wstydliwość i posiąść podstawową wiedzę o wszawicy. Dzięki temu bez zbędnej paniki będziemy potrafili odpowiednio zareagować, gdy ten problem pojawi się w naszej rodzinie.

Niepozorne pasożyty

Istnieją trzy gatunki wszy ludzkiej: odzieżowa, łonowa oraz głowowa. Współcześnie największy problem stanowi ta ostatnia. I wbrew powszechnym opiniom, wcale nie jest wynikiem złych warunków higienicznych. Problem, choć wciąż wstydliwy, jest powszechny i dotyczy wszystkich kontynentów, stref klimatycznych oraz populacji. Pasożyty umiejscawiają się przede wszystkim za uszami i potylicą. Są na pierwszy rzut oka zupełnie niewidoczne. Do nasady włosów przyczepiają się zarówno dorosłe osobniki – wszy (mają zazwyczaj jasny, beżowo-brązowy kolor oraz ok. 2-3 mm wielkości), jak i ich jaja – gnidy (o barwie białawożółtej i wielkości ok. 1 mm). Głowa zakażonej osoby swędzi, jest zaczerwieniona i podrażniona.

Problem dotyczy przede wszystkimi dzieci i młodzieży – w przeciwieństwie do dorosłych nie zachowują zazwyczaj należytego dystansu do drugiej osoby. Szczytowymi momentami rozprzestrzeniania się wszawicy w szkołach jest początek roku szkolnego, gdy maluchy wracają z wakacyjnych wyjazdów oraz okres jesienno-zimowy. Dlatego przed zbliżającymi się wielkimi krokami wakacyjnymi wyjazdami, warto uczulić swoje pociechy, aby niezależnie od sytuacji korzystały wyłącznie z własnych szczotek, gumek, spinek i opasek do włosów, nie wymieniały się ręcznikami czy garderobą ani nie spały w tej samej pościeli, co kolonijni przyjaciele. Każdy odpowiedzialny rodzic powinien regularnie sprawdzać głowę dziecka, a gdy zauważy wszy – odpowiednio szybko reagować. W takim wypadku, ze względu na łatwą możliwość zakażenia wszawicą przez pozostałych członków rodziny, leczeniem należy objąć każdego z domowników. O problemie koniecznie trzeba zawiadomić placówkę, w której uczy się dziecko, aby zapobiec rozpowszechnianiu się pasożytów u rówieśników i ewentualnym powtórnym zakażeniom.

I problem z głowy

Kiedyś leczenie wszawicy było dużo bardziej skomplikowane niż dzisiaj. Stosowane były różne dziwne dla współczesnych ludzi praktyki. Później pojawiły się szampony, jednakże były one toksyczne, a ponadto wszy dość szybko się na nie uodporniły. Dziś na rynku dostępne są nowoczesne preparaty, które pomagają szybko zwalczyć chorobę.– Wybierając preparat w aptece należy upewnić się, że jest odpowiedni do wieku dziecka – radzi Eliza Fabijańczyk, Product Manager w firmie Solpharm, opiekun marki Hedrin – Bezpieczny dla maluchów już od 6 miesiąca życia, kobiet w ciąży i karmiących, a także alergików i astmatyków jest HEDRIN RAZ. Działa już w 15 minut. Jego atutem jest ponadto łatwa aplikacja za pomocą specjalnego atomizera – dodaje. Taką wygodną, jednorazową kurację powinna przejść cała rodzina. HEDRIN RAZ w swym składzie zawiera  dimetikon, którego działanie polega na zaburzaniu gospodarki gazowo-wodnej pasożytów, co skutkuje uduszeniem wesz oraz wysuszeniem gnid. W ten sposób bardzo szybko można pozbyć się wstydliwego problemu. Takiej kuracji nie trzeba powtarzać, dodatkowym ułatwieniem jest brak konieczności wyczesywania gnid.

Wszawica to problem, który nie powinien być powodem do wstydu. Obejmowanie go tabu sprzyja wyłącznie niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się pasożytów. Obecnie istnieją szybkie, skuteczne i nietoksyczne metody na wszy – warto o nich wiedzieć i stosować w razie potrzeby.

Czytaj więcej29 czerwca 2016 07:00 - Dodane przez redaktor

Firma BFT, renomowany producent automatyki i systemów zarządzania dostępem do obiektów, wprowadziła do swojej oferty dwa nowe napędy do bram skrzydłowych. PHOBOS BT A25 i PHOBOS BT A40 zastąpią dotychczasowe modele PHOBOS N BT oraz PHOBOS N L BT. W obu siłownikach wprowadzono szereg innowacyjnych rozwiązań poprawiających komfort i bezpieczeństwo korzystania z urządzeń. Unowocześniono także ich design, który jest spójny z obecną gamą produktów BFT.

Nowe napędy przeznaczone są do współpracy z tradycyjnymi bramami rozwieranymi. PHOBOS BT A25 dedykowany jest skrzydłom o długości do 2,5 metra i wadze do 250 kilogramów, natomiast PHOBOS BT A40 może obsługiwać modele o maksymalnej długości skrzydła wynoszącej nawet 4 m. Obudowy wprowadzonych właśnie do sprzedaży modeli są nieco bardziej masywne od poprzedników. Wyróżnia je także dobrze widoczne, trójwymiarowe logo firmy umieszczone na korpusie.

W obu urządzeniach zastosowano innowacyjny system mocowania do uchwytu słupka, wykorzystujący specjalny magnetyczny trzpień. Takie rozwiązanie zapewnia łatwiejszy montaż oraz znacznie poprawia estetykę całego układu. Kolejną nowością jest wyposażenie siłowników we wkładki ze spersonalizowanym kluczem, służące do wysprzęglenia napędu. Poprawia to bezpieczeństwo użytkowników sprzętu, gdyż znacznie redukuje możliwość otwarcia bramy przez osoby nieupoważnione. Zmodernizowano także konstrukcję nakrętki śruby pociągowej. W nowych napędach jest ona znacznie głębiej osadzona, co wydatnie ogranicza możliwość przypadkowego zanieczyszczenia mechanizmu.

Nowe siłowniki wykorzystują opracowaną przez BFT technologię D-TRACK, która zapewnia maksymalne bezpieczeństwo użytkowania napędów – poziom siły potrzebnej do uruchomienia zabezpieczenia amperometrycznego jest dynamicznie dobierany do warunków pracy bramy. Do sterowania systemem użyto nowoczesnej centrali THALIA LIGHT wyposażonej w wyświetlacz LCD. Umożliwia ona bardzo szybką instalację i konfigurację całego układu automatyki. Co ważne, napędy PHOBOS BT A25 i PHOBOS BT A40 są w pełni kompatybilne z akcesoriami dedykowanymi do współpracy z poprzednimi modelami siłowników PHOBOS.

Czytaj więcej22 września 2015 06:49 - Dodane przez redaktor

Nawet najwyższej jakości farby w najpiękniejszych kolorach będą prezentować się mało estetycznie na nierównych powierzchniach. Dlatego też, przed przystąpieniem do prac dekoracyjnych w domu lub mieszkaniu, należy zadbać o właściwe przygotowanie i wygładzenie ścian. Pomoże nam w tym wykorzystanie odpowiednich narzędzi.

Wygładzenie ścian i eliminacja pęknięć oraz ubytków na ich powierzchni to zadanie, które możemy wykonać samodzielnie, bez konieczności wzywania fachowca. Praca przebiegnie łatwiej i szybciej, jeśli skorzystamy z wysokiej jakości narzędzi i będziemy postępować według określonych zasad. Podpowiadamy, jak dobrać odpowiednie akcesoria oraz sprawnie wykonać zadanie.

Ocena stanu podłoża

Aby określić zakres czekających nas prac, należy najpierw sprawdzić stan podłoża. Z reguły, w starszych budynkach gładkość ścian pozostawia wiele do życzenia, więc  w celu osiągnięcia pożądanego efektu końcowego, niezbędne jest wygładzenie całej ich powierzchni. Jeśli mamy do czynienia z równym podłożem, na którym są jedynie niewielkie ubytki i pęknięcia, to możemy się ograniczyć do eliminacji tych uszkodzeń.

Gdy na ścianie jest stara powłoka malarska, trzeba ocenić jej stan. Łuszczące się wymalowanie usuwamy, najlepiej za pomocą szpachelki, która później posłuży nam również do wypełniania niewielkich ubytków. Przy wyborze konkretnych rozwiązań, zwróćmy uwagę na ich wykonanie. – Nierdzewne narzędzia są odporne na korozję, która może się pojawiać przy kontakcie z wodą i substancjami zawartymi w gładziach czy masach szpachlowych – mówi Emil Sieligowski, Brand Manager marki wysokiej jakości narzędzi i akcesoriów do elektronarzędzi PROLINE – Dzięki użyciu nierdzewnej pacy i szpachelki, unikniemy powstawania nieestetycznych, rdzawych smug na ścianach i zyskamy pewność, że akcesoria będą nam służyć przez długi czas – dodaje ekspert. Istotna jest również ergonomia narzędzi – w przypadku produktów marki PROLINE, odpowiednio wyprofilowana, dwukompozytowa, antypoślizgowa rękojeść zapewnia pewny, stabilny chwyt i komfortową pracę. Przy usuwaniu farby pamiętajmy, że chropowata powierzchnia zapewnia lepszą przyczepność nakładanych później wyrobów niż gładkie podłoże.

Grunt to gruntowanie

Gdy stare wymalowanie nie łuszczy się i nie odspaja, wystarczy, że przemyjemy ścianę wodą z mydłem malarskim za pomocą pędzla ławkowca. Przed nałożeniem gładzi i mas szpachlowych, konieczne jest gruntowanie, które wykonujemy po uprzednim, dokładnym odpyleniu powierzchni.  W przypadku luźnego, słabo związanego podłoża, wykorzystujemy grunt głęboko penetrujący. „Zwykły” preparat gruntujący możemy zastosować natomiast do ścian, których stan nie budzi naszych wątpliwości. Po wyschnięciu gruntu przystępujemy do dalszego etapu, czyli aplikacji wyrobów, które pomogą nam uzyskać gładkie, gotowe do malowania podłoże.

