Wpisy z tagiem ‘jakość’

Panujące w naszym kraju warunki klimatyczne, niezależnie od wybranej lokalizacji, nie sprzyjają parkowaniu aut pod gołym niebem. Kto ma taką możliwość zostawia je więc w garażu. Zamknięty za solidną bramą pojazd jest dobrze chroniony nie tylko przed deszczem czy śniegiem, lecz także dostępem niepowołanych osób. Problem w tym, że takie wrota często bywają mało komfortowe w obsłudze, a codzienne siłowanie się z nimi jest męczące. Dlaczego więc nie ułatwić sobie życia i nie wyposażyć ich w automatyczny, sterowany pilotem napęd?

Współczesne, designerskie bramy garażowe po prostu nie mogą obejść się bez siłownika, który zadba o ich otwieranie i zamykanie. Dlatego producenci tych wyrobów zwykle wyposażają je w odpowiednie automaty, często pochodzące od renomowanych firm, wyspecjalizowanych w produkcji tego typu urządzeń.

Automatyczna brama? Da się zrobić!

Kupno gotowego zestawu składającego się z bramy segmentowej czy uchylnej i dostosowanego do niej napędu to najprostszy sposób na zapewnienie komfortowego dostępu do garażu. Nie znaczy to jednak, że osoby, które mają już zamontowane „wrota” napędzane jedynie siłą mięśni, są skazane na ich wymianę. – Nowoczesne siłowniki pozwalają zautomatyzować większość najczęściej stosowanych bram garażowych – przekonuje Tomasz Grzechnik, Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska. Firma produkuje najwyższej jakości automatykę dla systemów zarządzania dostępem do obiektów. W swojej ofercie posiada m.in. szeroką gamę napędów do rezydencjalnych bram garażowych, garaży zbiorczych oraz sekcyjnych bram przemysłowych. Istnieje jednak kilka warunków, które muszą zostać spełnione, aby proces automatyzacji zakończył się sukcesem. – Po pierwsze zwykle potrzebna jest odpowiednia przestrzeżeń pomiędzy bramą, a sufitem. Dokładne informacje dotyczące jej rozmiarów można znaleźć np. w katalogach czy na stronach internetowych producentów. Po drugie, musi istnieć możliwość doprowadzenia zasilania do siłownika – wyjaśnia ekspert firmy BFT. Ważne jest także, aby brama, mimo że napędzana ręcznie, poruszała się gładko i płynnie w całym zakresie ruchu. Miejscowe opory, zacięcia i inne tego typu przeszkody mogą negatywnie wpływać na pracę zamontowanego siłownika.

Napęd napędowi nie jest równy

Decydując się na zakup automatu sterującego cyklem otwierania i zamykania bramy garażowej, często musimy podjąć trudną decyzję, co wybrać: produkt mało znanej marki dostępny w pobliskim sklepie budowlanym lub może urządzenie renomowanego producenta, jak BFT? Choć często są one podobne z wyglądu i posiadają zbliżone parametry, na korzyść markowych produktów przemawiają wytrzymałość, bezproblemowość obsługi, dostępne akcesoria dodatkowe, fachowe doradztwo czy serwis. Taki sprzęt wykonany jest z lepszych materiałów i w oparciu o najwyższej klasy komponenty bywa więc nieco droższy od swoich niemarkowych odpowiedników. Różnice w cenie, wbrew pozorom, nie muszą być jednak duże. Problem w tym, że często sprzęt marki „no-name”, dedykowany małym i lekkim bramom, nie do końca wtajemniczeni użytkownicy porównują do mocnych, firmowych siłowników, będących w stanie bez problemu napędzać nawet bardzo duże bramy garażowe. Ważne, aby w trakcie poszukiwań modelu dla siebie zawsze porównywać ze sobą napędy o zbliżonych parametrach. – Im siłownik ma większą siłę uciągu, prędkość otwierania czy maksymalną liczbę cykli pracy na dobę, tym jego cena jest wyższa. Wpływ na jej ostateczną wartość mają także klasa użytych komponentów, np. elementów przekładni, wydatnie wpływających na żywotność urządzenia, jak również inne elementy: rodzaj wykorzystanej centrali sterującej, fotokomórki, piloty lub systemy zasilania awaryjnego – tłumaczy Tomasz Grzechnik. Poszczególne elementy konstrukcji tworzą jedną całość, dlatego układ jest tak wytrzymały jak jego najsłabsze ogniwo. Z tego powodu, aby uniknąć problemów z zakupionym sprzętem zawsze warto wybrać niewiele droższy, markowy produkt o podobnych parametrach.

Silny, wytrzymały, bezpieczny

Jeśli chcemy, aby siłownik i wyposażona w niego brama służyły nam  bezawaryjnie i bezproblemowo przez długie lata, musimy zadbać o odpowiednią sprawność tego zestawu. Wpływa na nią przede wszystkim właściwe dopasowanie poszczególnych elementów. – Automatykę dobiera się pod kątem maksymalnej powierzchni bramy garażowej i jej ciężaru oraz przewidywanej ilości pełnych cykli otwarcia-zamknięcia na dobę. Najłatwiej obliczymy ją mnożąc liczbę pojazdów korzystających z garażu przez cztery – objaśnia Tomasz Grzechnik – Jeśli zdecydowaliśmy się na napęd podsufitowy, pamiętajmy także o tym, że w jego przypadku ważne są również wysokość bramy oraz nadproża, na podstawie których należy dobrać odpowiedniej długości szynę prowadzącą – dodaje specjalista. W przypadku użytku domowego, gdy rodzina dysponuje dwoma samochodami, sprawdzi się siłownik mogący wykonać około 20 cykli na dobę – taki zapas pozwala uzyskać niezbędny margines bezpieczeństwa. W przypadku oferty firmy BFT jest to kompaktowy, ważący jedynie nieco ponad 4 kg, model TIZZIANO. W jego niewielkiej obudowie kryją się jednak prawdziwa siła i moc. Urządzenie napędza wydajny i wytrzymały silnik zasilany napięciem 24 V.

Siła uciągu i docisku wynosząca 600 N jest tak dobrana, aby napęd beż żadnych problemów wykonał 20 pełnych cykli pracy z bramą o maksymalnej powierzchni wynoszącej nawet 10 m2 oraz zapewnił prędkość otwierania wynoszącą 6,6 m na minutę. Położenia krańcowe ustawiane są w nim za pośrednictwem wbudowanego w silnik enkodera. Z kolei zintegrowany z napędem radioodbiornik umożliwia zapamiętanie do 10 pilotów zdalnego sterowania, co w zupełności wystarczy na potrzeby domowników. Dzięki wstępnie zmontowanej szynie prowadzącej, proces instalacji napędu jest znacznie łatwiejszy, mimo to warto powierzyć go wyspecjalizowanym fachowcom, którzy prawidłowo spasują i wyregulują cały układ. Bezpieczeństwo użytkowania napędu zapewniają funkcja amperometrycznego wykrywania przeszkód oraz specjalna technologia D-TRACK. – W sytuacji, gdy brama podczas pracy natknie się na przeszkodę, system wykryje problem i automatycznie zmieni kierunek ruchu bramy. Dzięki temu ryzyko przypadkowych przycięć czy zakleszczeń jest zminimalizowane niemal do zera – podsumowuje Kierownik Działu Technicznego BFT Polska.

Z automatycznie otwieraną i zamykaną bramą garażową życie staje się nieco łatwiejsze, a na pewno dużo wygodniejsze. Niezależnie od pogody, wyjazd i wjazd do garażu odbywają się bez konieczności wysiadania z samochodu. Niby nic a jednak, gdy z nieba leją się potoki wody, opuszczenie przyjemnie suchego wnętrza auta nie należy do przyjemności. Wybierając urządzenie dla siebie warto postawić na sprzęt uznanych producentów. Nowoczesny, niezawodny i bezpieczny będzie umożliwiał komfortowe korzystanie z garażu przez długie lata.

Czytaj więcej23 listopada 2015 08:58 - Dodane przez redaktor

Mając w perspektywie malowanie ścian, mało kto zastanawia się ile włosów ma pędzel, który właśnie zamierza kupić. Pytanie, jakie zadaje sobie wielu z nas często brzmi natomiast, co wybrać: pędzel czy wałek? Odpowiedź jest prosta – potrzebne będą nam oba te narzędzia. Podobnych dylematów związanych z malowaniem domu czy mieszkania jest więcej. Ich rozwiązania przedstawiamy poniżej.

Malowanie to jeden z najprostszych i najszybszych sposobów na odświeżenie czy też zupełną odmianę wyglądu wnętrz, w których mieszkamy. Zanim jednak zabierzemy się do pracy, warto skontrolować stan posiadanego oręża i w razie potrzeby zaopatrzyć się w brakujące elementy. Bez uzbrojenia w niezbędne narzędzia, w potyczce z czekającą na dekorację ścianą, skazani będziemy na porażkę.

Odpowiednie wyposażenie to połowa sukcesu

Planując remont, część czasu przeznaczonego na wybór farb, warto poświęcić skompletowaniu wyposażenia. Jeden czy dwa wałki oraz stary pędzel to zdecydowanie za mało. Lista potrzebnych sprzętów i akcesoriów jest znacznie dłuższa, zwłaszcza, jeśli zależy nam na uzyskaniu optymalnych efektów i maksymalnie komfortowej pracy. Na samej górze zestawienia są oczywiście odpowiednie narzędzia dopasowane do rodzaju farby i faktury powierzchni, którą będziemy malować.  – Przesadą byłoby powiedzieć, że wałek i pędzel to dopiero szczyt góry lodowej. Faktem jest natomiast, że mogą okazać się niewystarczające – komentuje Emil Sieligowski, Brand Manager marki wysokiej jakości narzędzi ręcznych, w tym sprzętu malarskiego, PROLINE – Na przykład bez kuwety malarskiej umożliwiającej odciśnięcie nadmiaru farby, praca będzie znacznie utrudniona. Z kolei sufit znacznie łatwiej pomalować wałkiem umieszczonym na teleskopowym drążku, niż stojąc na drabinie – dodaje specjalista. Na listę niezbędnego wyposażenia warto jeszcze wpisać folię malarską, którą osłonimy meble czy podłogi oraz papierową taśmę malarską. Do prac przygotowawczych niezbędne mogą okazać się również różnego rodzaju szpachelki. Pamiętajmy także o bezpieczeństwie pracy i do wózka z zakupami dorzućmy okulary ochronne i gumowe rękawice.

