Wpisy z tagiem ‘akademia’

Najlepsze programy MBA podążają za światowymi trendami, dlatego pełniej uwzględniają potrzebę umiędzynarodowienia i dywersyfikacji geograficznej. W tym celu organizują zajęcia w kilku krajach. Od 2016 roku Akademia Leona Koźmińskiego, w ramach swojego sztandarowego programu Executive MBA – oprócz zajęć w Warszawie – prowadzić będzie tygodniową sesję wyjazdową  w Berlinie, na kampus najstarszej europejskiej uczelni biznesowej ESCP.

— To efekt współpracy strategicznej między ALK a ESCP – informuje Sylwia Hałas-Dej, dyrektor ds. programów edukacyjnych i rozwoju w ALK. Podczas sesji wyjazdowej będą wykładane przedmioty: International Strategy, Innovation and Entrepreneurship, Intercultural Leadership. Partnerska uczelnia zapewni spotkanie z dyrekcją jednej z firm niemieckich i wizytę w jej siedzibie.

Łączenie teorii z praktyką biznesową przez zwiększenie kontaktów z przedsiębiorstwami to ważne zjawisko w kształceniu menedżerów na studiach MBA, które zauważa Andrew Main Wilson, dyrektor organizacji akredytującej programy MBA – Association of MBAs (AMBA). Dwoma kolejnymi istotnymi trendami w programach MBA są: silny nacisk na przedsiębiorczość i specjalizacja, czyli programy dla poszczególnych branż. Z tego względu Koźmiński prowadzi m. in. MBA dla HR, dla IT, dla medyków. Wszystkie instytucje oferujące programy MBA – w tym ALK– podkreślają obecnie nie tylko kariery korporacyjne swoich absolwentów, lecz także realizację ich pomysłów biznesowych we własnych firmach lub w startupach.

ALK zapowiada kolejne zmiany w programie EMBA. Wprowadzone będą dodatkowe przedmioty: zarządzanie sobą i zespołem, odpowiedzialność za podejmowane decyzje, strategiczna karta wyników, budowanie przewagi konkurencyjnej w oparciu o zaufanie i etykę, networking. Zmiany w programie MBA, zaakceptowane już przez władze uczelni 1 czerwca 2016 roku, oznaczają także  przedłużenie całego kursu do 596 godzin lekcyjnych. Studia staną się przez to jeszcze bardziej intensywne, bowiem program trzeba będzie zrealizować – podobnie jak obecnie – w trakcie czterech semestrów.

— Zmiana programu jest efektem jego  ewolucji. Partnerstwo strategiczne z ESCP, najstarszą uczelnią biznesową na świecie, dało nam możliwość włączenia nowych treści do programu. Uwzględnienie w programie dodatkowego modułu w zakresie strategii międzynarodowej z aspektami przedsiębiorczości, innowacji i startupów, a także wizyty w firmach pozwolą naszym słuchaczom na pełniejszy rozwój swoich kompetencji menedżerskich — zapewnia Sylwia Hałas-Dej.

Program Executive MBA oferowany przez Akademię Leona Koźmińskiego to najstarszy program tego typu w Polsce. Pierwsze zajęcia rozpoczęły się już w 1990 roku. Absolwenci programu coraz częściej zarządzają dużymi polskimi przedsiębiorstwami, rozwijają karierę menedżerską za granicą lub podejmują wyzwania w administracji rządowej.

Program ukończyło już ponad 1300 osób. Absolwenci są silnie związani z uczelnią, uczestniczą w spotkaniach wigilijnych, organizowanych na uczelni wykładach i dorocznych zjazdach. Koźmiński EMBA, jako jedyny program z Polski, jest wykładany już za granicą (w Mińsku, na Białorusi), a także jako jedyny z naszego kraju znalazł się w prestiżowym rankingu „Financial Times” Global EMBA Ranking – w 2015 roku na 61 miejscu. Rekrutacja do programu startującego w październiku 2016 roku już się rozpoczęła.

 

Więcej o programie:

http://www.kozminski.edu.pl/pl/oferta-edukacyjna/studia-mba/#ExecutiveMBA|pl/oferta-edukacyjna/studia-mba/kierunki/executive-mba-w-jezyku-polskim-i-angielskim/o-studiach/|pl/oferta-edukacyjna/studia-mba/kierunki/executive-mba-w-jezyku-polskim-i-angielskim/o-studiach/

Akademia Leona Koźmińskiego jest wyższą uczelnią o szerokim profilu biznesowym, posiadającą pełne uprawnienia akademickie. Jest jedyną uczelnią w Polce, która otrzymała akredytacje międzynarodowe: AACSB, EQUIS, AMBA i CEEMAN; ma też ocenę wyróżniającą Polskiej Komisji Akredytacyjnej dla kierunków zarządzanie, prawo i administracja. Według rankingów krajowych oraz międzynarodowych jest najlepszą polską uczelnią biznesową i liderem kształcenia menedżerskiego w Europie Środkowej i Wschodniej. Jest też najbardziej umiędzynarodowioną uczelnią w Polsce – studiuje w niej tysiąc obcokrajowców reprezentujących ponad 60 narodowości. Na studiach licencjackich, magisterskich, doktoranckich i podyplomowych kształci 8000 osób.

