Wpisy z tagiem ‘Profix’

Uprzątnięcie ogrodu czy tarasu po zimie to nie lada wyzwanie. Piach i błoto na podjeździe, brudne meble ogrodowe i zabrudzona kostka stają się szarą codziennością, gdy znika śnieg. Wiosna to doskonały moment, by „uzbroić” się w myjkę ciśnieniową. Możemy nią bowiem nie tylko umyć samochód, ale też błyskawicznie doprowadzić taras czy ogród do porządku po zimie.

Myjka ciśnieniowa to jedno z elektronarzędzi, które przyda się nie tylko profesjonalistom. Urządzenie to pozwala w szybki i łatwy sposób wyczyścić wiele powierzchni – poczynając od mebli ogrodowych a kończąc na elewacji domu. Dzięki myjce do sprzątania nie będziemy musieli używać detergentów, wszystko wyczyścimy jedynie przy pomocy strumienia wody pod ciśnieniem.

Kupując myjkę ciśnieniową, powinniśmy najpierw zastanowić się, do czego będziemy ją wykorzystywać. – Do czyszczenia sprzętów i powierzchni dookoła domu wystarczy nam myjka o wydajności średnio 350 litrów na godzinę. Jeśli planujemy używać tego narzędzia codziennie, np. w warsztacie, warto zainwestować w większą, profesjonalną myjkę o wyższym ciśnieniu
i przepływie wody
– tłumaczy Jarosław Bednarczyk, ekspert marki TRYTON, która jest polskim producentem elektronarzędzi.

Wybierając myjkę, powinniśmy sięgnąć po modele umożliwiające przestawienie strumienia wody z punktowego na płaski oraz regulację ciśnienia. Warto też zwrócić uwagę na dodatkowe wyposażenie. Poszczególne lance i końcówki pozwolą nam z łatwością dostosować strumień wody do wykonywanych zadań. – Korzystając z myjki należy pamiętać, że różne powierzchnie wymagają różnych metod czyszczenia. Myjąc samochód czy motor powinniśmy rozproszyć strumień wody i ustawić dyszę myjki w odległości 30 cm od powłoki lakierniczej, by uniknąć uszkodzeń. Do pojedynczych ciężkich zabrudzeń na betonowych powierzchniach wykorzystać możemy z kolei strumień punktowy – wyjaśnia specjalista marki TRYTON.

Przy wyborze myjki zwróćmy uwagę na to, czy można ją łatwo przetransportować, bo jest to urządzenie, z którego rzadko korzystamy tylko w jednym miejscu. Powinniśmy sięgnąć raczej po produkty, które nie są ciężkie, mają duże koła oraz wygodną rączkę. Dodatkowym atutem będą także uchwyty na lance, dzięki którym będziemy mogli z łatwością zmieniać końcówki bez konieczności ciągłego wracania do garażu czy warsztatu. Niektóre myjki posiadają wbudowany zbiornik na detergenty. Za ich pomocą będziemy mogli do myjki dodać specjalny środek czyszczący.

Myjka ciśnieniowa pozwoli nam zaoszczędzić bezcenny czas. Zamiast spędzać długie godziny na sprzątaniu po zimie i jeździć z samochodem na myjnię, możemy szybko uporać się nawet
z największymi zabrudzeniami koło domu. Myjka ciśnieniowa to jednorazowa inwestycja, która będzie procentować przez lata. Wyposażeni w taki sprzęt na gruntowne sprzątanie poświęcimy naprawdę niewiele czasu i szybciej będziemy mogli delektować się nadchodzącą pogodą.

 

Czytaj więcej22 marca 2016 16:03 - Dodane przez redaktor

Marzec i kwiecień to ostatni moment na zimowe wyjazdy oraz czas białego szaleństwa. Rezerwujemy miejsca, kupujemy sprzęt, ale rzadziej myślimy o ubiorze – szczególnie o takim, który zatrzyma wilgoć z dala od skóry oraz zapewni izolacje cieplną. Taka właśnie jest bielizna termoaktywna – najbliższa ciału, pierwsza bariera przed chłodem.

Nim wyjedziemy na narty czy snowboard powinniśmy zadbać nie tylko o przygotowanie sprzętu. By cieszyć się niezapomnianymi chwilami na stoku, musimy najpierw wybrać odpowiednie ubrania, by móc szusować w cieple i komforcie.

Zły dobór garderoby na narty czy snowboard może szybko odebrać nam całą radość ze zjeżdżania – Zawilgocone ubranie sprawi, że nasz organizm błyskawicznie zacznie się wychładzać. Co więcej, dużo szybciej opadniemy wtedy z sił, gdyż organizm będzie zużywał energię potrzebną na ogrzanie się. Przepocona koszulka czy spodnie podczas intensywnego ruchu to także duże ryzyko, że na naszym ciele pojawią się nieprzyjemne otarcia, przez co szusowanie na nartach będzie nam przynosić ból – tłumaczy Emil Sieligowski, ekspert marki LAHTI PRO, producenta profesjonalnej odzieży technicznej.

Często myśląc o stroju na narty do głowy przychodzi nam specjalistyczna kurtka, czy spodnie narciarskie. – Jeśli jednak zainwestujemy w drogą kurtkę narciarską, a pod nią założymy zwykły bawełniany t-shirt, to szybko się spocimy. Koszulka wchłonie pot, a oddychająca kurtka czy bluza niewiele nam pomoże – przestrzega ekspert. Dlatego też jednym
z najważniejszych punktów na naszej liście zakupów powinna być bielizna termoaktywna.

Prawidłowy strój narciarza powinien składać się z trzech warstw: bielizny termoaktywnej, bluzy i kurtki oraz spodni narciarskich. Bardzo ważne jest, by wszystkie te ubrania były wykonane z materiałów, które pozwalają skórze oddychać. – Ubrania termoaktywne doskonale sprawdzają się podczas uprawiania sportu w zimie. Wykonane są z włókien syntetycznych, które pozwalają na błyskawiczne odprowadzenie wilgoci od ciała. Dodatkowo materiał zapewnia nam izolację od zimna – tłumaczy specjalista.

Wybór bielizny termoaktywnej jest bardzo szeroki. Poszczególne produkty różnią się krojem i grubością materiału. – Do szusowania na stoku doskonale nada się koszulka z długim rękawem i kalesony o dość wysokiej gramaturze, czyli grubości tkaniny – mówi Emil Sieligowski.

 

Zakładając koszulkę termoaktywną, będziemy mogli swobodnie rozpiąć wierzchnie warstwy odzieży podczas odpoczynku, nie obawiając się, że przez mokry t-shirt się przeziębimy. – Przy tworzeniu bielizny termoaktywnej marki LAHTI PRO wykorzystano materiał wykonany dzięki specjalnej technice podwójnego splotu. Sprawia to, że ubrania mają bardzo wysoką izolację cieplną. Narciarze z pewnością docenią także wykończenie rękawów koszulki ściągaczem. Dzięki temu podczas upadków śnieg nie dostanie się pod koszulkę – dodaje Emil Sieligowski.