Przygotuj pomieszczenie do pracy

Malowanie sufitów i ścian nie jest bardzo trudnym zadaniem i bez problemu poradzą sobie z nim nawet osoby, które nie mają dużego doświadczenia. Podczas prac remontowych każdemu może przydarzyć się rozlanie farby czy zabrudzenie podłogi gipsem. Z tego powodu, dobrą praktyką jest zabezpieczenie wszystkich powierzchni, które nie będą malowane. Konieczne jest zdjęcie ze ścian wszelkich ozdób, jak obrazy czy zegary, zrolowanie i wyniesienie dywanu, a jeśli planujemy malowanie sufitu, również zdemontowanie żyrandola. Ponieważ najłatwiej pracuje się w pustych wnętrzach, dobrze jest uprzątnąć z pomieszczenia wszystkie meble. Jeśli jest to zbyt problematyczne, możemy przesunąć je na środek pokoju i dokładnie okryć folią malarską, którą dodatkowo zabezpieczamy oklejając dookoła taśmą malarską. Kolejny krok to dokładne przykrycie podłogi. W tym celu również używamy foli malarskiej. Na koniec papierową taśmą oklejamy jeszcze gniazdka, włączniki oraz ościeżnice okien i drzwi. Po wykonaniu tych czynności w końcu można przystąpić do pracy.

Malowanie zacznij od napraw

Na początek należy ocenić stan ścian i sufitów, sprawdzić przyczepność podłoża i trwałość już istniejących powłok malarskich. Jeśli po potarciu dłonią, zostaną nam na palcach ślady, oznacza to, że podłoże nie jest dość wytrzymałe i przed malowaniem należy wzmocnić je odpowiednim preparatem gruntującym. Z kolei, aby zbadać przyczepność starej farby, możemy wykonać prosty test: – W wybranym uprzednio miejscu, nożem do tapet wykonujemy kilka niezbyt głębokich nacięć tak, aby stworzyły one sieć krzyżujących się linii – radzi Emil Sieligowski – Do nacięć przyklejamy dokładnie taśmę malarską, a po chwili odrywamy ją pewnym ruchem. Jeśli większość farby zostanie na taśmie, niestety musimy usunąć powłokę malarską ze ścian, np. metalową szpachelką – dodaje. Gdy farba dobrze się trzyma, wystarczy dokładnie wymyć ściany wodą z dodatkiem mydła malarskiego, a po wyschnięciu dokładnie zagruntować, co pomoże wyrównać chłonność podłoża. Po tych operacjach możemy przystąpić do naprawy wszelkich pęknięć, rys czy wgłębień w powierzchni tynku. Najlepiej używać do tego specjalnych mas naprawczych. W przypadku szczelin i rys świetnie sprawdzi się też nowoczesny uszczelniacz akrylowy – Akryl charakteryzuje się doskonałą przyczepnością do większości materiałów budowlanych, takich jak: cegła, tynk, drewno, ceramika i gips. Jest bardzo łatwy w obróbce, można go malować i nie ma zapachu – tłumaczy specjalista. Jeśli ściany i sufity są bardzo chropowate lub nierówne, możemy rozważyć wygładzenie całej ich powierzchni. Nie jest to łatwe zadanie, warto natomiast się go podjąć – farby, zwłaszcza o delikatnie satynowym wykończeniu, najlepiej prezentują się na idealnie gładkich powierzchniach.

Szybko, sprawnie i wygodnie

Gdy ściany i sufity są już przygotowane, czas rozpocząć ich malowanie. W tym celu używamy pędzla lub wałka. Narzędzia te dobiera się zazwyczaj ze względu na ich wielkość – duże i szerokie do większych powierzchni, mniejsze i węższe do prac precyzyjnych – oraz rodzaj farby lub lakieru, których będziemy używać. – Ważna jest też struktura powierzchni przeznaczonej do malowania. Im bardziej porowata, tym dłuższe włosie lub runo powinno mieć używane narzędzie. Pozwoli to nanieść farbę do wszystkich zagłębień i równo pokryć całą malowaną powierzchnię – objaśnia specjalista marki PROLINE. Do malowania dużych i płaskich powierzchni ścian i sufitów najbardziej uniwersalnym i efektywnym narzędziem, jest wałek. Praca nim jest szybka, łatwa i przyjemna, a w porównaniu z pędzlem, dużo łatwiej jest uniknąć powstawania smug. Runo tych przydatnych narzędzi wykonuje się z naturalnych lub sztucznych materiałów. Modele z włosiem welurowym, wełnianym i akrylowym przeznaczone są do farb rozpuszczalnikowych. Jeśli czeka nas praca z emaliami olejnymi, powinniśmy wybrać wałki z gąbki, natomiast do farb wodorozcieńczalnych optymalne będą wersje z mikrofibry. Do malowania farbami lateksowymi najlepiej używać wałków sznurkowych. Aby zminimalizować ryzyko powstawania smug, pamiętajmy o dopasowaniu go do malowanej powierzchni. – Modeli z krótkim włosiem należy używać np. do ścian wykończonych gładziami gipsowymi. Wersje o średniej długości runa są świetne do malowania tynków cementowo-wapiennych. Narzędzia o długości włosia powyżej 30mm przeznaczone są do podłoży bardzo chropowatych – precyzuje Emil Sieligowski.

Tam, gdzie wałek nie może…

Wałki, choć wygodne i proste w obsłudze, to jednak ze względu na swoje gabaryty i specyficzną budowę, nie zawsze pozwalają na dokładne pomalowanie wszystkich miejsc. Tam, gdzie się nie sprawdzą, otwiera się pole do popisu dla pędzli, które pomogą nam dotrzeć i pomalować wszelkie zakamarki czy narożniki. Najważniejszą częścią pędzla jest włosie. To od jego jakości zależy końcowy efekt wymalowania. – Może ono być naturalne, syntetyczne lub mieszane. Pierwszego rodzaju używamy do farb i lakierów na bazie rozpuszczalników, drugiego do farb wodorozcieńczalnych. Modele z mieszaną szczeciną są dość uniwersalne i sprawdzą się przy malowaniu różnymi rodzajami farb – podpowiada ekspert. Najbardziej popularne i uniwersalne są tzw. pędzle angielskie, czyli płaskie. Wykorzystuje się je do malowania powierzchni płaskich, jak i z wyraźną strukturą. Produkowane są w różnej szerokości, co umożliwia ich precyzyjne dobranie do czekającego nas zadania. W arsenale warto mieć również pędzle kątowe, popularnie zwane „kaloryferowcami”. Dzięki długiej, wygiętej rączce umożliwiają one aplikację farby w miejscach trudnodostępnych, np. za grzejnikami czy armaturą. – Pamiętajmy, że z nowych pędzli, nawet tych wysokiej jakości, mogą wychodzić włosy. Dlatego przed pierwszym użyciem namoczmy je w wodzie, a następnie wytrząśnijmy z nich wszystkie luźne czy złamane włoski. Jeśli o tym zapomnimy, fragmenty szczeciny mogą zostawać na pomalowanych powierzchniach – radzi specjalista marki PROLINE.

Samodzielne malowanie ścian i sufitów nie jest trudne. Nowoczesne farby oraz ergonomiczne, wysokiej jakości narzędzia i akcesoria znacznie ułatwiają to zadanie. Ważne jednak, aby sprzęt, którym pracujemy dobrze dopasować do czekającego nas zadania. Kompletując niezbędne wyposażenie, warto wybierać sprzęt renomowanych firm. Dobre narzędzia będą służyć nam przez długi czas, a praca nimi będzie znacznie wygodniejsza i bardziej efektywna.

Czytaj więcej4 listopada 2015 08:26 - Dodane przez redaktor

We współczesnym świecie uzyskanie pozycji lidera w jakiejś dziedzinie wymaga bycia co najmniej o pół kroku przed konkurencją. W przypadku przedsiębiorstwa jest to możliwe w sytuacji, gdy ono samo, jak również oferowane przez nie produkty czy usługi, są innowacyjne. Właśnie w oparciu o ciągłe tworzenie innowacji swoją pozycję na rynku buduje firma BFT, lider w dziedzinie najwyższej jakości automatyki dla systemów zarządzania dostępem do obiektów.

Jak mówi znane przysłowie, „potrzeba jest matką wynalazku”. Słowa te nie są bezpodstawne. Duża część przełomowych produktów czy ich ulepszeń powstała, ponieważ człowiek od początku swojego istnienia stara się na różne sposoby ułatwiać sobie życie. Tworzenie i wprowadzanie do użytku czegoś nowego to innowacja, czyli proces, który pozwala przekuć nowatorskie pomysły i będące ich wynikiem wynalazki na realnie działające i funkcjonujące w powszechnym użyciu produkty. Dobrym przykładem jest tu branża automatyki użytkowej, a zwłaszcza wyrobów ułatwiających upoważnionym osobom dostęp do posesji.

Być o krok przed innymi

Jeszcze kilkanaście lat temu elektrycznie otwierane bramy posesyjne czy garażowe dostępne były jedynie nielicznej grupie użytkowników, a szlabany na wjeździe do obiektów, często siłą swoich mięśni, podnosili ludzie. Dziś sterowane poręcznymi pilotami napędy do tych elementów są w powszechnym użyciu. Jednym z liderów wyznaczających trendy jakościowe i designerskie w tej branży jest włoska firma BFT. Jej produkty otwierają bramy, szlabany czy zapory niemal na całym świecie, a projektanci, opracowując rozwiązania opatrzone charakterystycznym, czerwono-białym logotypem, tworzą innowacje, które bardzo szybko stają się niedoścignionym wzorem dla innych. – To efekt przyjętej przez naszą firmę filozofii. Nigdy nie zależało nam na tworzeniu produktów, które po prostu tylko dobrze działają, nie robiąc nic poza tym – tłumaczy Andrzej Trojanowski, Dyrektor Zarządzający BFT Polska – Zgodnie z przyświecającym BFT hasłem „Be Ahead”, czyli „Bądź z przodu”, zawsze staramy się wymyślać, projektować i tworzyć wydajne oraz niezawodne rozwiązania, które oprócz tego, że świetnie wykonują swoje zadania, są bardzo funkcjonalne, zaawansowane technologicznie i atrakcyjne wizualnie. Można powiedzieć, że dosłownie „otwieramy” innowacje – dodaje.

