Wpisy z tagiem ‘koźmiński’

W ubiegłą sobotę, 12 września br., miał miejsce dzień otwarty dla kandydatów na studia MBA w Akademii Leona Koźmińskiego. Wydarzenie zgromadziło liczne grono uczestników. Wszyscy zebrani mogli wziąć udział w  wykładach, specjalnie przygotowanych na tę okazję, a tym samym poczuć atmosferę, która panuje na zajęciach w jednej z najlepszych biznesowych uczelni w Polsce.

„MBA OPEN DAY W KOŹMIŃSKIM” jest organizowany z myślą o osobach poszukujących dla siebie najlepszego kierunku kształcenia na wyższych szczeblach kariery. – Studia MBA wydają mi się cenne ze względu na mój rozwój osobisty. Chciałbym zyskać dzięki nim szerszą perspektywę przy podejmowaniu działań na polu zawodowym, zarówno w kwestii zarządzania ludźmi, jak i finansowania inicjowanych przeze mnie przedsięwzięć. Wyobrażam sobie, że te studia staną się dla mnie narzędziem, które będzie skutecznie wspierało moją bieżącą pracę i podnosiło ją na wyższy poziom – tłumaczy dr Kamil Złoczewski z Centrum Nauki Kopernik w Warszawie – planetarium Niebo Kopernika, który przybył na Dzień Otwarty. – Od wielu osób z mojego otoczenia słyszałem, że studia MBA w Koźmińskim należą do najlepszych w Polsce, mają liczne certyfikaty międzynarodowe, są na wysokim poziomie. Dlatego jestem zainteresowany właśnie tą uczelnią. Przyszedłem sprawdzić, jak rzeczywiście wyglądają studia u najlepszych – dodaje. Akademia Leona Koźmińskiego jest jedyną uczelnią w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, która posiada najważniejsze akredytacje biznesowe: EQUIS, AACSB, AMBA oraz CEEMAN. Koźmiński jest również najwyżej notowaną polską szkołą w rankingach „Financial Times”.

W ramach „MBA OPEN DAY W KOŹMIŃSKIM” odbyły się dwa wykłady. Zajęcia z ekonomii poprowadził dr Jacek Tomkiewicz, a warsztaty z negocjacji prof. Robert Rządca. Uczestnicy mogli również zapoznać się z bogatą ofertą edukacyjną uczelni oraz porozmawiać z kadrą dydaktyczną o praktycznych aspektach poszczególnych programów. Lista kierunków MBA jest bardzo rozbudowana: znajdziemy na niej zarówno wszechstronne studia menadżerskie „Executive MBA”, jak i sprofilowane pod konkretną branżę, w tym m.in. „MBA Finanse”, „MBA IT”, „MBA dla kadry medycznej”, „MBA dla inżynierów” czy „MBA HR”.

 

Czytaj więcej14 września 2015 13:17 - Dodane przez redaktor

W sobotę, 12 września, w Akademii Leona Koźmińskiego odbędą się dni otwarte dla kandydatów na studia MBA. To niepowtarzalna okazja, aby poczuć atmosferę, która panuje na zajęciach w jednej z najlepszych biznesowych uczelni w Polsce. Odwiedzający tego dnia mury Akademii, będą mogli spotkać się z wykładowcami, a także wziąć udział w specjalnie przygotowanych wykładach.  

„MBA OPEN DAY W KOŹMIŃSKIM” to inicjatywa realizowana z myślą o osobach poszukujących optymalnego programu studiów MBA. Spotkanie daje możliwość dokładnego poznania bogatej oferty edukacyjnej Akademii Leona Koźmińskiego. To także szansa na osobistą rozmowę z organizatorami studiów na temat praktycznych aspektów poszczególnych programów.

Specjalnie dla uczestników Dnia Otwartego, przygotowano dwa wykłady. Zajęcia z ekonomii poprowadzi dr Jacek Tomkiewicz. Z kolei prof. Robert Rządca wspólnie z uczestnikami będzie szukał odpowiedzi na pytanie, czy można racjonalnie i skutecznie nawiązywać relacje i budować koalicje w biznesie. Zajęcia te odbędą się w formie warsztatów z negocjacji.

Oferta studiów MBA w ALK jest bardzo rozbudowana. Listę otwierają wszechstronne studia menedżerskie „Executive MBA”. Autorski program uczelni jest od lat wysoko notowany na liście stu najlepszych programów MBA na świecie, publikowanej przez „Financial Times”. W ostatniej edycji zestawienia znalazł się na 45. miejscu, jako jedyny program z Polski. Osoby poszukujące studiów sprofilowanych pod konkretną branżę mogą wybrać m.in. „MBA Finanse”, „MBA IT”, „MBA dla kadry medycznej”, „MBA dla inżynierów” czy „MBA HR”. Dzięki nim można zdobyć nie tylko dyplom MBA, lecz także potwierdzenie kompetencji w określonej dziedzinie.

Akademia Leona Koźmińskiego jest jedyną uczelnią w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, która posiada najważniejsze akredytacje biznesowe: EQUIS, AACSB, AMBA oraz CEEMAN. Koźmiński jest również najwyżej notowaną polską szkołą w rankingach „Financial Times”.

Aby wziąć udział w Dniu Otwartym MBA, należy wypełnić formularz dostępny na stronie internetowej: www.kozminski.edu.pl/mbaday/.

Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy!

Czytaj więcej9 września 2015 08:06 - Dodane przez redaktor

W sobotę, 5 września br. w Akademii Leona Koźmińskiego odbył się „HR-OWY PORANEK”. Spotkanie zorganizowano z myślą o osobach planujących podjęcie studiów podyplomowych związanych z Zarządzaniem Zasobami Ludzkimi. Uczestnicy mieli unikatową możliwość poznania uczelni oraz osobistej rozmowy z jej ekspertami. Wydarzenie cieszyło się dużą frekwencją.

„HR-OWY PORANEK W KOŹMIŃSKIM” rozpoczął się specjalnym wykładem „QUO VADIS HR”. Poprowadziła go Karina Popieluch, wykładowca i koordynator merytoryczny studiów podyplomowych „HR Business Partner”. Prelekcja dotyczyła tematyki zmian i potrzeby rozwoju, w obliczu których stoi obecnie branża ZZL, tego jak odnaleźć się w nowej HR-owej rzeczywistości oraz jaką drogę rozwoju dla siebie wybrać. Po wystąpieniu ekspertki słuchacze mogli porozmawiać w kuluarach z wybranymi wykładowcami studiów podyplomowych z obszaru HR oraz Employer Brandingu.