Wybierając bieliznę termoaktywną, musimy zwrócić uwagę na rozmiar. Tego typu ubranie powinno być dopasowane do sylwetki i lekko opinać się na ciele. Jeśli t-shirt czy kalesony będą zbyt luźne, to materiał nie będzie w stanie szybko odprowadzić nadmiaru wilgoci od skóry. Trzeba jednak pamiętać, by nie kupować zbyt obcisłych ubrań. Musimy czuć się swobodnie i wygodnie. Dzięki odpowiednio dopasowanemu rozmiarowi, będziemy mogli korzystać ze wszystkich zalet bielizny termoaktywnej.

Gdy skompletujemy już odpowiedni strój i sprzęt narciarski, nie pozostanie nam nic, jak tylko cieszyć się ze wspaniałych chwil spędzonych na stoku.

Czytaj więcej 15:56 - Dodane przez redaktor

Mróz, śnieg i wiatr – to szara codzienność osób, które muszą pracować w terenie zimą. Każdy, kto pracował na świeżym powietrzu wie, jak dużym wyzwaniem jest odpowiednie dobranie garderoby. Na szczęście czasy ubierania się „na cebulkę” bezpowrotnie minęły. Dziś nie trzeba już wybierać między ciepłem a swobodą ruchów. Idealnym rozwiązaniem dla fachowców będzie nowoczesny i modny softshell. 

Czym tak naprawdę jest softshell? Kurtki te kojarzą się z odzieżą typowo turystyczną. Jednak nic bardziej mylnego. Na pierwszy rzut oka cienka i miękka tkanina przypomina bardziej bluzę niż kurtkę.  I właśnie to jest jej największą zaletą. Materiał idealnie dopasowuje się do ciała i nie krępuje ruchów. Odzież softshellowa świetnie nadaje się do pracy nawet w trudnych warunkach pogodowych, takich jak zimny wiatr czy deszcz. Zapewnia ona nie tylko wiatro- i wodoszczelność, lecz także chroni przed utratą ciepła. – To właśnie te zalety powodują, że odzież softshellowa jest tak często wybierana przez sportowców – komentuje Emil Sieligowski, Brand Manager marki specjalistycznej odzieży roboczej LAHTI PRO. Jak dodaje ekspert, zarówno sportowcy, jak i fachowcy pracujący outdoorowo powinni kierować się podobnymi kryteriami wyboru kurtki.

W zimie podczas pracy najbardziej doskwiera nam wiatr i mróz. Zakładając grubą kurtkę chronimy się przed lodowatymi podmuchami, ale ograniczamy przez to naturalną cyrkulację powietrza. A ta jest szczególnie ważna podczas wysiłku fizycznego. Specjalna 3-warstwowa tkanina z membraną TPU, z której zostały wykonane są kurtki softshellowe zapewnia bardzo dobrą oddychalność materiału. Jego struktura umożliwia efektywne odprowadzenie na zewnątrz pary wodnej, która wydziela się podczas intensywnej pracy. Jednocześnie struktura tkaniny nie pozwala na wnikanie wody do środka. Podszewka softshella wykonana z micropolaru zapewnia dodatkowe ocieplenie oraz komfort użytkowania.

Fachowcy cenią kurtki softshellowe, gdyż pozwalają one zachować pełną swobodę ruchów. Profesjonalną odzież można rozpoznać po dodatku spandexu, dzięki któremu softshell jest wyjątkowo elastyczny i miękki. Dużą ich zaletą jest także wytrzymałość. Tkanina, z której wykonuje się kurtki tego rodzaju sprawia, że nawet przy długotrwałym noszeniu nie mechacą się one i nie tracą swoich właściwości.

Softshelle sprawdzą się także podczas opadów. Impregnowany materiał termiczny oraz wodoszczelne suwaki sprawiają, że kurtka ta świetnie zabezpieczy nas zarówno przed deszczem. Podczas złej pogody softshell można dodatkowo uszczelnić dzięki specjalnemu ściągaczowi u dołu oraz regulacji mankietów przy rękawach – warto zwrócić uwagę na ten szczegół podczas zakupów. Ekspert LAHTI PRO radzi również, aby zwrócić uwagę na krój. Przykładowo kurtki sygnowane logo LAHTI PRO zostały zaprojektowane z myślą o osobach, które muszą pracować w trudnych warunkach pogodowych. Inny szczegół, na który warto zwrócić uwagę to elementy odblaskowe zwiększające bezpieczeństwo w trakcie pracy po zmroku. O funkcjonalności kurtki decyduje również liczba kieszeni wewnętrznych, jak i zewnętrznych.

Dziś nie trzeba już zakładać trzech swetrów i kurtki, by móc w cieple i komforcie pracować. W  szafie każdego współczesnego specjalisty, który ceni komfort oraz styl powinno znaleźć się miejsce na wygodny i modny softshell.

Czytaj więcej 15:46 - Dodane przez redaktor

Prestiżowy japoński Festiwal Śniegu już za nami. W tym roku, dzięki wsparciu marki PROLINE, po raz czwarty w historii Polacy stanęli w szranki z reprezentacjami innych krajów w Międzynarodowym Konkursie Rzeźby w Śniegu w Sapporo.

 

Festiwal Śniegu w Sapporo to jedna z największych zimowych imprez organizowanych w Japonii. Co roku przyciąga ona miliony gości z całego świata. W drugim tygodniu lutego Sapporo zmieniło się w zimową krainę marzeń. Oprócz licznych imprez i koncertów w zimowej stolicy Japonii trwał w tym czasie wystawa i konkurs rzeźb wykonanych z lodu i śniegu.

W tym roku podczas 43. edycji Międzynarodowego Konkursu Rzeźby w Śniegu wystąpili reprezentanci Polski. Rzeźbiarze ze Szklarskiej Poręby jadą do Japonii dzięki wsparciu, jakie przekazała im marka PROLINE. Otrzymali oni nie tylko niezbędne narzędzia do rzeźbienia w śniegu i lodzie, ale także specjalistyczną odzież ochronną. – Cieszymy się, że możemy wspomóc polskich artystów i dać im możliwość uczestniczenia w tak spektakularnym wydarzeniu, jakim jest Festiwal Śniegu w Sapporo. Co roku śnieżne rzeźby oglądane są przez miliony turystów. To niesamowita okazja do promocji rodzimej kultury i sztuki oraz ogromne wyzwanie dla naszych rzeźbiarzy – mówi Joanna Woźniak, dyrektor marketingu PROFIX.

To już czwarty w historii występ Polaków w konkursie rzeźbienia w śniegu w Sapporo. Rok temu rzeźbiarze z Polski zdobyli 4. miejsce dzięki kompozycji „Touch and go”. W tym roku zespół ze Szklarskiej Poręby planuje stworzyć rzeźbę przestawiającą typowego ducha Karkonoszy.

Czytaj więcej7 marca 2016 15:18 - Dodane przez redaktor

Każdy miłośnik wypoczynku w ogrodzie wie, że nim przyjdzie czas na leniwe popołudnia wśród kwiatów i krzewów czeka go wiele pracy. By rośliny po zimie pozostały w dobrym stanie już w lutym trzeba pamiętać o przycinaniu.