Technologia, na której możesz polegać

Wprawienie ważącej kilkaset kilogramów bramy w ruch, płynne jej otwarcie, a następnie zamknięcie za każdym razem, gdy chcemy wjechać lub wyjechać z garażu lub posesji to ciężka praca. Z tego powodu napędy powinny być wykonywane z olbrzymią troską i w oparciu wyłącznie o najwyższej jakości komponenty. Tylko w ten sposób da się zapewnić odpowiednią trwałość i wysoką sprawność tych urządzeń. – W przypadku napędów nie ma mowy o kompromisach. Jeśli producentowi zależy na tym, aby były one naprawdę niezawodne, nie może oszczędzać na podzespołach, które w nich stosuje – mówi Tomasz Grzechnik, Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska. To ważne, bo napędy w zasadzie nigdy nie pracują w idealnych, laboratoryjnych warunkach, a co jest z tym związane, obciążenia, które muszą pokonać są zwykle wyższe niż te w trakcie testów. – W efekcie, jeżeli elementy przekładni czy zastosowana elektronika nie będą odpowiednio wysokiej klasy, bardzo szybko się zużyją, powodując problemy z obsługą bramy – tłumaczy Tomasz Grzechnik. Systemy zarządzania dostępem do obiektów to jednak nie tylko napędy do bram wjazdowych czy garażowych. To także zaawansowane technologicznie centrale sterujące, wyłączniki krańcowe oraz rozmaite akcesoria, jak panele solarne, lampy sygnalizacyjne, piloty, klawiatury kodowe, a także systemy sterowania. Wszystko to musi ze sobą ściśle współpracować, umożliwiając bezawaryjną pracę nawet w najtrudniejszych warunkach. – Zharmonizowanie i odpowiednie dostrojenie kolejnych elementów nie jest proste, dlatego zwykle wykonują to zadanie odpowiednio wyszkoleni fachowcy. Inwestując pieniądze w zakup napędu do bramy wjazdowej czy garażowej, warto więc postawić na wysokiej klasy rozwiązania. Dzięki temu zyskamy pewność, że raz ustawione będą utrzymywać zadane im parametry przez naprawdę długi czas – podsumowuje Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska.

Innowacje w służbie funkcjonalności

Innowacje nie zawsze oznaczają wielkie zmiany, znacznie częściej dotyczą drobnych elementów, szczegółów, które w zasadniczy sposób wpływają na pracę całego urządzenia i komfort jego obsługi. Ciągły rozwój nowoczesnych technologii sprawia, że często mówiąc o jakimś produkcie „innowacyjny” mamy na myśli jego ponadprzeciętną funkcjonalność, która wyróżnia go w morzu niemal identycznych wyrobów innych marek. – W przypadku automatyki do bram obecnie innowacją nie jest to, że napędem możemy sterować za pomocą jednego czy nawet kilkuset pilotów. Ale już możliwość jego obsługi z dowolnego miejsca za pomocą własnego smartfona, tabletu czy komputera jak najbardziej na takie miano zasługuje – przekonuje Andrzej Trojanowski, Dyrektor Zarządzający BFT Polska. W ofercie tej firmy nie brakuje innych innowacyjnych rozwiązań. Na przykład napędy PHOBOS BT, przeznaczone do współpracy z bramami skrzydłowymi, wyposażono w specjalny system mocowania do uchwytu słupka, wykorzystujący magnetyczny trzpień. Takie rozwiązanie zapewnia łatwiejszy montaż oraz znacznie poprawia estetykę całego układu.

Wybrane napędy BFT, jak wspomniany model PHOBOS BT, napędy do bram przesuwnych DEIMOS czy do bram garażowych TIZZIANO posiadają funkcję amperometrycznego wykrywania przeszkód. Użyte w nich centrale sterujące wykorzystują opracowaną przez BFT technologię D-TRACK. Dzięki temu zapewniają maksymalne bezpieczeństwo użytkowania. – Poziom siły potrzebnej do uruchomienia zabezpieczenia amperometrycznego jest dynamicznie dobierany do warunków pracy bramy. W związku z tym wykrycie przeszkody następuje zawsze w tym samym czasie z zachowaniem odpowiedniego, bezpiecznego marginesu siły – wyjaśnia Tomasz Grzechnik z BFT Polska. Inne udogodnienia, które można znaleźć w ofercie firmy to m.in. radiowe sterowanie napędem bez użycia rąk. Dzięki temu, podjeżdżając do bramy samochodem czy motocyklem, nie musimy szukać pilota i tym samym odrywać rąk od kierownicy, gdyż brama otworzy się automatycznie, gdy tylko zbliżymy się do niej na odpowiednią odległość.

Innym wartym uwagi rozwiązaniem jest system zasilania słonecznego EcoSol® do instalacji niskonapięciowych. – Może być on stosowany do kompleksowego zasilania napędu lub w przypadku braku prądu np. jako zasilanie awaryjne. W użytku przydomowym system działa do dwóch tygodni bez dostępu do światła słonecznego – wyjaśnia Andrzej Trojanowski. Co ważne, EcoSol® współpracuje ze wszystkimi produktami BFT wyposażonymi w silniki zasilane napięciem 24 V, włączając w to nieco starsze modele. W poszczególnych segmentach produktów obrandowanych charakterystycznym logotypem BFT innowacyjnych elementów i rozwiązań jest znacznie więcej. Każdorazowo dopasowane są one do przeznaczenia i charakteru automatyki oraz przewidywanych użytkowników wyrobów.

Najwyższa jakość tworzonych rozwiązań to standard, do którego zawsze warto i należy dążyć. Zgodnie z tą maksymą BFT produkuję zaawansowaną technologicznie automatykę, na której można polegać w każdych warunkach. Dzięki temu zarówno firma, jak i jej klienci mogą zawsze być o krok przed innymi.

Czytaj więcej23 października 2015 08:47 - Dodane przez redaktor

Otwór w miękkim drewnie, zwłaszcza w awaryjnej sytuacji, daje się wykonać różnymi narzędziami: wkrętakiem, nożem, gwoździem – wymieniać można długo. Stan krawędzi, prostoliniowość czy wymiarowość takiego wgłębienia będą jednak dalekie od ideału. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest użycie wiertarki i wiertła. Kluczem do uzyskania idealnego otworu jest zastosowanie osprzętu dedykowanego ściśle do pracy w drewnie.

Wiertła należą do podstawowego wyposażenia warsztatu tak profesjonalisty, jak i majsterkowicza. Ponieważ nie ma jednego, uniwersalnego sprzętu, którym dałoby się precyzyjnie i efektywnie pracować we wszystkich materiałach, w skrzynce z narzędziami trzeba zawsze mieć kilka rodzajów tego niezwykle przydatnego narzędzia. Choć większość osób dokładnie wie, że pracując wiertłem do betonu, wgłębienia w stali raczej nie da się wykonać, o tyle bez problemu można znaleźć zarówno majsterkowiczów, jak i „fachowców”, którzy w drewnie wiercą wyłącznie osprzętem do metalu. Choć w niektórych sytuacjach jest to dopuszczalne, to jakość uzyskanych w ten sposób otworów zawsze będzie pozostawiać wiele do życzenia.

Potraktuj drewno profesjonalnie

Truizmem jest stwierdzenie, że drewno ma zupełnie inne właściwości niż metal. Mimo to, warto ten fakt podkreślać, ponieważ właśnie z tego powodu do jego obróbki należy używać odpowiednich wierteł. Ten niezwykle wszechstronny materiał charakteryzuje się bowiem włóknistą strukturą  i niejednorodną twardością. Stosując do wiercenia w nim akcesoria do metalu, w początkowej fazie pracy ryzykujemy ślizganiem się narzędzia po powierzchni obrabianej deski czy płyty, co może doprowadzić do powstania na niej nieestetycznych wgłębień lub zarysowań. – Przyczyną tego zjawiska jest kąt wierzchołkowy stosowany w wiertłach do metalu. Jest on zbyt duży do efektywnej pracy w drewnie – wyjaśnia Emil Sieligowski, Brand Manager marki wysokiej jakości narzędzi ręcznych PROLINE, w której asortymencie znajduje się bogata gama wierteł do drewna, metalu i betonu – Ryzyko poślizgu możemy znacznie zmniejszyć wykonując uprzednio małe wgłębienie w miejscu wiercenia. Jeżeli jednak zależy nam na powtarzalności i precyzji, powinniśmy zawsze sięgać po wiertła do drewna – dodaje specjalista. Narzędzia te mają nieco inną geometrię od wierteł do metalu, a także posiadają specjalne ostrza centrujące, które prowadzą je na początku pracy oraz zapobiegają przesuwaniu się sprzętu w późniejszych fazach, np. na skutek natrafienia na twardy sęk. Dzięki temu uzyskujemy otwór okrągły i gładki, wolny od zadziorów i innych uszkodzeń powierzchni. Warto pamiętać, że tak jak w osprzęcie przeznaczonym do pracy w betonie czy stali, tak i przypadku wierteł do drewna wyróżnić można kilka typów o odmiennej budowie oraz możliwym spektrum zastosowania. Najczęściej spotykane i stosowane są trzy rodzaje tych narzędzi: kręte, płaskie i spiralne.

Różne typy, różne przeznaczenie

Zdecydowanie najpopularniejszym rodzajem są wiertła kręte. Wykonane z wysokiej jakości stali narzędziowej przeznaczone są do precyzyjnego wiercenia w drewnie otworów o średnicach od 3 do 30 mm i głębokości dochodzącej do 150 mm. Wyposażone są w dwie krawędzie skrawające, zwane także ostrzami, które tworzą z łysinkami kąt ostry, a nie rozwarty, jak w przypadku podobnych narzędzi do metalu. Podczas pracy ostrza wykrawają najpierw obwód otworu, a dopiero następnie jego środek. Ze względu na małą twardość drewna i materiałów drewnopochodnych, kąt natarcia ostrzy wynosi w nich około 30°. – Za centrowanie narzędzia podczas pracy nie odpowiadają krawędzie skrawające, a specjalne ostrze centrujące, przypominające z wyglądu ostry szpikulec i często nazywane żądłem – tłumaczy Emil Sieligowski – Wystaje ono poza ostrza, a jego kształt umożliwia bardzo łatwe zagłębianie się w materiał i osiowe prowadzenie narzędzia – dodaje ekspert. Efektywne odprowadzanie zwiercin zapewniają dwa głębokie, spiralne rowki, które na bieżąco wyprowadzają wióry na zewnątrz.

Do wykonywania otworów o większych średnicach służą wiertła płaskie, nazywane również łopatkowymi lub piórkowymi. Mają bardzo prostą budowę i pozbawione są spirali odprowadzającej wióry. Część robocza jest w nich spłaszczona, posiada dwie proste, zaostrzone krawędzie skrawające oraz ostrze prowadzące, które odpowiada za ustalanie osiowości otworu. Płaska głowica płynnie przechodzi w uchwyt cylindryczny. Ze względu na duże siły działające na tego typu wiertła podczas pracy, dla pewnego mocowania w uchwycie wiertarskim, ich chwyt przeważnie zakończony jest sześciokątem SW 1/4ʺ. Takie rozwiązanie pozwala na użytkowanie sprzętu ze specjalną przedłużką lub w uchwytach szybkozłącznych. Wiertła tego typu nie pozwalają wiercić zbyt precyzyjnie, jednak ze względu na szeroki zakres rozmiarów dochodzący do 45 mm, warto mieć je w skrzynce z narzędziami.

