Wpisy z tagiem ‘kursy’

Wielu osobom sport kojarzy się przede wszystkim z różnymi dyscyplinami i zaciętą rywalizacją zawodników. Jednak za tymi widocznymi dla wszystkich fragmentami większej całości znajduje się szereg innych elementów, bez których profesjonalne trenowanie czy współzawodnictwo nie byłoby możliwe. To między innymi hale, boiska i stadiony, ale także kluby, zrzeszenia i związki oraz małe i duże wydarzenia sportowe. To, co je łączy, to potrzeba profesjonalnego zarządzania.

Nowoczesny sport, podobnie jak działające komercyjnie firmy, potrzebuje doświadczonych menedżerów. Stworzenie obecnym i przyszłym zawodnikom warunków do trenowania i rozwoju, zapewnienie środków na poszukiwanie talentów, utrzymanie pracowników i coraz bardziej zmodernizowanych obiektów czy organizacja międzynarodowych eventów wymaga odpowiednich umiejętności. Z tak szerokim wachlarzem różnorodnych zadań poradzą sobie wyłącznie odpowiednio przygotowani specjaliści, na których istnieje coraz większe zapotrzebowanie.

Profesjonalne zarządzanie

Niełatwej sztuki zarządzania w sporcie, podobnie jak w biznesie, da się nauczyć. Można robić to metodą prób i błędów czy poprzez pracę w danym środowisku. Problem w tym, że te dość często spotykane modele zawodowej edukacji są wystarczające tylko do pewnego momentu. Tego typu metody sprawdzają się w zasadzie wyłącznie w przypadku małych organizacji, które dopiero stawiają pierwsze kroki w danej dziedzinie. Jeśli jednak mają się one rozwijać, w pewnym momencie zarządzanie wyłącznie w oparciu o własne przeczucia przestaje wystarczać. Wzrost firmy czy instytucji powoduje bowiem konieczność ułożenia właściwej struktury, uporządkowania zakresu odpowiedzialności, wyznaczenia strategii, celów i sposobów ich realizowania.

– Zarządzanie organizacją czy obiektem sportowym to zarówno troska o zapewnienie finansowania i pozyskiwanie sponsorów, kierowanie pracownikami, jak i dbanie o marketing i profesjonalną komunikację, a także cały szereg mniej lub bardziej istotnych elementów. Niestety specjalistycznej i aktualnej wiedzy mającej dodatkowo oparcie w praktyce nie znajdziemy w Internecie – tłumaczy Sylwia Hałas-Dej, Dyrektor ds. Programów Edukacyjnych w Akademii Leona Koźmińskiego, współkierownik studiów podyplomowych „Zarządzanie w sporcie” w tej uczelni.

Na dodatek sport to dość specyficzna dziedzina i nawet doświadczony menedżer, który w tradycyjnym biznesie „zęby zjadł na zarządzaniu”, czasami może nie dać rady. Powodem ewentualnych porażek najczęściej bywa nie tyle brak kompetencji, co odpowiedniego know-how dotyczącego obowiązujących w tym sektorze norm, wartości, zasad i przepisów, a także niedostatek kontaktów zawodowych, które w tym segmencie są niezwykle ważne.

Dla sportowców i… nie tylko

Wydawać by się mogło, że zarządzaniem w sporcie powinni zajmować się w zasadzie wyłącznie odpowiednio przygotowani do takiej pracy sportowcy. W środowisku nie brakuje przykładów byłych zawodników, którzy obecnie świetnie sprawdzają się na pozycjach menedżerskich.

– Sport determinuje ludzi do pewnych pozytywnych działań. Charakteryzuje ich pasja i ogromne zdyscyplinowanie, lecz także pragnienie ciągłego rozwoju oraz poprawy własnych wyników. To cechy, którymi wyróżniają się również najlepsi menedżerowie – komentuje Sylwia Hałas-Dej.

Osoby związane wcześniej ze sportem, jak byli zawodnicy, dziennikarze czy specjaliści od marketingu sportowego, mają taką przewagę nad osobami „z zewnątrz”, że środowisko to bywa zamknięte, a pracujący w nim ludzie zwykle dość dobrze się znają. Osobiste kontakty często znacznie ułatwiają osiąganie wytypowanych celów. Nie jest jednak regułą, że były sportowiec będzie zawsze najlepszym menedżerem w tym sektorze. Wiele zależy tu od osobistych predyspozycji danego kandydata. Oprócz umiejętności twardych, jak znajomość finansów czy prawa sportowego, duże znaczenie mają również te miękkie, a zwłaszcza otwartość na innych i umiejętność nawiązywania pozytywnych, długotrwałych relacji.

