Archiwum kategorii ‘Zdrowie’

Łapią w najmniej oczekiwanym momencie, czasem przerywając trening – nagłe i bolesne skurcze mięśni zna chyba każdy miłośnik sportu. Uchronić przed nimi mogą bogata w elektrolity dieta oraz odpowiednia rozgrzewka.

Dobry trening to nie tylko zestaw przemyślanych ćwiczeń. Równie ważny, co ilość powtórzeń czy przebyty dystans, jest sposób, w jaki przygotowujemy ciało do wysiłku. Bez zoptymalizowania diety, nawet najcięższy trening nie wzmocni mięśni.

Po pierwsze: dieta

Powtarzające się skurcze to sygnał od naszego ciała, które alarmuje, że w diecie znajduje się za mało składników mineralnych. – Regularne skurcze mogą być oznaką niedoboru potasu – tłumaczy lek. med. Arkadiusz Zieliński. Pierwiastek ten jest jednym z najważniejszych makroelementów, jakie występują w ludzkim ciele: odpowiada m. in. za prawidłową pracę mięśni oraz, wraz z sodem, reguluje gospodarkę wodną organizmu. Naukowcy dowiedli, że przyczyną uczucia przemęczenia oraz powstawania skurczów mięśni po długotrwałym wysiłku fizycznym jest właśnie zbyt mała ilość potasu w komórkach sportowca.

Dostarczenie wraz z dietą odpowiednich ilości potasu jest dla osób aktywnych fizycznie kluczowe, gdyż tracą makroelementy wraz z potem. Właśnie dlatego, większość maratończyków w ramach regeneracji po biegu, na pierwszy posiłek wybiera banana i butelkę wody. Owoc ten jest źródłem potasu oraz węglowodanów. Woda natomiast pozwala wyrównać „straty” powstałe podczas biegu. Jednak o odpowiednie spożycie potasu powinni zatroszczyć się nie tylko maratończycy. – Zapotrzebowanie na ten pierwiastek może wzrosnąć, jeżeli spożywamy duże ilości chlorku sodu, czyli wszędobylskiej soli. Stężenie sodu i potasu w ludzkim ciele jest ze sobą ściśle powiązane – dodaje Arkadiusz Zieliński.

Doskonałym źródłem potasu podczas treningu są wspomniane już banany. Dostarczają one organizmowi także niezbędnej do wysiłku energii. Na co dzień pamiętajmy, aby spożywać dużo produktów nieprzetworzonych, w szczególności świeżych warzyw i owoców. W przypadku, gdy mamy trudności z utrzymaniem zbilansowanej diety, rozwiązaniem problemu niedoboru potasu może być suplementacja tym pierwiastkiem. Warto sięgnąć wówczas po łagodny i nowoczesny preparat, np. Katelin+SR. Zawiera on dobrze wchłaniany potas, uwalniany z mikropeletek w sposób wydłużony. 100% substancji wchłania się dopiero po ok. 8 godzinach, co zapewnia dobrą tolerancję codziennego przyjmowania. WHO zaleca dzienne spożycie co najmniej 3,51 g potasu. Trzy kapsułki (ok. 1 g potasu) są więc optymalnym uzupełnieniem diety przeciętnego Polaka (niezależne badania POLSENIOR potwierdzają, że spożywamy dziennie ok. 2,5 g/d[1]).

Po drugie: rozgrzewka

Wszelkie zmagania na bieżni czy boisku należy bezwzględnie rozpoczynać od rozgrzewki. Rozruszanie i rozciągnięcie mięśni uelastycznia je, przez co zmniejsza się ryzyko powstania poważnej kontuzji podczas właściwego treningu. „Rozgrzane się” zmniejsza również szansę na to, że życiowy rekord zostanie nieoczekiwanie zaprzepaszczony przez skurcz.

Rozgrzewka powoduje ponadto wzrost wydolności organizmu: nasze ciało może biec nieco szybciej, dłużej znosimy „maksymalne obroty”. Właśnie dlatego, większość specjalistów zaleca rozpoczęcie jej od biegu truchtem. – Przygotuje to nasze serce i płuca do większego obciążenia – komentuje Zieliński. W dalszej kolejności zabieramy się za stawy. Zaczynamy od góry, wykonując powolne krążenia głową w obie strony. Następnie przechodzimy stopniowo w dół, do ramion i nadgarstków. Tułów rozgrzewamy poprzez skłony oraz powolne krążenia. Nie zapominajmy o biodrach, kolanach i stawach skokowych. Nie ważne jaki sport uprawiamy, podczas rozgrzewki powinniśmy zadbać o wszystkie stawy! Ostatnim elementem rozgrzewki jest rozciąganie, które rozpoczynamy od dolnych partii ciała i stopniowo zmierzamy ku górze.

Budowa kondycji fizycznej zaczyna się na długo przed wejściem na siłownię czy basen. Rozgrzewanie mięśni przed właściwym treningiem w połączeniu z właściwą dietą pozwoli uniknąć bolesnych niespodzianek podczas treningu. Im mniej skurczów, tym łatwiej czerpać radość z rywalizacji. Pozytywne emocje wywołane uwalniającymi się podczas wysiłku endorfinami są natomiast najlepszym remedium na zimową chandrę.