Aplikacja gładzi i mas szpachlowych

Do wygładzenia ścian możemy wybrać różnorodne produkty. Przy niewielkich powierzchniach najlepiej sięgnąć po gotowe gładzie szpachlowe. Do eliminacji ubytków i pęknięć służą zaś specjalne masy naprawcze. – Przy aplikacji tego typu mas bardzo dobrze sprawdzi się szpachelka, której wcześniej używaliśmy do usuwania starej farby – radzi Tomasz Syska, Brand Manager marki PROLINE – Do wyrównania większych przestrzeni niezbędna jest paca gładka.  W naszej ofercie można również znaleźć pacę z zębami, która przydatna będzie przy nakładaniu kleju pod okładziny ceramiczne czy płyty gipsowo-kartonowe. Jeśli zależy nam na bardzo dekoracyjnym wykończeniu ścian, użyjmy sztablatury i przeznaczonej do niej, specjalnej szpachli. Trzeba jednak pamiętać, że ten tynk nie jest polecany do pomieszczeń o podwyższonej wilgotności oraz miejsc, w których łatwo o uszkodzenia, jak korytarze czy klatki schodowe – uzupełnia ekspert.

Gdy mamy do czynienia z nierównymi, zniszczonymi ścianami, konieczna jest aplikacja produktu tworzącego podkład pod warstwę wierzchnią. Rozwiązaniem jest sięgniecie po wyroby  typu „2 w 1″, które łączą w sobie cechy zaprawy wyrównawczej i gładzi szpachlowej. Występują one w postaci sypkiej i wymagają wymieszania. – Źle wymieszana, zawierająca grudki gładź może trwale zepsuć efekt pracy, dlatego najlepiej wykorzystać mieszarkę wyposażoną w mieszadło typu E,  przeznaczone do gipsu i mas szpachlowych – tłumaczy Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki wysokiej jakości elektronarzędzi TRYTON, oferującej m.in. mieszarki – W porównaniu z wiertarką, zaletą mieszarki jest łatwa i płynna regulacja szybkości obrotowej. Warto również pamiętać, że wiertarka jest dedykowana do innych prac i używanie jej do mieszania może spowodować poważne uszkodzenie maszyny – podkreśla Jarosław Bednarczyk.

Szlifowanie ścian

Po aplikacji gładzi i jej wyschnięciu przychodzi czas na szlifowanie ścian. Ten dosyć uciążliwy etap działań przebiegnie sprawniej, jeśli użyjemy odpowiednich narzędzi. – Do szlifowania sufitów służy szlifierka wyposażona w wysięgnik o regulowanej długości. Zapewniającą komfort pracy konstrukcję posiada również szlifierka do ścian. Oba, dostępne w ofercie marki TRYTON, rozwiązania można połączyć z odkurzaczem przemysłowym, który w momencie szlifowania zbierze znaczną część pyłu – dodaje Jarosław Bednarczyk.

Jeżeli nie dysponujemy elektronarzędziami, nic straconego – możemy skorzystać z akcesoriów ręcznych – bloku lub pacy do szlifowania, na które nakładamy siatkę ścierną. Oferowane przez PROLINE siatki ścierne są dwukrotnie pokryte lepiszczem, co zapewnia ich dużą wydajność oraz wysoką wytrzymałość. Akcesoria te są dostępne w różnorodnych rozmiarach, w granulacji od 40 do 400. Wyszlifowane i dokładnie odpylone ściany gruntujemy jeszcze cienką warstwą gruntu. Po przeprowadzeniu opisanych wyżej zabiegów, podłoże jest gotowe do malowania.

Czas na malowanie

Równie ważne, jak jakość samej farby są akcesoria malarskie i sposób aplikacji. Pędzle sprawdzą się we wszystkich trudnodostępnych miejscach, a przy większych, płaskich przestrzeniach najlepszy będzie wałek. Pędzle z włosiem naturalnym przeznaczone są do pracy z farbami olejnymi i lakierami, natomiast wyposażone we włosie mieszane (mieszanka naturalnej szczeciny z włosiem syntetycznym) służą do nakładania wyrobów wodorozcieńczalnych. W zależności od rodzaju stosowanych produktów i podłoża, dobieramy również wałek.

Szeroką gamę artykułów niezbędnych do malowania znajdziemy np. w ofercie marki PROLINE. Oprócz pędzli i wałków, warto wyposażyć się również w wiadro i kuwetę malarską, folię oraz papierową taśmę. Przy malowaniu wysokich pomieszczeń i sufitów niezbędny będzie malarski kij teleskopowy, natomiast w aplikacji farby w szczególnie niedostępnych miejscach, jak np. powierzchnie za grzejnikami czy elementami instalacji, pomoże pędzel kątowy.

Dobre narzędzia, w odróżnieniu od rozwiązań z najniższych półek sklepowych, zapewniają komfort użytkowania i posłużą do przeprowadzenia niejednego remontu. Dzięki ich użyciu i wykorzystaniu praktycznej wiedzy, uzyskamy estetyczny i trwały efekt końcowy w postaci gładkich i pięknie pomalowanych ścian.

Czytaj więcej11 września 2015 08:57 - Dodane przez redaktor

Zapewnienie poczucia bezpieczeństwa bliskim osobom jest jedną z najważniejszych potrzeb w życiu człowieka. Z tego powodu już od wieków ludzie grodzą swoje posesje, aby zewnętrzne zagrożenia nie mogły zakłócić spokoju domowego ogniska. Współcześnie mamy w tym zakresie potężnego sprzymierzeńca, jakim jest nowoczesna technologia. Warto sięgnąć zwłaszcza po automatyczne napędy do bram wjazdowych, które wspomagają ochronę domowników na szereg różnych sposobów.

Wiele osób najbardziej komfortowo i bezpiecznie czuje się we własnych „czterech ścianach”, gdzie może spokojnie wypocząć po ciężkim dniu oraz spędzić radosne chwile z rodziną. W końcu, jak głosi znane przysłowie, „mój dom jest moją twierdzą”. Chociaż dzisiejsze ogrodzenia raczej nie przypominają murów czy parkanów z dawnych lat, to jednak wciąż charakteryzują się odpowiednią wytrzymałością. Wyróżniają się tu zwłaszcza te, wykonane w całości z metalu. Stalowy płot nie tylko wygląda elegancko, lecz także skutecznie chroni domowników przed niepożądanymi gośćmi. Problem w tym, że wykonane z tego materiału bramy, a zwłaszcza ich wersje przesuwne, potrafią być bardzo ciężkie. Z tego powodu ręczne manewrowanie nimi jest mało komfortowe. Rozwiązaniem jest montaż automatycznych siłowników. Sięgając po wysokiej jakości produkty profesjonalnych marek, zyskamy gwarancję nie tylko ich bezawaryjnej, lecz także bezpiecznej dla domowników pracy.

Siła, wytrzymałość, bezawaryjność

Napęd mechaniczny montujemy, aby ważące kilkaset kilogramów skrzydło otwierało się i zamykało szybko i pewnie za każdym razem, gdy chcemy wyjechać lub wjechać na teren posesji. Wprawienie metalowego kolosa w ruch, a następnie jego płynne zatrzymanie wymagają jednak olbrzymiej siły. Stalowa brama każdego dnia wykonuje kilkadziesiąt takich cykli, stanowiąc spore wyzwanie dla zainstalowanego sprzętu. – Ze względu na warunki pracy i pojawiające się podczas niej obciążenia, wszystkie podzespoły, od elementów przekładni począwszy na elektronice skończywszy, użyte do budowy takiego urządzenia muszą być wysokiej klasy. W przeciwnym razie może dojść do ich zbyt szybkiego zużycia lub zniszczenia, a przez to problemów z obsługą bramy – przekonuje Dariusz Kupicz Szef Serwisu w BFT Polska, firmie produkującej najwyższej jakości automatykę dla systemów zarządzania dostępem do obiektów – Warto jednak pamiętać, że aby siłownik zapewniał rodzinie maksimum bezpieczeństwa, musi być nie tylko wysokiej klasy, lecz także właściwie dobrany do zadania – precyzuje.

Wybierając model do domu, należy wziąć pod uwagę kilka kwestii. Do najważniejszych należą częstotliwość użytkowania, ciężar oraz długość bramy, funkcje centrali sterującej, napięcie zasilania silnika oraz możliwość awaryjnego otwierania w przypadku braku prądu. Dwa pierwsze elementy mają szczególny wpływ na żywotność i bezawaryjność napędu. – Jeśli wiemy, że brama będzie wykonywać np. 60 pełnych cykli otwarcia-zamknięcia na dobę, a kupimy napęd mogący ich obsłużyć jedynie 30, to nawet najdroższe, markowe produkty mogą szybko ulec uszkodzeniu – przekonuje ekspert firmy BFT. W przypadku użytku domowego, bezpiecznym rozwiązaniem jest więc zakup siłownika mogącego wykonać około 80 cykli na dobę, co pozwoli uzyskać niezbędny margines bezpieczeństwa. Podobnie, warto zaopatrzyć się w urządzenie mogące obsługiwać skrzydła ważące o około 30% więcej, niż posiadana brama. Dzięki temu silnik nie będzie pracował cały czas na maksimum swoich możliwości. Zapas mocy przyda się także w przypadku zwiększenia oporów tarcia, związanych np. z zabrudzeniem prowadnicy czy występującego zimą gęstnienia smaru w przekładni. W przypadku firmy BFT rozwiązaniem, które doskonale sprawdzi się w domu są modele z serii DEIMOS BT*.

Bezpieczeństwo dzięki technologii                             

Równie ważne, co pewność działania siłownika w każdych warunkach, jest bezpieczeństwo jego użytkowania przez domowników. Podczas otwierania czy zamykania bramy może się zdarzyć, że coś lub ktoś stanie na jej drodze. W takiej sytuacji nie jest trudno o wypadek, którego skutki mogą być bardzo poważne. Producenci nowoczesnej automatyki do bram, jak firma BFT, projektują swoje urządzenia w taki sposób, aby skutecznie chroniły użytkowników przed ryzykiem przypadkowego zranienia czy poturbowania. – Bezpieczeństwo rezydentów to nasz priorytet. Dlatego wyposażamy siłowniki np. w bardzo użyteczną funkcję amperometrycznego wykrywania przeszkód – wyjaśnia ekspert firmy BFT Polska – Podczas normalnej pracy bramy może się zdarzyć, że ktoś ją złapie czy też na jej drodze stanie np. pies lub co gorsza nieświadome zagrożenia dziecko. W takiej sytuacji, system wykrywa ewentualny zator, zatrzymuje konstrukcję, a następnie zmienia kierunek jej ruchu. Pozwala to uniknąć bardzo niebezpiecznych przycięć czy zakleszczeń, np. między bramą, a jednym ze słupków – dodaje specjalista. Nowoczesne napędy do bram rezydencjalnych oferują również szereg innych funkcji, które pozytywnie wpływają na komfort i bezpieczeństwo użytkowników.