Czytaj więcej14 lipca 2016 11:11 - Dodane przez redaktor

Wielu z nas doskonale zna to uczucie, gdy o północy nagle przypominamy sobie, że zapomnieliśmy kupić prezent dla bliskiej osoby. A jej urodziny są właśnie dzisiaj! Lekko spanikowani myślimy gorączkowo – co zrobić? Przecież nie wybiegniemy z domu w środku nocy szukać otwartego centrum handlowego. Nagle następuje olśnienie – są sklepy internetowe. Nie dość, że otwarte całą dobę, to, korzystając z ich usług, nie trzeba nawet ruszać się z kanapy. Jesteśmy uratowani…

 

Zapomniany upominek to tylko jeden z naprawdę wielu powodów, dla których odwiedzamy e-sklepy. Ich popularność w naszym kraju stale rośnie – w ubiegłym roku co trzeci Polak w wieku 16 – 74 lata przynajmniej raz zrobił zakupy przez Internet[1]. Tym samym coś, co jeszcze kilka lat temu było dostępne tylko garstce osób, dziś stało się kolejnym sposobem robienia nawet codziennych sprawunków. I chociaż kupując w sieci, nie można przymierzyć ubrań czy powąchać perfum, w żaden sposób nie zraża to amatorów e-zakupów.

Dlaczego kupujemy w Internecie?

W początkowej fazie rozwoju e-handlu w Polsce kluczowe znaczenie dla konsumentów miała cena. W sieci można było bowiem kupić towary znacznie taniej niż w tradycyjnych sklepach, zwłaszcza gdy zakupy robiło się w serwisach aukcyjnych.

– Dziś cena, choć wciąż ważna, nie ma aż takiego znaczenia – przekonuje dr Jolanta Tkaczyk, ekspertka zajmująca się analizą zachowań konsumenckich, koordynator merytoryczny studiów podyplomowych „Zarządzanie marketingowe” w Akademii Leona Koźmińskiego. – Bierze się to stąd, że wiele przedsiębiorstw czy sieci handlowych działa również w Internecie. Z tego powodu od kilku lat obserwujemy stopniowe wyrównywanie cen, choć oczywiście wiele produktów można wciąż nieco korzystniej kupić w sieci. Najczęściej różnice nie są jednak tak duże, jak jeszcze kilka lat temu.

Druga kwestia to… wygoda. Konsumenci bywają nieco leniwi i jeśli mogą coś sobie uprościć, to niemal na pewno to zrobią. Internet pozwala nam na takie drobne luksusy, jak zakup butelki mleka i dwóch bułek bez wychodzenia z domu.

– Komfort zakupu jest rzeczywiście bardzo istotnym czynnikiem działającym na korzyść sklepów i aukcji internetowych. Kolejny to kwestia podejmowania decyzji. Wiele osób wskazuje, że w sieci znacznie prościej jest im dokonywać racjonalnych wyborów – tłumaczy specjalistka z Akademii Leona Koźmińskiego. – Sprzyja temu kilka czynników, między innymi możliwość porównania kilku modeli czy ofert większej ilości sklepów. Nie bez znaczenia jest także opcja „przechowywania” towarów w koszyku, dzięki której mamy czas dokładnie zastanowić się, czy rzeczywiście chcemy kupić dany produkt. Na rosnącą popularność zakupów przez Internet wpływa również większa niż w tradycyjnych sklepach szansa zwrotu nabytych produktów.

Magia porównywarek

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2014 roku niemal 75% gospodarstw domowych w Polsce miało dostęp do Internetu[2]. Ci, którzy go nie mieli, deklarowali najczęściej, że dzieje się tak, bo po prostu nie potrzebują być w sieci. W związku z tak dużą penetracją Internetu w społeczeństwie płeć, wykształcenie czy miejsce zamieszkania przestają mieć znaczenie, jeśli chodzi o charakterystykę typowego klienta e-sklepu. Wciąż natomiast liczy się wiek.

– Nieco generalizując, można powiedzieć, że najlepszymi klientami takich punktów są osoby między 25 a 34 rokiem życia. Z kolei konsumenci w wieku od 35 do 44 lat wydają najwięcej pieniędzy, ale na określone grupy produktowe – podkreśla dr Jolanta Tkaczyk. Jak mówi specjalistka, użytkownicy sklepów tradycyjnych i internetowych to najczęściej te same osoby, jednak w zależności od kontekstu zachowujące się w różny sposób. I tak np. klienci, którzy w tradycyjnych sklepach często kupują impulsowo, w Internecie korzystają z łatwego dostępu do informacji, szczegółowo porównując ceny i wybierając najbardziej optymalną ofertę.

Internet jest do tego idealnym narzędziem. Nie trzeba tracić czasu na objeżdżanie kilkudziesięciu sklepów, a wyniki „śledztwa” dostępne są w kilka sekund. – Co ciekawe, Polacy wyróżniają się na tle Unii Europejskiej swoim zamiłowaniem do porównywarek cen. W żadnym z innych krajów nie są one tak istotnym źródłem informacji w procesie podejmowania decyzji zakupowych – przekonuje specjalistka z Akademii Leona Koźmińskiego.

A co najczęściej po tych wnikliwych analizach kupujemy w Internecie? Co piąta nabyta rzecz to odzież lub sprzęt sportowy. I choć nie mamy możliwości przymierzenia czy dokładnego obejrzenia wyrobów, to jednak ogromny wybór różnych modeli, rozmiarów i kolorów wynagradza nam te niedogodności. Nieco dalej na liście internetowych zakupów są m.in. meble, artykuły AGD, książki, żywność i kosmetyki oraz sprzęt elektroniczny.

Showrooming i ROPO

W ostatnich latach tradycyjne telefony komórkowe coraz częściej zastępowane są przez smartfony, umożliwiające łatwy i szybki dostęp do Internetu praktycznie z dowolnego punktu. Strony e-sklepów możemy przeglądać w autobusie czy tramwaju, w kawiarni, urzędzie i tysiącach innych miejsc. Powoduje to znaczne nasilenie zachowań konsumenckich związanych z wyszukiwaniem informacji, mających związek z procesem podejmowania decyzji o zakupie.