[1] Terapia 2013

Czytaj więcej17 lutego 2014 15:53 - Dodane przez redaktor

Choć nowy rok zaczął się kilkanaście dni temu, warto jeszcze wrócić do czasu, gdy cieszyliśmy się okresem sprzed 365 dni. Rok 2013, bo to właśnie o nim mowa, przyniósł wiele  zmian. Przykładem może być przejęcie firmy Nokia przez Microsoft, czy ogromne straty, zanotowane przez firmę BlackBerry. Przejdźmy jednak do faktów. Poprzedni rok był kolejnym etapem innowacji jeżeli chodzi o technologie użytkowe. Mieliśmy do czynienia z premierami ogromnej ilości smartphone’ów, wkroczeniem nowych generacji podzespołów PC, czy najróżniejszych produktów ułatwiających nasze życie codzienne. Omawiając ten ostatni punkt, warto wyłonić kilka pozycji, dzięki którym życie naprawdę stało się łatwiejsze

1. Drony

Są to najprościej mówiąc bezzałogowe aparaty latające, inaczej nazywane statkami powietrznymi. Obecnie wykorzystywane są głównie przez siły zbrojne do rozpoznania i obserwacji. Dlaczego więc stały się czymś, co ułatwia życie? Powodów jest kilka. Jednym z nich jest fakt, iż te małe „bezzałogowce” zastosowano do nadzorowania walczącego z powodzią Kolorado, a także do informowania na bieżąco wszelkich służb porządkowych. Pomijając ten fakt, drony mogą być również wykorzystywane w celu dostarczania pomocy ludziom biednym, którzy żyją w niedostępnych miejscach, czy nawet zbierania informacji na temat planety, na której żyjemy, za to firmy transportowe widzą w nich szybkich i niezawodnych kurierów.

2. Energia z latawców

W maju ubiegłego roku, znana przez wszystkich firma Google, poinformowała o tym, iż przejęła spółkę noszącą nazwę Manaki Power. Co to oznacza? A no oznacza to, że najnowszy projekt przejętej firmy może niebawem ujrzeć światło dzienne. Mowa dokładnie o turbinie, która miałaby się unosić w powietrzu niczym latawiec, co zaskutkowałoby dostarczaniem nawet 600 KW „czystej” energii. Wing 7, bo właśnie tak ma się nazywać owe urządzenie, wedle zapewnień jej twórców ma działać bardzo cicho, ale również bezpiecznie dla zwierząt „powietrznych”.

3. Protezy stworzone za pomocą druku 3D

W roku 2012 druk 3D okazał się całkowitą innowacją, której zastosowanie było niestety bardzo ograniczone. W tym roku natomiast wszystko uległo zmianie, ponieważ ową technologią zainteresowała się medycyna, czego owocem jest jeszcze bardziej zaawansowana protetyka. Warto wspomnieć, że w druku 3D można wykonać każdą część ciała „od stóp, do głów”, wliczając w to nawet gałki oczne. Jako dość wzruszającą ciekawostkę warto dodać, iż Paul McCarthy w listopadzie wydrukował protezę ręki dla swojego 5-letniego syna, na podstawie wskazówek, które udało mu się znaleźć w internecie.

4. Bezpieczny sposób na testowanie leków

Kontynuując tematykę druku 3D, protetyka to nie jedyny dział medycyny, w którym ta innowacyjna technologia znalazła zastosowanie. Coraz częściej mówi się o drukowanych organach. Wszystko to brzmi jak scenariusz dobrego filmu science-fiction, lecz naukowcom w ubiegłym roku udało się stworzyć w ten sposób komórki wątrobowe, które z pewnością mogą być wykorzystane do badania i testowania nowych leków. Taka metoda może budzić nasze uznanie, gdyż jest zarówno niedroga, jak i bezpieczna dla środowiska. Warto przypomnieć zapowiedź bioinżynierów, którzy są zdania, iż ludzkie serce jest jednym z najłatwiejszych do wydrukowania organów. Wedle inżynierskich doniesień, w pełni funkcjonujące serce wydrukowane w technologii 3D, powstanie w przeciągu najbliższych dziesięciu lat.

5. Cyfrowa mapa mózgu

Kolejne ułatwienie, tym razem dotyczące organu odpowiadającego za nasze codzienne myślenie. BigBrain – bo właśnie tak nazywa się najdokładniejsza trójwymiarowa mapa mózgu, pozwala przyjrzeć się każdemu elementowi ludzkiego umysłu, bowiem pomaga w tym rozdzielczość, z dokładnością co do 1 mikrometra. Dzieki temu wynalazkowi, naukowcy mają szczerą nadzieję na lepsze poznanie ludzkiego mózgu, a także rozwój neurologii.

6. Nowoczesny wykrywacz dymu

Wykrywacze dymu są urządzeniami bardzo przydatnymi, jednak potrafią być irytujące. Na pomoc przychodzi firma Nest, która to zaprezentowała „inteligentny” czujnik. Co nowego? otóż czujnik wyposażony jest w sensory, które wykrywają ciepło, dym, czad, jasność i ruch. Gdy nasz czujnik upewni się, że coś jest nie tak, zamiast wydawać irytujące odgłosy, powie po prostu: „Heads-up”, zaświeci się na żółto, a także wskaże miejsce z którego pochodzi niebezpieczeństwo. Oprócz tego, aby odwołać alarm nie trzeba wyciągać drabiny, by dostać się do wysoko umieszczonego czujnika, bowiem można to zrobić za pomocą smartphone’a.