– Tegoroczne spotkanie cieszyło się wyjątkową frekwencją. To dowód na to, że oferta studiów podyplomowych z HR przygotowana przez naszą Akademię skutecznie odpowiada na zapotrzebowanie rynku – komentuje Małgorzata Oświata, Menedżer ds. Marketingu i Inicjatyw Edukacyjnych w Akademii Leona Koźmińskiego. Uczelnia przygotowała szeroką gamą studiów z obszaru Human Resources, realizowanych w ramach dwóch ścieżek: menedżerskiej i specjalistycznej. W ramach pierwszej z nich do wyboru są cztery bardzo szerokie kierunki dedykowane w szczególności osobom pełniącym funkcje kierownicze w działach HR. Z kolei ścieżka specjalistyczna pozwala na zdobywanie dodatkowych kompetencji pod kątem wybranej problematyki z kręgu Zarządzania Zasobami Ludzkimi.

Akademia Leona Koźmińskiego jest jedyną uczelnią w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, która posiada najważniejsze akredytacje biznesowe: EQUIS, AACSB, AMBA oraz CEEMAN. Koźmiński jest również najwyżej notowaną polską szkołą w rankingach „Financial Times”.

Czytaj więcej 07:02 - Dodane przez redaktor

Chcesz zostać doradcą finansowym? Nie musisz kończyć żadnych specjalistycznych szkół, posiadać wiedzy finansowej, zdobywać certyfikatów czy mieć doświadczenia, chęć do działania i „smykałka” do sprzedaży spokojnie wystarczą – wynika z wielu ofert o pracę w tym zawodzie. Ale zaraz, zaraz… Jak masz fachowo i rzetelnie doradzać innym, skoro zupełnie się na tym nie znasz? Równie dobrze mógłbyś zatrudnić się jako pilot, mimo że nigdy nie siedziałeś za sterem. Odpowiadasz za bezpieczeństwo finansowe osób, które zabierasz na swój podkład. Zatem bez kompetencji ani rusz.

 

Doradca finansowy jest bardzo popularnym, ale jeszcze stosunkowo młodym zawodem w Polsce, do którego właściwie nie ma żadnych formalnych barier wejścia. Na pierwszy rzut oka widać podobieństwo w nazwie do określenia doradca inwestycyjny, który jest z kolei fachem licencjonowanym na podstawie egzaminu m.in. z prawa, teorii finansów czy zagadnień inwestycyjnych. O ile nie mamy wątpliwości co do kompetencji drugiego, o tyle jakość świadczonych usług w przypadku pierwszego może być skrajnie różna. Nie brakuje wybitnych doradców finansowych, ale i hochsztaplerów, którzy nie dbają o swój rozwój finansowy, sprzedając nieco bezmyślnie założone w planie produkty bez uwzględniania potrzeb klienta. Dlatego, aby być specjalistą z prawdziwego zdarzenia trzeba budzić zaufanie, które buduje się z kolei w oparciu o fachową wiedzę. To podstawa świadczenia rzetelnie usługi w zgodzie z własnym sumieniem.

Finanse to nie czarna magia

Uczestnikami rynku kapitałowego (będącego elementem rynku finansowego) są inwestorzy i kapitałobiorcy. Zaliczyć do nich należy również takie instytucje jak: banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, domy maklerskie, fundusze emerytalne czy inwestycyjne, które niejako pośredniczą pomiędzy tymi dwoma głównymi podmiotami. Takie placówki zatrudniają analityków finansowych rynków i papierów wartościowych, biorących udział w procesie alokowania środków oraz doradców finansowych klienta indywidualnego, zajmujących się jego obsługą. Jedną z tych dwóch dróg może podążać nasza kariera. O ile pierwsza z profesji ma wysokie bariery wejścia do zawodu, gdyż zazwyczaj trzeba tu wykazać się gruntowną wiedzą i zdobytymi certyfikatami (np. licencją maklera giełdowego czy dyplomem doradcy inwestycyjnego), o tyle spełniać się w drugiej (z mniejszym lub lepszym skutkiem) w zasadzie może każdy – korporacje zatrudniają często młodych ludzi, bez wielkiej wiedzy, ale z potencjałem sprzedażowym. Brak regulacji w tym zakresie powoduje, że na rynku oprócz znakomitych profesjonalnych doradców, którzy zawsze zaczynają rozmowę z klientem od diagnozy jego potrzeb i na tej podstawie dopasowują odpowiedni produkt finansowy, są również osoby zupełnie nieznające się na swoim fachu, a co za tym idzie sprzedające z góry założony instrument w oderwaniu od profilu inwestora.

Dobry specjalista na wagę złota

Doradca finansowy klienta indywidualnego to w pewnym sensie zawód zaufania publicznego. Na rynku nie brakuje jednak firm działających pod szyldem doradztwa finansowego, a w rzeczywistości budujących sieć sprzedaży bezpośredniej konkretnych produktów bankowych i ubezpieczeniowych. W tego typu placówkach może znaleźć zatrudnienie właściwie każdy, kto ma zapał do pracy i tzw. „gadane”, bez względu na wykształcenie czy doświadczenie. Na pierwszym planie jest tu zazwyczaj wykonanie planu sprzedażowego, co wiąże się bezpośrednio z uzyskaniem prowizji, która jest często jedyną podstawą wynagrodzenia. Współpraca z takim sprzedawcą, który często do perfekcji opanował granie na ludzkich emocjach, w połączeniu z nieznajomością praw rządzących światem finansów zazwyczaj dużo kosztuje zwykłego człowieka (ostrzega przed tym również Komisja Nadzoru Finansowego[i]). Jak zatem zostać dobrym, rzetelnym oraz niezależnym doradcą finansowym a nie tylko akwizytorem naciągającym ludzi? Przecież świadomość finansowa Polaków będzie rosła i wkrótce stosowane sztuczki przestaną działać. Otóż oprócz wysokich zdolności interpersonalnych potrzebna jest jeszcze szeroka wiedza merytoryczna, bez której niemożliwe jest świadome i właściwe ocenienie relacji pomiędzy ryzykiem a stopą zwrotu proponowanych klientowi instrumentów.

Prawdziwy, wyedukowany specjalista w zakresie doradztwa finansowego powinien przede wszystkim wiedzieć, o czym mówi, stale podwyższać swoje kwalifikacje z zakresu  tematyki, którą zajmuje się na co dzień. – Rozmowa sprzedażowa polega na tym, że dyskutujemy z klientem o naszych poglądach na temat finansów. Aby zdobyć jego zaufanie, stać się w jego oczach ekspertem w branży, musimy posiadać całkiem pokaźny zasób wiedzy finansowej (im więcej, tym lepiej). Prywatny człowiek składa bowiem swoje marzenia i nadzieje w ręce doradcy, dlatego wiarygodność to podstawa w tym zawodzie. Dopiero osiągając ten punkt, można przejść do proponowania konkretnych instrumentów. Dlatego należy podkreślić, że umiejętności miękkie to nie wszystko, już w drugim kontakcie tracą one na rzecz kompetencji twardych – tłumaczy dr Paweł Mielcarz, wykładowca na studiach podyplomowych „Analityk finansowy rynków i papierów wartościowych” oraz  „Doradca finansowy klienta indywidualnego” w Akademii Leona Koźmińskiego. Wchodząc na te ścieżkę kariery, warto postawić się w roli drugiego człowieka, z którym rozmawiamy. Wówczas zrozumiemy, jak ważne są kompetencje. Dzięki dobrej znajomości fachu nie narazimy klienta na ponadprzeciętne ryzyko, bo będziemy doskonale wyczuwali i rozumieli potencjalne zagrożenie.