– Noszą one nawet specjalne nazwy ROPO i showrooming. Związane są z płynnym przenikaniem światów wirtualnych i rzeczywistych zakupów – wyjaśnia doktor Jolanta Tkaczyk. ROPO to skrót od słów z języka angielskiego „research online, purchase offline”. Efekt ten oznacza sytuację, gdy wyszukujemy informacje o towarach w Internecie, a następnie kupujemy je w tradycyjnym sklepie. Z kolei z showroomingiem mamy do czynienia, gdy odwiedzamy tradycyjny sklep, aby zapoznać się z produktami, a następnie kupujemy je w sieci.

– Centra handlowe coraz częściej pełnią funkcję salonu wystawowego. Klient przychodzi, ogląda towary, zapoznaje się np. z danym telewizorem czy tabletem, a następnie wraca do domu i podejmuje decyzje o zakupach. Realizuje je online, często zresztą w e-sklepie firmy, w której oglądał dany towar – precyzuje ekspertka.

Internetowe triki

W tradycyjnych sklepach sprzedawcy stosują różne triki wpływające na bardziej spontaniczne podejmowanie decyzji zakupowych. To między innymi przyjemna relaksująca muzyka, pięknie przystrojone wystawy, poczęstunki lub odpowiednio skomponowane zapachy. W przypadku
e-handlu większość tego typu zabiegów jest niemożliwa lub bardzo trudna do zrealizowania. Czy oznacza to jednak, że klienci są bezpieczni i nie da się na nich wpłynąć?

– Wprost przeciwnie, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że Internet daje znacznie większe możliwości odziaływania na klientów. Przede wszystkim w tradycyjnych sklepach znacznie łatwiej jest się zorientować, że ktoś próbuje nam coś sprzedać – przestrzega Jolanta Tkaczyk. – W sieci w zasadzie każdy nasz krok jest śledzony, dzięki czemu sprzedawcy mogą o nas wiedzieć dużo więcej, niż nam się wydaje – dodaje.

Przykładem oddziaływania sprzedawców internetowych jest tzw. remarketing, czyli możliwość wyświetlania celowanych reklam. Widząc dany banner na co drugiej odwiedzanej stronie, konsumenci wcześniej czy później kodują sobie, że określony produkt jest właśnie w promocji, więc może warto go kupić? Narzędzie to potrafi być tak silne, że reklamodawcy często sami nakładają na nie pewne ograniczenia. Internauci mogą bowiem mieć wrażenie, że reklama ich „śledzi”, co może wywoływać efekt odmienny od zamierzonego.

– Istnieją nawet algorytmy pozwalające z dużym prawdopodobieństwem przygotować dla klientów odpowiednie produkty, zanim ci w ogóle uświadomią sobie, że ich potrzebują. Na razie nie są powszechnie stosowane ze względu na pewną barierę psychologiczną. Uświadomienie sobie przez konsumenta, że ktoś wie o nim więcej niż on sam, zamiast nastrajać do zakupów skutecznie do nich zniechęca – podsumowuje dr Jolanta Tkaczyk.

Dobra nabywane przez Internet stanowią w Polsce jedynie drobny ułamek tego, co sprzedaje się w tradycyjny sposób. Z każdym kolejnym rokiem e-handel rośnie jednak w siłę. Zakupy w sieci to nic strasznego, a ze względu na dużą wygodę, ogromny wybór i atrakcyjne ceny towarów naprawdę warto je robić. Działając rozważnie, świadomie porównując oferty i korzystając z usług sprawdzonych dostawców, zaoszczędzimy nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim czas, który możemy wykorzystać np. na długi spacer z rodziną. Pamiętajmy tylko, aby na jego czas smartfona zostawić w domu.

 

Dr Jolanta Tkaczyk – doktor ekonomii w zakresie zarządzania, trener biznesu, kierownik studiów podyplomowych „Zarządzanie marketingowe”, wykładowca na studiach MBA oraz na kierunku „Zarządzanie w sektorach mody – z VIAMODA” w Akademii Leona Koźmińskiego. Specjalizuje się w prowadzeniu szkoleń z zakresu marketingu, analiz rynkowych, reklamy, technik sprzedaży, obsługi klienta, zarządzania marką i zachowań konsumenckich. Jest autorką wielu artykułów, opracowań i monografii, publikowanych w renomowanych czasopismach i wydawnictwach naukowych. Założycielka internetowego serwisu edukacyjnego na temat marketingu – www.rynkologia.pl



[1] Źródło: Główny Urząd Statystyczny – „Społeczeństwo informacyjne w Polsce w 2014 roku”, s. 17.

[2] Ibidem s. 11.

Czytaj więcej17 września 2015 11:44 - Dodane przez redaktor

W szybko zmieniającym się środowisku rynkowym firmy dostrzegły benefity z inwestycji w rozwój umiejętności i kompetencji swoich pracowników. Z tej potrzeby narodził się zawód trenera biznesu, którego praca polega na dzieleniu się swoim doświadczeniem i inspirowaniu innych. Zainteresowanie profesją stale rośnie, ale czy rzeczywiście każdy może podjąć wyzwanie pracy z grupą? Czas pokazać blaski i cienie jednego z zawodów przyszłości.

Dobry trener biznesu to wykwalifikowany specjalista w danej branży. Jego praca polega przede wszystkim na kształtowaniu i rozwijaniu tzw. kompetencji miękkich uczestników szkolenia, np. z obszaru negocjacji, zarządzania zmianą, organizacji czasu czy techniki skutecznej sprzedaży. W zawodzie dominują elastyczne godziny pracy łącznie z weekendami. Choć „legenda” głosi, że świat szkoleń to kraina mlekiem i miodem płynąca, to bez konkretnych predyspozycji oraz odpowiedniego przygotowania nie można osiągnąć sukcesu.