Wiosna jest niewątpliwie jednym z najpiękniejszych okresów w roku. Dla właścicieli ogrodów jest ona również czasem wzmożonej pracy i obowiązków. Rośliny po zimie potrzebują odrobiny pomocy, by na wiosnę móc w pełni rozkwitnąć. To właśnie dlatego przycinanie zeszłorocznych pędów jest tak ważne. Ten drobny zabieg sprawia, że rośliny są pobudzone do wzrostu i kwitnienia. Dzięki przycinaniu możemy też zmienić kształt rośliny, zagęścić ilość gałęzi czy „uzdrowić” marniejące pędy. Dodatkowo pozytywnie wpływa ono na kwitnienie i owocowanie roślin. Bez tego nasze rośliny rosłyby bardzo chaotycznie, a ogród nie miałby tego uroku, na którym nam zależy.

Jeśli tylko pogoda na to pozwala prace porządkowe w ogrodzie należy zacząć już w lutym. W tym okresie dobrze jest pousuwać zeschnięte gałęzie i oczyścić ziemię z pozostałości jesiennych liści. Jeśli za oknami dopisuje dobra pogoda, jest sucho, słonecznie, a temperatury są wyższe niż 5 st. C, możemy też zabrać się za przycinanie krzewów.

 

Bardzo ważny jest w procesie przycinania jest dobór odpowiednich narzędzi do planowanych prac. – Profesjonalny sekator pozwoli uniknąć uszkodzenia rośliny. Ergonomiczny kształt przyspieszy proces przycinania – tłumaczy Tomasz Syska, Brand Manager marki PROLINE, dostarczającej narzędzia ręczne dla profesjonalistów. Jak zaznacza ekspert, jednym narzędziem nie da wykonać się wszystkich prac. Do obcinania drobnych pędów wystarczy nam najprostszy sekator ogrodowy. – Występuje on w dwóch wariantach: suche gałęzie będą wymagały użycia sekatora kowadełkowego natomiast świeże pędy powinno się przycinać sekatorem nożycowym – wyjaśnia ekspert marki PROLINE. Jeśli chcemy obcinać grubsze gałęzie powinniśmy sięgnąć po sekator oburęczny.

Nim zajmiemy się roślinami trzeba zadbać, by wszystkie narzędzia, których używamy były ostre, tak by nie pokaleczyć niepotrzebnie rośliny. Sekatory powinny być także czyste oraz odkażone. W przeciwnym razie rośliny może zaatakować grzyb. Do odkażenia można wykorzystać na przykład denaturat.

Przed przystąpieniem do prac ogrodowych warto zwrócić uwagę na pogodę. Zabiegów pielęgnacyjnych takich jak przycinanie nie powinno się wykonywać w okresach deszczowych. Zbyt duża wilgoć może prowadzić do rozwoju bakterii czy grzyba na naciętych pędach. Jeśli chcemy zabezpieczyć rośliny przed chorobami, po przycięciu na większe rany można nałożyć specjalne środki bakterio- i grzybobójcze.

Trzeba również pamiętać, że nie wszystkie rośliny należy przycinać w tym samym okresie. Luty to doskonały okres na zajęcie się krzewami porzeczek i agrestu. Gdy tylko stopnieje zimowy śnieg powinniśmy obciąć wszystkie pędy, które są chore, przemarznięte i uszkodzone. W przypadku porzeczek dobrze jest wyciąć tuż przy ziemi także najstarsze pędy. W tym czasie możemy też zająć się młodymi drzewami gruszy czy jabłoni, które wymagają sprawnej ręki ogrodnika, by latem wydać zdrowe owoce. Obcinamy głównie gałązki rosnące do wnętrza korony drzewa. Dzięki temu liście nie będą ograniczały dostępu światła do owoców.

W lutym możemy zająć się także krzewami derenia. Gałęzie przycinamy około 10-20 cm nad ziemią. Dzięki temu zabiegowi roślina pięknie się rozkrzewi. Na początku marca przycinamy krzewy budlei, tamaryszka, tawuły japońskiej, ketmi syryjskiej, hortensji czy pięciornika. Jeśli mamy w naszym ogrodzie lalaka raz na kilka lat warto przyciąć wczesną wiosną pędy, by odmłodzić roślinę.

Młodzi działkowcy często obawiają się przycinania krzewów. Nie chcą w ten sposób uszkodzić roślin lub obawiają się, że przez ich ingerencję nie będą one kwitły. Jeśli jednak pamięta się o wymienionych powyżej podstawowych zasadach, wszystko powinno pójść jak z płatka. Dzięki tym prostym zabiegom już za kilka miesięcy będziemy mogli cieszyć się chwilami relaksu w bujnym, zielonym ogrodzie.

Czytaj więcej4 marca 2016 15:33 - Dodane przez redaktor

Można je znaleźć na niejednym strychu i w zasadzie każdym pchlim targu. Mimo, że często nadgryzione zębem czasu, są przedmiotami „z duszą”. Stare, wykonane z litego drewna meble – bo o nich mowa – dodadzą charakteru każdemu wnętrzu. Wystarczy poświęcić im nieco pracy, aby odzyskały dawny blask. Zadanie to znacznie ułatwią dobrze dobrane elektronarzędzia.

 

Solidne i wykonane z największą troską o detale, drewniane meble przez długie lata wiernie służyły swoim właścicielom. Intensywna eksploatacja odcisnęła jednak na nich swoje piętno. Lakier popękał, farba zmatowiała, a w wielu miejscach pojawiły się rysy, pęknięcia i rozmaite wgłębienia. W końcu zostały więc zastąpione przez „nowsze modele”, trafiając do świata rzeczy zapomnianych. Na szczęście teraz są odkrywane na nowo. Wystarczy tylko kilka zabiegów, aby z powodzeniem mogły zdobić współczesne domy. O ile odnowienie wiekowej kanapy czy starego fotela może być bardzo trudne, o tyle odrestaurowanie dębowego stołu, „przywrócenie do życia” drewnianych krzeseł czy przeróbka kredensu po babci są w zasięgu nawet początkujących majsterkowiczów. Zatem – do dzieła!

Delikatnie, lecz skutecznie

Stare drewno to wyjątkowo piękny materiał. Aby jednak dostrzec urodę jego szlachetnych słojów, najczęściej trzeba wydobyć je spod wielu warstw kurzu. Po wstępnym oczyszczeniu mebla będziemy mogli ocenić jego stan oraz jakość powłok malarskich i lakierniczych. Ponieważ zwykle są one w niezbyt dobrej kondycji, najlepiej będzie zupełnie się ich pozbyć, zeszlifowując je aż do surowego drewna. – Możemy zrobić to ręcznie, np. za pomocą specjalnego drewnianego klocka owiniętego papierem ściernym lub uprościć sobie życie wykorzystując odpowiednią szlifierkę – podpowiada Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki zaawansowanych technicznie elektronarzędzi TRYTON. W przypadku starych mebli bywa, że poprzedni właściciele pokryli je kilkoma warstwami farby olejnej. W takiej sytuacji konieczne może okazać się wykorzystanie specjalnej szlifierki taśmowej – To bardzo sprawne narzędzie, które jednorazowo zbiera dużą ilość materiału. Z tego względu idealnie nadaje się do tego typu zgrubnej obróbki – tłumaczy Jarosław Bednarczyk.