Dalsza specjalizacja

Z kolei druga, znacznie węższa grupa specjalistów od finansów, to analitycy rynków i papierów wartościowych, których praca, w przeciwieństwie do doradców, rzadko wiąże się z bezpośrednim kontaktem z inwestorem. Dlatego jak już pokona się bariery wejścia do zawodu, można znacznie łatwiej osiągnąć sukces niż w doradztwie, nie trzeba bowiem budować bazy lojalnych klientów czy rozwiązywać ich problemów. – Analityk musi posiadać wiedzę specjalistyczną, czyli przede wszystkim wiedzieć, jak zbudować portfel inwestycyjny, który będzie miał określone parametry ryzyka oraz oczekiwane stopy zwrotu czy doskonale radzić sobie ze skomplikowanymi algorytmami oraz posługiwać się różnymi narzędziami wyceny – tłumaczy specjalista z Akademii Leona Koźmińskiego.

Zwiększ swoje IQ finansowe

Wiedzę na temat rynku finansowego możemy czerpać z książek, gazet czy wypowiedzi specjalistów z branży. Ta wiedza jest wokół nas. Dlatego mogłoby się wydawać, że właściwie wystarczy trochę czasu i chęci, aby ją posiąść. Jednak w obecnych czasach funkcjonujemy w natłoku informacji (potrzebnych i zbędnych), a więc konieczna okazuje się ich skuteczna selekcja. – Zagadnienia teoretyczne z zakresu finansów każdy inteligentny człowiek może zdobyć sam. Tylko nasuwają się przynajmniej dwa podstawowe pytania: ile czasu mu to zajmie oraz czy znajdzie rzeczy ważne. Dlatego warto pomyśleć o specjalistycznych studiach, które ukierunkują nas wyłącznie na istotę rzeczy – tłumaczy Paweł Mielcarz. – Uzyskanie tej praktycznej i przydatnej wiedzy może być również ważnym krokiem w przygotowaniu do egzaminów na certyfikaty w przypadku analityka, świadczenia doradztwa najwyższej jakości – w odniesieniu do doradcy bądź skutecznego inwestowania własnymi pieniędzmi – co dotyczy już każdego człowieka – dopowiada specjalista z Akademii Leona Koźmińskiego.

W trosce o swoje dobro każdy człowiek powinien postarać się zrozumieć mechanizmy, które leżą u podstaw ekonomii i rynku kapitałowego. Wówczas powszechna świadomość społeczna nie musiałaby uczyć się na błędach, czego doskonałymi przykładami mogą być słynna afera Amber Gold czy problemy kredytobiorców walutowych we frankach szwajcarskich. Ta świadomość rośnie a wraz z nią zaczynamy bliżej przyglądać się grupie doradców finansowych, którzy mają się zająć naszym kapitałem.

***

Paweł Mielcarz – pracownik naukowo-dydaktyczny Katedry Finansów Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Pełni m.in. funkcję Dyrektora Merytorycznego studiów MBA dla Finansistów oraz podyplomowych studiów finansowych ALK. Brał udział w kilkudziesięciu projektach doradczych w zakresie wyceny i finansów przedsiębiorstw. Opracowywał również ekspertyzy w procesie postępowań sądowych oraz arbitrażowych. W pracy naukowej zajmuje się głównie problematyką zarządzania wartością przedsiębiorstw, wyceną firm, projektów oraz opcji realnych. Jest autorem lub współautorem kilkudziesięciu artykułów oraz referatów naukowych.

Czytaj więcej3 września 2015 13:48 - Dodane przez redaktor

W pierwszej połowie września w Akademii Leona Koźmińskiego odbędą się dni otwarte dla kandydatów na studia MBA. Uczestnictwo w spotkaniu to doskonała okazja, aby poczuć atmosferę, która panuje na zajęciach w jednej z najlepszych biznesowych uczelni w Polsce.

W ramach „MBA OPEN DAY W KOŹMIŃSKIM”, 12 września br. uczestnicy wysłuchają ciekawych prelekcji dotyczących studiów MBA. Zajęcia z ekonomii poprowadzi dr Jacek Tomkiewicz. Z kolei prof. Robert Rządca wspólnie z uczestnikami będzie szukał odpowiedzi na pytanie czy można racjonalnie i skutecznie nawiązywać relacje i budować koalicje w biznesie. Zajęcia te odbędą się w formie warsztatów z negocjacji.

Organizowane spotkanie da możliwość sprawdzenia jak wyglądają zajęcia na studiach MBA w Akademii Leona Koźmińskiego, będzie też doskonałą okazją, aby porozmawiać z organizatorami studiów na temat praktycznych szczegółów dotyczących programu.

Akademia Leona Koźmińskiego, oprócz standardowej, ogólnej formuły studiów MBA wprowadzającej do zarządzania biznesem – „Executive MBA”, które notowane są aż na 45 miejscu w rankingu programów EMBA „Financial Times”, ma w swojej ofercie również specjalistyczne programy MBA dostosowane do potrzeb różnych branży: „MBA Finanse”, „MBA IT”, „MBA dla kadry medycznej”, „MBA dla inżynierów” czy „MBA HR”. Dzięki nim można zdobyć nie tylko dyplom MBA, lecz także potwierdzenie kompetencji w określonej dziedzinie.

Akademia Leona Koźmińskiego jest jedyną uczelnią w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, która posiada najważniejsze akredytacje biznesowe: EQUIS, AACSB, AMBA oraz CEEMAN. Koźmiński jest również najwyżej notowaną polską szkołą w rankingach „Financial Times”.

Szczegóły wydarzenia można odnaleźć na stronie uczelni.

Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy!

Czytaj więcej27 sierpnia 2015 07:50 - Dodane przez redaktor

 

 

Za niecały miesiąc, 5 września br. w Akademii Leona Koźmińskiego, najlepszej niepublicznej uczelni w Polsce, odbędą się dni otwarte dla kandydatów na studia podyplomowe z obszaru HR. Organizowane spotkanie to doskonała okazja, aby poznać najważniejsze informacje o uczelni, skonfrontować własne wyobrażenia o danym kierunku kształcenia w branży oraz porozmawiać z kadrą dydaktyczną.