Precyzyjne otwory o dużych średnicach i głębokościach, np. w kłodach czy belkach, wykonuje się przy wykorzystaniu wierteł spiralnych, bardziej znanych jako świdry. Charakteryzują się one rdzeniem jednozwojnym o kształcie spirali, który posiada tylko jedną łysinkę. Pojedynczy rowek wiórowy jest duży i umożliwia sprawne usuwanie zwiercin nawet z bardzo głębokich odwiertów. – Świdry wyposażone są w gwintowany stożek centrujący. Działa on na zasadzie samogwintującej się śruby, dzięki czemu wciąga wiertło w drewno. Pozwala to na pracę praktycznie bez używania nacisku na narzędzie, wystarczy nim obracać – tłumaczy Brand Manager marki PROLINE. Wiertła spiralne zakończone są sześciokątnym uchwytem, który umożliwia aplikację dużych momentów obrotowych i pozwala wyeliminować zjawisko obracania się narzędzia w uchwycie wiertarskim. Średnice świdrów dochodzą do 40 mm, a ich długość nawet do niemal pół metra.

Sprzęt i akcesoria do zadań specjalnych

Wiertła kręte, płaskie i spiralne nie wyczerpują szerokiego asortymentu osprzętu do wykonywania otworów w drewnie. Występują bowiem różne modyfikacje wyżej opisanych rozwiązań, jak np. wiertła łopatkowe z gwintowanym ostrzem i dodatkowymi zadziorami na zewnętrznych krawędziach ostrzy czy wiele innych rozwiązań pozwalających na efektywną pracę w drewnie i materiałach drewnopochodnych. Część z nich, jak wiertła drążone lub do konfirmatów znajdą zastosowanie raczej wyłącznie w profesjonalnych pracach stolarskich. Podręczny arsenał majsterkowicza warto jednak wzbogacić o dwa dodatkowe rodzaje – wiertła cylindryczne, nazywane również sednikami oraz tzw. otwornice. Pierwsze z nich przeznaczone są do wykonywania nieprzelotowych otworów o płaskim dnie, przystosowanych np. do montażu zawiasów puszkowych. – Robocza część takiego wiertła działa na zasadzie frezu czołowego, usuwającego materiał za pomocą dwóch noży i półokrągłych ostrzy obwodowych – objaśnia Emil Sieligowski. Z kolei otwornice przeznaczone są do wykonywania otworów o naprawdę dużych średnicach, dochodzących do 140 mm, a nawet większych. – Profesjonalne otwornice bimetalowe wykonuje się ze stali narzędziowej szybkotnącej. Można wycinać nimi otwory przelotowe nie tylko w drewnie i materiałach drewnopochodnych, lecz także tworzywach sztucznych, a nawet aluminium czy stali. Wymagają stosowania wiertła prowadzącego, dostosowanego do materiału, z którym aktualnie pracujemy – precyzuje specjalista marki PROLINE.

W skrzynce z narzędziami warto mieć również kilka akcesoriów, które nie tyle pozwolą wiercić w drewnie, co znacznie tę czynność ułatwią. Należą do nich m.in. znaczniki do połączeń kołkowych. Przydadzą się przy wszelkich pracach związanych z budową mebli, gdzie łączenia tego typu wykorzystywane są bardzo często. Dzięki ich zastosowaniu w prosty sposób i bardzo precyzyjnie odwzorujemy układ otworów do nawiercenia w łączonych materiałach. – Niezwykle przydatne są również proste, lecz niezawodne ograniczniki głębokości wiercenia. Te wykonane z metalu pierścienie zakładamy na wiertło, a następnie dokręcamy w wybranym miejscu, tworząc barierę dla zbytniego zagłębienia narzędzia. W ten sposób szybko i pewnie wykonamy całe serie otworów o dokładnie tej samej głębokości – podpowiada Emil Sieligowski. Jeśli dużo pracujemy z wkrętami, których łby wpuszczane są w deski czy płyty drewnopochodne, zadanie ułatwi nam nawiertak z fazownikiem. Narzędzie to wierci otwór pod wkręt, wykonując jednocześnie wgłębienie na jego zakończenie. Pozwala to znacznie skrócić czas pracy i wyeliminować konieczność dodatkowego nawiercania każdego zagłębienia wiertłem o większej średnicy.

Zatroszcz się o wiertarkę

Wiercąc w drewnie zwykle nie martwimy się o to czy posiadana wiertarka podoła temu zadaniu. Skoro daje sobie radę z betonem i stalą, dlaczego miałaby nie poradzić sobie z deską czy płytą wiórową? Każdy sprzęt ma jednak założony konstrukcyjnie maksymalny pułap obciążenia. Wskazują go podawane przez producentów sprzętu maksymalne średnice odwiertów w poszczególnych materiałach. Ich przekroczenie wiąże się z podwyższonym ryzykiem uszkodzenia maszyny. O ile wiercąc w metalu czy w murze zwykle trzymamy się zaleceń, o tyle w przypadku drewna często je przekraczamy zwłaszcza, gdy stosujemy wiertła łopatkowe czy sedniki. – Parametry podawane przez twórców sprzętu dotyczą głębokich odwiertów. Ponieważ sednik czy wiertła łopatkowe bardzo słabo odprowadzają wióry, wykorzystywane są najczęściej do płytkich odwiertów. W takim wypadku ich okazjonalne stosowanie raczej nie nadwyręży posiadanej wiertarki. Mimo to, warto stosować je z mocniejszymi maszynami, optymalnie dwubiegowymi lub sprzętem wolnoobrotowym – radzi Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki zaawansowanych technicznie elektronarzędzi TRYTON, oferującej m.in. szeroką gamę wiertarek elektrycznych oraz wiertarko-wkrętarek akumulatorowych. W przypadku świdrów o dużych średnicach sprawa wygląda inaczej. Zwykle wykonuje się nimi bardzo głębokie odwierty, przez co obciążenia podczas pracy są znacznie wyższe. Dlatego wiertła kręte wymagają zastosowania naprawdę mocnych wiertarek. – Do pracy ze świdrami świetnie nadają się… wiertarko-wkrętarki z wysokim momentem obrotowym. Sprawdzą się również wiertarki wolnoobrotowe i specjalistyczne modele dedykowane do pracy z koronami wiertarskimi – podsumowuje Jarosław Bednarczyk.

Choć wydawać by się mogło, że drewno jako materiał niezbyt twardy nie wymaga specjalnych narzędzi do wykonywania w nim otworów, jest dokładnie odwrotnie. Precyzyjnie czy szybko daje się w nim pracować jedynie przy użyciu właściwego osprzętu. Warto się w niego zaopatrzyć zwłaszcza, że znacznie ułatwia działanie, zapewnia optymalną obróbkę materiału oraz wysoką jakość końcową prowadzonych prac.

Czytaj więcej21 października 2015 07:49 - Dodane przez redaktor

Estetyka zagospodarowania przestrzeni miejskiej powinna leżeć w interesie nie tylko architektów, lecz także mieszkańców prywatnych rezydencji czy zarządców nieruchomości użyteczności publicznej. Chociaż miasto jest z założenia zbiorem różnorodności objawiających się na wielu płaszczyznach życia społecznego, to warto okiełznać je w obrębie architektury. Krajobraz to nasze wspólne dobro. A jeśli bezpieczeństwo wymaga zastosowania odpowiednich barier: szlabanów i zapór drogowych, wybierzmy rozwiązania nowoczesne, dyskretne, spójne z istniejącą zabudową.

Architektura harmonijnie wkomponowana w krajobraz to marzenie każdego architekta. Ewenementem na skalę światową w tym względzie jest jedna z Wysp Kanaryjskich – Lanzarote. Można pokusić się o stwierdzenie, że nie ma tak spójnego stylistycznie miejsca na ziemi. Cud natury – niska biała zabudowa kontrastująca z oszczędną wulkaniczną scenerią. Lanzarote stawiające na minimalizm i dyskrecję w designie mogłoby być wzorem dla europejskich miast. O ile zwracamy już coraz większą uwagę na kompozycję budowli w przestrzeni miejskiej, o tyle projekty zagospodarowania tzw. małej architektury są traktowane czasem z pobłażaniem. A przecież na rynku nie brakuje dyskretnych rozwiązań, które bez problemu wtopią się w uliczną panoramę, uzupełniając subtelnie dotychczasowy układ przestrzenny. Zaliczyć do nich można z pewnością nowoczesne, superszybkie szlabany i niezwykle wytrzymałe zapory, coraz częściej wykorzystywane w różnorodnych obiektach oraz ich bezpośrednim otoczeniu.

Dyskretni strażnicy dostępu

Przestrzeń miejska powinna być tak zaprojektowana, aby uławiać życie mieszkańcom. Infrastruktura służyć ma bowiem społeczności. Liczy się nie tylko funkcjonalność, lecz także estetyka – forma i styl małej architektury nie mogą dominować nad zastaną zabudową. Należy dostosować ją do otoczenia według zasad harmonii i proporcji tak, aby z nim korespondowała. Tylko wówczas stworzymy przyjemną dla oka kompozycję. Do miejsc, gdzie istnieje potrzeba ograniczenia ruchu pojazdów stosuje się zapory drogowe. Zwykle mają one postać biało-czerwonych, metalowych słupów, których wygląd pozostawia wiele do życzenia i w żaden sposób nie komponuje się z otaczającą przestrzenią. Wybierane głównie ze względu niską cenę, nie są na szczęście jedynym dostępnym rozwiązaniem. – Wszędzie tam, gdzie zależy nam na możliwości blokowania przejazdu czy ochronie przed nieuprawnionym wjazdem samochodów, możemy zastosować nowoczesne zapory automatycznie wysuwane z ziemi – tłumaczy Tomasz Grzechnik, Kierownik Działu Technicznego w BFT Polska, firmie produkującej najwyższej jakości automatykę dla systemów zarządzania dostępem do obiektów – Ich najważniejsze zalety, obok ogromnej wytrzymałości na uderzenia, to m.in. atrakcyjny, minimalistyczny design doskonale komponujący się ze współczesną architekturą oraz możliwość całkowitego ukrycia zapór w podłożu. Dzięki temu, gdy nie ma potrzeby ich stosowania, są w zasadzie niewidoczne – dodaje specjalista.