Ponieważ nie trudno przy jej użyciu o zrobienie niepożądanych rys czy wgłębień w powierzchni drewna, szlifierka taśmowa wymaga pewnej ręki i wyczucia. Z tego powodu, jeśli pierwszy raz będziemy pracować takim sprzętem, warto przećwiczyć jego „prowadzenie” na kawałku drewna. Gdy poczujemy się z tym pewnie, możemy przystąpić do szlifowania. Po wstępnym oczyszczeniu mebla z grubych warstw starych powłok malarskich, dobrze jest go dokładnie odpylić, a następnie przeszlifować jeszcze raz nieco drobniejszym papierem o gradacji wynoszącej 150 – 220. Ze względu na charakterystykę pracy i odpowiednią delikatność obróbki, na tym etapie szlifierkę taśmową warto zastąpić wersją oscylacyjną lub mimośrodową. Z ich pomocą sprawnie doczyścimy i wygładzimy całą powierzchnię, bez ryzyka jej porysowania. Jeśli dopiero zamierzamy kupić takie narzędzie, zwróćmy uwagę na jakość jego wykonania oraz funkcjonalności, które oferuje. – Ważne, aby sprzęt wyposażony był w pyłoszczelny włącznik i łożyska, dzięki którym będzie znacznie trwalszy. Z kolei płynna regulacja prędkości oscylacji czy długi, np. trzymetrowy przewód zasilający wydatnie podnoszą komfort pracy urządzeniem – radzi ekspert marki TRYTON. Ewentualne łuki, zaokrąglenia możemy doczyścić ręcznie, wykorzystując w tym celu specjalną, drobnoziarnistą gąbkę ścierną.

Komfort pracy, jakość wykończenia

Szlifowanie, zarówno ręczne jak i elektryczne jest związane z wytwarzaniem dużej ilości pyłu.  Wpływa on negatywnie na komfort, bezpieczeństwo i precyzję pracy. Z jednej strony utrudnia oddychanie, a drugiej osiadając na obrabianych elementach, znacznie pogarsza widoczność. Dlatego dobrze jest na bieżąco go usuwać. – Nowoczesne szlifierki, często wyposażone są w specjalny pojemnik na pył lub dyszę służącą do podłączenia odkurzacza – tłumaczy Jarosław Bednarczyk. Dzięki temu zdecydowana większość zapylenia usuwana jest już w momencie powstania i nie przeszkadza w pracy. Mimo to, część kurzu i tak osiada na obrabianym materiale, dlatego po zakończeniu szlifowania, a przed przystąpieniem do dalszej obróbki, mebel należy dokładnie odpylić. Dużo precyzyjniej niż np. miotełką zrobimy to za pomocą specjalnego odkurzacza warsztatowego. Jako sprzęt do zadań specjalnych, świetnie sprawdzi się podczas tej pracy. – Wysokiej jakości odkurzacz warsztatowy charakteryzuje się wyższą siłą ssania od tradycyjnego, domowego modelu. Jest też bardziej trwały i odporny na pył. Dodatkowo często umożliwia też pracę na sucho i na mokro. Dzięki temu jest naprawdę niezastąpiony przy wszelkich pracach stolarskich – zapewnia Brand Manager marki elektronarzędzi TRYTON.

Po wyszlifowaniu mebla i dokładnym odpyleniu, ewentualne luki w materiale możemy wypełnić specjalnymi szpachlami do drewna. Gdy nie jest to konieczne, można przystąpić do jego dekoracji. Jeśli użyjemy w tym celu lakieru lub nowoczesnej lakierobejcy, po naniesieniu i pełnym wyschnięciu pierwszej warstwy wyrobu należy przeprowadzić tzw. szlifowanie międzywarstwowe. Podczas malowania czy lakierowania mogło bowiem dojść do delikatnego uniesienia włókien drewna, co jest normalnym zjawiskiem. Szlifowanie pomoże je usunąć i nadać powierzchni pożądaną gładkość. Tym razem do szlifowania używamy papieru o gradacji 320. Prace ponownie ułatwi nam szlifierka. Pamiętajmy o prowadzeniu narzędzia wzdłuż włókien drewna. Powstały pył ponownie usuwamy odkurzaczem, a następnie – dla pewności – powierzchnię przecieramy dodatkowo czystą ściereczką.

Miękkie i subtelne dotknięcia… pędzla

Końcowy efekt prac remontowych zależy nie tylko od jakości i dokładności szlifowania czy klasy użytego lakieru. Wpływ na niego w dużej mierze ma także narzędzie wykorzystane do aplikacji warstwy dekoracyjnej. Popularne lakiery i lakierobejce można nakładać pędzlem, wałkiem lub metodą natryskową. W zastosowaniu domowym najlepiej sprawdzą się dwa pierwsze sposoby. – Dobierając optymalne narzędzie, zawsze przestrzegajmy związanych z tym zaleceń producenta używanego preparatu – przypomina Tomasz Syska, Brand Manager marki dedykowanych profesjonalistom narzędzi ręcznych, w tym przyborów malarskich i lakierniczych, PROLINE. – Warto przy tym kierować się zasadą, że do lakierowania dużych powierzchni wybieramy wałek, który znacznie przyspieszy pracę. Z kolei pędzel sprawdzi się przy dekoracji detali, zaokrąglonych krawędzi, narożników czy zakamarków – dodaje specjalista. Istotnym czynnikiem, który każdorazowo należy brać pod uwagę, jest także materiał, z którego wykonano narzędzie – wbrew pozorom poszczególnych typów pędzli nie można używać w połączeniu z dowolnym preparatem. – Pędzle o włosiu naturalnym przeznaczone są do farb rozpuszczalnikowych. Ponieważ chłoną wodę, nie należy ich używać do preparatów wodorozcieńczalnych, jak np. lakiery akrylowe. W tym wypadku dużo lepiej sprawdzą się modele z włosiem syntetycznym – rozwiewa wątpliwości Brand Manager marki PROLINE. Nieco prościej sprawa wygląda z wyborem wałka. Ponieważ najczęściej malujemy drewno wyszlifowane, o równej powierzchni, powinniśmy wybierać modele z możliwie krótkim runem lub gąbkowe. Do preparatów wodorozcieńczalnych idealne będą wałki nylonowe oraz poliestrowe.

Samodzielna odnowa starych mebli nie jest trudna i leży w zasięgu możliwości nawet początkujących majsterkowiczów. Praca przy przywracaniu świetności starej komodzie daje mnóstwo satysfakcji oraz pozwala zdobyć niepowtarzalną dekorację do domu czy mieszkania. Wykorzystując do tego zadania nowoczesne elektronarzędzia i wysokiej klasy akcesoria, nie tylko przyspieszamy i ułatwiamy sobie wykonywanie poszczególnych czynności, lecz także maksymalizujemy szansę, że uzyskane efekty przerosną nasze oczekiwania.

Czytaj więcej18 grudnia 2015 15:32 - Dodane przez redaktor

Lato i wczesna jesień to cudowny czas ogrodowych przyjęć i błogiego grillowania. Kiedy jednak do drzwi puka grudzień, rozpoczyna się czas porządków wokół domu. Wykonanie ich przed nadejściem pierwszych śniegów pozwoli nam zaoszczędzić trudu w nowym sezonie oraz ustrzec się wielu problemów. Prace z tym związane nie muszą być przykrym obowiązkiem. Właściwie dobrane, nowoczesne elektronarzędzia znacznie je uproszczą.