7. Polskie roboty, a służby antykryzysowe

Polscy inżynierowie coraz bardziej przyczyniają się do rozwoju technologii. Jeden z najnowszych projektów, noszący nazwę Proteus to składający się z kilku robotów system, który za zadanie ma wspomagać działanie służb antykryzysowych. Co jeżeli ulatnia się gaz? Otóż ten mały robot wpuszczany jest na miejsce zdarzenia i bada skąd wydostają się niebezpieczne substancje. W tym samy czasie, dwa inne roboty zbierają cenne rzeczy z miejsca zdarzenia. Roboty te również pomagają strażakom rozstawić kurtynę wodną, by zlikwidować szkodliwe działanie gazu. Wszystkie te elementy połączone są w jedną całość i są nadzorowane przez jedno centrum dowodzenia.

8. Hyperloop

Bardzo często dojazdy potrafią pokrzyżować nawet najdrobniejsze plany, gdyż zajmują zbyt wile naszego czasu. Elon Musk ma jednak pomysł, który mógłby zrewolucjonizować transport. Hyperloop – swego rodzaju pozioma winda, mająca działać dzięki systemowi wiatraków – miałaby rozpędzać się aż do 1100 km/h, niebywałe prawda? Oznacza to, że droga z jednego krańca Polski na drugi, nie zajęłaby nawet godziny. Kapsuła jest na razie na etapie planowania i koncepcji, ale według twórcy, wdrożenie tej innowacji wcale nie byłoby aż takie trudne. Co więc jest problemem? Odpowiedzią moze być znane przysłowie: „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”

9. Podświetlane chodniki
Może nam się słusznie wydawać, iż nowe pomysły są coraz bardziej abstrakcyjne i po prostu „kosmiczne”, natomiast kto z Was nie chciałby przejść wieczorem po oświetlonej milionami małych światełek drodze? Latarnie miejskie nie dość, że pożerają ogromne ilości energii i pieniędzy, to na dodatek marnują światło oświetlając niebo zamiast chodników. Z pomysłem uniknięcia tego zjawiska wkracza brytyjska firma Pro-Teq, która to wymyśliła bardzo interesującą, ale też niedrogą alternatywę – podświetlane chodniki StarPath. Byłoby to nic innego jak wodoodporna powłoka chodnikową, która za dnia magazynuje energię ze światła słonecznego po to. by w nocy móc generować podświetlenie. Dzięki systemowi inteligentnego zarządzania energią, nawet kilka zachmurzonych dni pod rząd nie powinno stanowić dla StarPath problemu. Czy chcielibyście coś takiego w Polsce? Piszcie w komentarzach

Źródlo: benchmark.pl

Czytaj więcej13 stycznia 2014 12:25 - Dodane przez redaktor

„Wirtualne dzieci” nadchodzą. Usługa polegająca na komputerowej symulacji DNA nienarodzonego dziecka będzie od grudnia dostępna w amerykańskich klinikach rozrodu wspomaganego. Coraz bardziej zbliżamy się do rzeczywistości, w której dzieci się projektuje, a dopiero potem rodzi.

Zaprojektuj sobie dziecko – narodziny syntetycznej genetyki

Wizje znane z różnego rodzaju powieści science fiction są coraz bliższe ziszczenia. Wszystko za sprawą nowojorskiej firmy Genepeeks, która opracowała program pozwalający na symulację kodu genetycznego dziecka poczętego z komórki jajowej pacjentki kliniki i plemnika pozyskanego od przypadkowego dawcy spermy. Symulacja ma być dokonywana przed zabiegiem inseminacji albo zapłodnienia in vitro – po to, by wybrać genetycznie „najbardziej odpowiedniego” ojca dziecka.

„Wirtualne dzieci” mają być tworzone w celu eliminacji ewentualnych chorób genetycznych.

Ku doskonałości

Trudno przewidywać rozwój wydarzeń, ale można spodziewać się, że usługa „wirtualnych dzieci” zyska ogromną popularność. Z dawcami spermy, których nasienie będzie wykazywać większe ryzyko wystąpienia wad i chorób dziedzicznych, klinika automatycznie zakończy współpracę. Wszystko po to, by w wyniku sztucznych inseminacji rodziły się jak najdoskonalsze (przynajmniej genetycznie) dzieci.

Mimo że wszystkie symulacje odbywają się w komputerze, a nie rzeczywistości, etycy biją na alarm. Potencjalne ingerowanie w wygląd nienarodzonych dzieci jest chyba najpoważniejszą „zabawą w Boga”, jaką człowiek jest w stanie podjąć. A od tej, przy obecnym rozwoju nauki, dzieli nas naprawdę niewiele.

„Wkraczamy na rynek z nową usługą, która pozwoli potencjalnym matkom przefiltrować nasienie, które zostanie użyte do ich zapłodnienia. Skorelowanie tego z własnym profilem genetycznym pozwoli zapobiec poważnym chorobom genetycznym u dziecka. Naszym celem jest odfiltrowanie dawców materiału genetycznego z podwyższonym ryzykiem wystąpienia rzadkich recesywnych jednostek chorobowych” – mówi Anne Morriss, jedna z założycielek Genepeeks.

Firma Genepeeks przedstawiła swoją ofertę na niedawnej konferencji Consumer Genetics Conference w Bostonie. Projekt spotkał się z entuzjazmem ze strony genetyków.