Spotkanie – „HR-OWY PORANEK W KOŹMIŃSKIM” zostało zaplanowane na 5 września br. Zainauguruje go wykład Kariny Popieluch o tym, dokąd zmierza funkcja HR, skąd wynikają zmiany i potrzeba jej rozwoju, jak odnaleźć się w nowej HR-owej rzeczywistości oraz jaką wybrać dla siebie drogę rozwoju. Po wystąpieniu ekspertki będzie można porozmawiać w kuluarach z wybranymi wykładowcami studiów podyplomowych z obszaru HR oraz Employer Brandingu.

Akademia Leona Koźmińskiego dysponuje szeroką ofertą studiów z obszaru HR. Składają się na nią dwie ścieżki kształcenia: menadżerska oraz specjalistyczna. Pierwsza z nich obejmuje 4-stopniowy system, w którym znajdziemy takie kierunki jak: „Zarządzanie ludźmi w firmie”, „Zarządzanie zasobami ludzkimi dla menedżerów personalnych”, „HR Business Partner” oraz „MBA HR”. Druga pozwala na zdobywanie dodatkowych kompetencji pod kątem wybranej problematyki z kręgu HR-u, np. „Budowanie wizerunku pracodawcy – Employer Branding”, „Controlling personalny”, „Coaching profesjonalny – metody i praktyka” czy „Budowanie programów rozwojowych”. Uczestnictwo w „HR-OWYM PORANKU W KOŹMIŃSKIM” daje unikatową szansę poznania możliwych dróg rozwoju, aby móc świadomie wybrać tą właściwą dla siebie.

Akademia Leona Koźmińskiego jest jedyną uczelnią w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, która posiada najważniejsze akredytacje biznesowe: EQUIS, AACSB, AMBA oraz CEEMAN. Koźmiński jest również najwyżej notowaną polską szkołą w rankingach „Financial Times”.

Szczegóły wydarzenia można odnaleźć na stronie uczelni.

Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy!

Czytaj więcej19 sierpnia 2015 14:49 - Dodane przez redaktor

W szybko zmieniającym się środowisku rynkowym firmy dostrzegły benefity z inwestycji w rozwój umiejętności i kompetencji swoich pracowników. Z tej potrzeby narodził się zawód trenera biznesu, którego praca polega na dzieleniu się swoim doświadczeniem i inspirowaniu innych. Zainteresowanie profesją stale rośnie, ale czy rzeczywiście każdy może podjąć wyzwanie pracy z grupą? Czas pokazać blaski i cienie jednego z zawodów przyszłości.

Dobry trener biznesu to wykwalifikowany specjalista w danej branży. Jego praca polega przede wszystkim na kształtowaniu i rozwijaniu tzw. kompetencji miękkich uczestników szkolenia, np. z obszaru negocjacji, zarządzania zmianą, organizacji czasu czy techniki skutecznej sprzedaży. W zawodzie dominują elastyczne godziny pracy łącznie z weekendami. Choć „legenda” głosi, że świat szkoleń to kraina mlekiem i miodem płynąca, to bez konkretnych predyspozycji oraz odpowiedniego przygotowania nie można osiągnąć sukcesu.

Zawód niezwykły, acz wymagający

Praca jako trener biznesu cieszy się dużym zainteresowaniem, chociaż to dość młoda profesja w Polsce – mówi się o niej dopiero od ok. 20 lat. Dlatego nie powstały jeszcze żadne przepisy prawne regulujące wykonywanie tego zawodu. Nie znajdziemy go również w Klasyfikacji Zawodów i Specjalności. Na popularyzację fachu wpłynął przede wszystkim rozwój przedsiębiorczości i rynku usług szkoleniowych. Nie bez znaczenia była również możliwość pozyskania dotacji na rozpoczęcie działalności gospodarczej z Europejskiego Funduszu Społecznego. Zachętę do wstąpienia w szeregi szkoleniowców stanowi również niezmiennie aura prestiżu, która ich otacza, i związane z nią mity o wielkich zarobkach i stosunkowo swobodnym trybie życia.

– W świadomości społecznej istnieje wyobrażenie, że w świecie trenerów biznesu jest podobnie jak w kręgu aktorów – można wstać z łóżka o dowolnej porze, niespiesznie wypić kawę, popracować tydzień, a następny mieć wolny, zarabiać kwoty rzędu nawet 10 000 zł podczas jednego dnia szkoleniowego. Taki wizerunek trenerów biznesu jest mylący dla młodych adeptów zawodu. Aby móc rzeczywiście decydować o swoim sposobie działania, wybierać klientów i inkasować pokaźne kwoty, trzeba spędzić na sali szkoleniowej co najmniej 10-15 lat – tłumaczy Renata Gut, opiekun merytoryczny Szkoły Trenerów Biznesu w Akademii Leona Koźmińskiego. – Wówczas jednak okazuje się, że „telefon się urywa”, a więc trudno znaleźć choćby chwilę oddechu. A każde wystąpienie kosztuje trenera wiele wysiłku. Dobry specjalista w swojej branży ciągle walczy z czasem, bo przecież powinien codziennie chociażby: być 8 godzin na sali, 8 godzin w kontakcie z klientami, 8 godzin z rodziną, a dodatkowo poświęcić 8 godzin na odpoczynek i jeszcze kolejne 8 godzin na sen. Dlatego narażony jest na choroby wynikające z wyczerpania fizjologicznego czy wypalenia emocjonalnego – dodaje.

Zawód, który robi karierę

Trener biznesu jest właściwie zawodem otwartym. Pozornie nie ma żadnej bariery wejścia. Dlatego mogłoby się wydawać, że właściwie każdy, kto wpadnie na taki pomysł, może spróbować swoich sił na sali szkoleniowej. Nie oznacza to jednak, że odniesie sukces, do tego trzeba bowiem posiadać konkretne predyspozycje. – To profesja w totalnej ekspozycji społecznej. W związku z tym osoby lewopółkulowe i introwertyczne, które mocno strzegą przestrzeni osobistej, nie będą czuć się dobrze w takim środowisku pracy – przestrzega Renata Gut z Akademii Leona Koźmińskiego. Niezbędnym warunkiem w tego typu działalności jest lubienie kontaktu z innymi ludźmi – spędza się z nimi mnóstwo czasu. Kluczowe okazuje się ponadto adekwatne poczucie własnej wartości, gdyż z tej pozycji wynika szacunek do drugiego człowieka oraz pokora dla różnorodności. Dzięki temu zauważamy i rozumiemy potrzebę dopasowywania odpowiednich rodzajów technik i narzędzi do pracy z daną grupą w zależności od jej charakteru. Kolejną zasadniczą kompetencją (w oparciu o samoświadomość) jest autentyczność – podstawa wiarygodności, bez której nie da się zbudować zaufania. Nieustanne pozostawanie w procesie rozwojowym oraz wysoki poziom inteligencji emocjonalnej (umiejętność posługiwania się własnymi emocjami oraz radzenia sobie ze stanami emocjonalnymi innych osób) to także wymóg konieczny. Dlatego niezastąpiona jest chęć i pasja do uczenia się. Ponadto to zawód, który wymaga od szkoleniowca ogromnych umiejętności autoprezentacyjnych. Aby „porwać za sobą grupę”, trener musi wykazać się charyzmą oraz umieć skupiać uwagę na procesie uczenia. Wymaga to od niego ogromnej samoświadomości, nienagannego wyglądu i bardzo wysokiego poziomu energii osobistej.