Automatyczne zapory pozwalają na logiczne zagospodarowanie przestrzeni miejskiej i prywatnej, stanowiąc przy tym niezawodną ochronę przed wjazdem nieuprawnionych pojazdów. Dobiera się je w oparciu o wymagany sposób użytkowania oraz maksymalną przewidywaną ilość cykli otwarcia-zamknięcia na dobę. – Na rynku można spotkać zapory poruszane za pomocą sprężyn gazowych, a także z napędami elektromechanicznymi lub hydraulicznymi – wyjaśnia Tomasz Grzechnik – Wszędzie tam, gdzie natężenie ruchu jest sporadyczne, lub nie ma możliwości doprowadzenia instalacji elektrycznej możemy zastosować to pierwsze rozwiązanie – dodaje ekspert. Kiedy zaistnieje potrzeba podniesienia zapory, odblokowuje się ją specjalnym kluczem. Słupek podnosi się samoczynnie wykorzystując w tym celu energię zmagazynowaną w sprężynie gazowej. Aby ponownie go schować, wystarczy nacisnąć go np. stopą. Znacznie bardziej zautomatyzowane są modele z napędem elektromechanicznym, jak zapora STOPPY B, z oferty firmy BFT. Intensywność użytkowania przewidziana na maksymalnie 500 cykli na dobę sprawia, że jest ona idealna do wszystkich miejsc o średnim natężeniu ruchu. Zaporę obsługuje nowoczesna centrala sterująca z wbudowanym radioodbiornikiem mogącym obsłużyć ponad 2000 pilotów. – Gdy zależy nam na maksymalnej ochronie w miejscach szczególnie intensywnego ruchu pojazdów, najlepszym rozwiązaniem będą zapory napędzane hydraulicznie. Mogą one wykonywać nawet kilka tysięcy pełnych cykli pracy na dobę – podpowiada specjalista firmy BFT. Co ważne, w przypadku braku zasilania nowoczesne urządzenia, jak zapora PILLAR B z oferty BFT, pozostają podniesione, cały czas skutecznie zabezpieczając dostęp do obiektu.

Sprawne, szybkie, wytrzymałe

Współczesna architektura to imponujące wieżowce, monumentalne obiekty sportowe, eleganckie centra handlowe, lecz także przyjazne mieszkańcom domy czy osiedla mieszkaniowe. Obiekty te powstają w oparciu o zaawansowane technologicznie materiały i podzespoły. Wśród tych ostatnich na szczególną uwagę zasługują innowacyjne rozwiązania pozwalające w łatwy sposób umożliwić wjazd do danego budynku wyłącznie upoważnionym pojazdom. Ze względu na szybkość pracy oraz możliwość intensywnego stosowania, bardzo często wybierane są tu szlabany. Umożliwiają one kontrolę ruchu, a przez to wydatnie podnoszą poziom bezpieczeństwa. – Szlabany elektromechaniczne są idealnym rozwiązaniem zarówno dla małych osiedlowych parkingów, jak i bardzo dużych, intensywnie użytkowanych kompleksów handlowych, biurowych czy parkingowych – przekonuje Kierownik Działu Technicznego BFT Polska. W asortymencie firmy dostępnych jest kilkanaście różnych modeli i typów tych zabezpieczeń oraz szereg dedykowanych im akcesoriów. Tak duża różnorodność pozwala na optymalne dopasowanie rozwiązania do istniejących potrzeb.

Dobierając szlaban, musimy wziąć pod uwagę kilka elementów. Podobnie jak w przypadku zapór drogowych, będzie to częstotliwość użytkowania, a dodatkowo także szerokość wjazdu, oraz maksymalny czas otwierania szlabanu – radzi Tomasz Grzechnik. Pierwszy parametr ma szczególny wpływ na żywotność i bezawaryjność urządzenia, dlatego zawsze warto zaopatrzyć się w urządzenia, których maksymalna liczba możliwych do wykonania w ciągu doby cykli pracy jest odpowiednio wysoka. – Docelową intensywność użytkowania szlabanu możemy w łatwy sposób obliczyć, mnożąc przewidywaną liczbę pojazdów przez trzy. Dzięki temu zyskamy niezbędny margines bezpieczeństwa, a sprzęt nie będzie narażony na przeciążenie – wskazuje przedstawiciel BFT. Najbardziej zaawansowane modele szlabanów produkowanych przez tę firmę, jak MAXIMA ULTRA 35, mogą być użytkowane z częstotliwością nawet kilku tysięcy cykli na dobę, a ich średni czas pracy bez uszkodzeń dochodzi do pięciu milionów cykli! Warto pamiętać, że modele wyposażone w ramiona o długości powyżej czterech metrów wymagają zastosowania specjalnych, stałych lub ruchomych podpór, które pomogą uniknąć ewentualnych uszkodzeń przekładni jednostki głównej. Ostatni wymieniony parametr, jakim jest czas otwierania, jest o tyle istotny, że ma bezpośredni wpływ na płynność jazdy samochodów. Zbyt wolno otwierający się szlaban może bowiem powodować spore zatory na wjeździe i wyjeździe z parkingu czy terenu osiedla mieszkaniowego.

W obrębie miast jak i poza nimi, w przestrzeni publicznej i na prywatnych posesjach, z różnych przyczyn konieczne bywa stosowanie systemów kontrolujących dostęp do obiektów. Stosowane w tym celu automatyczne szlabany i zapory drogowe zapewniają wymagany poziom ochrony, ich wygląd często jest jednak daleki od ideału. Aby nie naruszać delikatnej architektonicznej harmonii danego miejsca, warto sięgać po rozwiązania o minimalistycznym designie, które stojąc na straży bezpieczeństwa, wtopią się w otaczającą je przestrzeń, kiedy tylko to możliwe pozostając wręcz niewidocznymi.

Czytaj więcej9 października 2015 07:32 - Dodane przez redaktor

To jedne z najstarszych znanych człowiekowi narzędzi. Ich historia liczy ponad czternaście tysięcy lat, a mimo to, wciąż są regularnie używane. Praca nimi wymaga jednak sporo siły i doświadczenia. Siekiery, bo o nich mowa, współcześnie wykonuje się już nie z kamienia czy brązu, ale z odpowiednio kutej i hartowanej stali oraz twardego drewna lub kompozytów. Dokładnie wyważone, precyzyjnie zaostrzone, są niezastąpione w naprawdę wielu pracach w ogrodzie i wokół domu.

Koniec września i pierwsza połowa października to w zasadzie ostatni gwizdek na przygotowanie zapasu drewna na opał do kominków i pieców centralnego ogrzewania. Gotowe szczapy można, co prawda, kupić w sklepie, jednak ich samodzielne przyszykowanie – choć to ciężka praca – pozwoli zaoszczędzić sporo pieniędzy, daje również ogromną satysfakcję z dobrze wykonanego zadania. Metrowej długości bale drewna bez większych problemów kupimy w każdym leśnictwie. Po ich przetransportowaniu do domu trzeba je jeszcze pociąć, a następnie porąbać na odpowiedniej wielkości szczapy. Ta ostatnia czynność nie obędzie się bez dobrej siekiery. Podpowiadamy, jak wybrać najlepszy model do wykonania tej i wielu innych robót wokół domu, których jest naprawdę dużo nie tylko jesienią, lecz przez cały rok.

Stal, drewno i kompozyt

Osobom używającym siekiery jedynie od czasu do czasu może wydawać się, że wszystkie są identyczne, a ewentualne różnice związane są głównie z ich wielkością i ciężarem. W rzeczywistości sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. To dość proste narzędzie ma wiele typów, a jego budowa jest modyfikowana w zależności od przeznaczenia. Dotyczy to zarówno głowicy, czyli części roboczej, jak i trzonka. Oba te elementy składają się z kilku modułów. – Głowice wykonuje się najczęściej ze stali węglowej, odpowiednio kutej i hartowanej. Według najprostszego i najczęściej spotykanego podziału, składa się ona z ostrza, obucha i tzw. ucha, czyli otworu, w którym zamocowany jest trzonek – tłumaczy Tomasz Syska, Brand Manager marki dedykowanych profesjonalistom narzędzi ręcznych PROLINE*, w tym najwyższej jakości siekier i toporków. Z kolei rękojeść bywa dzielona na trzonek właściwy i uchwyt, często pokrywany specjalną, antypoślizgową farbą lub antypoślizgowym tworzywem. Znacznie zwiększa to komfort i bezpieczeństwo pracy.

Tradycyjnie trzonki wykonuje się z drewna. Musi ono być odporne na wilgoć, twarde i sprężyste oraz nie powinno ulegać odkształceniom. Świetnie sprawdzają się tu takie gatunki, jak jesion czy bardzo wytrzymałe, amerykańskie drewno hikorowe. Taką rękojeść osadza się w głowicy na wcisk, a dodatkowo, dla pewniejszego połączenia wbija się w nią specjalnie ukształtowany klin. Coraz popularniejsze stają się jednak siekiery z trzonami wykonanymi z tworzyw sztucznych, najczęściej różnych kompozytów włókna szklanego. – Mają one szereg zalet, dzięki którym znacznie przewyższają jakością modele z klasycznymi uchwytami – przekonuje Brand Manager marki PROLINE – Przede wszystkim tego typu modele mają rękojeści na stałe połączone z głowicą, co zapewnia większą stabilność i wytrzymałość narzędzia, eliminuje również problemy z osadzaniem trzonów. Kompozyty mają dużą odporność na zginanie, nie nasiąkają wodą ani nie rozsychają się – dodaje specjalista.

Dobierz model do zadania

Duża ilość dostępnych typów siekier sprawia, że bez trudu możemy zaopatrzyć się w narzędzie dopasowane budową, ciężarem i wielkością do najczęściej wykonywanych przez nas prac. Zdecydowanie najbardziej rozpowszechnione są siekiery uniwersalne. Można wykorzystać je do różnych zadań, od przygotowywania drewna na opał, przez zastosowania w stolarstwie i ciesielstwie, aż po liczne roboty w ogrodzie, a nawet na kempingu. Problem w tym, że nie są one projektowane pod określone zastosowania, a co za tym idzie, praca nimi może nie być maksymalnie efektywna. Z tego powodu warto rozważyć zakup bardziej wyspecjalizowanego modelu. Jeśli, na przykład, jesteśmy fanami biwaków i potrzebujemy narzędzia, które będzie używane wyłącznie przy przygotowywaniu drewna na ognisko, w zupełności wystarczy zakup specjalnej siekiery kempingowej czy niewielkiego toporka. Mimo małej wagi świetnie sprawdzą się one przy cięciu drobnych gałęzi, a dzięki krótkiej rękojeści nie zajmą dużo miejsca w torbie czy plecaku. Gdy narzędzie wykorzystujemy głównie do prac ciesielskich i stolarskich, warto zaopatrzyć się w specjalną siekierę ciesielską. Starannie wykonana z wysokiej jakości materiałów, niezwykle ostra pozwala na wykonywanie nawet bardzo precyzyjnych zadań. Można ją także wykorzystać we wszelkich wymagających cięcia działaniach ogrodowych. Kupując taki sprzęt warto rozejrzeć się za modelem z głowicą wyposażoną w racicę, czyli małe nacięcie służące do wyciągania gwoździ z drewna. Przydaje się ona zwłaszcza przy wszelkich pracach dekarskich lub rozbiórkowych.