– Bez wątpienia osobom uprawiającym jakąś dyscyplinę sportu i interesującym się tą tematyką zdecydowanie łatwiej będzie zrozumieć specyfikę tej branży. Znacznie lepiej sprawdzamy się w dziedzinach, które lubimy i są nam bliskie. Mimo wszystko, zarządzanie w sporcie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla byłych czy obecnych sportowców – przekonuje ekspertka Akademii Leona Koźmińskiego.

Szansę na sukces, mimo że droga do niego może być nieco dłuższa, mają także osoby pochodzące spoza tego środowiska, jednak pod warunkiem, że są naturalnie elastyczne, gotowe do nauki i poznawania zupełnie nowych obszarów. Tym bardziej, że nie muszą zawsze działać samodzielnie.

– W zarządzaniu obiektami czy klubami sportowymi dobrze sprawdza się model współdzielenia zadań, spotykany np. w służbie zdrowia. W tej opcji za sprawy sportowe odpowiada np. były sportowiec doskonale znający dziedzinę, ludzi i całe otoczenie, a za pozostałe aspekty dyrektor zarządzający, którym może być menedżer wcześniej pracujący w biznesie – podsumowuje Sylwia Hałas-Dej.

Ucz się od najlepszych

Profesjonalny menedżer dobrze wie, gdzie leżą granice jego kompetencji, i w miarę możliwości oraz aktualnych potrzeb zawodowych stara się je rozszerzać, zwiększając wiedzę w konkretnych obszarach. Uczyć można się na własną rękę, lecz dużo bardziej efektywne są sesje treningowe, kursy, a także wyspecjalizowane studia podyplomowe. Ta ostatnia metoda, choć wymagająca najwięcej czasu, daje zwykle najlepsze rezultaty. Słuchacze otrzymują maksymalną dozę informacji teoretycznych, często pracują też nad rozwiązaniami konkretnych problemów i case study, dzieląc się przy okazji własnymi doświadczeniami. Pozwala to poznać np. przyczyny niepowodzeń projektów, do których doszło, mimo tego, że wszystko wskazywało na ogromny sukces. Osoby zawodowo zajmujące się zarządzaniem w sporcie lub aspirujące do stanowisk menedżerskich w tej dziedzinie mogą wybrać np. studia podyplomowe „Zarządzanie w sporcie” w Akademii Leona Koźmińskiego. Powstały one pod auspicjami CIES (The International Centre for Sports Studies) i FIFA, przy wsparciu PGE Narodowego oraz Ekstraklasy, a ich Patronem Honorowym jest Polski Komitet Olimpijski.

– Powołując kierunek studiów „Zarządzanie w sporcie”, Akademia Leona Koźmińskiego weszła do elitarnego grona szesnastu uniwersytetów, tworzących razem międzynarodową sieć. Założenia programu tworzone są przez głównego partnera, a nasza uczelnia realizuje go z uwzględnieniem lokalnych uwarunkowań – wyjaśnia Sylwia Hałas-Dej, współkierownik studiów, Dyrektor ds. Programów Edukacyjnych w ALK.

W ciągu dwóch semestrów słuchacze biorą też udział w przygotowywaniu różnych wydarzeń sportowych, poznają realnie funkcjonujące modele biznesowe i dowiadują się, jak radzić sobie z konkretnymi problemami. Oprócz uznanych autorytetów akademickich zajęcia prowadzą również praktycy: byli sportowcy, prawnicy specjalizujący się w umowach sportowych czy dziennikarze sportowi.

– Nie bez znaczenia jest również szansa na znaczne rozszerzenie własnego networkingu biznesowego. Podczas studiów można zawrzeć szereg bezcennych znajomości, a dzięki nim poznać doświadczenia innych osób działających w tej branży – podsumowuje ekspertka Akademii Leona Koźmińskiego.