Zawód niezwykły, acz wymagający

Praca jako trener biznesu cieszy się dużym zainteresowaniem, chociaż to dość młoda profesja w Polsce – mówi się o niej dopiero od ok. 20 lat. Dlatego nie powstały jeszcze żadne przepisy prawne regulujące wykonywanie tego zawodu. Nie znajdziemy go również w Klasyfikacji Zawodów i Specjalności. Na popularyzację fachu wpłynął przede wszystkim rozwój przedsiębiorczości i rynku usług szkoleniowych. Nie bez znaczenia była również możliwość pozyskania dotacji na rozpoczęcie działalności gospodarczej z Europejskiego Funduszu Społecznego. Zachętę do wstąpienia w szeregi szkoleniowców stanowi również niezmiennie aura prestiżu, która ich otacza, i związane z nią mity o wielkich zarobkach i stosunkowo swobodnym trybie życia.

– W świadomości społecznej istnieje wyobrażenie, że w świecie trenerów biznesu jest podobnie jak w kręgu aktorów – można wstać z łóżka o dowolnej porze, niespiesznie wypić kawę, popracować tydzień, a następny mieć wolny, zarabiać kwoty rzędu nawet 10 000 zł podczas jednego dnia szkoleniowego. Taki wizerunek trenerów biznesu jest mylący dla młodych adeptów zawodu. Aby móc rzeczywiście decydować o swoim sposobie działania, wybierać klientów i inkasować pokaźne kwoty, trzeba spędzić na sali szkoleniowej co najmniej 10-15 lat – tłumaczy Renata Gut, opiekun merytoryczny Szkoły Trenerów Biznesu w Akademii Leona Koźmińskiego. – Wówczas jednak okazuje się, że „telefon się urywa”, a więc trudno znaleźć choćby chwilę oddechu. A każde wystąpienie kosztuje trenera wiele wysiłku. Dobry specjalista w swojej branży ciągle walczy z czasem, bo przecież powinien codziennie chociażby: być 8 godzin na sali, 8 godzin w kontakcie z klientami, 8 godzin z rodziną, a dodatkowo poświęcić 8 godzin na odpoczynek i jeszcze kolejne 8 godzin na sen. Dlatego narażony jest na choroby wynikające z wyczerpania fizjologicznego czy wypalenia emocjonalnego – dodaje.

Zawód, który robi karierę

Trener biznesu jest właściwie zawodem otwartym. Pozornie nie ma żadnej bariery wejścia. Dlatego mogłoby się wydawać, że właściwie każdy, kto wpadnie na taki pomysł, może spróbować swoich sił na sali szkoleniowej. Nie oznacza to jednak, że odniesie sukces, do tego trzeba bowiem posiadać konkretne predyspozycje. – To profesja w totalnej ekspozycji społecznej. W związku z tym osoby lewopółkulowe i introwertyczne, które mocno strzegą przestrzeni osobistej, nie będą czuć się dobrze w takim środowisku pracy – przestrzega Renata Gut z Akademii Leona Koźmińskiego. Niezbędnym warunkiem w tego typu działalności jest lubienie kontaktu z innymi ludźmi – spędza się z nimi mnóstwo czasu. Kluczowe okazuje się ponadto adekwatne poczucie własnej wartości, gdyż z tej pozycji wynika szacunek do drugiego człowieka oraz pokora dla różnorodności. Dzięki temu zauważamy i rozumiemy potrzebę dopasowywania odpowiednich rodzajów technik i narzędzi do pracy z daną grupą w zależności od jej charakteru. Kolejną zasadniczą kompetencją (w oparciu o samoświadomość) jest autentyczność – podstawa wiarygodności, bez której nie da się zbudować zaufania. Nieustanne pozostawanie w procesie rozwojowym oraz wysoki poziom inteligencji emocjonalnej (umiejętność posługiwania się własnymi emocjami oraz radzenia sobie ze stanami emocjonalnymi innych osób) to także wymóg konieczny. Dlatego niezastąpiona jest chęć i pasja do uczenia się. Ponadto to zawód, który wymaga od szkoleniowca ogromnych umiejętności autoprezentacyjnych. Aby „porwać za sobą grupę”, trener musi wykazać się charyzmą oraz umieć skupiać uwagę na procesie uczenia. Wymaga to od niego ogromnej samoświadomości, nienagannego wyglądu i bardzo wysokiego poziomu energii osobistej.

Trener biznesu to nie jest profesja, którą możemy zająć się tuż po ukończeniu studiów. Aby spełniać się w tym zawodzie, trzeba mieć zazwyczaj solidne zaplecze intelektualne oraz bagaż doświadczenia. – Świat biznesu „nie kupuje” teoretyków. Większość dobrych trenerów biznesu prowadzi własne firmy. Dodatkowo praktyka trenera powinna być na tyle cenna, żeby stanowiła unikatową wartość dla uczestnika szkolenia – opowiada Renata Gut. – Dla przykładu handlowcy chłoną wiedzę tylko od lepszych od siebie sprzedawców. Jeśli trener nie spełnia oczekiwań słuchaczy, nie ma z ich punktu widzenia nic wartościowego do zaoferowania, to może się zdarzyć, że zostanie przez nich wyrzucony z sali – dodaje. Nie do przecenienia są również szeroko rozwinięte umiejętności interpersonalne, sprawne zarządzanie sobą, procesem grupowym oraz zmianą w procesie czy analityczna precyzja w budowaniu programów szkoleń.