Do prac ciesielskich przeznaczone są również młotosiekiery. Z jednej strony mają one tradycyjne ostrze, a z drugiej, zamiast obucha znajduje się młot. – Trzonki są w nich proste i długie, co wpływa dodatnio na wyważenie narzędzia i jakość pracy. Można wykorzystywać je np. do rozłupywania pni, ostrzenia słupków pod budowy tymczasowych ogrodzeń i wbijania ich w ziemię – tłumaczy specjalista PROLINE – Dzięki temu nie musimy nosić ze sobą osobno siekiery i dużego młota. To o tyle ważne, że wiele osób nie wie, lub zapomina o tym, że obucha tradycyjnej siekiery nie powinno się używać jako młota. Grozi to zniszczeniem sprzętu, a nawet wypadkiem – dodaje. Jeśli często przygotowujemy drewno na opał, siekierę uniwersalną warto zamienić na rozłupującą. Jej masywne, bardzo ostre, dość wąskie ostrze doskonale wbija się w drewno. Konstrukcja głowicy przypomina nieco klin i rozszerza się bardzo szybko od ostrza w stronę obucha, dzięki czemu dużo łatwiej rozszczepia materiał. – W domu dobrze jest mieć przynajmniej dwie siekiery. Rozłupująca, duża i ciężka przyda się do wstępnego rozdzielnia pociętych kłód na mniejsze fragmenty. Z kolei bardziej poręczna siekiera uniwersalna czy lekki toporek będą idealne do przygotowywania drobnych szczap na rozpałkę – przekonuje Tomasz Syska.

Bezpieczna praca przede wszystkim

Ze względu na ciężar i sporą bezwładność siekier, praca nimi wymaga sporej uwagi i skupienia oraz właściwie przygotowanego miejsca, w którym będziemy jej używać. Przede wszystkim podłoże powinno być stabilne i płaskie zwłaszcza, że fragmenty drewna mogą odskakiwać na dość dużą odległość czy stoczyć się pod nogi pracującej osoby. Warto też zwrócić uwagę czy powierzchnia nie jest śliska, np. od rosy, błota lub śniegu, gdyż praca w takich warunkach jest bardzo niebezpieczna i nietrudno o wypadek. Ze względów bezpieczeństwa, w pobliżu nie powinny też znajdować się osoby postronne, ani domowe zwierzęta. Pień, na którym ustawiamy rozłupywane kawałki drewna musi być ciężki i mieć możliwe dużą średnicę. W żadnym wypadku nie powinien się też chwiać. Ważne, aby jego górna powierzchnia była równa, co zapobiegnie zsuwaniu się z niej rozłupywanych elementów.

Niemniej istotny jest dobór wielkości narzędzia do własnej postury i możliwości. Praca zbyt ciężką siekierą o za długiej rękojeści jest nie tylko niewygodna, lecz także szybciej męczy i zwiększa ryzyko wypadku – przestrzega Brand Manager marki PROLINE – Jak w przypadku każdej pracy, w której używane są ostre narzędzia oraz istnieje ryzyko np. odprysku fragmentu obrabianego materiału, dobrą praktyką jest stosowanie ubioru i akcesoriów ochronnych – dodaje ekspert. Szczególnie przydatne będą tu okulary chroniące oczy i wygodne, mocne rękawice robocze. Ponieważ może się zdarzyć, że odłupany fragment drewna spadnie nam na stopę, dobrze jest stosować również buty ze specjalnymi, twardymi noskami, które ochronią palce stóp.

Chociaż siekiera jest bardzo starym narzędziem, wciąż jest niezastąpiona w wielu pracach wykonywanych przez profesjonalistów, majsterkowiczów oraz właścicieli domów czy ogródków działkowych. Współcześnie dostępnych jest wiele rodzajów i rozmiarów tego niezwykle przydatnego sprzętu. Inwestując w starannie opracowany, nowoczesny i wysokiej jakości model, zyskujemy pewność, że nie zawiedzie nas nawet w najtrudniejszej sytuacji. Z kolei dobierając siekierę odpowiednio do własnych możliwości i zadania, które ma wykonać, dostajemy gwarancję efektywnej, i bezproblemowej pracy.

Czytaj więcej8 października 2015 07:10 - Dodane przez redaktor

Firma BFT, renomowany producent automatyki i systemów zarządzania dostępem do obiektów, wprowadziła do swojej oferty dwa nowe napędy do bram skrzydłowych. PHOBOS BT A25 i PHOBOS BT A40 zastąpią dotychczasowe modele PHOBOS N BT oraz PHOBOS N L BT. W obu siłownikach wprowadzono szereg innowacyjnych rozwiązań poprawiających komfort i bezpieczeństwo korzystania z urządzeń. Unowocześniono także ich design, który jest spójny z obecną gamą produktów BFT.

Nowe napędy przeznaczone są do współpracy z tradycyjnymi bramami rozwieranymi. PHOBOS BT A25 dedykowany jest skrzydłom o długości do 2,5 metra i wadze do 250 kilogramów, natomiast PHOBOS BT A40 może obsługiwać modele o maksymalnej długości skrzydła wynoszącej nawet 4 m. Obudowy wprowadzonych właśnie do sprzedaży modeli są nieco bardziej masywne od poprzedników. Wyróżnia je także dobrze widoczne, trójwymiarowe logo firmy umieszczone na korpusie.

W obu urządzeniach zastosowano innowacyjny system mocowania do uchwytu słupka, wykorzystujący specjalny magnetyczny trzpień. Takie rozwiązanie zapewnia łatwiejszy montaż oraz znacznie poprawia estetykę całego układu. Kolejną nowością jest wyposażenie siłowników we wkładki ze spersonalizowanym kluczem, służące do wysprzęglenia napędu. Poprawia to bezpieczeństwo użytkowników sprzętu, gdyż znacznie redukuje możliwość otwarcia bramy przez osoby nieupoważnione. Zmodernizowano także konstrukcję nakrętki śruby pociągowej. W nowych napędach jest ona znacznie głębiej osadzona, co wydatnie ogranicza możliwość przypadkowego zanieczyszczenia mechanizmu.

Nowe siłowniki wykorzystują opracowaną przez BFT technologię D-TRACK, która zapewnia maksymalne bezpieczeństwo użytkowania napędów – poziom siły potrzebnej do uruchomienia zabezpieczenia amperometrycznego jest dynamicznie dobierany do warunków pracy bramy. Do sterowania systemem użyto nowoczesnej centrali THALIA LIGHT wyposażonej w wyświetlacz LCD. Umożliwia ona bardzo szybką instalację i konfigurację całego układu automatyki. Co ważne, napędy PHOBOS BT A25 i PHOBOS BT A40 są w pełni kompatybilne z akcesoriami dedykowanymi do współpracy z poprzednimi modelami siłowników PHOBOS.

Czytaj więcej22 września 2015 06:49 - Dodane przez redaktor

Nowoczesne wyroby stolarki budowlanej – okna, drzwi i bramy garażowe zapewniają ograniczenie strat ciepła, a co za tym idzie, zmniejszają wydatki przeznaczone na ogrzewanie budynku. Na jego bilans energetyczny przekłada się jednak również szczelność pokrycia dachowego. Jesień to ostatni moment na remont i uszczelnienie dachu zanim nadejdzie zima.

Prawidłowe zaizolowanie pokrycia dachowego tak, aby tworzyło ono jedną, zwartą całość jest kluczowe zarówno w przypadku instalacji nowej, jak i remontu użytkowanej już konstrukcji. Prowadzeniu prac montażowych sprzyja ładna pogoda. Wrzesień to dobry czas na naprawę pokrycia i uszczelnienie jego newralgicznych punktów. Nawet najstaranniej wykonany dach z czasem ulega bowiem zużyciu. Im bardziej skomplikowana jest jego konstrukcja, tym więcej punktów szczególnie narażonych na szkodliwe działanie czynników atmosferycznych. Dotyczy to zwłaszcza dachu spadzistego. Miejsca, w których połać łączy się ze ścianami bocznymi lukarn, kominem czy koszami oraz wszelkie załamania i różne kąty styku płaszczyzny dachowej sprzyjają zbieraniu się wilgoci, dlatego podczas remontu należy poświęcić im sporo uwagi.

Uszczelnienie „wrażliwych” połączeń

Przed nawiewanym przez wiatr deszczem, skraplającą się pod pokryciem parą wodną czy topniejącym śniegiem zabezpiecza warstwa wstępnego krycia, czyli izolacja przeciwwilgociowa. Tworzące ją folie i membrany dachowe muszą być ze sobą szczelnie połączone na zakładach. Kluczowe jest też właściwe uszczelnienie w miejscach ich łączenia z murem. Dokładne wykonanie powyższych prac minimalizuje ryzyko powstawania mostków termicznych i wnikania wody.

Korzystając z tego, że podczas remontu pokrycie dachowe będzie częściowo lub całkowicie zdemontowane, warto sprawdzić stan znajdującej się pod nim warstwy wstępnego krycia. Przy jej uszczelnianiu można zastosować wstęgi i sznury butylowe, które dobrze sprawdzają się w dekarstwie. – Zaletami tych rozwiązań jest trwała plastyczność butylu i jego odporność na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych oraz grzyby, pleśnie i korozję – mówi Jakub Lewacki, ekspert firmy AIB, producenta wysokiej jakości rozwiązań izolacyjnych, m.in. wstęg, sznurów i laminatów butylowych – Istotnym atutem wyrobów na bazie butylu jest również to, że można aplikować je na zimno i łatwo formować bez specjalistycznych narzędzi. Szybko wiążą się także z różnego rodzaju materiałami budowlanymi, jak szkło, drewno, stal, poliwęglany czy tworzywa sztuczne – dodaje specjalista.