Dobierając siłownik warto poszukać modelu wyposażonego w cichy i wydajny silnik zasilany napięciem 24 V i oferującego takie użyteczności, jak miękki start i zwolnienia. Automatyczne zmniejszenie prędkości na początku i pod koniec pracy pozwala uniknąć silnego szarpnięcia w momencie rozruchu lub domykania bramy. Dzięki temu w całym cyklu pracuje ona bardzo płynnie, bez ryzyka, że zaskoczy mieszkańców nie do końca spodziewanym ruchem. Zaawansowane centrale sterujące oferują również możliwość regulacji długości tzw. furtki. – To bardzo przydatna, znacznie podnosząca poziom bezpieczeństwa domowników właściwość – przekonuje Dariusz Kupicz – Umożliwia ona jedynie częściowe otwarcie bramy. W ten sposób, gdy jedziemy rowerem czy po prostu idziemy, nie musimy jej całkowicie rozwierać, a jedynie odpowiednio duży fragment – podsumowuje przedstawiciel BFT Polska. Zwróćmy też uwagę czy wybrany napęd jest samohamowny. Funkcja ta sprawia, że brama blokuje się automatycznie po zatrzymaniu pracy silnika, bez konieczności mechanicznego ryglowania przy użyciu kłódki lub zamka. Najwyższej jakości produkty, jak siłowniki DEIMOS BT, wyposażone są także w spersonalizowany klucz pozwalający na ich wysprzęglenie, co znacznie ogranicza dostęp i możliwość otwarcia bramy przez osoby nieupoważnione.

Właściwie dobrana automatyka sterująca bramą wjazdową stanowi gwarancję długoletniej, bezawaryjnej pracy nawet w trudnych warunkach. Zwiększa też komfort korzystania z ogrodzenia i stoi na straży dostępu do posesji. Nowoczesne rozwiązania są w pełni bezpieczne w użytkowaniu, a wbudowane zabezpieczenia zapobiegają np. przypadkowemu przytrzaśnięciu domowego pupila. O wypadek naprawdę nie jest trudno, dlatego warto zainwestować w to, co najlepsze, aby zminimalizować ryzyko jego wystąpienia.

Czytaj więcej31 sierpnia 2015 08:15 - Dodane przez redaktor

Są narzędzia, których po prostu nie może zabraknąć w warsztacie tak profesjonalisty, jak i majsterkowicza. Do tej grupy z pewnością zaliczają się nowoczesne wkrętarki akumulatorowe. Spore możliwości, małe rozmiary i ogromna mobilność, to zaledwie niewielka część ich zalet. Zastanawiając się nad kupnem sprzętu pytanie, jakie należy sobie zadać nie powinno brzmieć „czy”, ale „jaką” kupić wkrętarkę.

Wielu z nas miało do czynienia z podobną sytuacją: w końcu nabyliśmy upragnioną, wielką szafę, w której pomieszczą się ubrania całej rodziny oraz mnóstwo innych rzeczy. Elegancko zapakowana w płaskie kartony, przyjechała właśnie z popularnego sklepu z elementami wyposażenia wnętrz. Jeszcze tylko trzeba ją poskładać i już można będzie cieszyć się porządkiem w domu. Po wyjęciu wszystkich elementów z opakowań, przeżywamy mały szok. Do wkręcenia są dziesiątki śrub szwedzkich, trzpieni do złączy mimośrodowych, stabilizatorów oraz przeróżnych wkrętów, a producent mebla dołożył nam tylko jeden, niepozorny klucz ampulowy. Brzmi znajomo? Z takim sprzętem poskładanie szafy o wysokości ponad dwóch metrów i podobnej szerokości w najlepszym przypadku może zająć kilkanaście godzin, w najgorszym – kilka dni. Tymczasem z wkrętarką akumulatorową i odpowiednim zestawem bitów, czas pracy daje się skrócić nawet o ponad połowę. Skręcanie mebli to tylko jedno z wielu zadań, jakie możemy nią wykonać. Poniżej kilka rad czym kierować się przy wybieraniu sprzętu dla siebie.

Od przybytku czasami kręci się w głowie

Nie jest sztuką wydać kilkaset złotych na maszynę, której połowy funkcji nigdy nie wykorzystamy. Prawdziwą umiejętnością jest kupić niezawodny sprzęt w rozsądnej cenie, idealnie dopasowany do potrzeb. Tylko jak to zrobić, kiedy wizyta w sklepie z narzędziami może przyprawić o zawrót głowy? Dziesiątki producentów, z których każdy ma do wyboru co najmniej kilka modeli. Jednobiegowe, dwubiegowe, z szybką ładowarką, z 12 czy 18 V akumulatorem? Nic dziwnego, że trudno podjąć racjonalną decyzję. – Zanim wybierzemy się do sklepu, warto zadać sobie kilka pytań dotyczących planowanego użytkowania sprzętu – podpowiada Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki zaawansowanych technicznie elektronarzędzi TRYTON, oferującej m.in. szeroką gamę wkrętarek akumulatorowych – Innego narzędzia potrzebuje osoba, która od czasu od czasu chce sprawnie rozkręcić i skręcić drobny sprzęt AGD, innego majsterkowicz sporadycznie wykonujący drobne remonty, a jeszcze odmienne modele znajdą zastosowanie np. wśród ekip montujących stolarkę otworową – precyzuje ekspert. To właśnie od zakładanego przeznaczenia i intensywności użytkowania narzędzia, powinniśmy uzależnić jego wybór. Pozwoli to podjąć trafną decyzję, co do wyboru konkretnego modelu, napięcia i ilości akumulatorów czy dodatkowych funkcji. Elementy te z jednej strony wpływają bowiem na komfort i efektywność pracy sprzętem, a z drugiej na jego cenę, która może wahać się od kilkudziesięciu złotych do nawet kilku tysięcy.

Sporadycznie czy regularnie?

Najpopularniejszym rodzajem wkrętarek akumulatorowych są wiertarko-wkrętarki. Umożliwiają one zarówno wkręcanie i wykręcanie śrub czy wkrętów, jak i wiercenie. Jeśli maszyną planujemy posługiwać się sporadycznie, powinien wystarczyć nam uniwersalny, dwubiegowy model wiertarko-wkrętarki z jednym akumulatorem o napięciu 12 V. – Na pierwszym biegu mają one niższą prędkość za to duży moment obrotowy, przystosowany do wkręcania, drugi bieg wykorzystuje się natomiast do wiercenia – tłumaczy Jarosław Bednarczyk. Zwróćmy uwagę, czy sprzęt, którego zakup rozważamy ma możliwość ustawienia momentu obrotowego. Funkcja ta umożliwia optymalne dopasowanie siły wkręcania do rodzaju materiału i długości wkrętu. Gdy ustawiony moment zostanie przekroczony, sprzęgło przeciążeniowe przerwie proces, minimalizując ryzyko uszkodzenia materiału. Warto mieć tu na uwadze, że różne wkręty wkręcane w ten sam materiał, mogą wymagać ustawienia innych momentów. – Pamiętajmy, że do wiercenia ustawiamy zawsze największy dostępny moment obrotowy. Dobrej jakości wiertarko-wkrętarki mają dodatkowo tryb wiercenia. Sprzęgło przeciążeniowe i regulacja momentu obrotowego są w nim wyłączone – dodaje ekspert. Jeśli planujemy korzystać z narzędzia często i to nawet po kilka godzin dziennie, zdecydujmy się na model wyposażony w szybką ładowarkę i co najmniej dwa akumulatory. Pozwoli to na pracę bez zbędnych przerw, bo gdy używamy jednego z nich, drugi cały czas się ładuje.

Wyższe napięcie to nie zawsze mocniejszy sprzęt

Na rynku spotkać można wkrętarki zasilane akumulatorami o napięciach od 3,6 V do 18 V, a nawet wyższych. Rozpiętość ta związana jest zwykle z ceną i przeznaczeniem sprzętu. Te o najniższym to najczęściej elektryczne wkrętaki, które świetnie sprawdzają się przy drobnych pracach związanych z naprawami AGD czy składaniu mebli z już nawierconymi otworami pod wkręty. Modele zasilane wyższymi napięciami mają na ogół znacznie więcej możliwości. Zgodnie z  fizyką moc urządzeń elektrycznych jest iloczynem natężenia przepływającego przez nie prądu i napięcia elektrycznego, do którego jest ono przyłączone. Teoretycznie więc, im wyższe napięcie akumulatora, tym większa moc narzędzia, a więc również szersze spektrum jego wykorzystania. Niestety nie zawsze jest to regułą. W sklepach można obecnie znaleźć dość tanie wkrętarki wyposażone w akumulatory o napięciu 18 V. Mimo imponującej baterii, sprawność czy wytrzymałość na obciążenia tego typu maszyn jest zwykle dużo niższa od profesjonalnych modeli renomowanych firm, zasilanych akumulatorami o znacznie niższych napięciach. – W przypadku wkrętarek, ich faktyczna moc jest bowiem wypadkową trzech czynników: wspomnianego napięcia akumulatora, sprawności silnika i momentu przekładni – wyjaśnia Brand Manager marki elektronarzędzi TRYTON – Właśnie dlatego dobrze zaprojektowanym i wykonanym narzędziem o napięciu 10,8 V wykonamy dużo więcej i to znacznie cięższych prac niż niskiej jakości urządzeniem wyposażonym w akumulator 18 V – podsumowuje ekspert. Wybierając wkrętarkę dla siebie, nie kierujmy się zatem wyłącznie napięciem akumulatora, a pod uwagę weźmy raczej jego rodzaj i pojemność, a także precyzję wykonania całego narzędzia, sposób w jaki leży nam w dłoni oraz rodzaj dodawanej do niego ładowarki.