 

Z każdym tygodniem dni są coraz krótsze, a słońce coraz rzadziej przebija się przez grubą warstwę chmur. Jesień powoli zaczyna ustępować zimie, a po letnich przyjęciach w plenerze pozostały jedynie wspomnienia i… ślady na chodnikach. Wystarczy dokładniej się przyjrzeć, aby na kostce brukowej zobaczyć plamy po keczupie, rozlanych napojach czy tłuszczu. Mimo, że artystycznie upstrzone liśćmi, które jakiś czas temu spadły z drzew, raczej nie dodają uroku naszej posesji. Warto się ich pozbyć zanim staną się trwałym elementem naszego najbliższego otoczenia. W tym, i wielu innych zadaniach wokół domu, które byłoby wskazane wykonać zanim z nieba spadnie pierwszy śnieg, możemy liczyć na naprawdę mocnych sojuszników.

Czyszczenie na mokro

Szorowanie poplamionych płytek chodnikowych, kostki brukowej czy porośniętych mchem kamieni to dość wymagające i mało wdzięczne zadanie. Wykorzystać możemy w tym celu szczotkę z twardym włosiem i wodę z odpowiednim detergentem. Jest to jednak bardzo pracochłonny sposób, a jego efekty mogą pozostawiać wiele do życzenia. – Dużo prostszą i bardziej efektywną metodą jest wykorzystanie łatwej w obsłudze i niezwykle skutecznej w działaniu myjki ciśnieniowej – podpowiada Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki zaawansowanych technicznie elektronarzędzi TRYTON – Strumień wody pod odpowiednim ciśnieniem pozwoli z łatwością usunąć nawet najtrudniejsze zabrudzenia z powierzchni chodników czy elewacji do tego stopnia, że będą wyglądać niemal zupełnie jak nowe. Sprzęt ten ma jednak dużo więcej zastosowań, dlatego naprawdę warto mieć go w swoim arsenale – dodaje specjalista. Myjką ciśnieniową doskonale umyjemy samochód i rower, a także bez trudu doczyścimy narzędzia i meble ogrodowe. Wybierając urządzenie dla siebie zwróćmy uwagę, na jakość jego wykonania, oferowane parametry oraz dostępny w zestawie osprzęt. Elektronarzędzie powinno być wyposażone w wytrzymały i mocny silnik, który będzie w stanie zapewnić odpowiednie ciśnienie wody. W domu czy na działce doskonale sprawdzą się maszyny o mocy około 1600 – 1800 W, oferujące maksymalne ciśnienie wody na poziomie przynajmniej 10 MPa, czyli 100 barów. – Dobra myjka będzie dodatkowo wyposażona w zewnętrzny zbiornik na detergenty oraz lancę wachlarzową z możliwością regulacji ciśnienia. Jeśli w zestawie znajdują się ponadto akcesoria podnoszące komfort użytkowania urządzenia, np. lanca rotacyjna, szczotka do mycia czy szczotka rotacyjna, z pewnością wystarczy on nam do większości domowych zastosowań – podsumowuje Jarosław Bednarczyk.

Sposób na opadłe liście

Jesienne porządki kojarzą się zwykle z uciążliwym grabieniem liści, które na dodatek trzeba wykonywać dość regularnie. Pozostawienie zwiędłego, mokrego listowia na trawie grozi jej chorobami, z kolei na chodnikach czy ścieżkach jego warstwa podnosi ryzyko pośliźnięcia i bolesnego upadku. Do prac tego typu najczęściej wykorzystuje się grabie i miotły, jednak i tu z pomocą przychodzi nam technika, a konkretnie nowoczesne odkurzacze ogrodowe. Sprawdzają się zwłaszcza na utwardzonych powierzchniach, z powodzeniem można jednak wykorzystywać je również np. na trawnikach czy rabatkach. – W dobrych narzędziach odkurzane liście są od razu rozdrabniane – np. w stosunku 1: 10, jak w sprzęcie TRYTON. Dzięki temu w dołączonym do nich worku mieści się ich naprawdę dużo – przekonuje Brand Manager marki elektronarzędzi TRYTON. Jeśli dopiero rozważamy zakup takiego urządzenia, warto wybrać model dwufunkcyjny, będący połączeniem mocnego odkurzacza z praktyczną dmuchawą. Generowany przez nią silny strumień powietrza pomoże usunąć liście spod żywopłotów i krzewów oraz innych miejsc, do których trudno jest dotrzeć grabiami. Co więcej, urządzenie to świetnie sprawdzi się także przy takich zadaniach jak oczyszczanie z liści czy igliwia dachów altanek, garaży, domków i innych obiektów. Przed zakupem zwróćmy uwagę na dokładność spasowania poszczególnych elementów obudowy, sprawdźmy moc silnika i dokładnie dopytajmy o materiał, z którego wykonano obudowę. Ponieważ odkurzacz podczas pracy może wciągać np. małe kamyczki, musi ona zapewniać odpowiednią ochronę silnikowi, a więc być odporna na uderzenia i uszkodzenia mechaniczne. – Jeśli odkurzacz wyposażony jest w funkcję dmuchawy sprawdźmy również czy posiada płynną regulację prędkości. Funkcja ta pozwala w łatwy sposób dostosować wydajność sprzętu do warunków i rodzaju pracy, którą wykonujemy – radzi Jarosław Bednarczyk.

Ostatnie koszenie trawnika

Koszenie trawników zwykle kończymy w listopadzie, choć w tym roku pogoda sprawia, że nawet na początku grudnia wciąż są zielone. Ostatnie strzyżenie powinniśmy jednak zawsze wykonywać kilka dni przed nadejściem pierwszych poważnych przymrozków. Pomoże ono przygotować murawę do zimy. Przeprowadzamy je po zebraniu wszystkich opadłych liści, ustawiając wysokość koszenia na około 4 centymetry. Jeśli przytniemy trawę zbyt krótko, narazimy korzenie na działanie mrozu, z kolei pozostawienie zbyt długich źdźbeł wystawia ją na rozwój groźnych chorób. Z tego samego powodu, po zakończeniu koszenia powinniśmy bardzo dokładnie zebrać ścięte źdźbła, oczyścić darń z zalegających na niej części roślin oraz wyczesać ją z mchów. Dobrą praktyką jest również wykonanie na sam koniec aeracji trawnika. Po sezonie darń jest bardzo zbita i wymaga rozluźnienia, a zabieg ten znacznie ułatwi dostęp powietrza do korzeni. Po zakończeniu wszystkich prac z nim związanych warto zająć się przygotowaniem do zimy również kosiarki. Wszystkie prace konserwacyjne należy wykonywać, gdy urządzenie jest odłączony od źródła zasilania, a w przypadku kosiarki spalinowej, po odłączeniu przewodu napięcia od świecy zapłonowej, a nawet jej wykręceniu.