Pomocne akcesoria

Dobrze skonstruowany dach jest nie tylko szczelny, lecz także zapewnia odpowiednią wentylację. Jeśli zabraknie jej pomiędzy okapem a kalenicą, może to skutkować kondensacją pary wodnej oraz zawilgoceniem konstrukcji. Aby temu zapobiec, do izolacji stosuje się taśmy kalenicowe, chroniące przed wilgocią i kurzem oraz zapewniające swobodny przepływ powietrza. Pożądaną ich cechą jest plastyczność, która pozwala na dopasowanie do różnych profili dachowych. Z tego względu, optymalne rozwiązanie stanowią tu taśmy kalenicowe na bazie butylu.

Przy remoncie pokrycia dachowego konieczne jest również sprawdzenie stanu uszczelnienia połączenia komina z dachem. Dzięki temu, unikniemy nieprzyjemnych niespodzianek wywołanych np. zaciekami, kiedy zalegający w szczelinach śnieg zacznie się rozpuszczać. – W przypadku, gdy obróbka komina jest uszkodzona, należy ją wymienić. Można tu zastosować obróbkę miękką z użyciem taśm kominowych na bazie szerokich wstęg butylowych AIB – komentuje Jakub Lewacki. Taśmy te wykorzystują wymienione wcześniej zalety butylu – wysoką szczelność i łatwość kształtowania, co przekłada się również na wygodę ich użycia.

W wyniku eksploatacji dachu może też dojść do rozszczelnienia połączeń kontrłat z krokwiami i miejsc mocowań membran. Newralgicznymi obszarami, narażonymi na działanie wilgoci i powstawanie przecieków, są tam zwłaszcza punkty, w których znajdują się gwoździe oraz śruby.  Pomocnym rozwiązaniem są w tym przypadku taśmy gwoździowe. – Skuteczne uszczelnienie gwoździ i śrub zapewnia taśma butylowa B7, zbudowana z jednostronnie klejącego butylu pokrytego folią polietylenową. Jest to uniwersalny produkt naprawczy, który sprawdzi się również przy innych zastosowaniach, np. w izolacji fundamentów i doszczelnieniu posadzek – tłumaczy Jakub Lewacki.

Aby dach zdał trudny egzamin w czasie zimy, trzeba także zadbać o sprawdzenie i uzupełnienie ewentualnych ubytków w jego połaci oraz o udrożnienie rynien. Kompleksowa naprawa konstrukcji przy wykorzystaniu wysokiej jakości rozwiązań na bazie butylu zapewni szczelność i bezproblemową eksploatację dachu. Potem wystarczy jego cykliczny przegląd oraz regularna konserwacja.

Czytaj więcej18 września 2015 10:17 - Dodane przez redaktor

Nawet najwyższej jakości farby w najpiękniejszych kolorach będą prezentować się mało estetycznie na nierównych powierzchniach. Dlatego też, przed przystąpieniem do prac dekoracyjnych w domu lub mieszkaniu, należy zadbać o właściwe przygotowanie i wygładzenie ścian. Pomoże nam w tym wykorzystanie odpowiednich narzędzi.

Wygładzenie ścian i eliminacja pęknięć oraz ubytków na ich powierzchni to zadanie, które możemy wykonać samodzielnie, bez konieczności wzywania fachowca. Praca przebiegnie łatwiej i szybciej, jeśli skorzystamy z wysokiej jakości narzędzi i będziemy postępować według określonych zasad. Podpowiadamy, jak dobrać odpowiednie akcesoria oraz sprawnie wykonać zadanie.

Ocena stanu podłoża

Aby określić zakres czekających nas prac, należy najpierw sprawdzić stan podłoża. Z reguły, w starszych budynkach gładkość ścian pozostawia wiele do życzenia, więc  w celu osiągnięcia pożądanego efektu końcowego, niezbędne jest wygładzenie całej ich powierzchni. Jeśli mamy do czynienia z równym podłożem, na którym są jedynie niewielkie ubytki i pęknięcia, to możemy się ograniczyć do eliminacji tych uszkodzeń.

Gdy na ścianie jest stara powłoka malarska, trzeba ocenić jej stan. Łuszczące się wymalowanie usuwamy, najlepiej za pomocą szpachelki, która później posłuży nam również do wypełniania niewielkich ubytków. Przy wyborze konkretnych rozwiązań, zwróćmy uwagę na ich wykonanie. – Nierdzewne narzędzia są odporne na korozję, która może się pojawiać przy kontakcie z wodą i substancjami zawartymi w gładziach czy masach szpachlowych – mówi Emil Sieligowski, Brand Manager marki wysokiej jakości narzędzi i akcesoriów do elektronarzędzi PROLINE – Dzięki użyciu nierdzewnej pacy i szpachelki, unikniemy powstawania nieestetycznych, rdzawych smug na ścianach i zyskamy pewność, że akcesoria będą nam służyć przez długi czas – dodaje ekspert. Istotna jest również ergonomia narzędzi – w przypadku produktów marki PROLINE, odpowiednio wyprofilowana, dwukompozytowa, antypoślizgowa rękojeść zapewnia pewny, stabilny chwyt i komfortową pracę. Przy usuwaniu farby pamiętajmy, że chropowata powierzchnia zapewnia lepszą przyczepność nakładanych później wyrobów niż gładkie podłoże.

Grunt to gruntowanie

Gdy stare wymalowanie nie łuszczy się i nie odspaja, wystarczy, że przemyjemy ścianę wodą z mydłem malarskim za pomocą pędzla ławkowca. Przed nałożeniem gładzi i mas szpachlowych, konieczne jest gruntowanie, które wykonujemy po uprzednim, dokładnym odpyleniu powierzchni.  W przypadku luźnego, słabo związanego podłoża, wykorzystujemy grunt głęboko penetrujący. „Zwykły” preparat gruntujący możemy zastosować natomiast do ścian, których stan nie budzi naszych wątpliwości. Po wyschnięciu gruntu przystępujemy do dalszego etapu, czyli aplikacji wyrobów, które pomogą nam uzyskać gładkie, gotowe do malowania podłoże.

Aplikacja gładzi i mas szpachlowych

Do wygładzenia ścian możemy wybrać różnorodne produkty. Przy niewielkich powierzchniach najlepiej sięgnąć po gotowe gładzie szpachlowe. Do eliminacji ubytków i pęknięć służą zaś specjalne masy naprawcze. – Przy aplikacji tego typu mas bardzo dobrze sprawdzi się szpachelka, której wcześniej używaliśmy do usuwania starej farby – radzi Tomasz Syska, Brand Manager marki PROLINE – Do wyrównania większych przestrzeni niezbędna jest paca gładka.  W naszej ofercie można również znaleźć pacę z zębami, która przydatna będzie przy nakładaniu kleju pod okładziny ceramiczne czy płyty gipsowo-kartonowe. Jeśli zależy nam na bardzo dekoracyjnym wykończeniu ścian, użyjmy sztablatury i przeznaczonej do niej, specjalnej szpachli. Trzeba jednak pamiętać, że ten tynk nie jest polecany do pomieszczeń o podwyższonej wilgotności oraz miejsc, w których łatwo o uszkodzenia, jak korytarze czy klatki schodowe – uzupełnia ekspert.

Gdy mamy do czynienia z nierównymi, zniszczonymi ścianami, konieczna jest aplikacja produktu tworzącego podkład pod warstwę wierzchnią. Rozwiązaniem jest sięgniecie po wyroby  typu „2 w 1″, które łączą w sobie cechy zaprawy wyrównawczej i gładzi szpachlowej. Występują one w postaci sypkiej i wymagają wymieszania. – Źle wymieszana, zawierająca grudki gładź może trwale zepsuć efekt pracy, dlatego najlepiej wykorzystać mieszarkę wyposażoną w mieszadło typu E,  przeznaczone do gipsu i mas szpachlowych – tłumaczy Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki wysokiej jakości elektronarzędzi TRYTON, oferującej m.in. mieszarki – W porównaniu z wiertarką, zaletą mieszarki jest łatwa i płynna regulacja szybkości obrotowej. Warto również pamiętać, że wiertarka jest dedykowana do innych prac i używanie jej do mieszania może spowodować poważne uszkodzenie maszyny – podkreśla Jarosław Bednarczyk.

Szlifowanie ścian

Po aplikacji gładzi i jej wyschnięciu przychodzi czas na szlifowanie ścian. Ten dosyć uciążliwy etap działań przebiegnie sprawniej, jeśli użyjemy odpowiednich narzędzi. – Do szlifowania sufitów służy szlifierka wyposażona w wysięgnik o regulowanej długości. Zapewniającą komfort pracy konstrukcję posiada również szlifierka do ścian. Oba, dostępne w ofercie marki TRYTON, rozwiązania można połączyć z odkurzaczem przemysłowym, który w momencie szlifowania zbierze znaczną część pyłu – dodaje Jarosław Bednarczyk.

Jeżeli nie dysponujemy elektronarzędziami, nic straconego – możemy skorzystać z akcesoriów ręcznych – bloku lub pacy do szlifowania, na które nakładamy siatkę ścierną. Oferowane przez PROLINE siatki ścierne są dwukrotnie pokryte lepiszczem, co zapewnia ich dużą wydajność oraz wysoką wytrzymałość. Akcesoria te są dostępne w różnorodnych rozmiarach, w granulacji od 40 do 400. Wyszlifowane i dokładnie odpylone ściany gruntujemy jeszcze cienką warstwą gruntu. Po przeprowadzeniu opisanych wyżej zabiegów, podłoże jest gotowe do malowania.

Czas na malowanie

Równie ważne, jak jakość samej farby są akcesoria malarskie i sposób aplikacji. Pędzle sprawdzą się we wszystkich trudnodostępnych miejscach, a przy większych, płaskich przestrzeniach najlepszy będzie wałek. Pędzle z włosiem naturalnym przeznaczone są do pracy z farbami olejnymi i lakierami, natomiast wyposażone we włosie mieszane (mieszanka naturalnej szczeciny z włosiem syntetycznym) służą do nakładania wyrobów wodorozcieńczalnych. W zależności od rodzaju stosowanych produktów i podłoża, dobieramy również wałek.

Szeroką gamę artykułów niezbędnych do malowania znajdziemy np. w ofercie marki PROLINE. Oprócz pędzli i wałków, warto wyposażyć się również w wiadro i kuwetę malarską, folię oraz papierową taśmę. Przy malowaniu wysokich pomieszczeń i sufitów niezbędny będzie malarski kij teleskopowy, natomiast w aplikacji farby w szczególnie niedostępnych miejscach, jak np. powierzchnie za grzejnikami czy elementami instalacji, pomoże pędzel kątowy.

Dobre narzędzia, w odróżnieniu od rozwiązań z najniższych półek sklepowych, zapewniają komfort użytkowania i posłużą do przeprowadzenia niejednego remontu. Dzięki ich użyciu i wykorzystaniu praktycznej wiedzy, uzyskamy estetyczny i trwały efekt końcowy w postaci gładkich i pięknie pomalowanych ścian.