 

Od nowicjusza do wykwalifikowanego trenera

Każdy, kto zastanawia się nad karierą w zawodzie trenera biznesu, powinien zacząć od diagnozy osobistej. – Warto wykonać szereg testów pod okiem dobrych ekspertów. Na ich podstawie stworzymy własną mapę mocnych i słabych stron i dzięki temu zdobędziemy wiedzę, czy mamy predyspozycje do tego zawodu – tłumaczy Renata Gut.  Jeśli interpretacja przebiegnie pomyślnie, warto rozpocząć naukę w szkole trenerów biznesu. – Co prawda można bez żadnych kwalifikacji podjąć pracę w zawodzie trenera biznesu, ale łatwo wówczas zostać zdyskwalifikowanym w dużych przetargach. Rynek uczy się bowiem wyboru najlepszych szkoleniowców w danej kategorii – liczy się wiedza, wykształcenie, referencje oraz praktyka – mówi Renata Gut. – Wybierając placówkę naukową, sprawdźmy, jaką ma tradycję oraz kto jest w niej mistrzem. W myśl zasady „po efektach ich poznacie” warto również porozmawiać z absolwentami danej uczelni i zobaczyć, jak radzą sobie na rynku. Godne uwagi są szczególnie miejsca, w których prowadzi się wstępne rozmowy określające potrzeby kandydatów – dodaje specjalistka z Akademii Leona Koźmińskiego. Rzetelny trening przygotowujący do zawodu powinien trwać ok. roku. Dodatkowo możemy poszerzyć go o kursy, np. z kreatywności, zarządzania procesami i konfliktami, relacji interpersonalnych czy sztuki budowania relacji. Po ukończeniu szkoły warto wybrać się na praktykę do mistrza. – Dla młodego adepta zawodu ważna jest obserwacja dobrego trenera w akcji – tłumaczy ekspertka. – Następnie trzeba spróbować swoich sił na sali szkoleniowej i poddać się superwizji, czyli mieć zawsze przy sobie osobę, która da nam informację zwrotną, co poszło dobrze, a co źle.

W zawodzie trenera biznesu można podążać jedną z trzech ścieżek. Pierwszą z nich jest zatrudnienie się w przedsiębiorstwie jako szkoleniowiec wewnętrzny. Druga to kontrakt z firmą szkoleniową. W obu przypadkach nie trzeba zajmować się sprzedażą, obróbką kontraktów szkoleniowych ani ubieganiem się o klientów. Trzeci, najbardziej atrakcyjny, ale jednocześnie również pełen wielu wyzwań szlak to zostanie freelancerem. Wówczas należy odnaleźć się w różnych rolach – być równolegle twórcą produktu, promotorem, sprzedawcą, wykonawcą czy egzekutorem umowy. Coraz bardziej popularna staje się również praca w teamach. Niezależnie od wybranej drogi, jeśli mamy do tego predyspozycje i charyzmę, zdobyliśmy konieczne umiejętności, jest duża szansa, że odniesiemy sukces. Satysfakcja z pracy z grupą jest ogromna.

***

Renata Gut – wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego. Autorka i prowadząca program „Zarządzanie sobą” dla słuchaczy studiów MBA. Jest też twórcą i współzałożycielem Szkoły Trenerów Biznesu przy Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Promuje maksymę P. Druckera: „Najpierw zarządzaj sobą, potem innymi i organizacją”. Wykładowca, coach, doradca, trener NLP nurtu amerykańskiego (certyfikat Chris Hall). Trener technik zarządzania zasobami człowieka, zarządzania zmianą nawyków, technik efektywnego uczenia się i nauczania oraz wykorzystywania stanu relaksu w procesach poznawczych i pamięciowych człowieka. Twórca i wydawca czasopisma „Podróż w Intelekt”. Twórca audycji radiowych i programów telewizyjnych popularyzujących współczesną wiedzę o budowie, funkcjonowaniu ludzkiego mózgu i pracy umysłu oraz adaptacji tej wiedzy w praktycznym zastosowaniu w edukacji i biznesie. Szkoli się i stale podnosi kwalifikacje u największych światowych autorytetów w dziedzinie efektywnego uczenia się i zarządzania sobą. Współautorka książki „Zarządzanie sobą” (wydawnictwo DIFIN, Warszawa 2008) i autorka książki „Cechy osobowe dyrektora szkoły a styl zarządzania” (wydawnictwo CODN, Warszawa 2009). Od 10 lat wdraża zarządzanie talentami w wielu firmach i zespołach menedżerskich. Pracowała m.in. dla: KGHM Polska Miedź, NORDEA Bank Polska, AXA Polska, COMAU Polska, EGIS Polska, ORLEN GAZ, Urzędu ds. Cudzoziemców oraz ZUS.

Czytaj więcej10 sierpnia 2015 07:19 - Dodane przez redaktor

 

W dynamicznych czasach globalizacji wywiad biznesowy dostarcza przedsiębiorcy ogół informacji potrzebnych do sprawnego funkcjonowania firmy w zmiennym otoczeniu biznesowym, ułatwiając podejmowanie strategicznych decyzji. Ma realny wpływ na osiąganie celów handlowych poprzez ocenę i prognozę szans rozwoju oraz wykluczenie możliwych zagrożeń. Przy prowadzeniu działalności gospodarczej na arenie międzynarodowej oraz wprowadzaniu innowacyjnych koncepcji wsparcie profesjonalistów w tej dziedzinie jest na wagę złota.