Wirtualne poczęcie

Pomysł powołania Genepeeks jest wynikiem prywatnych doświadczeń Morriss, której syn został poczęty z nasienia dawcy z banku spermy. Przekazane przez biologicznego ojca geny kryły także poważne schorzenie – defekt oksydacji średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych (MCADD).

U osób dotkniętych tą chorobą kwasy tłuszczowe nie są przekształcane w cukry. Z MCADD da się żyć, wystarczy kontrolować dietę, jeść regularne posiłki i przyjmować napoje z glukozą w przypadku gorszego samopoczucia. Ale niezdiagnozowane MCADD może powodować poważne komplikacje zdrowotne – ataki duszności, śpiączkę, a nawet nagłą śmierć. Na szczęście, w przypadku dziecka Morriss, rozwój choroby został zatrzymany dzięki standardowym badaniom przesiewowym, którym poddawane są wszystkie nowo narodzone dzieci w Wielkiej Brytanii.

„Mój syn wiedzie całkiem normalne życie. Ale ponad 30 proc. dzieci z rzadkimi chorobami genetycznymi nie dożywa piątego roku życia. Nasz projekt zakłada zmianę tej statystyki” – przyznaje Morriss.

Firma Genepeeks sformalizowała partnerstwo z jednym z największych banków spermy w USA – Manhattan Cryobank – i ma patent na technologię skanowania DNA. Mimo że inne firmy działające na rynku monitorują jednego lub obu rodziców w celu wychwycenia potencjalnych wad genetycznych (tzw. carrier screening), nowa technologia „to coś 100 000 razy potężniejszego”. Działania Genepeeks są o tyle innowacyjne, że pozwalają „podejrzeć” genom dziecka jeszcze przed jego poczęciem.

„Otrzymujemy sekwencję DNA od potencjalnych rodziców i symulujemy proces reprodukcji. Tworzymy wirtualną komórkę jajową i wirtualny plemnik. Łączymy je i uzyskujemy hipotetyczny genom dziecka. Następnie – przy użyciu najnowszych technologii – sprawdzamy, czy powstały genom może powodować u dziecka jakąś chorobę. Dla jednej pary komórek rozrodczych jesteśmy w stanie stworzyć 10 000 hipotetycznych dzieci” – twierdzi Lee Silver, genetyk z Princeton University i pracownik Genepeeks.

Tworzone przez Genepeeks profile genetyczne „wirtualnych dzieci” będą skanowane w poszukiwaniu 600 najbardziej znanych cech recesywnych, nośnikami których są pojedyncze geny. W rezultacie będzie można wykluczyć najbardziej ryzykowne kombinacje genów i nie dopuścić do połączenia się nieodpowiednich komórek rozrodczych.

Morriss zdaje sobie sprawę, że działania jej firmy mogą budzić kontrowersje, dlatego uspokaja: „Na wczesnym etapie konsultacji nasi klienci nie będą otrzymywać żadnych informacji zwrotnych. Nasze działania są bardziej skoncentrowane na praktycznej pomocy udzielanej potencjalnym rodzicom, którzy chcą chronić swoje przyszłe dzieci przed różnego rodzaju zagrożeniami”.

Założyciele już myślą nad rozszerzeniem detekcji jednogenowych chorób recesywnych o bardziej skomplikowane warunki, w których kluczową rolę odgrywają kombinacje różnego rodzaju alleli. Jest to jednak operacja na tyle złożona, że wszystko możliwe, że nie będzie dostępny wcześniej niż 4-5 lat.

Idealne dzieci w nieidealnym świecie

Dla wielu osób działania firmy Genepeeks budzą poważne wątpliwości. Bioetycy przewidują, że praktyki Genepeeks to kolejny krok w kierunku projektowania dzieci. Rozwój nauki sprawia, że genetyka staje się coraz częstszym kryterium selekcji na ludzi gorszych i lepszych, „bogatych” i „biednych”, jak w filmie „Gattaca”. Przeciwnicy firm takich jak Genepeeks obawiają się, że wkrótce wyłapywanie wad genetycznych przeniesie się na poszukiwanie w genomie dzieci innych, pożądanych przez rodziców cech.

W Holandii już wkrótce może być uśmiercanych rocznie aż 650 chorych noworodków. Wszystko to zgodnie z prawem i na wyraźną prośbę rodziców. Czy to objaw medycznej bezsilności czy pozostałość po nazistowskiej eugenice? czytaj więcej

„Najważniejszym wyzwaniem dla mnie, od samego początku, jest zrozumienie niepewności. Nawet ludzie, którzy zajmują się genomiką od lat, mają problemy z określeniem, co tak naprawdę decyduje o wystąpieniu predyspozycji genetycznych. Interakcje geny-środowisko mogą albo powodować chorobę, albo nie” – przyznaje jeden z etyków dla BBC News.

Pojawienie się nieprawidłowości genetycznych to nie wyrok. Wiele zespołów chorobowych warunkuje środowisko, a także wychowanie – jak choćby wspomniane MCADD, które jest nieszkodliwe przy odpowiedniej diecie. Nie każde schorzenie genetyczne oznacza od razu zagrożenie dla życia. „Nasi klienci muszą mieć świadomość, że prowadzone przez nas działania pomagają zredukować ryzyko wystąpienia wad genetycznych, ale nie dają stuprocentowej gwarancji. Nie ma pewności, że kobieta zapłodniona z naszą pomocą, nie urodzi chorego dziecka” – podsumowuje Morriss.