Zmagania sportowe od wieków towarzyszą ludzkości, a związane z nimi wielkie wydarzenia realizowane były nawet w starożytności. Od tamtych czasów sport jednak mocno wyewoluował i dziś skorelowane z nim instytucje czy obiekty swoją strukturą finansowania czy zatrudnienia do pewnego stopnia przypominają nowoczesne firmy i podobnie jak one potrzebują profesjonalnego zarządzania. Z tego powodu istnieje duże zapotrzebowanie na zawodowych menedżerów, wyspecjalizowanych w tym sektorze. Odpowiednio przygotowani do pełnienia swoich obowiązków, mają unikatową szansę poprawy funkcjonowania sportu i jego otoczenia w naszym kraju.

Czytaj więcej20 października 2015 11:44 - Dodane przez redaktor

Zmiany są motorem rozwoju. W myśl słów Sokratesa „Wiem, że nic nie wiem” – im większą posiadamy wiedzę, tym bardziej jej łakniemy. Owemu samodoskonaleniu zawsze towarzyszy zmiana. A jednak „Nie lubimy ich, obawiamy się, ale nie możemy ich powstrzymać. Albo dostosujemy się do zmian, albo zostaniemy w tyle” – słyszymy w znanym serialu „Grey`s Anatomy”. Warto się z nimi oswoić, bo są one nieodłącznym elementem osiągania każdego celu w życiu.

 

Chociaż czasem sobie tego nie uświadamiamy, zmiany towarzyszą człowiekowi właściwie każdego dnia. Mogą dotyczyć: zawarcia ślubu, urodzenia dziecka, przeprowadzki do nowego mieszkania, awansu w pracy i wielu innych spraw na polu prywatnym i zawodowym. Nie godząc się na nie, nie możemy iść naprzód – zatrzymujemy się w tzw. martwym punkcie i nie dajemy sobie szansy na osiągnięcie sukcesu. Mamy wobec nich pewne obawy, czasem nawet pozwalamy, aby ten strach nas sparaliżował, gdyż wewnętrznie dążymy do zachowania status quo, które jest dla nas miarą bezpieczeństwa, choćby było ono iluzoryczne. Jednak tylko otwierając się na to, co nowe i „inne”, możemy odnieść sukces i spełnienie – okazuje się to zazwyczaj najlepszą decyzją w naszym życiu. Zmiany powinny być świadome, wynikać z inspiracji, a nie desperacji, wówczas będziemy w stanie nad nimi zapanować. Warto samemu zrobić ku nim krok, zanim jeszcze nas zaskoczą.

Odpowiednie przygotowanie

Na początku trzeba przygotować odpowiednio grunt do zmiany, określając dokładnie cel i jego sedno, czyli co dokładnie chcemy osiągnąć i po co tak naprawdę do tego dążymy. To pomoże określić i utrzymać motywację, która nas popycha do jego urzeczywistnienia. – Niektórzy określają cel jako marzenie z terminem i miejscem realizacji, czyli coś bardziej skonkretyzowanego, szczegółowego, mierzalnego, ambitnego, realnego niż samo pragnienie – tłumaczy Lidia D. Czarkowska z Akademii Leona Koźmińskiego. Aby realizacja powziętego zamierzenia była skuteczna, potrzebny jest plan działania. – Bardzo często nawet jeśli rozumiemy, czego nam potrzeba, nie wiemy, jak to osiągnąć. Wówczas warto przygotować szczegółową mapę zmiany – dodaje. Przy planowaniu zmian warto pamiętać przede wszystkim o jednej zasadzie, że im dalej w czasie – tym bardziej tworzymy założenia ramowe, a im bliżej – tym bardziej szczegółowe . Jednak samo określenie harmonogramu postępowania może okazać się niewystarczające, jeśli nie dysponujemy określonymi zasobami. – Jeśli wyruszam w podróż, to potrzebuję plecaka, do którego spakuję wszystkie rzeczy, które pozwolą mi dotrzeć do miejsca przeznaczenia. Podobnie jest z realizacją zmiany, nie obejdzie się bez doprecyzowania repertuaru środków materialnych: pieniędzy, przydatnych narzędzi czy technologii oraz niematerialnych: wiedzy, umiejętności bądź relacji społecznych – kwituje ekspertka. Kolejnym niezbędnym elementem na drodze do celu jest motywacja. Może ona wynikać z inspiracji – kiedy świadomie i z własnej woli zmierzamy ku nowemu, lub z desperacji – kiedy zmiana nas dopada, a nie jesteśmy na nią przygotowani. To właśnie motywacja uruchamia nas do działania. Jest równie potrzebna, co paliwo w silniku. Marz odważnie i mierz wysoko. A nawet jeśli nie osiągniesz tego, co chciałeś, i tak zyskasz więcej, niż gdybyś stawiał sobie tylko niewielkie wyzwania – podpowiada specjalistka z Akademii Leona Koźmińskiego.