Trener biznesu to nie jest profesja, którą możemy zająć się tuż po ukończeniu studiów. Aby spełniać się w tym zawodzie, trzeba mieć zazwyczaj solidne zaplecze intelektualne oraz bagaż doświadczenia. – Świat biznesu „nie kupuje” teoretyków. Większość dobrych trenerów biznesu prowadzi własne firmy. Dodatkowo praktyka trenera powinna być na tyle cenna, żeby stanowiła unikatową wartość dla uczestnika szkolenia – opowiada Renata Gut. – Dla przykładu handlowcy chłoną wiedzę tylko od lepszych od siebie sprzedawców. Jeśli trener nie spełnia oczekiwań słuchaczy, nie ma z ich punktu widzenia nic wartościowego do zaoferowania, to może się zdarzyć, że zostanie przez nich wyrzucony z sali – dodaje. Nie do przecenienia są również szeroko rozwinięte umiejętności interpersonalne, sprawne zarządzanie sobą, procesem grupowym oraz zmianą w procesie czy analityczna precyzja w budowaniu programów szkoleń.

 

Od nowicjusza do wykwalifikowanego trenera

Każdy, kto zastanawia się nad karierą w zawodzie trenera biznesu, powinien zacząć od diagnozy osobistej. – Warto wykonać szereg testów pod okiem dobrych ekspertów. Na ich podstawie stworzymy własną mapę mocnych i słabych stron i dzięki temu zdobędziemy wiedzę, czy mamy predyspozycje do tego zawodu – tłumaczy Renata Gut.  Jeśli interpretacja przebiegnie pomyślnie, warto rozpocząć naukę w szkole trenerów biznesu. – Co prawda można bez żadnych kwalifikacji podjąć pracę w zawodzie trenera biznesu, ale łatwo wówczas zostać zdyskwalifikowanym w dużych przetargach. Rynek uczy się bowiem wyboru najlepszych szkoleniowców w danej kategorii – liczy się wiedza, wykształcenie, referencje oraz praktyka – mówi Renata Gut. – Wybierając placówkę naukową, sprawdźmy, jaką ma tradycję oraz kto jest w niej mistrzem. W myśl zasady „po efektach ich poznacie” warto również porozmawiać z absolwentami danej uczelni i zobaczyć, jak radzą sobie na rynku. Godne uwagi są szczególnie miejsca, w których prowadzi się wstępne rozmowy określające potrzeby kandydatów – dodaje specjalistka z Akademii Leona Koźmińskiego. Rzetelny trening przygotowujący do zawodu powinien trwać ok. roku. Dodatkowo możemy poszerzyć go o kursy, np. z kreatywności, zarządzania procesami i konfliktami, relacji interpersonalnych czy sztuki budowania relacji. Po ukończeniu szkoły warto wybrać się na praktykę do mistrza. – Dla młodego adepta zawodu ważna jest obserwacja dobrego trenera w akcji – tłumaczy ekspertka. – Następnie trzeba spróbować swoich sił na sali szkoleniowej i poddać się superwizji, czyli mieć zawsze przy sobie osobę, która da nam informację zwrotną, co poszło dobrze, a co źle.

W zawodzie trenera biznesu można podążać jedną z trzech ścieżek. Pierwszą z nich jest zatrudnienie się w przedsiębiorstwie jako szkoleniowiec wewnętrzny. Druga to kontrakt z firmą szkoleniową. W obu przypadkach nie trzeba zajmować się sprzedażą, obróbką kontraktów szkoleniowych ani ubieganiem się o klientów. Trzeci, najbardziej atrakcyjny, ale jednocześnie również pełen wielu wyzwań szlak to zostanie freelancerem. Wówczas należy odnaleźć się w różnych rolach – być równolegle twórcą produktu, promotorem, sprzedawcą, wykonawcą czy egzekutorem umowy. Coraz bardziej popularna staje się również praca w teamach. Niezależnie od wybranej drogi, jeśli mamy do tego predyspozycje i charyzmę, zdobyliśmy konieczne umiejętności, jest duża szansa, że odniesiemy sukces. Satysfakcja z pracy z grupą jest ogromna.

***

Renata Gut – wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego. Autorka i prowadząca program „Zarządzanie sobą” dla słuchaczy studiów MBA. Jest też twórcą i współzałożycielem Szkoły Trenerów Biznesu przy Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Promuje maksymę P. Druckera: „Najpierw zarządzaj sobą, potem innymi i organizacją”. Wykładowca, coach, doradca, trener NLP nurtu amerykańskiego (certyfikat Chris Hall). Trener technik zarządzania zasobami człowieka, zarządzania zmianą nawyków, technik efektywnego uczenia się i nauczania oraz wykorzystywania stanu relaksu w procesach poznawczych i pamięciowych człowieka. Twórca i wydawca czasopisma „Podróż w Intelekt”. Twórca audycji radiowych i programów telewizyjnych popularyzujących współczesną wiedzę o budowie, funkcjonowaniu ludzkiego mózgu i pracy umysłu oraz adaptacji tej wiedzy w praktycznym zastosowaniu w edukacji i biznesie. Szkoli się i stale podnosi kwalifikacje u największych światowych autorytetów w dziedzinie efektywnego uczenia się i zarządzania sobą. Współautorka książki „Zarządzanie sobą” (wydawnictwo DIFIN, Warszawa 2008) i autorka książki „Cechy osobowe dyrektora szkoły a styl zarządzania” (wydawnictwo CODN, Warszawa 2009). Od 10 lat wdraża zarządzanie talentami w wielu firmach i zespołach menedżerskich. Pracowała m.in. dla: KGHM Polska Miedź, NORDEA Bank Polska, AXA Polska, COMAU Polska, EGIS Polska, ORLEN GAZ, Urzędu ds. Cudzoziemców oraz ZUS.

Czytaj więcej10 sierpnia 2015 07:19 - Dodane przez redaktor

Menedżer bez znajomości Business Language jest jak nieoszlifowany diament – niepozorny, mało atrakcyjny, matowy, bez połysku. Tylko odpowiednia obróbka wydobywa z tego szlachetnego kamienia niezwykłą urodę. W przypadku kadry kierowniczej ostatecznym szlifem okazuje się zazwyczaj opanowanie języka biznesowego, który daje poczucie pewności w działaniu i pozwala osiągać cele i sukcesy.