Profesor Mildred Cho z Uniwersytetu Stanforda zastanawia się z kolei, czy dawcy spermy, u których zostaną wykryte poważne defekty genetyczne, powinni również otrzymać informację o potencjalnym zagrożeniu.

„W przeciwieństwie do koloru włosów, zawodu czy historii rodziny – których dawca jest świadom – pozyskane podczas skanowania nasienia informacje są danymi medycznymi. Najczęściej dawca nie wie, że jest nosicielem jakiegoś defektu genetycznego. Poinformowanie go o tym może mieć wpływ na jego dalsze życie, a nawet – w pewnych okolicznościach – je uratować. Z drugiej strony, nie wyobrażam sobie telefonowania do dawcy spermy z informacją, że wykryto u niego poważną chorobę” – mówi Cho.

Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć dyskurs moralny proponowanego przez Genepeeks rozwiązania. Pewne jest natomiast, że z różnych względów w krajach wysoko rozwiniętych będzie rodziło się coraz mniej dzieci. Dlatego właśnie uważa się, że wszystkie te, które się urodzą, powinny być perfekcyjne…

Marcin Powęska
Redaktor serwisu Nowe Technologie

Czytaj więcej na http://nt.interia.pl/raport-medycyna-przyszlosci/medycyna/news-wirtualne-dzieci-krok-od-projektowania-potomstwa,nId,1040173?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Czytaj więcej29 listopada 2013 07:57 - Dodane przez redaktor
Odpady plastikowe są poważnym problemem dla środowiska, jest ich pełno w oceanach i morzach, a rozkładają się bardzo powoli. Szczególnym zagrożeniem okazują się jednak, niewidoczne gołym okiem, cząsteczki mikroplastiku.
Naukowcy biją na alarm: mikrocząsteczki tworzyw sztucznych mogą przedostawać się do żywności i gromadzić w organizmie. Według magazynu telewizyjnego „Markt” stacji NDR miód i woda pitna mogą być zanieczyszczone mikrokuleczkami plastiku, które miałyby pochodzić z produktów pielęgnacyjnych takich jak żele pod prysznic, kremy do peelingu, czy pasty do zębów. Tzw. mikroplastik miałby trafiać do środowiska przez ścieki. Eksperymenty na małżach z gatunku omułek pokazały, że cząstki te odkładają się w tkankach, prowadząc do zapaleń.
Cząsteczki te są zwykle produkowane z polietylenu i wspomagają mechaniczne działanie oczyszczające. Niektóre wyroby zawierają do 10 proc. takich cząsteczek. – Można założyć, że mikroplastik znajduje się wszędzie w atmosferze – podała stacja, cytując naukowca Gerda Liebezeita z Instytutu Chemii i Biologii Morskiej na Uniwersytecie Carla von Ossietzky’ego w Oldenburgu. Plastik może też trafiać do żywności z powietrza. Liebezeit miał znaleźć włókna i fragmenty plastiku w 19 przebadanych miodach, w czterech próbkach były też mikrokuleczki plastiku. Zawartość plastiku, z rodzaju używanego w kosmetykach, stwierdzono też w wodzie deszczowej. Liebezeit apeluje o zakaz stosowania cząsteczek plastiku w kosmetykach i produktach oczyszczających.
Czytaj więcej20 listopada 2013 14:35 - Dodane przez redaktor
Na opracowanie nowych leków przeznaczamy ponad połowę kosztów związanych z naszą całą działalnością – mówi Christophe Dumont, prezes zarządu Bayer. Nasze innowacyjne leki zapewniają pacjentowi lepsze leczenie – dodaje Beata Kozłowska-Boszko, dyrektor medyczny Bayer.

Ewa Kozłowska: Co roku Bayer przeznacza na badania i rozwój 3 mld euro. Ile z tych pieniędzy wydaje na opracowanie nowych leków?

Christophe Dumont: To kwota, którą wydajemy na innowacje na wszystkich polach naszej działalności – w ochronie zdrowia, inżynierii materiałowej oraz produkcji żywności. Jako jedyna firma prowadzimy badania nad poprawą zdrowia zarówno ludzi, jak i zwierząt, dotyczące również roślin. Na opracowanie nowych leków przeznaczamy ponad połowę kosztów związanych z naszą całą działalnością. Pracuje nad tym połowa zatrudnianych przez nas specjalistów.

Pacjenci przyjmujący co rano swoje tabletki nie wiedzą, że od rozpoczęcia prac nad lekiem do wprowadzenia go na rynek mijają lata, a w badania zaangażowane są gigantyczne środki.