Wywiad biznesowy ma duże znaczenie dla podmiotów gospodarczych, gdyż dostarcza menedżerom informacji niezbędnych do rozwiązywania zróżnicowanych problemów decyzyjnych, strategicznych i operacyjnych. Doceniamy tę właściwość szczególnie w czasach przyśpieszającej globalizacji, gdy należy sprostać presji ponadnarodowej konkurencji oraz przystosować się do dynamicznych zmian rynkowych, które są jej stałym elementem.

Biznes w dobie globalizacji

Globalizacja to ponadnarodowy, złożony proces, przyczyniający się do coraz większej współzależności i integracji państw, społeczeństw, gospodarek oraz kultur, który w ostatnich czasach stał się powszechnym zjawiskiem gospodarczym. Napędzają go przede wszystkim wynalazki techniczne. Nieodwracalny mechanizm łączenia światowych systemów gospodarczych ma swoje pozytywne i negatywne strony, dlatego budzi mieszane uczucia wśród zwykłych ludzi, a także przedsiębiorców, zyskując sobie zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Rynkowa gra w takim otoczeniu okazuje się często kosztowna, a lokalni przedsiębiorcy konkurują na coraz większą skalę z dużymi koncernami preferowanymi w łańcuchu dostaw.

W dobie permanentnych zmian trzeba wykazać się elastycznością. Wymaga to zazwyczaj radykalnego przemodelowania sposobów funkcjonowania firmy, czyli reorganizacji jej struktur pod kątem wymagań systemu gospodarczego. Recepta na powodzenie biznesowe ma obecnie znacznie więcej składników niż kiedyś. – Nie wystarczy już wyłącznie sztywna strategia, odpowiedni kapitał, zespół zdolnych menedżerów czy konkurencyjny produkt. Konieczna jest jeszcze drobiazgowa wiedza o dynamice sektora na światowym rynku, która poza trendami produktowymi powinna obejmować również uwarunkowania polityczne i kulturowe konkretnych państw. Brak rozeznania w tej kwestii może mieć negatywne skutki dla przedsiębiorstwa – mówi Marcin Gałczyński, wykładowca na studiach podyplomowych „Strategiczny wywiad biznesowy” w Akademii Leona Koźmińskiego. Dobre wyniki handlowe z przeszłości nie są bowiem gwarantem przyszłego sukcesu. Zdaniem eksperta, doskonałą metodą wsparcia biznesowego w dobie globalizacji jest wywiad biznesowy, dzięki któremu można zyskać przewagę informacyjną, wyjątkowo przydatną w procesie zarządzania, planowania oraz podejmowania decyzji o fundamentalnym znaczeniu dla organizacji.

Powodzenie w globalnej sieci

Globalizacja przyniosła powszechny i łatwy dostęp do wiedzy. Jednak w globalnym środowisku trzeba umieć skutecznie posługiwać się informacją, odnaleźć się w natłoku danych. – Sztuką jest umiejętność wyłowienia z szumu informacyjnego wyłącznie cennych dla przedsiębiorstwa wiadomości, a następnie ich właściwe wykorzystanie. Aby mogły dobrze służyć do budowania mostów strategicznych, ważna jest selekcja, weryfikacja źródeł, analiza i obróbka materiału pod kątem konkretnych wyzwań biznesowych – tłumaczy Marcin Gałczyński. W tej roli niezwykle pomocny jest wywiad, który ma już ugruntowaną pozycję na rynkach światowych.

Wywiad biznesowy umożliwia prognozę trendów gospodarczych, przewidywanie działań konkurencji czy zmian w środowisku rynkowym. Jest jednym z najlepszych narzędzi, sprzyjających przeformułowaniu modeli i sposobów funkcjonowania przedsiębiorstw z uwagi na szybki postęp technologiczny, krótki cykl życia produktu, wzrost znaczenia skali produkcji, zaostrzenie się konkurencji czy zwiększenie roli badań i rozwoju. W świecie o wysokim stopniu niepewności pozwala na przemyślaną integrację z międzynarodową areną i adaptację własnej oferty do zapotrzebowania rynkowego. Ułatwia podejmowanie strategicznych decyzji dla firmy. Pozwala uzyskać przewagę konkurencyjną, zapobiega powielaniu błędów konkurencji i umożliwia wyróżnienie się poprzez odegranie roli pioniera bądź odpowiednie dopasowanie istniejących rozwiązań do zapotrzebowania swoich aktualnych i potencjalnych klientów.

Wywiad biznesowy powinien wspierać wszystkie strategiczne ogniwa w organizacji

Wywiad biznesowy stanowi nieodłączny przymiot dobrze funkcjonujących przedsięwzięć. W dużej mierze to właśnie od niego zależy los firmy. Istnieje wiele przykładów, w których odpowiednio zorganizowany, pozytywnie odmienił losy przedsiębiorstw. Brak takiego zaplecza boleśnie odczuła chociażby Nokia – zbyt późno weszła na rynek smartphonów, czy Kodak – przespał zmianę technologii fotografii z analogowej na cyfrową. Dowodem niezaznajomienia się z rynkiem docelowym była z kolei inwestycja w Disneyland pod Paryżem, której towarzyszyły błędy na tle kulturowym. Oczekiwania inwestorów rozminęły się z rzeczywistością ze względu na nierozeznanie w schematach zachowań europejskiego konsumenta. Natomiast w amerykańskim sektorze motoryzacyjnym istniało niegdyś mylne przekonanie, że japońskie samochody nie mogą zagrozić rodzimym producentom. A przyszłość pokazała, że brak identyfikacji realnego zagrożenia, lokalnego popytu i niedostosowanie działań do nowo powstałej konkurencji doprowadziły w latach siedemdziesiątych do ponad dwukrotnego wzrostu udziałów japońskich pojazdów w zaledwie cztery lata. Wszystkich tych pomyłek można było uniknąć przy wykorzystaniu zasobów wiedzy zgromadzonych w ramach wywiadu biznesowego. Codzienność przynosi informacje, które mają znaczenie w skali makro oraz mikro. Spadające ceny ropy naftowej, związana z tym niższa cena gazu ziemnego, rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych, tańszy węgiel na globalnych rynkach, dewaluacja złotówki w stosunku do walut partnerów handlowych i wiele innych zjawisk wpływa nie tylko na codzienność polskich przedsiębiorców, lecz także ich lokalnych i międzynarodowych konkurentów. Wykorzystanie wiadomości zgromadzonych w ramach wywiadu biznesowego pozwala na nie tylko określenie szans rynkowych oraz możliwego ryzyka, lecz także dostosowanie działalności i planów rozwoju do realiów rzeczywistości, w której przedsiębiorstwo funkcjonuje.