Nie tylko napięcie ma znaczenie

Dla komfortu i efektywności pracy wkrętarką znaczenie ma nie tylko napięcie, ale też pojemność i rodzaj będących na jej wyposażeniu akumulatorów. Tę pierwszą cechę wyraża się w amperogodzinach (Ah) i im jej wartość jest wyższa, tym dłużej powinniśmy popracować narzędziem przy jednym ładowaniu. Pamiętajmy jednak, że dużą rolę odgrywa tu także rodzaj wykonywanej pracy. Im mniej obciążamy sprzęt, tym czas pracy będzie się zwiększał. Rodzaj akumulatora ma z kolei olbrzymi wpływ na wagę i gabaryty wiertarko-wkrętarek, czas ładowania oraz… cenę urządzenia. Na rynku można spotkać narzędzia wyposażone w akumulatory niklowo-kadmowe (NiCd), niklowo-metalowo-wodorkowe i litowo-jonowe. Do niedawna najpopularniejsze były wersje NiCd. Charakteryzuje je bowiem niska cena i dość długi czas rozładowywania. Zbudowane są z określonej ilości szeregowo łączonych ogniw o napięciu 1,2 V. – Ze względu na dość duży ciężar, efekt pamięci elektrochemicznej wpływający na zmniejszanie pojemności ogniw oraz zawartość metali ciężkich, obecnie spotyka się je nieco rzadziej, choć oczywiście wciąż jest sporo modeli wyposażonych w takie akumulatory – mówi Jarosław Bednarczyk. Rosnącą popularnością cieszą się akumulatory litowo-jonowe, w których napięcie jednego ogniwa wynosi 3,6 V. Zbudowane z nich baterie są więc znacznie lżejsze od wersji niklowo-kadmowych. Ponadto nie wykazują efektu pamięci i dają się bardzo szybko ładować – nawet krócej niż w godzinę. Ich minusem jest dość wysoka cena, dlatego najczęściej stosowane są w urządzeniach przeznaczonych dla profesjonalistów. Najrzadziej wykorzystuje się akumulatory niklowo-metalowo-wodorkowe. Mają bardzo podobne właściwości do wersji NiCd, jednak nie zawierają toksycznych związków kadmu.

Wiercenie? Żaden problem

Wiertarko-wkrętarki to urządzenia, którymi oprócz wkręcania i wykręcania można oczywiście wiercić w różnych materiałach. Urządzenia zasilane niższymi napięciami pozwalają na wykonywanie otworów o średnicach dochodzących do około 16 mm w drewnie i 8 mm w stali. W zaawansowanych technicznie narzędziach wyposażonych w ogniwa o napięciu 18 V będę one większe, nawet 25 – 30 mm w przypadku drewna oraz 13 mm w stali. Jeśli zależy nam na sprzęcie, który umożliwi pracę w materiałach kruszących się, np. cegłach, pustakach czy bloczkach, powinniśmy wybrać bardziej zaawansowane narzędzia z funkcją udaru. Zwykle są to profesjonalne maszyny wyposażone w 18 V baterie, którymi można wykonywać naprawdę ciężkie zadania. Coraz częściej w udar wyposaża się jednak również narzędzia dla majsterkowiczów, zasilane z akumulatorów o niższych napięciach. – Kupując wkrętarkę zwróćmy uwagę na jakość wykonania narzędzia i zastosowanych w nim komponentów oraz dodatkowe akcesoria – radzi Jarosław Bednarczyk – Warto dowiedzieć się czy w urządzeniu zastosowano przekładnię z metalowymi satelitami, która znacznie podnosi jego trwałość. Z „gadżetów” przydają się szybka ładowarka, uchwyty na końcówki wkręcające i dodatkowy akumulator – podsumowuje specjalista. Na podniesienie komfortu pracy wpływ mają także takie elementy jak wskaźnik poziomu naładowania baterii czy diody podświetlające obszar roboczy. Dobrze, jeśli zakupiony sprzęt i akcesoria zapakowane będą w poręczną walizkę ułatwiającą jego transport i przechowywanie.

Nowoczesne wkrętarki akumulatorowe to narzędzia, które zdecydowanie warto mieć w swoim warsztacie. Ogromna ilość dostępnych na rynku modeli może nieco utrudniać wybór, ale pozwala na idealne dopasowanie maszyny do zadań, jakie zamierzamy nią wykonywać. Dzięki temu oszczędzamy sporo pieniędzy, ponieważ nie jesteśmy skazani na zakup zaawansowanego technicznie urządzenia, którego większości zaawansowanych funkcji raczej nigdy nie wykorzystamy.

Czytaj więcej10 sierpnia 2015 08:06 - Dodane przez redaktor

Niektóre gatunki traw, odpowiednio nawożone i regularnie podlewane, potrafią urosnąć kilkanaście milimetrów w ciągu doby. Łatwo policzyć, że po siedmiu dniach, przyrost może wynieść nawet siedem lub więcej centymetrów. Wystarczy kilka dni, aby wypielęgnowany trawnik zamienić w… bujną łąkę. Jeśli więc chcemy cieszyć się piękną, zadbaną darnią, powinniśmy regularnie ją kosić. Potrzebujemy do tego właściwego sprzętu. Podpowiadamy jak go wybrać i konserwować.

Systematyczne strzyżenie to najpopularniejszy, lecz także najważniejszy zabieg pielęgnacyjny, jakiemu poddaje się trawnik. Poprawia ono wygląd murawy oraz stymuluje wzrost i rozwój trawy. Zastosowanie do tej czynności nowoczesnych kosiarek znacznie ułatwia pracę i pozwala uzyskać efekt w postaci zielonej i pięknej darni, która cieszy oko właściciela przez cały sezon. Aby posiadany sprzęt mógł dobrze spełniać swe funkcje i nie niszczyć naszego trawnika, powinien być właściwie konserwowany. Regularne zabiegi serwisowe sprawią, że będzie zawsze gotowy do pracy i posłuży nam przez wiele sezonów.

Elektryczna czy spalinowa – oto jest pytanie!

Wiele osób, które jeszcze nie posiadają kosiarki, ale planują jej zakup w najbliższym czasie, staje przed dylematem: co wybrać? Mnogość marek i modeli dostępnych w sklepach nieco przytłacza, podobnie jak olbrzymia rozpiętość cen pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami. W większości przypadków osoby pragnące kupić kosiarkę to posiadacze małych i średnich trawników. Choć zakup profesjonalnej maszyny może wydawać im się kuszący, to jednak prosta analiza zysków i strat wskazuje, że w zupełności powinien wystarczyć im dobrej jakości sprzęt ze średniej półki cenowej – Modele profesjonalne przeznaczone są do intensywnej pracy po kilka godzin dziennie, przez cały sezon. W domowych warunkach trawnik kosi się około 30 razy w ciągu roku, w związku z czym wydatek poniesiony na specjalistyczny sprzęt raczej się nie zwróci – tłumaczy Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki wysokiej jakości elektronarzędzi Tryton, m.in. elektrycznych i spalinowych kosiarek – Kupując urządzenie dla siebie warto natomiast zwrócić uwagę na kilka ważnych cech, które mają znaczący wpływ na komfort pracy i późniejszy wygląd trawnika. To przede wszystkim moc silnika, szerokość cięcia, możliwość regulacji wysokości koszenia oraz rodzaj napędu – dodaje ekspert. Do wyboru mamy kosiarki napędzane siłą mięśni oraz elektrycznymi lub spalinowymi silnikami. Zdecydowanie najpopularniejsze są te dwie ostatnie kategorie. Tylko którą z nich wybrać dla siebie? – Wybór kosiarki powinien być zdeterminowany rozmiarem powierzchni, którą zamierzamy pielęgnować. Przyjmuje się zasadę, że dla trawników o wielkości do 400 – 500 m2 w zupełności wystarczy poręczna wersja elektryczna – rozwiewa wątpliwości Jarosław Bednarczyk.

Czyszczenie to podstawa

Z przeprowadzeniem podstawowych zabiegów konserwacyjnych nie powinny mieć problemu nawet osoby używające kosiarki jedynie od czasu do czasu. Przed przystąpieniem do pracy warto jednak zapoznać się z instrukcją obsługi urządzenia. Różni producenci mogą bowiem zalecać nieco inne procedury. Podstawowym zabiegiem jest regularne czyszczenie sprzętu. Najlepiej wyrobić w sobie nawyk robienia tego zaraz po skończeniu pracy. Po pierwsze świeże zanieczyszczenia, jak przyklejone kawałki trawy lub ziemi usuwa się dużo łatwiej niż kilkutygodniowe. Po drugie, podczas czyszczenia możemy odpowiednio wcześnie wykryć ewentualne uszkodzenia, np. w powłoce chroniącej metalowe części obudowy przed korozją. Systematyczne czyszczenie pomaga też  utrzymać posiadany sprzęt w dobrej kondycji i zachować jego atrakcyjny wygląd zewnętrzny przez znacznie dłuższy czas.

Ze względów bezpieczeństwa przed przystąpieniem do prac konserwacyjnych powinniśmy odciąć kosiarkę elektryczną od źródła zasilania, a w modelach spalinowych odłączyć przewód napięcia od świecy zapłonowej. – Jeśli czujemy się nieco niepewnie, możemy nawet całkowicie wykręcić świecę. Podniesie to znacznie komfort i bezpieczeństwo prowadzonych prac – radzi ekspert. Czyszczenie kosiarki najlepiej jest przeprowadzić za pomocą sprężonego powietrza. Jego silny strumień pozwoli sprawnie pozbyć się resztek trawy, liści czy błota. Bardziej opornych zabrudzeń możemy pozbyć się przy użyciu szczotki z odpowiednio sztywnym włosiem. Stosowanie myjek ciśnieniowych nie jest najlepszym pomysłem. Woda pod dużym ciśnieniem może uszkodzić delikatne elementy kosiarek spalinowych. Pamiętajmy, aby absolutnie nie używać wody do czyszczenia urządzeń z silnikiem elektrycznym.