Dla osiągnięcia celów organizacji kluczowe okazują się odpowiednie kwalifikacje osób na stanowiskach kierowniczych. To menedżerowie odpowiadają przecież zarówno za koordynację istotnych dla placówki zasobów, jak i w dużej mierze efektywność i skuteczność działania poszczególnych jej struktur. O ile kierownicy mogą zazwyczaj pochwalić się rozległą znajomością sceny biznesowej, doskonałym wyczuciem trendów rynkowych czy wspaniałą intuicją, o tyle brakuje im często kompetencji językowych z zakresu Business Language. A znajomość języka specjalistycznego wśród kadry kierowniczej pozwala firmie dynamicznie rozwijać się poza obszarem kraju ojczystego. Zgłębianie wiedzy z tego zakresu nie byłoby jednak możliwe bez odpowiednio wykształconej kadry lektorów, stosujących nowoczesne metody nauczania.

Remedium na utracone możliwości

Na rynku pracy znajomość przynajmniej jednego języka obcego jest obecnie standardem – nie trzeba chyba już nikogo do tego przekonywać. Ten trend dotyczy wszystkich regionów Polski, niemal każdej branży, stanowisk na wielu szczeblach w hierarchii organizacji. W dobie globalizacji zostaliśmy przecież niejako zmuszeni do coraz częstszych kontaktów międzynarodowych w różnych aspektach życia. – Ogromna fala procesów globalizacyjnych uzmysłowiła uczącym się potrzebę, a może raczej konieczność, zwiększenia swoich kompetencji i sprawności. Gospodarka oparta na wiedzy oznacza z jednej strony pełny dostęp do wiedzy, a więc jej zasobów (głównie w języku angielskim), a z drugiej – konieczność sprawnego funkcjonowania w globalnym świecie biznesu poprzez posiadanie wiedzy oraz kompetencji językowych i sprawności pozajęzykowych najbardziej przydatnych w XXI wieku – mówi Elżbieta Jendrych, Dyrektor Centrum Języków Obcych oraz Kierownik Centrum Certyfikacji Językowej TOLES w Akademii Leona Koźmińskiego, Kierownik Centrum Certyfikacji BULATS Cambridge.

Na arenie biznesowej sama znajomość języka obcego w wariancie ogólnym okazuje się już często niewystarczająca. Dopiero opanowanie terminów i zwrotów z zakresu języka specjalistycznego umożliwia sprawne oraz skuteczne porozumiewanie się w sytuacjach biznesowych. Dzięki temu bez problemu zrozumiemy treści ważnych dokumentów, takich jak chociażby teksty umów handlowych. Pozwoli nam to uniknąć również nieporozumień na gruncie językowym w momencie podejmowania ważnych decyzji biznesowych, które mogą przyczynić się do destabilizacji przedsiębiorstwa w mniej lub bardziej odległej przyszłości. Nieznajomość specjalistycznego języka (przede wszystkim angielskiego) jest powodem utraconych możliwości biznesowych, co potwierdzają chociażby badania dra Pawła Poszytka. Tendencja będzie coraz wyraźniej widoczna na przełomie kolejnych lat, co powinno być wystarczającym sygnałem ostrzegawczym zwłaszcza dla osób na stanowiskach kierowniczych lub posiadających wyższe aspiracje zawodowe. – Liczba mniej wyspecjalizowanej i nisko opłacanej kadry zmniejszy się wraz z postępującym off-shoringiem, tj. przeniesieniem i realizacją określonych zadań i procesów biznesowych poza ojczyste granice danego przedsiębiorstwa. Natomiast będzie coraz większe zapotrzebowanie na mobilnych i dobrze wyszkolonych pracowników, gotowych przemieszczać się pomiędzy firmami, zarówno w krajach europejskich, jak i poza nimi – dopowiada specjalista. Wiosek jest prosty: lepiej zawczasu przystosować się do nieuchronnych zmian niż pozostać biernym i być przez nie zaskoczonym.

Interdyscyplinarne podejście do nauki

Tę tendencję dostrzegają również szkoły języków obcych czy inne placówki kształcące w tym zakresie. Widoczna jest coraz większa specjalizacja oferty w zakresie Business Language. Do nauki znacznie częściej wykorzystywane są obecnie nowe technologie oraz niezwykle skuteczne mieszane metody kształcenia typu blended learning, które łączą najlepsze praktyki. – Stosowanie wyłącznie e-learningu nie daje, jak dowodzą badania przeprowadzone niedawno w Hiszpanii i Kandzie, tak dobrych efektów jak b-learning, czyli połączenie tradycyjnych zajęć językowych z nauczycielem z komponentem e-learningowym, traktowanym jako utrwalenie materiału – tłumaczy Elżbieta Jendrych, m.in. koordynator merytoryczny studiów Business Studies in English w Akademii Leona Koźmińskiego. – Zauważam wyraźnie potrzebę włączania do kursów językowych nauki sprawności biznesowych i znajomości różnic kulturowych w biznesie. Doskonale można zaprezentować to na przykładzie: dla przeciętnego słuchacza zwrot „faktoring bez regresu” brzmi prawie jak „holajza nie ryksztosuje” z wiersza Tuwima. Tu słownik nie pomoże – trzeba znać nie tylko termin, lecz także rozumieć specyficzny mechanizm, do którego się odnosi – dodaje ekspert. Dlatego za najskuteczniejszą metodą zdobywania kompetencji językowych uważa się obecnie nauczanie interdyscyplinarne. – Model ten, zgodny ze wskazaniami Działu Polityki Językowej Rady Europy, nazywam integracyjnym, ponieważ integruje naukę słownictwa fachowego z poprawnością gramatyczną, umiejętnością komunikacyjną, zdolnościami biznesowymi, znajomością różnic interkulturowych i wykorzystaniem płaszczyzny kognitywnej. Jest to możliwe poprzez zintegrowane nauczanie przedmiotowo-językowe – kwituje Elżbieta Jendrych. Wymaga to od lektora zdobycia specyficznych kwalifikacji.

Nauczyciel powinien znać podstawy ekonomii, finansów i zarządzania, rozumieć sprawy, o których dyskutuje ze studentami oraz znać mechanizmy działające w biznesie. Musi bardzo dobrze poznać słownictwo fachowe, nie ograniczając się wyłącznie do terminologii zawartej w podręczniku. W tak dynamicznie zmieniającym się środowisku kluczowe jest poszerzanie wiedzy oraz stwarzanie sytuacji, w których studenci będą mogli tę poszerzoną terminologię stosować w praktycznych zadaniach biznesowych. – W nauczaniu interdyscyplinarnym ważne jest tworzenie specjalnych materiałów dydaktycznych. Muszą to być podręczniki nie tylko relewantne dydaktycznie i wspierające proces intensywnego nauczania języka specjalistycznego, lecz także dostarczające podstawową, systematyczną, uporządkowaną i aktualną wiedzę przedmiotową oraz utrwalające zdobyte umiejętności – mówi specjalista z Akademii Leona Koźmińskiego.