Ch.D.: Badania nad jedną aktywną cząsteczką wchodzącą w skład nowego leku pochłaniają 1 mld euro. Jeśli mamy szczęście, to spośród 10 tys. molekuł, które sprawdzamy, do produkcji wprowadzamy lek oparty na jednej z nich. Prace zaczynamy od komputerowej analizy struktury receptora komórki i cząsteczki. Specjaliści od programów komputerowych starają się wszystko dopasować na monitorze. Przypomina to puzzle. Na początku jest kilka milionów kombinacji. W drodze selekcji wybiera się z nich kilkaset cząsteczek, które pasują do układanki i wyglądają obiecująco. Otrzymany na ich podstawie preparat testowany jest na organizmach żywych, od prostych, takich jak ryby, po naczelne. Kolejny etap to podawanie preparatu zdrowym ochotnikom, w końcu chorym. Na każdym z tych etapów sztab specjalistów analizuje, czy pracę nad danym specyfikiem kontynuujemy, czy produkt jest bezpieczny, a każdy kolejny etap tworzenia leku kosztuje coraz więcej. Takie prace trwają od 10 do 12 lat, a w testach klinicznych bierze udział 10-12 tys. pacjentów. Nasze nowe leki powstają przy współpracy z naukowcami z największych światowych uniwersytetów. Dzięki temu można w pracach nad nimi angażować większy potencjał intelektualny i dzielić nakłady. Wykorzystujemy 150 lat naszego rynkowego doświadczenia.

Jaki odsetek pomysłów jest odrzucany?

Ch.D.: Na etapie obrazowania komputerowego odpada 90 proc. substancji, a w końcowej, trzeciej fazie badań klinicznych – niespełna 10 proc. projektów. Trzecia faza to badanie, w które zaangażowanych jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi: pacjenci, zespoły zajmujące się badaniem w firmach, urzędy, lekarze, instytucje. Kluczowe znaczenie ma decyzja, w jakiej dziedzinie prowadzić badania. Jeśli idzie o innowacje w ochronie zdrowia, to Bayer koncentruje się na okulistyce, onkologii i kardiologii.

Bayer opracował nowatorski preparat przeciwzakrzepowy. Zakrzepica to jedna z głównych przyczyn zgonów.

Ch.D.: Nowy doustny lek przeciwzakrzepowy został zarejestrowany w Europie w profilaktyce zakrzepicy i udaru mózgu. Może on zrewolucjonizować leczenie tych chorób. Dotychczas pacjenci musieli stosować zastrzyki lub leki wymagające ciągłego monitorowania krzepliwości krwi, zmieniania dawki itd. Nasz preparat ma postać tabletki i nie wymaga monitorowania układu krzepnięcia. Proste rozwiązanie dla wielu chorych. Ale żeby mogło z niego korzystać więcej polskich pacjentów, musi uzyskać refundację. Nie sposób powiedzieć, jak długo ten proces może trwać w Polsce.

Czym różni się lek innowacyjny od zwykłej aspiryny, leku, który poleciał na Księżyc z załogą Apollo 11?

Beata Kozłowska-Boszko: Tym, że rozwiązuje nowy problem medyczny, jest skuteczniejszy, łatwiejszy w zastosowaniu. Zapewnia pacjentowi lepsze leczenie i lepsze samopoczucie w czasie terapii. Np. leczenie naszym nowym lekiem przeciw zwyrodnieniu plamki żółtej, które jest najczęstszą przyczyną utraty wzroku u starszych ludzi, pozwala znamiennie wydłużyć czas między zastrzykami. Białko fuzyjne wstrzykiwane do oka – substancja, którą w 2011 r. zarejestrowały w Stanach Zjednoczonych Bayer HealthCare i Regeneron – to nowatorski produkt biotechnologiczny. Działając jak swoista pułapka, powoduje blokowanie nie tylko VEGF (czynnika wzrostu), lecz także hamuje działania innych substancji przekaźnikowych towarzyszących nieprawidłowemu tworzeniu naczyń krwionośnych. Dzięki temu można zapobiegać postępującej ślepocie.

70 proc. przypadków raka prostaty kończy się przerzutami do kości. Bayer opracowuje radiofarmaceutyk zwalczający te przerzuty. Na czym polega jego innowacyjność?

B.K.-B.: To pierwszy w swojej klasie radiofarmaceutyk, który dzięki celowanej terapii zwalcza przerzuty raka prostaty do kości. Nasza innowacyjna terapia wykorzystuje promieniowanie, które minimalizuje skutki uboczne dla szpiku. Został zastosowany izotop, który wysyła promieniowanie o krótkiej fali – intensywne, ale działające na obszarze dziesięciu komórek, dokładnie w miejscu, o które nam chodzi. Nasz preparat jest podawany w zastrzyku – cały zabieg przypomina zatem pobieranie krwi. Natomiast przy tradycyjnym naświetlaniu potrzebne są specjalny personel, odpowiednio wyposażona sala.

Źródło: http://www.wprost.pl/ar/377743/Innowacje-w-farmacji-Leki-przyszlosci/?pg=0

 

Czytaj więcej6 listopada 2013 14:46 - Dodane przez redaktor

Można ją przeciąć skalpelem, a zrośnie się z powrotem nie tracąc właściwości – taka jest właśnie wrażliwa na dotyk sztuczna skóra opracowana przez zespół prof. Zhenan Bao z Stanford  University School of Engineering. Uczeni są przekonani, że stanowi znakomity materiał na ultranowoczesne protezy kończyn.  O ich dokonaniach donosi najnowsze „Nature Nanotechnology”.

  • Można ją przeciąć skalpelem, a z powrotem się zrośnie nie tracąc właściwości - taka jest sztuczna skóra opracowana przez zespół prof. Zhenan Bao z Stanford University

Prace nad polimerem zdolnym samo się naprawiać trwają aktualnie w wielu laboratoriach świata. Jednak tworzone do tej pory materiały miały wiele wad. Niektóre musiały być wystawione na bardzo wysokie temperatury, by ich „rany” się „zagoiły”, inne z kolei naprawiały się w warunkach pokojowych, ale proces ten naruszał ich fizyczne lub chemiczne właściwości – stąd mogły się tylko raz zregenerować. Najważniejsze było jednak to, że żaden z tego typu materiałów nie potrafił dobrze przewodzić elektryczności, która stanowi podstawę działania „czującej” skóry prof. Bao.