Kontroluj stan noża

Z nożem w kosiarce jest jak z nożem szefa kuchni – powinien być wysokiej jakości, idealnie naostrzony i precyzyjnie wyważony. Kombinacja tych trzech elementów daje gwarancję efektywnej pracy oraz sprawia, że w trakcie koszenia nie będzie on niszczył trawy. Aby wyczyścić nóż i spód kosiarki, trzeba najpierw uzyskać do nich dostęp. – W przypadku sprzętu elektrycznego nie ma z tym większego problemu, nieco bardziej skomplikowane jest to w maszynach spalinowych – wyjaśnia Jarosław Bednarczyk – Kosiarki ze spalinowym silnikiem czterosuwowym nie można przechylać na boki, gdyż może doprowadzić to do zalania olejem filtra powietrza, gaźnika lub tłumika. Dostęp do spodniej części narzędzia powinniśmy więc  uzyskać przechylając ją na stronę, gdzie nie ma świecy, gaźnika ani tłumika, np. do tyłu, lub unosząc kosiarkę do góry – przestrzega specjalista. Po dokładnym oczyszczeniu noża i spodu kosiarki za pomocą szczotki lub sprężonego powietrza, dokładnie przyjrzyjmy się ostrzu. Tępy, wyszczerbiony nóż pracuje mało wydajnie, a zamiast  delikatnie ścinać końcówki źdźbeł, urywa je, znacznie osłabiając darń. W takiej sytuacji możemy spróbować naostrzyć go samodzielnie – np. szlifierką lub pilnikiem. Jednakże lepszym rozwiązaniem jest oddanie go do profesjonalnego serwisu, gdyż możliwe, że wymagać będzie również wyważenia. Niewyważony lub źle wyważony nóż może wywoływać wibracje, które są bardzo groźne dla kosiarki, a zwłaszcza dla żywotności jej sinika.

Jak zadbać o kosiarką spalinową?

Posiadacze kosiarek spalinowych mają nieco więcej „obowiązków” niż osoby, które wybrały model elektryczny. Oprócz regularnego czyszczenia i kontrolowania stanu noża, w trakcie sezonu powinni pamiętać również o kilku innych zabiegach, jak czyszczenie filtra powietrza, kontrola świecy zapłonowej czy wymiana oleju. Stan filtra powietrza ma znaczący wpływ na łatwe odpalanie kosiarki, zapewnienie płynnej pracy gaźnika oraz wykorzystanie mocy oferowanej przez napędzany płynnym paliwem motor. – Warto sprawdzać ten element regularnie, np. co tydzień lub dwa, w zależności od częstotliwości korzystania z kosiarki – podpowiada Brand Manager marki elektronarzędzi, w tym kosiarek, TRYTON. Aby sprawdzić filtr, należy odkręcić osłonę i skontrolować jego stan. Bardzo zabrudzone wymieniamy na nowe. Mniej zanieczyszczone filtry papierowe czyścimy delikatne „wystukując” zabrudzenia o twardą, równą powierzchnię. Na łatwy rozruch silnika olbrzymi wpływ ma również sprawna świeca zapłonowa. Aby skontrolować jej stan, trzeba wykręcić ją z cylindra, a wszystkie ewentualne zanieczyszczenia usunąć używając np. szczotki drucianej.

W przypadku kosiarek spalinowych niezwykle ważną czynnością konserwacyjną jest wymiana oleju. Dobrze jest robić to po każdych ukończonych 30 godzinach pracy urządzenia, choć różni producenci mogą zalecać mniejszą lub większą częstotliwość. – Pamiętajmy, aby przed wymianą oleju wypalić z baku całe paliwo. Zwiększy to nasze bezpieczeństwo oraz ułatwi przeprowadzenie tego zabiegu, ponieważ ciepły olej dużo łatwiej spływa – tłumaczy Jarosław Bednarczyk. Zanim przystąpimy do zmiany oleju, ze względów bezpieczeństwa powinniśmy odłączyć przewód od świecy zapłonowej. Sposób spuszczania oleju uzależniony jest od rodzaju kosiarki, którą dysponujemy. W niektórych modelach robi się to odpompowując go specjalną pompą, inne mogą być wyposażone w korki do zlewania oleju. Umieszczone są one zwykle w dolnej części korpusu. Po zakończeniu pracy, do kosiarki wlewamy odpowiednią ilość świeżego oleju. Informacje o zalecanym przez producenta rodzaju i jego optymalnej ilości powinniśmy znaleźć w instrukcji obsługi urządzenia.

Piękny i zadbany trawnik jest prawdziwym powodem do dumy. Aby utrzymać go w idealnym stanie, należy zadbać jednak nie tylko o trawę, lecz także służącą do jej strzyżenia kosiarkę. Właściwe używanie i konserwacja sprzętu pozwala zyskać pewność, że urządzenie będzie zawsze gotowe do efektywnej, bezawaryjnej pracy oraz posłuży nam przez długie lata.

***

TRYTON to należąca do firmy PROFIX, jednego z czołowych dystrybutorów narzędzi w Polsce, marka zaawansowanych technicznie, wydajnych i niezawodnych elektronarzędzi. W szerokiej gamie produktów TRYTON znajduje się wiele modeli kosiarek z napędami elektrycznymi i spalinowymi. Wyróżnia je ergonomiczna konstrukcja oraz dbałość o jakość wykonania i wykorzystanych materiałów. Kosiarki wyposażono m.in. w łożyskowane tocznie koła, pyłoszczelne silniki, centralną regulację wysokości koszenia czy wygodne uchwyty. W zależności od potrzeb można wybrać kosiarkę tradycyjną lub wersję 3w1 oferującą dodatkowo funkcję mielenia skoszonej trawy oraz pracę z koszem lub boczny wyrzut trawy.

Czytaj więcej26 czerwca 2015 07:15 - Dodane przez redaktor

Boże Narodzenie to w tradycji polskiej najbardziej uroczyście obchodzone święto. Już od zamierzchłych czasów nadawano mu znaczenia symbolicznie. Uroczystość postrzegano niegdyś przez pryzmat przysłów. Warto zapamiętać szczególnie jedno z nich – Jakiś we Wigilię, takiś cały rok – aby odpowiednio przygotować się na ten dzień… i nawet w kwestii prezentów nie iść na skróty. O czym na gwiazdkę marzą mężczyźni? Ucieszą się na pewno z profesjonalnego zestawu narzędzi.

Zdecydowanie łatwiej wybiera się upominki dla przedstawicieli tej samej płci, którą reprezentujemy. Nie raz na pewno każda kobieta miała zagwozdkę, co zakupić dla męża, taty czy dziadka. Trudności spowodowane są również brakiem czasu. Często, mimo szczerych chęci, w natłoku obowiązków wybieranie prezentów zostawia się na ostatnią chwilę. Zmęczenie świąteczną bieganiną, której towarzyszy bezsilność, powoduje że tuż przed świętami zmierzamy do drogerii, aby po raz dziesiąty z rzędu wybrać gotowy zestaw kosmetyków, owinięty fikuśną wstążką – jeden dla taty, a drugi dla męża. Czy to właściwa droga? Warto każdy upominek spersonalizować. Tak jak wspaniałym prezentem dla pań zazwyczaj są kosmetyki, tak doskonałym upominkiem dla mężczyzny – narzędzia.

Miłe niespodzianki

Okres przedświąteczny to pracowity, ale przy tym również niezwykle radosny czas, który spędzamy zazwyczaj na kompletowaniu okolicznościowych zakupów, porządkach czy aranżowaniu domu. Elementem świątecznej obyczajowości jest również obdarowywanie bliskich prezentami. Rytuał ten odnosi się do kultu św. Mikołaja, biskupa diecezji Bari we Włoszech, który słynął z ogromnej wrażliwości na problemy innych – rozdawał szczodrze potrzebującym wszystko, co posiadał. Postać została przyswojona przez kulturę masową i dzisiaj nie ma już chyba ani jednej osoby na świecie, która by jej nie znała. W Polsce tradycja obdarowywania prezentami jest dość świeża, sięga zaledwie XIX wieku. W prezentach największą frajdę sprawia przede wszystkim uszczęśliwianie innych. Nawet drobiazg, odpowiednio sprofilowany do danej osoby, może być przyczyną wielkiej radości. Natomiast nietrafiony upominek to powód do równie potężnego rozczarowania. Na obdarowującym leży zatem całkiem spora odpowiedzialność. Jak sprostać temu wyzwaniu?

Dobry plan

Przede wszystkim nie należy odkładać zakupów na ostatnią chwilę – pośpiech jest zazwyczaj złym doradcą. Dlatego warto już wcześniej dokładnie przeanalizować potrzeby osób, którym chcemy coś wyjątkowego sprezentować. Poświęcony czas na ten swoisty rekonesans nigdy nie jest stracony. Wiedza, którą uzyskamy przyda się przy wybieraniu odpowiedniego upominku. Tylko wówczas będzie on prawdziwie wyrazem naszej sympatii, przywiązania czy miłości. To przecież najlepszy sprawdzian znajomości. W poszukiwania musi być bowiem włożony pewien trud, który okazuje się tak naprawdę słodkim wysiłkiem, gdy widzimy zadowolenie w oczach drugiego człowieka. Dobrze dobrany prezent doskonale zastąpi nawet najbardziej wyszukane słowa. – To esencja, która spaja w jedno: kocham, szanuję, cenię i troszczę się. Tak można najprościej wyrazić swoje uczucia. Dlatego warto spojrzeć na to wyzwanie bardziej niekonwencjonalnie – podpowiada Joanna Woźniak, reprezentująca firmę Profix, oferującą wysokiej jakości narzędzia ręczne Proline, elektronarzędzia Tryton oraz odzież roboczą Lahti Pro. Kluczem do sukcesu jest wczucie się w osobę obdarowywaną. A często zamiast tego pod choinkę w piękny papier pakujemy własne marzenia i oczekiwania. – Doskonałym prezentem dla mężczyzny, nie są zazwyczaj, jak mogłoby się wydawać kobietom, perfumy od Diora, ale porządny zestaw narzędzi. To przydatny upominek, dzięki któremu możemy poczuć się jeszcze bardziej męsko przy swojej partnerce. Zyskujemy wówczas atrybut „złotej rączki”, która swojej pani przychyli nieba, da jej poczucie bezpieczeństwa. Zwyczajnie lubimy imponować zaradnością naszym towarzyszkom życia – dodaje Artur Wiśniewski, Zastępcę Dyrektora ds. Sprzedaży na Rynku Tradycyjnym.