Umiejętność przetwarzania informacji bezpośrednio przekłada się na działania biznesowe, ułatwia sprostanie wyzwaniom globalizacji oraz zaistnienie na dynamicznych rynkach. Ogromny potencjał, który kryje się w tych działaniach, daje firmom możliwość zobaczenia tego, co było dotąd niedostrzegalne, tworzenia koncepcji rozwoju w oparciu o coraz pełniejszą informację. Od pewnego czasu dużo mówi się o wykorzystaniu tzw. „big data” z korzyścią dla przedsiębiorstw. Dzięki wywiadowi biznesowemu zyskujemy unikatową wiedzę, której znajomość maksymalizuje szanse podjęcia dobrych decyzji, pozwalając szybko i sprawnie reagować na zmiany w otoczeniu biznesowym. Tak buduje się przewagę konkurencyjną w ponadnarodowym świecie. To wyraz dalekowzroczności.

Czytaj więcej25 marca 2015 18:44 - Dodane przez redaktor

Dobry coach to doskonały przewodnik, który jest cenny dla organizacji równie mocno jak latarnia morska dla żeglarzy – pomaga w prowadzeniu bezpiecznej żeglugi do zamierzonego celu po burzliwych wodach biznesu. Ta niezwykła profesja jest czymś więcej niż zawód – to styl życia, misja, pasja czy przejaw altruizmu, gdyż coaching niejedno ma imię. Jak stać się kompetentnym specjalistą w tej dziedzinie?

Coaching jest doskonałym narzędziem wsparcia dla kadry w firmie, gdyż sprzyja osiąganiu zamierzonych celów czy rozszyfrowywaniu problemów, a to przekłada się na wydajność przedsiębiorstwa, a co za tym idzie długotrwałe korzyści biznesowe. Dzięki niemu możliwe jest stworzenie bezpiecznego środowiska do zmian, wpływających na stabilną przyszłość przedsiębiorstwa. Dobry specjalista w tej dziedzinie jest zatem na wagę złota. Dlatego doradzamy każdemu, kto chciałby realizować się w tym zawodzie, jaki obrać kierunek, aby stać się profesjonalnym coachem.

O coachingu słów kilka…

Coaching ma swoje źródła w starożytności. Wywodzi się z sokratejskich metod nauczania, które polegały na zadawaniu pytań. We współczesnej formie funkcjonuje od ponad 180 lat. Pierwsze tego typu działania miały miejsce na Uniwersytecie Oxfordzkim, gdzie istniała instytucja osoby wspierającej studenta w rozwoju. Sam termin powstał na gruncie świata sportu – odpowiadał motywującemu treningowi popartemu dużą wiedzą i doświadczeniem coacha. Taki trening miał służyć nie tylko rozwojowi kondycji i sprawności technicznej zawodników, lecz także budowaniu ich wytrzymałości psychicznej oraz wewnętrznej motywacji. Natomiast w znaczeniu stricte biznesowym coaching ma już co najmniej 50 lat tradycji.

Zawód coacha jest szczególny, gdyż należy umieć odnaleźć się w roli facylitatora, który ułatwia drugiemu człowiekowi osiąganie zamierzonych przez niego rezultatów w efektywny i komfortowy sposób. – Coaching to fascynująca dziedzina, pozwalająca świadczyć specjalistyczne usługi, których efektem ma być umożliwienie klientowi odkrywania, aktualizowania, rozwijania i jak najpełniejszego korzystania z własnego potencjału – tłumaczy dr Lidia Czarkowska, dyrektor Centrum Coachingu, kierownik studiów podyplomowych „Coaching menedżerski” oraz „Coaching profesjonalny”, adiunkt w Katedrze Nauk Społecznych Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Coaching w Polsce dopiero się profesjonalizuje. Za granicą ma już dobrze ugruntowaną pozycję, ponieważ przynosi wymierne korzyści. Na ojczystym gruncie obecnie zyskuje dynamicznie na znaczeniu, zwłaszcza w sensie biznesowym, gdyż stanowi jedną z najskuteczniejszych form wsparcia rozwoju osobistego i zawodowego. W naszym kraju nad określeniem regulacji prawnych profesji czuwa Izba Coachingu, w ramach której stowarzyszone jest także Centrum Coachingu Akademii Leona Koźmińskiego. Izba Coachingu jest niezależną i neutralną organizacją, która dba o jakość usług coachingowych w Polsce. Działa na rzecz integracji oraz współpracy tego środowiska, wspierając proces profesjonalizacji w tym obszarze. Celem instytucji jest rejestracja zawodu coacha.