Business Language jest najbardziej oczywistą drogą do sukcesu dla aktywnego profesjonalisty. Bez jego znajomości trudno o rozwój zawodowy i realny podbój międzynarodowych rynków pracy. Dlatego warto systematycznie poszerzać wiedzę z zakresu języka biznesowego. Podszlifujmy swoje kompetencji, a będziemy lśnić na rynku pracy niczym prawdziwy diament.

 

 

***

Dr Elżbieta Jendrych – kierownik studiów podyplomowych Business English w Akademii Leona Koźmińskiego, doktor nauk humanistycznych w zakresie lingwistyki. Wieloletnie doświadczenie w nauczaniu Business English, English for Banking and Finance oraz Business Skills. Recenzent dla “The Journal of Languages and Culture”, doradca merytoryczny dla autorów “Intelligent Business Advanced” i “Financial English” (wydawnictwo Longman Pearson). Autorka ponad 10 podręczników do nauki specjalistycznego języka angielskiego oraz licznych artykułów publikowanych w czasopismach naukowych w kraju i za granicą.

Czytaj więcej9 czerwca 2015 07:49 - Dodane przez redaktor

 

Jednym z narzędzi, które ułatwiają HR-owcom zbudowanie pozycji w świecie biznesu, są profilowane pod kątem ich specjalności studia MBA. Przydatne są one również tym praktykom zarządzania zasobami ludzkimi, którzy do obecnie zajmowanego stanowiska w obszarze HR przeszli z działów zajmujących się prowadzeniem interesów. Studia MBA HR pozwalają zrozumieć, jak rozwiązania HR-owe adaptować do konkretnych potrzeb biznesowych oraz w jaki sposób zaprezentować je w organizacji, aby zyskały przychylność osób decyzyjnych. Dają słuchaczom także twarde umiejętności z zakresu m.in. ekonomii menedżerskiej, rachunkowości, finansów, marketingu, zarządzania strategicznego, negocjacji czy statystyki w biznesie. To swoista wisienka na torcie kariery i edukacji każdego menedżera. Ze względu chociażby na koszty są one adresowane raczej do przedstawicieli najwyższej kadry menedżerskiej. Słuchacze powinni prezentować najwyższy poziom merytoryczny i mieć odpowiedni dorobek zawodowy, pozwalające na wartościową kontrybucję na rzecz zespołu.

Istotą zajęć jest to, że uczestnicy pracując nad rozwiązaniami konkretnych problemów i case study, dzielą się własnymi doświadczeniami. Pozwala to poznać np. przyczyny niepowodzeń projektów, do których doszło, mimo tego, że wszystko wskazywało na ogromny sukces. Daje również unikatową szansę spojrzenia na dany problem z perspektywy różnych branż, rynków czy pozycji w strukturze przedsiębiorstwa. Prawdziwą esencją programów MBA, jak np. studiów MBA HR prowadzonych przez Akademię Leona Koźmińskiego, jest możliwość znacznego poszerzenia własnego networkingu biznesowego oraz poznania nowych koncepcji rozwiązywania problemów. Ogromny nacisk kładziony jest na to, że najbardziej efektywnymi sposobami wychodzenia z trudnych sytuacji nie są zwykle  bezpośrednie implementacje rozwiązań z innych firm, ale hybrydy koncepcyjne budowane na bazie doświadczeń innych osób oraz posiadanej wiedzy i uwarunkowań konkretnej organizacji. Dodatkowym atutem programu ALK jest to, że kładzie on nacisk nie tylko na poszerzenie wiedzy teoretycznej i praktycznych umiejętności słuchaczy, lecz także ich rozwój osobisty. Bardzo dużo pracuje się nad świadomością oraz postawą uczestników, w efekcie czego dla niektórych osób odkrycia dotyczące samych siebie są znacznie bardziej wartościowe niż te związane np. z liczeniem na szósty sposób kosztów zwrotu z inwestycji.

 

Karina Popieluch – wykładowca i koordynator merytoryczny studiów podyplomowych HR Business Partner w Akademii Leona Koźmińskiego, konsultant KaiZenHR.pl, trener biznesu, coach, asesor. Jest członkiem Executive Education Advisory Board Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Blisko 15-letnie doświadczenie zawodowe na stanowiskach menedżerskich w obszarze zarządzania produkcją oraz sprzedażą w sektorze B2B  zdobywała współpracując głównie z klientami z branży FMCG, IT oraz finansów.

Czytaj więcej2 czerwca 2015 13:12 - Dodane przez redaktor

Nowoczesny biznes to żywy organizm. Wciąż ewoluuje, dostosowując się do zmian zachodzących w dzisiejszym świecie. Przekształcenia te dotyczą w zasadzie każdego aspektu działalności współczesnej firmy, również, a może nawet przede wszystkim, zarządzania zasobami ludzkimi. W ostatnich latach funkcje i zadania działów HR w wielu istniejących w Polsce przedsiębiorstwach przechodzą znaczącą transformację – z często niedocenianych komórek o charakterze czysto operacyjnym stały się równorzędnymi partnerami dla zarządów.

Stabilne źródła finansowania inwestycji czy łatwy dostęp do nowoczesnych technologii coraz rzadziej gwarantują firmom zdobycie lub utrzymanie pozycji lidera w danej dziedzinie. Na znaczeniu zyskują więc inne czynniki mogące mieć wpływ na budowanie stabilnego miejsca przedsiębiorstwa na globalnym rynku. Jednym z najważniejszych jest kapitał ludzki, który okazuje się być dzisiaj podstawowym elementem tworzenia trwałej przewagi konkurencyjnej. Z tego powodu kluczowe jest, aby nowoczesne działy zarządzania zasobami ludzkimi i pracujący w nich specjaliści dobrze rozumieli biznes oraz potrafili skutecznie odpowiadać na jego potrzeby.

Nie tylko kadry i płace

Na przestrzeni kilku ostatnich lat zaobserwować można było nie tylko ewolucję zadań, którymi zajmują się komórki Human Resources w polskich firmach, lecz także znaczny wzrost ich pozycji. Do ich głównych obowiązków nie należy już głównie rekrutacja nowych pracowników, naliczanie wynagrodzeń czy administrowanie urlopami. Zarządy przedsiębiorstw, jak i sami specjaliści zajmujący się ZZL zaczynają rozumieć, że HR powinien stanowić realne wsparcie dla biznesu, dlatego projektują swoje działania tak, aby dodać mu wartości. – Oczywiście są firmy, gdzie od lat nic się nie zmienia i działy HR wciąż są w nich traktowane na zasadzie „wszyscy mają, mam i ja”, czyli tak naprawdę mało kto się z nimi liczy. Na szczęście tego typu przypadków jest coraz mniej – mówi Karina Popieluch, koordynator merytoryczny studiów podyplomowych HR Business Partner i wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego, twórczyni KaiZen HR, firmy świadczącej kompleksowe usługi w zakresie nowoczesnego zarządzania zasobami ludzkimi.

Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest to, że w przeszłości HR często nie potrafił uzasadnić swoich działań biznesowi, czyli, mówiąc wprost, policzyć zysków płynących z własnej działalności. – Tam, gdzie się tego nauczył i znalazł sposób na efektywne wzmocnienie organizacji w obszarze „tu i teraz”, czyli np. zwiększania efektywności czy rozwijania kompetencji pracowników, jego pozycja znacznie wzrosła – dodaje ekspertka. W efekcie takiego podejścia osoby zajmujące się zarządzaniem zasobami ludzkimi coraz częściej zyskują miano partnera, a w skutek tego wchodzą do zarządów lub zaczynają raportować bezpośrednio prezesowi zarządu. Dostają w ten sposób realną możliwość kreacji strategii przedsiębiorstwa, a dostępnych im narzędzi i budżetów używają, aby wzmocnić realizację celów biznesowych spółki.

Doświadczenie w biznesie

Jak wskazuje już sama nazwa, HRM (human resources management) jest subdziedziną zarządzania i dokładnie taką funkcję powinny pełnić w nowoczesnych organizacjach działy HR. Z tego powodu potrzebują one osób o wysokich kompetencjach w zakresie systemowego kierowania zasobem firmy, jakim są pracownicy. Do właściwego pełnienia wyznaczonej roli, praktykom zajmującym się zarządzaniem zasobami ludzkimi, przydają się dobrze rozwinięte umiejętności miękkie, jak zdolność łatwego nawiązywania i podtrzymywania kontaktu z pracownikami czy znajomość psychologii zachowań. W obecnym modelu ZZL coraz bardziej liczą się jednak kompetencje twarde. – Aby być poważnym partnerem dla zarządu czy menedżerów wyższego szczebla, specjaliści zajmujący się HR po prostu muszą w pełni rozumieć procesy biznesowe. Dlatego często pracownikami tych departamentów zostają osoby pochodzące z biznesu i mówiąc brutalnie – zajmujące się wcześniej zarabianiem pieniędzy dla firmy – tłumaczy Karina Popieluch.

Jeśli nie jest to możliwe, osoby odpowiadające za kształtowanie polityki personalnej przedsiębiorstwa mogą nabyć niezbędne im doświadczenie biznesowe np. poprzez tzw. job-shadowing. To swoisty rodzaj praktyki zawodowej, polegający na pracy z menedżerami działów operacyjnych przedsiębiorstwa. Pozwala on poznać codzienne procesy i mechanizmy prowadzenia interesów w branży czy sektorach, w których funkcjonuje dana firma. – To niezwykle ważne, bo nie można efektywnie wspierać czegoś, czego do końca się nie rozumie. Współcześnie HR przestaje być wyłącznie teorią i misją, a zaczyna w końcu być twardym narzędziem – dodaje wykładowca ALK.

Znaleźć wspólny język

Zrozumienie procesów biznesowych przez osoby odpowiedzialne za HR jest niezwykle ważne również z tego powodu, że pozwala im nauczyć się specyficznego języka interesów. Zdaniem Kariny Popieluch, lwia część problemów we współpracy działów ZZL z menedżerami poszczególnych departamentów wynika z tego, że jeszcze do niedawna posługiwali się oni różnymi językami. – Biznes mówił liczbami, procentami, wartościami i takich oczekiwał odpowiedzi, podczas gdy HR miał tendencję do posługiwania się językiem wartości, kultury, wizji czy zaangażowania – wyjaśnia. W ostatnich latach sporo się w tej materii zmieniło. Nowe podejście do tematyki efektywnego zarządzania ludźmi z jednej strony wymusiły zmiany na globalnym rynku, a z drugiej wzmocniły między innymi wspomniane rekrutowanie pracowników z działów biznesowych czy odpowiednie szkolenia dla osób bez takiego doświadczenia.

W efekcie w nowoczesnych firmach działy biznesowe i HR nie tylko coraz lepiej się rozumieją, lecz także używają wspólnego, biznesowego języka. Współczesny HR-owiec bez wahania  potrafi wyliczyć stopę zwrotu z inwestycji w kadry. Doskonale wie, jak program wzrostu zaangażowania pracowników, nad którym pracował od dłuższego czasu, przekłada się na produktywność, a ta na konkretne kwoty, które zarabia firma. Świadomie korzysta z controllingu personalnego, wspiera menedżerów działów biznesowych w motywowaniu i rozwijaniu ich podwładnych, szacuje i na bieżąco przelicza koszty fluktuacji pracowników oraz odpowiednio wcześnie projektuje rozwiązania minimalizujące ryzyko ich utraty. W sposób świadomy i planowy zarządza rozwojem kapitału ludzkiego, a przez to ma realny wpływ na zyski firmy, i co ważne, potrafi to udokumentować. – Współczesny specjalista zajmujący się HR powinien wiedzieć, jak wskaźniki statystyczne i operacyjne przełożyć na skuteczne akcje wewnątrz organizacji, które zabezpieczą ją przed stratami. Jednocześnie musi rozumieć ludzi, ale też podchodzić twardo do biznesu. Oznacza to, że chociaż dba o dobro pracowników, nie powinien przedkładać go nad interesy organizacji. Człowiek o takich cechach i umiejętnościach może stać się realnym partnerem dla biznesu – podsumowuje ekspertka z Akademii Leona Koźmińskiego.

Rola efektywnego zarządzania zasobami ludzkimi w funkcjonujących w naszym kraju firmach wciąż rośnie. HR coraz bardziej się profesjonalizuje, odchodząc od aktywności projektowych, jak jednorazowe programy czy realizowane ad hoc szkolenia dla pracowników, w stronę systemowych rozwiązań biznesowych. W przedsiębiorstwach rośnie więc zapotrzebowanie na profesjonalnych specjalistów z tej branży. Nowoczesny HR-owiec dzięki swoim cechom jest równorzędnym partnerem dla menedżerów działów biznesowych, a doświadczenie i umiejętności zdobyte m.in. na studiach MBA pozwalają mu doradzać zarządom największych spółek.

 

Karina Popieluch – wykładowca i koordynator merytoryczny studiów podyplomowych HR Business Partner w Akademii Leona Koźmińskiego, konsultant KaiZenHR.pl, trener biznesu, coach, asesor. Jest członkiem Executive Education Advisory Board Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Blisko 15-letnie doświadczenie zawodowe na stanowiskach menedżerskich w obszarze zarządzania produkcją oraz sprzedażą w sektorze B2B  zdobywała współpracując głównie z klientami z branży FMCG, IT oraz finansów.

Czytaj więcej 13:11 - Dodane przez redaktor