Majsterkowanie – bastion męskości

Mężczyźni majsterkowanie mają we krwi. Od wieków uważane jest za typowo męskie hobby, które budzi podziw u kobiet. „Bakcyla łapie się” zazwyczaj już w dzieciństwie, podpatrując tatę czy dziadka przy pracach domowych. – Męska fascynacja samochodami i narzędziami wydaje się często kobietom niezrozumiała i nic w tym dziwnego – inaczej patrzymy na świat, w związku z tym mamy inne potrzeby. Nie bez znaczenia są również przypisywane obu płciom odmienne role kulturowe – mówi Joanna Woźniak. Zdarza nam się narzekać, że mąż cały wolny czas spędza w warsztacie, a to przecież przynosi znacznie więcej pożytku niż siedzenie przy telewizorze. Doceniamy ten spryt dopiero, gdy coś w domu wymaga naprawy, a nasz luby doskonale sobie z tym poradził. Narzędzia, jak się okazuje mogą być znakomitym prezentem. Jednak jeśli ten świat wydaje nam się zupełnie obcy, a chcemy sprawić przyjemność swojemu mężczyźnie, w kwestii idealnego upominku możemy poradzić się taty, przyjaciela bądź podpytać sprzedawcy w sklepie. – Bezpiecznym rozwiązaniem jest wybór 22-calowej skrzynki narzędziowej Proline w komplecie z nożykiem z łamanym ostrzem – radzi Artur Wiśniewski. Wiele rodzin praktykuje również świąteczne składki na prezenty dla poszczególnych jej członków. – Ze względu na znacznie bogatszy budżet można wówczas połakomić się na bardziej wyszukane i kosztowne upominki, takie jak uniwersalne zestawy porządnych narzędzi. np. kluczy oczkowo-płaskich oraz imbusowych czy 92-elementowego komplet nasadek i kluczy z rękawicami warsztatowymi – można je z powodzeniem wykorzystać do skręcania metalowych regałów, naprawy roweru, przy serwisowaniu kosiarki lub wymianie koła w samochodzie. Inny pomysł to komplet wkrętaków również marki Proline, które ułatwią pracę w domowym warsztacie – podpowiada ekspert.

Pełne symboliki święto Bożego Narodzenia ma w sobie szczególną magię. Chociaż dla niektórych może to być wyłącznie sentyment z dzieciństwa, to tkwi w nim coś znacznie głębszego – chęć uszczęśliwiania innych. Robimy to nie tylko dobrym słowem czy uczynkiem, lecz także wręczając prezenty swoim bliskim. Wymarzone narzędzia i całus – czy trzeba czegoś więcej, żeby zrobić frajdę mężczyźnie?

Czytaj więcej1 grudnia 2014 08:52 - Dodane przez redaktor

Często nie zastanawiamy się nad skomplikowaną maszynerią ciała, a przecież nie można żyć ani bez oddechu, ani tym bardziej bez bicia serca. Te dwa podstawowe rytmy stanowią nieodłączny element naszego istnienia, napędzając pracę całego organizmu. Właściwe metrum najważniejszego organu człowieka, który stał się symbolem miłości, zachowamy, stawiając na zdrowy styl życia. Światowy Dzień Serca ma nam o tym przypominać.

Zdrowe serce pracuje miarowo w swoim stałym rytmie, bijąc z częstotliwością ok. 70 uderzeń na minutę. Co prawda w wyniku wielkich emocji może zdarzyć się, że nagle zacznie łomotać jak szalone. Wzruszenie, widok ukochanej osoby, niepokój lub stres wywołują zazwyczaj zdecydowaną reakcję naszego ciała. Dlatego serce od wieków kojarzone jest z uczuciami. Przecież – jeśli serce jest tylko mięśniem, cóż po urodzie wszechrzeczy – jak pisała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Warto zatem zatroszczyć się o jego kondycję, co jest gwarancją doskonałej wydolności organizmu, która z kolei wpływa na jakość naszego życia. Zrównoważona dieta i regularna aktywność fizyczna to podstawa.

Siła napędowa organizmu

Serce umieszczone jest niemal w centrum tułowia człowieka z pewnych odchyleniem w stronę lewą. Czterodzielna budowa: dwie komory i dwa przedsionki, stanowi najwyższy poziom wyspecjalizowania wśród istot, zamieszkujących ziemię. Mięsień sercowy jest najsilniejszy w ludzkim ciele, gdyż musi dostarczyć hektolitry życiodajnej krwi do każdego jego zakątka. Pompuje ją nieprzerwanie przez 24 godziny na dobę. W zależności od płci są to wartości oscylujące wokół 5 litrów na minutę, co w ciągu całego dnia daje niebotyczny wynik, sięgający 7200 litrów. Dzięki obiegowi krwi, napędzanego przez serce, każda komórka otrzymuje tlen oraz składniki odżywcze – nieodzowne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Sprawność układu krwionośnego zapewnia nam doskonałą kondycję oraz wyśmienite samopoczucie.

Serce przy sercu

Od zarania dziejów serce kojarzone było z wielkimi uczuciami, namiętnością czy siedliskiem duszy. Potwierdzają to zwyczaje, praktykowane już w starożytności. Pradawni Egipcjanie uważali, że powinno być ono kierunkowskazem w momencie podejmowania decyzji – przekładali tym samym miarę serca ponad siłę rozumu. Dlatego również od jego ciężaru na sądzie zależały losy zmarłego. Grecy natomiast widzieli je jako przystań dla myśli, rozumu oraz uczuć. W pojęciu od zawsze tliła się jakaś mistyka, która nabiera coraz nowych znaczeń wraz z rozwojem cywilizacji. Dziś już nikt nie wyobraża sobie symbolu miłości inaczej niż w kształcie, nawiązującym do organu, będącego potężną, życiodajną pompą. Poświęcamy się, oddając całego siebie żonie/mężowi, dzieciom czy wkładając mnóstwo sił i energii w pracę. Zapominamy jednocześnie, że od kondycji serca zależy nasze szczęście osobiste i zawodowe oraz całej rodziny, dla której jesteśmy oparciem. W myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć, warto jak najszybciej postawić na zdrowy styl życia.

Gra o serce

Każdy chce, aby jego serce było silne i zdrowe – biło jak dzwon. Jednak nie zawsze właściwe dbamy o najważniejszy organ naszego organizmu, a często wystarczyłoby znaleźć małą chwilę i wsłuchać się w jego rytm. Takie zaniedbanie wynika zazwyczaj z szybkiego tempa życia – dla wielu czas jest obecnie wartością deficytową. Konsekwencje tego mogą okazać się znaczniej bardziej poważne, niż mogłoby się nam wydawać. Wówczas nagle budzimy się się z przerażeniem w oczach, gdyż jakakolwiek niewydolność serca może znacząco skomplikować funkcjonowanie w społeczeństwie. Grzechami głównymi współczesnej cywilizacji jest chociażby niewłaściwa dieta oraz brak aktywności fizycznej. Z tego powodu wiele osób na świecie zmaga się z otyłością, która oznacza wzmożoną pracę naszego krwionośnego napędu. A to już pierwszy krok do powstania miażdżycy, choroby niedokrwiennej serca, nadciśnienia tętniczego, niewydolności wieńcowej, a w rezultacie zawału. Ze schorzeniami układu sercowo-naczyniowego wiąże się chociażby podwyższony poziom cholesterolu. W związku z tym należy unikać nasyconych kwasów tłuszczowych na rzecz wielonienasyconych kwasów omega 3, które znajdują się chociażby w rybach. – Jadłospis powinien uwzględniać także warzywa i owoce, bogate w witaminy i minerały. Kluczową rolę dla pracy serca odgrywa potas. Działa ochronnie na cały układ krążenia. Skutecznie obroni nas przed rozwojem nadciśnienia tętniczego, zahamuje zlepianie się płytek krwi w świetle naczyń czy zredukuje działanie szkodliwych wolnych rodników. Dzięki temu makroelementowi naczynia krwionośne są znacznie bardziej elastyczne a serce właściwie dokrwione – tłumaczy lek. med. Arkadiusz Zieliński. Im wyższe ciśnienie, tym więcej pracy musi wykonać nasze serce. Dlatego warto wiedzieć, że już samo zażywanie potasu obniża ciśnienie. Jeśli nie uda nam się dostarczyć tego pierwiastka wraz z pożywieniem, można wspomóc się suplementacją. Łatwo przyswajalny i  całkowicie bezpieczny dla zdrowia potas to chociażby Katelin+SR, który zawiera go w postaci mikropeletek, uwalniających substancję w jelicie cienkim, czyli tam, gdzie jest najlepiej wchłaniana.

Serce to najważniejsze ogniwo układu krążenia, bez którego nie jest możliwe żadne ludzkie życie. Trzeba walczyć o jego dobrostan dzień po dniu. Klucz do zdrowia jest prostszy niż nam się wydaje: zazwyczaj wystarczy zrównoważona dieta oraz regularna aktywność fizyczna. Jesień jest doskonałym czasem, aby docenić naszą życiodajną pompę – to właśnie wtedy obchodzimy przecież Światowy Dzień Serca.

Czytaj więcej22 października 2014 10:29 - Dodane przez redaktor

Któż z nas w dzieciństwie nie marzył o własnej chatce zawieszonej nad ziemią, wśród gałęzi? Domek na drzewie to znakomite miejsce dla dziecięcych zabaw i przestrzeń, która dzięki wykorzystaniu wyobraźni, z łatwością może zamienić się w wieżę strażniczą lub podniebny statek. Przy zastosowaniu odpowiednich narzędzi stworzymy bezpieczny domek, który długo posłuży naszym maluchom.