Zespołowi uczonej udała się bowiem rzecz niezwykła – połączył samo naprawiający się polimer z drobinkami przewodzącego prąd metalu. Uczeni zaczęli od wybrania elastycznego, przypominającego nieco toffi plastiku, składającego się z długich łańcuchów cząsteczek „sklejonych” wiązaniami wodorowymi – są one relatywnie słabe i łączą dwa atomy o różnych ładunkach. – Te dynamiczne wiązania pozwalają materiałowi na samo naprawianie się – mówi Chao Wang, jeden z autorów pracy w „Nature Nanotechnology” – łatwo je przerwać, ale potem znowu się tworzą, reorganizują i dając ten sam materiał, co na początku.

To tego elastycznego polimeru naukowcy dodali cząsteczki niklu, co nie tylko wzmocniło mechaniczne właściwości materiału, lecz także wpłynęło na jego zdolność przewodzenia prądu. – Większość plastików to znakomite izolatory, ale ten jest znakomitym przewodnikiem elektryczności – mówi prof. Bao.

Tak utworzony materiał został poddany serii niezwykle brutalnych testów. Ich celem było sprawdzenie, czy właściwości polimeru powracają po jego uszkodzeniu. Rezultaty przeszły najśmielsze oczekiwania badaczy. Okazało się bowiem, że zaledwie kilka sekund po przecięciu materiału skalpelem i złożeniu brzegów jego „rany” by się „zagoiła”, polimer odzyskał 75 proc. swej pierwotnej wytrzymałości i zdolności do przewodzenia elektryczności. Resztę właściwości zyskał po zaledwie 30 minutach. – Ludzka skóra goi się wiele dni. Myślę więc, że to jest całkiem fajne – mówi Benjamin Tee Chee Keong  – pierwszy autor pracy w „Nature Nanotechnology”. Co więcej, elastyczny plastik nie traci swych wyjątkowych właściwości nawet po 50 przecięciach i samo naprawach tego samego miejsca.

Zespół Bao jest przekonany, że ich wynalazek to znakomity materiał na sztuczną skórę, którą można byłoby powlekać np. protezy. Polimer przewodzi prąd – elektrony swobodnie przeskakują między cząsteczkami niklu – każde dotkniecie czy ściśnięcie polimeru zmienia więc odległości między nimi.  W ten sposób powleczona nim proteza „wyczuwała” by uścisk dłoni, czy ciężar niesionej torby.
Możliwości wykorzystania nowatorskiego materiału jest wiele. Które z nich zostaną zrealizowane – zobaczymy zapewne już wkrótce.

Anna Piotrowska/EurekNews.pl 2012 11 11 a

Źródło: http://www.eureknews.pl/

Czytaj więcej4 listopada 2013 10:38 - Dodane przez redaktor

Przeciętny Polak podczas zimy przybiera na wadze około 2 kg. Nic więc dziwnego, że na wiosnę chcemy wrócić do formy i wyglądać atrakcyjnie. Co w związku z tym zmienić w codziennym menu, jakich produktów unikać i dlaczego w pierwszym okresie wiosny lepiej wybierać koperek zamiast rzodkiewki? Odpowiada Agnieszka Piskała, specjalistka ds. żywienia w ogólnopolskim programie edukacyjnym „Żyj smacznie i zdrowo”.

Wiosna to nie tylko czas na domowe porządki, ale także na kolejne, po noworocznych, postanowienia związane z dietą i dbaniem o siebie, zgadza się?

Agnieszka Piskała, specjalistka ds. żywienia w programie edukacyjnym „Żyj smacznie i zdrowo”: Tak, wiosna to okres generalnych porządków i zmian. Zanim jednak spróbujemy wcisnąć się w letni ciuszek z poprzedniego sezonu, powinniśmy zdecydować się na małą rewolucję w naszej lodówce i na talerzu. Należy pamiętać, że radykalna dietato nie jest dobry sposób na odchudzanie. Każdy na siłę i tymczasowo zmieniony jadłospis powoduje stres i rozdrażnienie w czasie odchudzania oraz powrót do wcześniejszej wagi po zakończeniu drakońskich wyrzeczeń. Przestawmy się, więc na zdrowe odżywianie, a nie tymczasowe katowanie organizmu, które wcześniej czy później doprowadzi do kolejnego, tymczasowego dbania o siebie. Organizm człowieka nie lubi zmian! Przyzwyczajony do konkretnego traktowania poddaje się jemu. I choć przejście na zdrowy tryb życianie jest łatwe, organizm odpłaci nam za to z nawiązką, bo przecież szczęśliwy człowiek, to zdrowy człowiek!

Wiadomo, że w trakcie zimy powinniśmy m.in. unikać cytrusów i potraw wychładzających nasz organizm. A o czym powinniśmy pamiętać na wiosnę? Są jakieś zasady takiej wiosennej diety?