Czytaj więcej11 września 2015 08:57 - Dodane przez redaktor

Mężczyzna jest z natury zdobywcą. W zdobywaniu nie chodzi jednak wyłącznie o sportowe wyczyny – kolejne puchary, medale czy nagrody. Smak tryumfu – spełnienie, satysfakcję, zwycięstwo, można poczuć również na gruncie własnej posesji. Wystarczy wykazać się inicjatywą w pracach domowych czy ogrodowych i np. wykonać od podstaw drewniane ogrodzenie. Oto kilka porad z cyklu: zrób to sam.

Ogrodzenie wieńczy dzieło, jakim jest budowa domu. Stanowi nie tylko granicę rezydencji, lecz także jej doskonałą oprawę. Jeśli posiadamy podstawowe zdolności do majsterkowania, możemy wykonać je od podstaw samodzielnie. Nie trzeba mieć dużego doświadczenia w tym względzie, a jedynie pewne predyspozycje, wyrażające się w ogólnej zręczności. Dzięki własnemu zaangażowaniu w te czynności będziemy mieć ogromną satysfakcję z pracy oraz zdecydowanie większy wpływ na efekt końcowy niż w przypadku zakupu gotowego wzoru. Zaoszczędzimy również znaczną pulę pieniędzy, które możemy wykorzystać chociażby na nabycie ogrodowych gadżetów zamiast na ekipę montażową. Pamiętajmy jednak, że płot to najlepiej wyeksponowany element posesji, dlatego warto przyłożyć się do pracy i wykonać ją z należytą starannością.

Deszczułki – kupić a może zrobić samemu?

Zakupić gotowe deszczułki – cóż to za wyzwanie dla mężczyzny XXI wieku? Można wykonać je wszakże pracą własnych rąk. A więc do dzieła! Najpierw wybieramy rodzaj drewna – od niego zależeć będzie przecież niezawodność naszego ogrodzenia. Ze względu na dobrą jakość, przystępną cenę i dostępność, sztachetki bardzo często wyrabia się z drewna pozyskiwanego z gatunków drzew iglastych. To dość solidny materiał, z eksploatacji którego, po odpowiednim zabezpieczeniu środkami do drewna, będziemy zadowoleni przez wiele lat. Najbardziej popularne są ogrodzenia modrzewiowe, świerkowe oraz sosnowe. Następnym krokiem jest zamówienie desek o określonej szerokości i wysokości w tartaku lub zakupienie ich w markecie budowlanym w uniwersalnym rozmiarze do samodzielnego przycinania. Pamiętajmy, aby zapytać sprzedawcę, czy drewno było sezonowane i dobrze wysuszone, jest to szczególnie ważne w przypadku materiału żywicznego. Tylko w takim wypadku mamy pewność, że po odpowiedniej konserwacji nie będzie krzywić się ani pękać a płot będzie długo wyglądał jak nowy.

Wybrany styl, a więc do pracy!

Przed przystąpieniem do prac należy zdecydować się również na konkretny styl deszczułek. Tu mamy szerokie pole do popisu, lecz należy mierzyć siły na zamiary – samodzielnie trudno będzie nam wykonać skomplikowane projekty. W prosty i szybki sposób zrobimy standardowe, proste sztachety. Wówczas zakupioną uniwersalną deskę przycinamy na pilarce stołowej do drewna na interesującą nas długość, a jeśli szerokość wydaje się za duża, możemy przeciąć ją również na pół wzdłuż. W takim przypadku z jednej deski możemy stworzyć kilka sztachetek, co jest bardzo ekonomiczne. – Z nowoczesnymi pilarkami stołowymi pracuje się niezwykle komfortowo. Są one bowiem wykonane z wysokiej klasy materiałów. Jakość wykonania i zastosowana moc silnika sprawia, że sprzęt nie przegrzewa się nawet przy działaniach wymagających dłuższej obróbki oraz doskonale radzi sobie z cięciem grubszych materiałów. Na wygodną pracę wpływ ma także wielkość stołu oraz możliwość dokładnej regulacji kątów i głębokości cięcia – tłumaczy Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki Tryton, wysokiej jakości elektronarzędzi i maszyn warsztatowych m.in. do obróbki drewna

Proste czy ozdobne?

Wykończenie sztachetek przy górnej krawędzi może być proste, ale znacznie lepiej wyglądać będzie ścięte bądź zaoblone. Do stworzenia zaostrzonego po kątem 45 stopni czubka czy grotu możemy wykorzystać pilarkę, ale bardzo dobrze sprawdzi się także wyrzynarka. – To narzędzie, które zdecydowanie warto mieć w domowym warsztacie. Jeśli dopiero rozważamy jego zakup, zwróćmy uwagę na oferowaną przez urządzenie maksymalną głębokość cięcia, aby w zależności od zapotrzebowania w każdej chwili mieć możliwość przecinania materiałów o różnych grubościach. Nie bez znaczenia dla naszej wygody i efektywności pracy jest też liczba skoków na minutę, gdyż od niej zależy szybkość robocza maszyny. Warto wybrać model wyposażony w laserowy wskaźnik linii cięcia – przyda się to szczególnie przy wykonywaniu prostych deseczek – podpowiada Jarosław Bednarczyk – Nie zaczniemy jednak działać bez odpowiedniego osprzętu. Do wyrzynarki potrzebne są nam brzeszczoty dobrane odpowiednio do rodzaju i stopnia twardości ciętego materiału. Aby ułatwić sobie majsterkowanie możemy również zastosować metalową przykładnicę do wykonywania cięć po idealnie prostej linii czy specjalny cyrkiel do wyrzynania okręgów – dodaje ekspert.

Fantazyjne kształty

Co zrobić jeśli marzy nam się bardziej wymyślny wzór? Możemy go wykonać samodzielnie, jeśli mamy sporą wprawę w obróbce drewna. Wymagać to będzie od nas jednak sporego zaangażowania, poświęcenia wielu godzin pracy oraz dużej dozy cierpliwości. – Jeśli czujemy się na siłach, fason sztachetki możemy zaprojektować sami. Znacznie prostszą opcją jest jednak zakupienie na wzór jednej gotowej deseczki w sklepie, która posłuży nam jako model. Odrysowujemy jej kształt i wycinamy z 2mm zapasu przy użyciu wyrzynarki – tłumaczy Jarosław Bednarczyk z firmy Profix. Następnie skręcamy gotowy wzór z wyciętą wstępnie deską. – Kolejnym krokiem jest nałożenie wybranego frezu na frezarkę górnowrzecionową i ofrezowanie dookoła według wzoru. Później rozkręcamy deski i szlifujemy powierzchnie szlifierką taśmową, aby nadać ostateczny kształt powierzchni. Im sprzęt dysponuje większą prędkością przesuwu, tym szybciej i dokładniej będziemy szlifować materiał. Jeśli zamierzamy pracować zaś z twardym tworzywem, wybierajmy modele o większej mocy. Na koniec możemy ewentualnie „objechać” sztachetki frezem ozdobnym – dodaje ekspert. Czynność należy powtórzyć tyle razy, ile potrzebujemy listewek. Po skompletowaniu całości i zabezpieczeniu jej impregnującym preparatem, możemy ruszać do prac montażowych.

Fachowiec od montażu

Gdy przygotowaliśmy już wszystkie sztachetki, przechodzimy do działania, rozpoczynając od wytyczenia układu ogrodzenia. Następnie robimy wykopy pod słupki ogrodzeniowe (dołek powinien mieć głębokość około pół metra), które są jednym z najważniejszych elementów konstrukcji. Muszą być na tyle stabilne, aby udźwignąć zarówno ciężar samego płotu, jak i wytrzymać silne podmuchy wiatru. W tej roli doskonale sprawdzą się stalowe kątowniki czy rury, które warto miejscowo zalać betonem. Dzięki temu będą lepiej osadzone w gruncie. Należy zabezpieczyć je przed korozją podkładem antykorozyjnym i pomalować specjalną farbą do metalu. Jeśli teren jest nierówny, może przydać się także podmurówka. Estetycznym i funkcjonalnym rozwiązaniem jest również cokół, dzięki któremu elementy ogrodzenia nie będą wchodzić w żadne interakcje z glebą. Jest to szczególnie ważne, jeśli zdecydujemy się na słupki z drewna, które bez odpowiedniego zabezpieczenia mogą w glebie ulec zbutwieniu. Przed osadzaniem słupków należy wytyczyć górny poziom. Ułatwimy sobie zadanie, rozciągając solidnie naprężoną linkę od pachołków narożnych, które instalujemy w pierwszej kolejności. Po ich osadzeniu natomiast dopasowujemy rygle i nawiercamy w nich otwory.

Sztachetki w ruch

Do montażu sztachet używamy specjalnych wkrętów do drewna. Ich wkręcanie znacznie usprawni akumulatorowa wiertarko-wkrętarka. To bardzo uniwersalne narzędzie, przy pomocy którego nawiercimy również niezbędne otwory. Pozwoli nam ono ponadto na szybsze działania i pełną swobodę ruchu. Ze względu na brak potrzeby podłączania urządzenia do sieci (szukanie gniazda zasilającego może okazać się problematyczne przy wykonywaniu robót na zewnątrz) będziemy mieć łatwy dostęp do montowanych elementów. To znacząco zwiększa komfort pracy. Możemy posiłkować się również młotkiem i gwoździami – wbijamy je, a następnie zawijamy po drugiej stronie przy pomocy uderzeń tępą stroną narzędzia. Wybór metody zależy od naszych możliwości i czasu. – Równy rozstaw elementów płotu uzyskamy w prosty sposób, wykorzystując tzw. ruchomą sztachetkę. Przymocowujemy pierwszą deseczkę, a na styk do niej przykładamy drugą, jednocześnie utwierdzając trzecią na krawędzi z nią. Owa deszczułka posłuży nam do szybkiego wyznaczania symetrycznych odległości – tłumaczy Jarosław Bednarczyk. Później możemy już tylko podziwiać efekty swojej pracy.

Lato to czas porządków i prac w ogrodzie. Do łask wracają drewniane ogrodzenia i przesłony, które mogą pełnić wiele funkcji, np. chronić rośliny przed czworonożnym pupilem, zapewniać prywatność, a także stanowić podstawę dla roślin pnących. O  stworzenie drewnianej, ogrodowej przesłony możemy pokusić się samodzielnie. To jak się okazuje nic trudnego! Wystarczy przygotować plan działań i wykorzystać wysokiej jakości elektronarzędzia.

Czytaj więcej31 sierpnia 2015 07:11 - Dodane przez redaktor