Zaszyty wśród zieleni domek na drzewie to duża frajda i znakomity prezent dla dzieci. Jego konstrukcję możemy wykonać samodzielnie, tworząc funkcjonalną i wytrzymałą budowlę, w której nasze pociechy radośnie będą się bawić. Wystarczy poświęcić czas i wykorzystać swoje umiejętności, aby stworzyć urokliwą przestrzeń, gdzie bujnie rozkwitnie fantazja najmłodszych domowników. Pomogą w tym narzędzia, dzięki którym praca pójdzie sprawniej i szybciej osiągniemy zamierzony efekt.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Bezpieczeństwo dzieci – przyszłych użytkowników domku – jest priorytetem, dlatego przy budowie trzeba zadbać, aby chatka była umiejscowiona niezbyt wysoko, na solidnych podporach i stabilna nawet przy silnych wiatrach. Konstrukcję możemy wkomponować w naturalny układ gałęzi drzewa, w sposób nieograniczający ich wzrostu. Najlepiej wybierać do tego celu zdrowe egzemplarze o rosłym pniu, pozwalającym na częściowe oparcie na nim budowli. Jeśli zdecydujemy się na drewno jako materiał budowlany, obiekt będzie znakomicie współgrał z roślinnością i, odpowiednio zabezpieczony, estetycznie się prezentował.

Ważne, aby drewniane elementy przeznaczone do budowy były wysokiej jakości, co zapewni trwałość i bezpieczeństwo konstrukcji.  Wybierzmy solidne deski, pozbawione spróchniałych elementów, które mogłyby być podatne na łatwe złamanie w czasie eksploatacji chatki. Najlepiej, jeśli podłoże pod przyszłą budowlą będzie miękkie, np. obsiane trawą, co sprawi, że nawet podczas upadku, dziecko nie dozna poważniejszych obrażeń. W żadnym wypadku przestrzeń, która znajdzie się pod domkiem, nie powinna być pokryta „twardym” materiałem, takim jak kostka brukowa czy betonowe płyty.

Plan działania to podstawa

Przed przystąpieniem do pracy przygotujmy plan działań i rozrysujmy na kartce, jak ma wyglądać domek. Ułatwi nam to jego wykonanie i rozplanowanie poszczególnych etapów budowy. Gdy obraliśmy już właściwe miejsce, czas przystąpić do pomiarów. Zacznijmy od wymierzenia ramy przyszłej podłogi domku i przycięcia desek, które ją stworzą. Pomocne tu będzie wykorzystanie piły płatnicy. – Piła płatnica to najbardziej znany i popularny „członek” rodziny narzędzi wielozębnych – mówi Emil Sieligowski, Brand Manager PROLINE, marki oferującej wysokiej jakości narzędzia – Jej najważniejszym elementem jest ostrze, które powinno być wytrzymałe, sprężyste i odporne na działanie korozji. Wygodny i stabilny uchwyt z wkładką antypoślizgową sprawi, że praca z użyciem sprzętu będzie komfortowa i bezpieczna – dodaje ekspert. Możemy również dobrać narzędzie w wersji turbo z uzębieniem agresywnym z 3 szlifowanymi krawędziami tnącymi, umożliwiającymi szybkie cięcie. Miejsca, w których należy wykonać cięcia dokładnie zaznaczymy ołówkiem stolarskim.

Po przygotowaniu desek, obierzmy punkty, w których ustawione będą słupy wspierające. Powinny być one odpowiednio masywne. Słupy wkopujemy w ziemię i zasypujemy żwirem na głębokości około 7-8 cm, upewniając się wcześniej, że są umieszczone idealnie pionowo. Liczbę podpór dobieramy  w zależności od konstrukcji domku. Aby zapewnić stabilność, można dodatkowo zabetonować je w gruncie. Otwory na słupy najszybciej wykopiemy szpadlem. Nawet w twardej ziemi dobrze sprawdzi się szpadel z trzonem z włókna szklanego z oferty PROLINE, który charakteryzuje się zwiększoną wytrzymałością.

Następnym krokiem jest połączenie ramy z podporami. Skuteczne scalenie uzyskamy dzięki wkrętom i metalowym łącznikom. – W tym etapie prac najlepiej zastosować uniwersalne narzędzie w postaci wiertarko-wkrętarki, która pozwoli na wywiercenie otworów i przykręcenie wkrętów. Do wiercenia w drewnie używamy przeznaczonego do tego celu wiertła-świdra. Zastosowanie sprzętu wyposażonego w akumulator sprawi, że nie będziemy musieli martwić się o zasilanie kablem – radzi Emil Sieligowski. Nawiercenie otworów o odpowiedniej głębokości ułatwi zamontowanie na wiertle specjalnego ogranicznika.

Od ścian po dach

Po stworzeniu podstawy domku, przyszedł czas na konstrukcję podłogi, ścian bocznych, dachu oraz wejścia. Deski, które tu wykorzystamy, sprawnie przytniemy za pomocą wyrzynarki, wyposażonej w brzeszczot do drewna. Dostęp do chatki może zapewnić np. gruba lina z powiązanymi węzłami. Jeśli jednak chcemy, aby wejście było bardziej bezpieczne, zbudujmy drabinę. Jej najprostszą wersję stworzymy z dwóch desek o przekroju 5×10 cm oraz szczebli poprzecznych. – Wykonajmy w deskach otwory na wylot, w które zamocujemy szczeble. Otwory wywiercimy z wykorzystaniem wiertarko-wkrętarki wyposażonej w wiertła łopatkowe ze szpicem ułatwiającym centrowanie i precyzyjne rozpoczęcie wiercenia. Następnie wsuwamy szczeble w otwory i dodatkowo przybijamy je gwoździami. Drabinę należy dopasować do ciężaru osób, które będą jej używać. Jeśli z domku skorzystają jedynie dzieci, nie musi być masywna – tłumaczy ekspert.

Podłogę chatki deskujemy i wzmacniamy od spodu dodatkowymi elementami. Stelaż dla ścian bocznych i dachu stworzą natomiast grube deski, które należy solidnie zamontować do podłogi za pomocą metalowych łączników i wkrętów bądź gwoździ. Przy pracy na wysokości dobrze sprawdzi się młotek stolarski wyposażony w antypoślizgową rękojeść, gwarantującą stabilny chwyt. Przydatna będzie również skrzynka narzędziowa, dzięki której unikniemy bałaganu na naszym „placu budowy” i będziemy mieli wszystkie niezbędne akcesoria pod ręką.

Ściany wykonujemy z desek lub płyt OSB. Pamiętajmy o otworze wejściowym oraz otworach, które zapewnią dostęp naturalnego światła do wnętrza obiektu. Najłatwiej będzie je wykonać piłą szablastą, co pozwoli na precyzyjne wycięcie nawet okrągłych „okien”. Zwieńczenie domku stanowi dach. Optymalnym rozwiązaniem jest konstrukcja lekko spadzista, z której łatwo będzie spływać woda. Można ją zbudować z drewnianych elementów, a później pokryć papą. W tym celu, sięgnijmy po schemat budowy dachu dwuspadowego. Do desek tworzących podstawę ścian bocznych przybijamy poziomo belki, które będą stanowić oparcie dla przyciętych pod skosem listew, czyli krokwi. Krokwie łączymy gwoździami na dole i na górze – umieszczamy tam podłużną listwę (płatew kalenicową), dodatkowo wzmacniającą konstrukcję. Do takiego stelaża możemy zamontować pokrycie dachowe w postaci desek lub płyt OSB a następnie przykryć je papą. Na koniec pozostaje nam jeszcze wypełnienie bocznych fragmentów domku przy powierzchni dachu.

Wszelkie krawędzie elementów podłogi, ścian, belek wspierających i innych elementów, zwłaszcza wewnątrz domku, powinny być gładko oszlifowane. Zminimalizuje to ryzyko skaleczenia się dzieci, które często biegają boso. W pracy nad drewnianym materiałem dobrze sprawdzi się szlifierka oscylacyjna marki TRYTON. – Szlifierka ze stopą w kształcie prostokąta idealnie nadaje się do zabiegów szlifierskich na płaskich powierzchniach. Używając jej, najlepiej zaczynać od „grubego” papieru ściernego przechodząc stopniowo do papieru z coraz mniejszym ziarnem. Przeszlifowanie drewno będzie przygotowane do aplikacji preparatów zabezpieczających przed działaniem czynników atmosferycznych – wyjaśnia Emil Sieligowski.

Zbudowany w ten sposób domek należy dokładnie sprawdzić przed oddaniem go w użytkowanie dzieciom. Trzeba pamiętać, że to od nas, jako wykonawców budowli, zależy bezpieczeństwo najmłodszych mieszkańców chatki. Zadbajmy o to, aby z desek nie wystawały końcówki gwoździ i stwórzmy pod samą budowlą miękkie podłoże, które zamortyzuje ewentualny upadek z wysokości. Możemy do tego celu wykorzystać np. liście. Jeśli nie jesteśmy pewni czy wykonana przez nas konstrukcja jest odpowiednio bezpieczna, najlepiej zwrócić się o pomoc w jej ocenie do fachowca z zakresu budownictwa.

Do wykonania domku na drzewie potrzeba dużej gamy narzędzi i elektronarzędzi. Ich jednorazowy zakup oznacza poważny wydatek, jednak wybierając rozwiązania uznanych marek, zyskujemy gwarancję wysokiej jakości i profesjonalne wsparcie producenta. Dzięki sprawdzonym narzędziom, każdą pracę będziemy mogli wykonać sprawnie i bezpiecznie, szybko wprowadzając w życie zarówno nasze pomysły, jak i prośby dzieci. Majsterkowanie to przecież przyjemność, ale pod warunkiem, że pod ręką ma się dobry sprzęt.

Czytaj więcej19 września 2014 08:14 - Dodane przez redaktor

Godzina jazdy na rowerze, ze średnią prędkością około piętnastu kilometrów na godzinę, pozwala spalić nawet kilkaset kalorii. To jednak tylko jedna, z naprawdę wielu korzyści, jakie dają przejażdżki tym sprzętem. Miłośnicy dwóch kółek dobrze wiedzą, że aktywny wypoczynek na ich ukochanych „rumakach” nie ma sobie równych. Pakując się na rowerową wyprawę, nie zapomnijmy niezbędnych narzędzi i akcesoriów, które w przypadku awarii pomogą uratować wycieczkę.