Oswoić lęk

Na drodze do osiągnięcia celu trzeba pokonać również wewnętrzny opór przed zmianą oraz zewnętrzne bariery i ograniczenia czy też nieprzewidziane okoliczności. Na początku kluczowe dla skutecznego podjęcia działań jest obniżanie poziomu lęku i niepokoju, tak aby móc ograniczyć zachowania obronne. – Odwracanie się od własnego strachu powoduje, że paradoksalnie zaczyna on rosnąć w siłę, paraliżując nas. Dlatego trzeba go nie tylko zaakceptować, lecz także oswoić – tłumaczy Lidia D. Czarkowska z Akademii Leona Koźmińskiego. – Wyróżniamy 4 podstawowe rodzaje lęków w sytuacji zmiany: przed marzeniami, wyjściem z systemu, konfliktem oraz porażką – dodaje.

Strach przed zmianą wiąże się ponadto z przynajmniej czterema ważnymi z punktu widzenia naszego mózgu limbicznego potrzebami. Należy do nich przynależność, sprawiedliwość (poczucie bycia traktowanym fair), autonomia w grupie oraz przewidywalność. W głowie tworzymy sobie wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać dana sytuacja, mamy wobec niej konkretne oczekiwania. Jeśli później rozmijają się one z rzeczywistością, to czujemy się niepewnie. Nasze poczucie bezpieczeństwa osadza się bowiem zazwyczaj w czymś znanym. Dotyczy to zarówno spraw błahych, np. po ślubie jedziemy na pierwsze Boże Narodzenie do teściowej na wieczerzę, a tam okazuje się, że zamiast barszczu serwowana jest zupa grzybowa. Jak to grzybowa??? Przecież zawsze był barszcz! Co to za Święta bez barszczu?!? Albo poważniejszych kwestii, np. założyliśmy firmę, a tu nieoczekiwanie zmieniają się przepisy prawne dotyczące podatków. Tego typu sytuacje powodują, że grunt osuwa nam się spod nóg, gdyż zaczynamy odczuwać strach przed tym, co nowe, bo większość ludzi nosi w sobie nieracjonalne założenie: oczekujemy, że w przyszłości będzie tak, jak było do tej pory, a przecież jedyne, co pewne, to zmiana – obrazowo przedstawia Lidia D. Czarkowska z Akademii Leona Koźmińskiego. Rozkładając zmianę na czynniki pierwsze, znacznie łatwiej jest nam przez nią przejść i zarządzać nią w czasie.

Zmiana jest jak podróż od tego, czego nie chcesz, do tego, co chcesz osiągnąć. Aby zrealizować cel, potrzebny jest plan działania, zasoby i motywacja. Jeśli na tej drodze pokonamy wewnętrzny opór, zewnętrzne bariery i ograniczenia oraz nieprzewidziane okoliczności, to osiągniemy sukces.

 

***

dr Lidia D. Czarkowska – Dyrektor Centrum Coachingu w Akademii Leona Koźmińskiego, kierownik studiów podyplomowych „Coaching profesjonalny” oraz „Mentoring”. Posiada szeroką, popartą długoletnią praktyką wiedzę z zakresu psychologii biznesu, socjologii, zarządzania, komunikacji organizacyjnej, motywacji, budowania zespołów, rozwiązywania konfliktów oraz rozwoju potencjału człowieka. Z wykształcenia psycholog, socjolog i pedagog. Z zamiłowania taterniczka, trener i coach. Od wielu lat współpracuje z firmami doradczymi i szkoleniowymi, prowadząc warsztaty oraz coachingi indywidualne i zespołowe.

Czytaj więcej 10:51 - Dodane przez redaktor