Sprzęt ten, podobnie jak inne elektronarzędzia, należy dokładnie wyczyścić sprężonym powietrzem lub za pomocą szczotki z odpowiednio sztywnym włosiem. Ze względów bezpieczeństwa użycie wody jest niewskazane – podpowiada specjalista marki TRYTON. Kolejne kroki to dokładne obejrzenie obudowy w celu wykrycia i zreperowania ewentualnych uszkodzeń powłoki lakierniczej oraz zaostrzenie i zakonserwowanie noża. Czynność tę dobrze jest powierzyć sprawdzonemu serwisowi, ponieważ nóż oprócz tego, że musi być ostry, powinien jeszcze być odpowiednio wyważony. Posiadacze kosiarek elektrycznych przygotowania kończą właściwie w tym miejscu. Tych, który mają model spalinowy czeka jeszcze trochę pracy. – Taką kosiarkę należy przechowywać bez paliwa. Nie należy go jednak wylewać, bo przechylenie sprzętu może doprowadzić do zalania gaźnika lub filtra. Rozwiązaniem jest więc odpompowanie paliwa, a następnie odpalenie maszyny do czasu, aż jego resztki się wypalą. Następnie wykonujemy wszystkie czynności konserwacyjne zalecane przez producenta w instrukcji obsługi – podsumowuje Jarosław Bednarczyk. Najczęściej będą to czyszczenie filtra powietrza i świecy zapłonowej oraz wymiana oleju na świeży.

Zadbaj o swoje narzędzia

Gdy już na dobre zakończymy prace porządkowe, do wykonania pozostanie nam jeszcze jedno, niezwykle ważne zadanie. Jest nim zadbanie o pozostałe przyrządy. Sposób konserwacji każdorazowo dostosowujemy do rodzaju sprzętu. Narzędzia ręczne trzeba dokładnie wymyć, najlepiej pod bieżącą wodą, a następnie dokładnie osuszyć. Różne zanieczyszczenia, jak np. sok z trawy, mogą bowiem mieć silne właściwości korozyjne. Osprzęt tnący – sekatory, nożyce, piły warto dokładnie naostrzyć, a następnie pokryć warstwą odpowiedniego preparatu ochronnego, który zabezpieczy je przed korozją. W podobny sposób dobrze jest chronić również inne metalowe narzędzia, jak chociażby szpadle. Węże ogrodowe, złączki, rozdzielacze czy zraszacze trzeba dokładnie osuszyć. W mroźne dni zalegająca w nich woda mogłaby poważnie je uszkodzić. Dodatkowo węże należy zwinąć w taki sposób, aby na ich powierzchni nie powstały żadne załamania lub zagięcia. Ważną kwestią, o której należy pamiętać jest też odpowiednie przechowywanie narzędzi. Przede wszystkim powinny być składowane w suchych pomieszczeniach, gdzie nie będą narażone na działanie niskich temperatur i opadów atmosferycznych. Urządzenia spalinowe zawsze magazynujmy bez paliwa

Porządków wokół domu i w ogrodzie nie warto odkładać do wiosny. Za kilka miesięcy, gdy stopnieją śniegi, będziemy i tak mieli sporo pracy z przycinaniem drzewek, sadzeniem roślin czy myciem elewacji. Dlatego warto pokonać jesienne rozleniwienie i już dziś wyczyścić chodniki, przygotować trawnik do zimy, dokładnie zebrać wszystkie opadłe liście oraz zadbać o posiadane narzędzia. Dzięki temu całą zimą będziemy mogli spać spokojnie i ze świadomością, że bezproblemowo zaczniemy nowy sezon. A ten zacznie się szybciej, niż myślimy.

***

TRYTON to należąca do firmy PROFIX, jednego z czołowych dystrybutorów narzędzi w Polsce, marka zaawansowanych technicznie, wydajnych i niezawodnych elektronarzędzi. W szerokiej gamie produktów TRYTON znajduje się wiele modeli narzędzi ogrodowych, w tym myjek ciśnieniowych (np. TM 181102), odkurzaczy (np. TOE 2401) oraz elektrycznych i spalinowych kosiarek. Sprzęt wyróżnia ergonomiczna konstrukcja, niezwykle staranne wykonanie i dbałość o jakość wykorzystanych materiałów. W zależności od modelu narzędzia wyposażone są w szereg rozwiązań technicznych zwiększających ich wytrzymałość oraz poprawiających komfort pracy nimi. Z pełną ofertą narzędzi można zapoznać się na stronie www.tryton-tools.pl

Czytaj więcej12 grudnia 2015 13:47 - Dodane przez redaktor

Na pozytywny wizerunek firmy na rynku ma wpływ wiele elementów. Szczególne znaczenie ma identyfikacja wizualna przedsiębiorstwa. W wielu przedsiębiorstwach często zapomina się, że liczy się nie tylko niezawodny sprzęt, lecz także właściwa prezencja pracowników. Dobrana zgodnie z charakterem placówki odzież robocza to pierwszy sygnał świadczący o jej profesjonalizmie. Dobrze ubrany personel wzbudza zaufanie klientów i jest doskonałą wizytówką firmy.

Budowanie pozytywnego wizerunku firmy zarówno wewnątrz organizacji, jak i w realiach jej otoczenia biznesowego to bardzo ważny, strategiczny aspekt każdej działalności gospodarczej. Image przedsiębiorstwa jest bowiem zasobem unikatowym, który przyczynia się do formułowania tożsamości organizacyjnej, kreowania marki atrakcyjnej dla potencjalnej kadry czy przedstawiania organizacji jako wiarygodnego partnera w biznesie. Pracownicy są niejako wizytówką firmy, dlatego ich schludny wygląd, spójny z jej identyfikacją wizualną, powinien być przedmiotem troski każdego pracodawcy, który myśli perspektywicznie. Jednak na chwilę obecną, np. w branży budowlanej, tylko niewielka liczba przedsiębiorców zwraca uwagę na prezentację swojego personelu. Ubrania robocze, chociaż na pierwszy rzut oka mogą wydawać się kwestią marginalną, w istocie odgrywają ważną rolę w marketingu, przynosząc realne korzyści wizerunkowe.

Strój prawdę Ci powie

Ubiór pracowników to niezwykle ważny, chociaż w niektórych branżach często bagatelizowany, element budowania wizerunku firmy. Wiąże się on ściśle z pierwszym wrażeniem, które kształtuje się w dużej mierze poprzez zmysł wzroku i, jak mówi znane przysłowie, można je zrobić tylko raz. Wydawałoby, że nie szata zdobi człowieka, ale któż potraktowałby poważnie nawet najbardziej kompetentnego i elokwentnego posła wchodzącego na obrady sejmu w dżinsach i wyciągniętym swetrze? Podobnie jest z fachowcami zatrudnionymi w branży budowlanej. Kogo przy pierwszym kontakcie będziemy uważać za większego specjalistę w swojej dziedzinie – ubranego „od sasa do lasa” Władka czy też Władysława w dobrze skrojonym ubraniu roboczym z wyeksponowanym subtelnie logo firmy, w której jest zatrudniony? Odpowiedź wydaje się oczywista.