Dążenie do profesjonalizmu – krok po kroku

Czy zawód coacha jest odpowiedni dla mnie? Aby móc się o tym przekonać, należy przede wszystkim sprawdzić, jak działa coaching w praktyce, czyli znaleźć własnego coacha i przetestować proces coachingowy na sobie. Coachem może zostać jedynie osoba, która lubi ludzi i czuje w sobie wewnętrzną pasję do pracy z nimi. – Należy przede wszystkim być przekonanym, że istota ludzka posiada w sobie potencjał i zasoby, które można odkryć poprzez stworzenie odpowiednich warunków do rozwoju, aby w efekcie właściwie je spożytkować – tłumaczy dr Lidia Czarkowska z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Samo poczucie misji nie wystarczy, potrzebna jest jeszcze wiedza merytoryczna i praktyka pod okiem superwizorów. Dlatego trzeba zainwestować w edukację, która jest doskonałym punktem wyjścia w drodze do profesjonalizacji. Pozwoli to na poznanie i zrozumienie procesu coachingowego oraz nabycie stosownych kompetencji, niezbędnych do wykonywania profesji. Warto wybrać szkołę, która jest akredytowana przy instytucjach wydających certyfikacje zawodowe. Program dostosowany do wymagań niezależnych od ośrodka szkoleniowego instytucji, takich jak Izba Coachingu, daje nam możliwość przystąpienia do egzaminu potwierdzającego zdobycie umiejętności na określonym poziomie. Certyfikacje są wydawane w międzynarodowych organizacjach coachingowych, z których największa to International Coach Federation. Działania ICF polegają na rozwoju profesji coachingowej poprzez określanie standardów kompetencyjnych i etycznych, dostarczanie niezależnej struktury akredytacji dla coachów i szkół coachingu oraz budowanie forum wymiany doświadczeń. Proces zdobywania certyfikacji wiąże się z odpowiednią ilością godzin odbytych szkoleń, udokumentowanej praktyki, superwizji czy pozyskanymi referencjami. Kończy się egzaminem teoretycznym oraz praktycznym, które są poświadczeniem jakości oferowanych usług. Certyfikat daje dobre podwaliny do dalszego rozwoju, jest pierwszym czynnikiem budującym zaufanie u potencjalnych klientów.

Coaching korzysta ze zdobyczy wielu dziedzin nauki. Niezbędna okazuje się wiedza transdyscyplinarna, gdyż należy spojrzeć holistycznie na rozwój człowieka. – Coach, żeby skutecznie prowadzić proces coachingowy, absolutnie nie musi być ekspertem w branży swojego klienta, natomiast powinien być biegły z zakresu nauk humanistyczno-społecznych pozwalających zrozumieć mechanizmy rozwoju ludzkiego potencjału – precyzuje dr Czarkowska. Zatem znajomość narzędzi coachingowych, umiejętność słuchania czy stawiania otwartych pytań należy podeprzeć przygotowaniem z psychologii, andragogiki, antropologii kulturowej, pedagogiki czy elementów teorii organizacji zarządzania ze szczególnym uwzględnieniem procesów opisanych w ramach psychologii społecznej, emocji i motywacji. – Nikt po dwóch dniach coachem się nie stanie, gdyż nie ma w tej profesji drogi na skróty. Naturalną ścieżką rozwoju własnej osoby w tym zawodzie jest stopniowe podnoszenie swoich kompetencji, a co za tym idzie jakości świadczonych usług – dodaje nasz ekspert. Nie jest to możliwe oczywiście bez praktyki zawodowej, którą powinniśmy rozpocząć już podczas trwania studiów, oczywiście informując swoich klientów, na jakim etapie przygotowania do zawodu się znajdujemy.

Profesjonalny specjalista w tej dziedzinie potrafi słuchać swego rozmówcy na wielu poziomach. – Dobrego coacha charakteryzuje swoista uważność – obserwuje zachowanie partnera, mimikę, gesty, tempo mowy, zwraca uwagę na przerwy między zdaniami. Pełni w tej relacji rolę symbolicznego lustra, w którym druga osoba może się przejrzeć, lepiej poznać siebie, swoje motywacje, a nawet słabości. Ta uważność jest nieocenionym narzędziem – dodaje. Coach musi być również szczery i otwarty w swoich osądach. Ta autentyczność jest jedyną drogą ku spójności i integralności. Rzetelność tej pracy wymaga ponadto sprawdzania, czy proponowane rozwiązania działają i przekładają się na rezultaty. – Klient jest specjalistą od swojego życia, a coach ekspertem od procesu, a zatem powinien czuwać nad jego jakością. Natomiast osoba poddawana coachingowi odpowiada za efekty procesu, gdyż tylko ona jest w stanie wprowadzić jakąkolwiek zmianę w swoim życiu – zwraca uwagę ekspert z Akademii Leona Koźmińskiego. Coach nie sugeruje rozwiązań, decyzja zawsze należy do klienta.

 

Jak pisał Paulo Coelho – To, co dziś jest rzeczywistością, wczoraj było nierealnym marzeniem – taka sentencja przyświeca wielu osobom, które zawodowo zajmują się coachingiem, i słusznie! Ukierunkowanie na rezultat, zachęcanie do refleksji, odkrywanie mocnych stron, przekraczanie ograniczeń i osiąganie celów to prosta droga do indywidualnego rozwoju w życiu zawodowym, który w efekcie usprawnić może pracę całej organizacji. – Najlepiej pracę coacha pokazać, rozwijając stare powiedzenie, że kto pracuje rękami, jest robotnikiem, rękami i głową – rzemieślnikiem, rękami i sercem – artystą, a rękami, głową i sercem – coachem. To wynika z mojego doświadczenia – kwituje dr Lidia Czarkowska. Coach to zawód przyszłości!

Czytaj więcej25 lutego 2015 13:10 - Dodane przez redaktor