W mieście rower pomaga uniknąć męczącego stania w korkach. W terenie pozwala dojechać tam, gdzie nie wjedzie żadne auto. Podczas jazdy jednośladem można rozkoszować się nadmorską bryzą, oddychać czystym górskim powietrzem czy chłonąć całym sobą naturalne piękno i dzikość Mazur. Doskonale sprawdza się zarówno na krótszych jak i długich wyprawach. Warto zabierać go ze sobą zarówno na wakacje jak i weekendowy wypad za miasto.

Jak przewieźć rower samochodem

Jeśli na rowerową eskapadę wyjeżdżamy samochodem, warto z odpowiednim wyprzedzeniem zaplanować sposób bezpiecznego transportu roweru. Możemy oczywiście spróbować przewieźć go w kabinie. Nie jest to jednak najlepsze możliwe rozwiązanie. Nie sprawdzi się ono, jeśli razem z nami na urlop wybiera się rodzina lub znajomi. Przecież do auta trzeba jeszcze zapakować bagaże, umieścić rowery pozostałych osób czy fotelik dla dziecka. Dlatego dobrym pomysłem jest skorzystanie z rozwiązań dedykowanych do przewozu jednośladów autem. Bardzo popularna metoda to transport sprzętu na dachu samochodu. Potrzebne są do tego specjalne uchwyty, które mocuje się do bagażnika dachowego. Sposób ten jest stosunkowo prosty i skuteczny, warto jednak pamiętać o jego minusach. Przede wszystkim przewożąc rowery w ten sposób znacznie zwiększamy wysokość auta. Może to powodować trudności, np. z przejechaniem pod niskim wiaduktem czy z wjechaniem do podziemnego garażu. Zmieniają się też opory powietrza, co może skutkować wyższym spalaniem paliwa.

Inny sposób to przewiezienie roweru za samochodem. Do wyboru mamy kilka opcji. Możemy skorzystać ze specjalnego stelażu montowanego na pokrywie bagażnika. Pozwala on przewieźć nawet trzy rowery, a ponadto nie wymaga dodatkowych uchwytów czy posiadania bagażnika dachowego. Wysokość samochodu nie wzrasta specjalnie, więc odpadają problemy z niskimi przejazdami. Trzeba natomiast liczyć się z nieco mniejszą widocznością z tyłu pojazdu oraz możliwością uszkodzenia lakieru w miejscach styku stelaża z karoserią. Niektóre stelaże pasują wyłącznie do nadwozi typu hatchback. Możemy też zdecydować się na zainstalowanie uchwytu lub specjalnej platformy mocowanej do haka holowniczego. Spokojnie zmieszczą się na nich trzy jednoślady. System ten wymaga jednak posiadania wspomnianego haka. Dostęp do tak przewożonych rowerów jest bardzo wygodny, mogą one natomiast ograniczać widoczność i zasłaniać tylne światła pojazdu oraz tablicę rejestracyjną, co jest niezgodne z prawem. Dlatego decydując się na wybór jednego z opisanych systemów weźmy więc pod uwagę nie tylko własne preferencje i model posiadanego samochodu, lecz także wady i zalety poszczególnych rozwiązań.

Nie zapomnij o narzędziach

Gdy my i nasze rowery bezpiecznie dotarliśmy już do celu, czas rozpocząć upragnioną rowerową wyprawę. Pamiętajmy jednak, że nawet najlepszy i najdroższy rower może czasami ulec mniej lub bardziej poważnej awarii. Przebita dętka czy zerwany łańcuch to jedne z częściej spotykanych problemów. Częścią jazdy są więc odpowiednie narzędzia, które pomogą uporać się z ewentualną usterką, która wcześniej czy później może nam się przytrafić. Większości napraw doświadczony rowerzysta jest w stanie dokonać we własnym zakresie. Aby jednak było to możliwe, potrzebujemy właściwych narzędzi. Z tego powodu na wakacje czy weekendowy wyjazd za miasto zabierzmy do samochodu małą, ale dobrze wyposażoną skrzynkę z narzędziami i szeregiem niezbędnych akcesoriów. Dzięki temu damy sobie radę nawet z poważniejszymi uszkodzeniami sprzętu. – Jeśli dysponujemy nowoczesnym rowerem górskim lub szosowym, nie obejdzie się bez kompletu kluczy ampulowych, czyli popularnych imbusów. Śruby z łbem z gniazdem sześciokątnym są w nich wyjątkowo często stosowane – wyjaśnia Emil Sieligowski, Brand Manager marki dedykowanych profesjonalistom narzędzi PROLINE – Do starszych rowerów, jak również miejskich i trekkingowych oprócz imbusów przydadzą się również klucze płasko-oczkowe. Dobrze mieć ich cały komplet, choć najczęściej używać będziemy zapewne rozmiarów 8, 10, 13 i 15 mm – dodaje ekspert.

W trzymanej w aucie skrzynce narzędziowej, nie powinno również zabraknąć zestawu szczypiec i kompletu wkrętaków. Przydadzą się zarówno przy obsłudze roweru jak i samochodu. Warto zaopatrzyć się w sprzęt renomowanych producentów. Zyskamy w ten sposób pewność, że narzędzia wykonano z należytą starannością oraz z materiałów naprawdę wysokiej jakości. Dobre przyrządy nie tylko przyspieszą pracę, ale sprawią również, że będzie ona znacznie bezpieczniejsza zarówno dla nas, jak i dla roweru, gdyż wyeliminujemy, np. ryzyko zniszczenia łba odkręcanej śruby. Oprócz właściwych narzędzi, do skrzynki wrzućmy też niezbędne akcesoria. W myśl zasady „przezorny zawsze ubezpieczony” warto mieć w niej zapasowe dętki i klocki hamulcowe, garść śrub, nakrętek i podkładek, linki hamulcowe i do przerzutek, kilka spinek do łańcucha, mały pojemniczek ze smarem i taśmę izolacyjną. – W awaryjnych sytuacjach często przydają się też plastikowe opaski zaciskowe. Możliwości ich wykorzystania jest naprawdę wiele – ogranicza nas chyba jedynie wyobraźnia i długość posiadanych egzemplarzy – podpowiada Emil Sieligowski. Możemy je wykorzystać do przymocowania obluzowanego błotnika, przytwierdzenia urwanej lampy, a nawet tymczasowej naprawy przerzutek. Przydatny może okazać się też specjalny środek czyszcząco-smarujący w aerozolu oraz rękawice robocze, które pomogą chronić nasze dłonie.

Na krótkie i długie wyprawy

Wybierając się na rowerową wycieczkę nie sposób oczywiście wozić ze sobą całej skrzynki z narzędziami. Warto jednak mieć przy sobie zestaw tych najbardziej potrzebnych. Pozwolą w łatwy sposób uporać się z większością awarii, jakie mogą się nam przytrafić. Zdecydowanie warto wozić ze sobą wspomniane opaski zaciskowe, małą, plastikową łyżkę do opon, zestaw naprawczy do dętek i poręczną pompkę. Jeśli jeździmy dość forsownie, np. po górach, przydać się może również skuwacz do łańcucha. Oprócz tego pamiętajmy o odpowiednich kluczach. Przydadzą się, gdy przyjdzie dokręcić poluzowaną czy przesuniętą po upadku kierownicę lub odkręcić uszkodzoną przerzutkę. W sklepach rowerowych i narzędziowych możemy kupić specjalne zestawy kluczy ampulowych, zamkniętych w praktycznej obudowie przypominającej scyzoryk. – To bardzo ciekawe rozwiązanie, które doskonale sprawdza się przy obsłudze rowerów. Wykonane z solidnej, chromowo-wanadowej stali są niezwykle trwałe, a przy tym lekkie. Pracuje się nimi wygodnie, a co ważne – nie zajmą nam zbyt wiele miejsca w plecaku – przekonuje Emil Sieligowski. Takie zestawy można znaleźć, m.in. w ofercie marki PROLINE. W zależności od potrzeb dostępne są zestawy z kluczami o rozmiarach od 1,5 mm do 8 mm lub od 2 mm do 10 mm.

Na wyprawie przydatne mogą okazać się również wkrętaki. Wykorzystamy je, m.in. do dokładnego wyregulowania wychylenia wózka tylnej przerzutki. Nie trzeba wozić ze sobą całego zestawu. Najczęściej wystarczą dwa – z końcówką płaską oraz phillips. Jeśli zależy nam na wygodzie, możemy zaopatrzyć się w specjalny, mały model z ułatwiającą pracę grzechotką i zestawem wymienialnych końcówek. Te, które są niezbędne do obsługi posiadanego roweru, można schować w rękojeści. Nie zapomnijmy również o poręcznych szczypcach. Świetne są różnego rodzaju multitoole, czyli narzędzia wielofunkcyjne, którymi możemy np. przecinać różnej grubości druty, a nawet cienkie linki stalowe. Taki sprzęt bywa niestety dość kosztowny. W zastępstwie zabierzmy więc wysokiej jakości szczypce uniwersalne, czyli popularne kombinerki. – To naprawdę uniwersalne narzędzie. Oprócz ściskania przedmiotów, możemy wykorzystać je też do cięcia czy wyginania drutów. Przydadzą się do naciągnięcia linki hamulcowej lub przerzutek, a jeśli nie mamy ze sobą odpowiedniego klucza, w awaryjnej sytuacji da się nimi nawet odkręcać nakrętki – przekonuje Brand Manager marki PROLINE.

Rower to doskonały sposób na aktywne spędzanie wolnego czasu. Pozwala zapomnieć o korkach, zatłoczonych miastach oraz ułatwia odkrywanie bliższych i dalszych okolic. Przy okazji pozytywnie wpływa na kondycję i samopoczucie. Świetnie sprawdzi się na wakacjach oraz podczas weekendowych wyjazdów. Dzięki nowoczesnemu osprzętowi służącemu do przewożenia rowerów, w łatwy i bezpieczny sposób przetransportujemy maszynę na drugi koniec Polski i to własnym samochodem. Wybierając się na wycieczkę, wrzućmy do plecaka kilka niezbędnych narzędzi. Pomogą łatwo uporać się z ewentualną awarią. W ten sposób nic nie zakłóci nam czystej radości, jaką daje jazda ulubionym jednośladem.

Czytaj więcej29 sierpnia 2014 07:04 - Dodane przez redaktor