Dzięki odpowiedniej, stosownej do wykonywanej profesji odzieży ekspozycja atrybutów fachowca – narzędzi, będzie tym bardziej wspierała pożądany wizerunek firmy – rzetelność, solidność, niezawodność. To doskonały sposób na wyróżnienie się z tłumu usługodawców, zaznaczenie swojej odrębności, wzmocnienie identyfikacji człowieka z firmą czy pokazanie jedności załogi. W konsekwencji klienci już na wejściu obdarzą takiego pracownika większym zaufaniem, przez co poczuje się on automatycznie bardziej pewny siebie i tego, co robi. – Zadaniem każdego przedsiębiorcy z branży budowlanej jest nie tylko dbanie o to, żeby podwładni wywiązywali się ze swoich obowiązków, lecz także godnie reprezentowali wizerunek firmy. Nie jest to możliwe bez wyposażenia ich w wysokiej jakości odzież roboczą. Bezpieczeństwo i ochrona, doskonałe dopasowanie do ciała, swoboda ruchów, komfort pracy, nowoczesne wzornictwo to atrybuty produktów godnych uwagi – tłumaczy Joanna Woźniak, Dyrektor Marketingu PROFIX, jednego z największych dystrybutorów narzędzi i elektronarzędzi w Polsce firmy, do której należy marka wysokiej jakości odzieży roboczej LAHTI PRO.

Ergonomiczny krój, efektowny kolor

System identyfikacji wizualnej powinien być zgodny z charakterem firmy i stylem jej działania, spójny i logiczny, oryginalny, a zarazem prosty. Ważnym nośnikiem informacji jest kolor. To on budzi określone emocje i konkretne skojarzenia, działając na podświadomość odbiorcy niezależnie od jego indywidualnych preferencji. Z powodzeniem można wykorzystać jego potencjał, kompletując stroje pracownicze. – W większości mężczyźni preferują stonowaną kolorystykę. Szczególną popularnością cieszą się odcienie szarości. Barwa ta jest bowiem wyważona, dlatego kojarzy się z profesjonalizmem. Warto przełamać ją jednak jakimś intensywnym akcentem, np. czerwienią, która przywołuje na myśl siłę i aktywność. Razem stworzą harmonijny duet, który pozwoli nam wyróżnić się w tłumie – podpowiada Emil Sieligowski Brand Manager marki LAHTI PRO. Grafit doskonale komponuje się również z pomarańczem. – Takie zgrabne zestawienia znajdziemy chociażby wśród kompleksowej oferty produktów LAHTI PRO, na których na specjalne zamówienie możemy wykonać własny nadruk, np. logotypu firmy. Wśród nich znajdziemy krótko strzyżone, dwukrotnie szczotkowane, niemechacące się bluzy polarowe, koszulki typu polo, koszule flanelowe, kurtki czy solidnie wykonane ogrodniczki ze wzmocnionymi szelkami, wyposażone w wiele przydatnych kieszeni i przegródek. Taki strój to nie tylko wygoda, lecz także nienaganny wygląd. Odtąd nie będziemy musieli martwić się już, że jego czar pryśnie wraz z pierwszym praniem – dodaje specjalista. Oprócz wybrania wiodącej kolorystyki o konkretnym wydźwięku, warto zwrócić uwagę również na wykończenie ubrania – o efekcie końcowym decydują bowiem detale. Dobrej jakości wyrób będzie wyglądał nieskazitelnie przez długi czas. Strój powinien być ponadto dopasowany do charakteru pracy oraz pory roku.

Estetyka, funkcjonalność, komfort, bezpieczeństwo – kwartet nie do rozdzielenia, bo jak wykonywać dobrze pracę, gdy materiał nas gryzie, drapie, klei się do skóry a na zewnątrz wygląda jak pomięty papier. Pierwsze wrażenie jest nie do przecenienia. Co zrobić, aby klient postrzegał naszą firmę jako profesjonalną? Jej wartość stanowią ludzie – nie tylko ich warsztat, lecz także reprezentacyjny wygląd. Właśnie to połączenie jest gwarancją sukcesu i zdobycia zaufania w otoczeniu biznesowym – konsumentów, kontrahentów, aktualnych i potencjalnych pracowników.

Czytaj więcej8 grudnia 2015 09:51 - Dodane przez redaktor

Mając w perspektywie malowanie ścian, mało kto zastanawia się ile włosów ma pędzel, który właśnie zamierza kupić. Pytanie, jakie zadaje sobie wielu z nas często brzmi natomiast, co wybrać: pędzel czy wałek? Odpowiedź jest prosta – potrzebne będą nam oba te narzędzia. Podobnych dylematów związanych z malowaniem domu czy mieszkania jest więcej. Ich rozwiązania przedstawiamy poniżej.

Malowanie to jeden z najprostszych i najszybszych sposobów na odświeżenie czy też zupełną odmianę wyglądu wnętrz, w których mieszkamy. Zanim jednak zabierzemy się do pracy, warto skontrolować stan posiadanego oręża i w razie potrzeby zaopatrzyć się w brakujące elementy. Bez uzbrojenia w niezbędne narzędzia, w potyczce z czekającą na dekorację ścianą, skazani będziemy na porażkę.

Odpowiednie wyposażenie to połowa sukcesu

Planując remont, część czasu przeznaczonego na wybór farb, warto poświęcić skompletowaniu wyposażenia. Jeden czy dwa wałki oraz stary pędzel to zdecydowanie za mało. Lista potrzebnych sprzętów i akcesoriów jest znacznie dłuższa, zwłaszcza, jeśli zależy nam na uzyskaniu optymalnych efektów i maksymalnie komfortowej pracy. Na samej górze zestawienia są oczywiście odpowiednie narzędzia dopasowane do rodzaju farby i faktury powierzchni, którą będziemy malować.  – Przesadą byłoby powiedzieć, że wałek i pędzel to dopiero szczyt góry lodowej. Faktem jest natomiast, że mogą okazać się niewystarczające – komentuje Emil Sieligowski, Brand Manager marki wysokiej jakości narzędzi ręcznych, w tym sprzętu malarskiego, PROLINE – Na przykład bez kuwety malarskiej umożliwiającej odciśnięcie nadmiaru farby, praca będzie znacznie utrudniona. Z kolei sufit znacznie łatwiej pomalować wałkiem umieszczonym na teleskopowym drążku, niż stojąc na drabinie – dodaje specjalista. Na listę niezbędnego wyposażenia warto jeszcze wpisać folię malarską, którą osłonimy meble czy podłogi oraz papierową taśmę malarską. Do prac przygotowawczych niezbędne mogą okazać się również różnego rodzaju szpachelki. Pamiętajmy także o bezpieczeństwie pracy i do wózka z zakupami dorzućmy okulary ochronne i gumowe rękawice.