Agnieszka Piskała: Wiosenna dieta powinna być bogata w składniki odżywcze, których mogło nam brakować w okresie zimy. Dieta bogata w świeże warzywa i owoce to najlepszy sposób na uzupełnienie deficytów ważnych witamin i składników mineralnych. Warto jednak pamiętać o tym, że wiosenne nowalijki powinny stanowić niewielki dodatek do potraw, a nie jego podstawę. Ponadto, w pierwszym okresie wiosny starajmy się spożywać nowalijki nie korzeniowe, czyli te, które rosną nad ziemią – ogórki, koperek, szczypiorek, botwinkę. A dopiero za jakiś czas sięgnijmy po te korzeniowe – rzodkiewki czy młode buraczki. Dlaczego? Ponieważ, najwięcej nawozów i środków ochrony roślin przyspieszających wzrost kumuluje się pod skórką warzyw korzeniowych, dlatego też należy je obierać.

Czyli na początku wiosny, kiedy pojawią się nowalijki lepiej do kanapki wybrać szczypiorek, a dopiero z czasem rzodkiewkę. To skoro już o nich mowa, jakie właściwości ma szczypiorek i rzodkiewka?

Agnieszka Piskała: Rzodkiewka (i jej odmiany) jest rośliną która pomaga obniżyć ciśnienie oraz pomaga leczyć choroby wątroby. Zawiera dosyć dużo białka, cukrów i soli mineralnych, ale niestety niewiele witamin. Rzodkiew, podobnie jak inne warzywa z rodziny krzyżowych, zawiera indole, czyli aktywne antyutleniacze przeciwdziałające niszczącemu działaniu wolnych rodników tlenu w organizmie. Jej ostry smak nadają olejki eteryczne, które zawiera. Szczypiorek natomiast obok soli mineralnych zawiera sporo witamin i pobudzających przemianę materii olejków eterycznych. Ma również silne właściwości bakteriobójcze. Tak więc zalety zdrowotne szczypiorku są zbliżone do tych, jakie mają jego znakomici krewniacy z rodziny liliowatych, czyli czosnek i cebula. Szczypiorek poprawia przemianę materii, zawiera m.in.: sód, potas, magnez, wapń, żelazo, fosfor, chlor, karoten, witaminy: B1, B2, C i PP.

Dalszy ciąg wywiadu można przeczytać pod adresem: http://zdrowie.dziennik.pl/diety/artykuly/422977,dieta-idealna-na-wiosne-rady-eksperta.html

Czytaj więcej7 maja 2013 11:56 - Dodane przez redaktor

Pod koniec ubiegłego roku na warszawskim Powiślu, został otwarty pierwszy w Polsce organiczny fryzjer Haircology. Wszystkie kosmetyki używane w Haircology są oparte o naturalne składniki pochodzące z ekologicznych upraw.

Na miejscu fryzjerzy przygotowują EKO – maski odżywcze do włosów i wykonują oryginalne masaże regenerujące i stymulujące cebulki włosowe.  Wnętrze urządzono z materiałów powtórnie przetworzonych zgodnie z zasadą 3R reduce, reuse, recycle, czyli ograniczaj, wykorzystuj ponownie i przetwarzaj.

Żyjemy w zabieganym świecie byle jakich produktów, nastawionych na krótkotrwały efekt, szkodliwych dla środowiska i dla nas samych. Dlatego stworzyłyśmy miejsce, gdzie z szacunkiem podchodzimy do zdrowia naszych klientów i pracowników oraz redukujemy wpływ naszych działań na środowisko naturalne– mówią  Agnieszka Porębska i Julia Leszczyńska  założycielki Haircology.

Wnętrze Haircology zostało zaprojektowane z uwzględnieniem zasad zrównoważonego rozwoju. Definiują je naturalne materiały i barwy ziemi skomponowane z zielenią. Całość przestrzeni podzielono na kilka stref. W centrum znajduje się drewniany stół, wykonany z drewna z odzysku – starych desek, drzwi, szuflad i nóg od stołów. Na jego końcu widać laboratorium EKO-Fryzjera magika, pełne owoców, ziół i pachnących olejków. Tam w obecności klientów przygotowywane są indywidualnie dobrane EKO-maski z organicznych olejów, wosków, miodów i owoców. Dla dzieci został zaprojektowany specjalny kącik z edukacyjnymi, ekologicznymi zabawkami oraz miejscem, w którym dziecko może posadzić fasolkę lub rzeżuchę.

Usługi oferowane w Haircology to najlepszy dowód, że troska o środowisko i zrównoważony rozwój nie musi oznaczać kompromisów jakościowych.

Czytaj więcej13 marca 2013 11:11 - Dodane przez redaktor

27 listopada 2012 roku, w Samodzielnym Publicznym Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Marii Skłodowskiej-Curie w Szczecinie miał miejsce finał kolejnej edycji akcji społecznej „Dziecięcy świat w kolorach”. W związku z otwarciem odnowionego w ramach akcji oddziału dziecięcego, w szpitalu odbyło się specjalne spotkanie.

Czytaj więcej29 listopada 2012 11:20 - Dodane przez redaktor

Diody LED

Diody LED goszczą wszędzie – od reflektorów samochodowych po choinki ustawiane w centrach handlowych. Jak się jednak okazuje, wkrótce mogą zostać wycofane z użytku jako niebezpieczne dla zdrowia. Powód? Znaleziono w nich wiele substancji niebezpiecznych zarówno dla człowieka, jak i środowiska.

Czytaj więcej13 lutego 2011 16:52 - Dodane przez Redaktor_Futurek