Przygotuj pomieszczenie do pracy

Malowanie sufitów i ścian nie jest bardzo trudnym zadaniem i bez problemu poradzą sobie z nim nawet osoby, które nie mają dużego doświadczenia. Podczas prac remontowych każdemu może przydarzyć się rozlanie farby czy zabrudzenie podłogi gipsem. Z tego powodu, dobrą praktyką jest zabezpieczenie wszystkich powierzchni, które nie będą malowane. Konieczne jest zdjęcie ze ścian wszelkich ozdób, jak obrazy czy zegary, zrolowanie i wyniesienie dywanu, a jeśli planujemy malowanie sufitu, również zdemontowanie żyrandola. Ponieważ najłatwiej pracuje się w pustych wnętrzach, dobrze jest uprzątnąć z pomieszczenia wszystkie meble. Jeśli jest to zbyt problematyczne, możemy przesunąć je na środek pokoju i dokładnie okryć folią malarską, którą dodatkowo zabezpieczamy oklejając dookoła taśmą malarską. Kolejny krok to dokładne przykrycie podłogi. W tym celu również używamy foli malarskiej. Na koniec papierową taśmą oklejamy jeszcze gniazdka, włączniki oraz ościeżnice okien i drzwi. Po wykonaniu tych czynności w końcu można przystąpić do pracy.

Malowanie zacznij od napraw

Na początek należy ocenić stan ścian i sufitów, sprawdzić przyczepność podłoża i trwałość już istniejących powłok malarskich. Jeśli po potarciu dłonią, zostaną nam na palcach ślady, oznacza to, że podłoże nie jest dość wytrzymałe i przed malowaniem należy wzmocnić je odpowiednim preparatem gruntującym. Z kolei, aby zbadać przyczepność starej farby, możemy wykonać prosty test: – W wybranym uprzednio miejscu, nożem do tapet wykonujemy kilka niezbyt głębokich nacięć tak, aby stworzyły one sieć krzyżujących się linii – radzi Emil Sieligowski – Do nacięć przyklejamy dokładnie taśmę malarską, a po chwili odrywamy ją pewnym ruchem. Jeśli większość farby zostanie na taśmie, niestety musimy usunąć powłokę malarską ze ścian, np. metalową szpachelką – dodaje. Gdy farba dobrze się trzyma, wystarczy dokładnie wymyć ściany wodą z dodatkiem mydła malarskiego, a po wyschnięciu dokładnie zagruntować, co pomoże wyrównać chłonność podłoża. Po tych operacjach możemy przystąpić do naprawy wszelkich pęknięć, rys czy wgłębień w powierzchni tynku. Najlepiej używać do tego specjalnych mas naprawczych. W przypadku szczelin i rys świetnie sprawdzi się też nowoczesny uszczelniacz akrylowy – Akryl charakteryzuje się doskonałą przyczepnością do większości materiałów budowlanych, takich jak: cegła, tynk, drewno, ceramika i gips. Jest bardzo łatwy w obróbce, można go malować i nie ma zapachu – tłumaczy specjalista. Jeśli ściany i sufity są bardzo chropowate lub nierówne, możemy rozważyć wygładzenie całej ich powierzchni. Nie jest to łatwe zadanie, warto natomiast się go podjąć – farby, zwłaszcza o delikatnie satynowym wykończeniu, najlepiej prezentują się na idealnie gładkich powierzchniach.

Szybko, sprawnie i wygodnie

Gdy ściany i sufity są już przygotowane, czas rozpocząć ich malowanie. W tym celu używamy pędzla lub wałka. Narzędzia te dobiera się zazwyczaj ze względu na ich wielkość – duże i szerokie do większych powierzchni, mniejsze i węższe do prac precyzyjnych – oraz rodzaj farby lub lakieru, których będziemy używać. – Ważna jest też struktura powierzchni przeznaczonej do malowania. Im bardziej porowata, tym dłuższe włosie lub runo powinno mieć używane narzędzie. Pozwoli to nanieść farbę do wszystkich zagłębień i równo pokryć całą malowaną powierzchnię – objaśnia specjalista marki PROLINE. Do malowania dużych i płaskich powierzchni ścian i sufitów najbardziej uniwersalnym i efektywnym narzędziem, jest wałek. Praca nim jest szybka, łatwa i przyjemna, a w porównaniu z pędzlem, dużo łatwiej jest uniknąć powstawania smug. Runo tych przydatnych narzędzi wykonuje się z naturalnych lub sztucznych materiałów. Modele z włosiem welurowym, wełnianym i akrylowym przeznaczone są do farb rozpuszczalnikowych. Jeśli czeka nas praca z emaliami olejnymi, powinniśmy wybrać wałki z gąbki, natomiast do farb wodorozcieńczalnych optymalne będą wersje z mikrofibry. Do malowania farbami lateksowymi najlepiej używać wałków sznurkowych. Aby zminimalizować ryzyko powstawania smug, pamiętajmy o dopasowaniu go do malowanej powierzchni. – Modeli z krótkim włosiem należy używać np. do ścian wykończonych gładziami gipsowymi. Wersje o średniej długości runa są świetne do malowania tynków cementowo-wapiennych. Narzędzia o długości włosia powyżej 30mm przeznaczone są do podłoży bardzo chropowatych – precyzuje Emil Sieligowski.

Tam, gdzie wałek nie może…

Wałki, choć wygodne i proste w obsłudze, to jednak ze względu na swoje gabaryty i specyficzną budowę, nie zawsze pozwalają na dokładne pomalowanie wszystkich miejsc. Tam, gdzie się nie sprawdzą, otwiera się pole do popisu dla pędzli, które pomogą nam dotrzeć i pomalować wszelkie zakamarki czy narożniki. Najważniejszą częścią pędzla jest włosie. To od jego jakości zależy końcowy efekt wymalowania. – Może ono być naturalne, syntetyczne lub mieszane. Pierwszego rodzaju używamy do farb i lakierów na bazie rozpuszczalników, drugiego do farb wodorozcieńczalnych. Modele z mieszaną szczeciną są dość uniwersalne i sprawdzą się przy malowaniu różnymi rodzajami farb – podpowiada ekspert. Najbardziej popularne i uniwersalne są tzw. pędzle angielskie, czyli płaskie. Wykorzystuje się je do malowania powierzchni płaskich, jak i z wyraźną strukturą. Produkowane są w różnej szerokości, co umożliwia ich precyzyjne dobranie do czekającego nas zadania. W arsenale warto mieć również pędzle kątowe, popularnie zwane „kaloryferowcami”. Dzięki długiej, wygiętej rączce umożliwiają one aplikację farby w miejscach trudnodostępnych, np. za grzejnikami czy armaturą. – Pamiętajmy, że z nowych pędzli, nawet tych wysokiej jakości, mogą wychodzić włosy. Dlatego przed pierwszym użyciem namoczmy je w wodzie, a następnie wytrząśnijmy z nich wszystkie luźne czy złamane włoski. Jeśli o tym zapomnimy, fragmenty szczeciny mogą zostawać na pomalowanych powierzchniach – radzi specjalista marki PROLINE.

Samodzielne malowanie ścian i sufitów nie jest trudne. Nowoczesne farby oraz ergonomiczne, wysokiej jakości narzędzia i akcesoria znacznie ułatwiają to zadanie. Ważne jednak, aby sprzęt, którym pracujemy dobrze dopasować do czekającego nas zadania. Kompletując niezbędne wyposażenie, warto wybierać sprzęt renomowanych firm. Dobre narzędzia będą służyć nam przez długi czas, a praca nimi będzie znacznie wygodniejsza i bardziej efektywna.

Czytaj więcej4 listopada 2015 08:26 - Dodane przez redaktor

Otwór w miękkim drewnie, zwłaszcza w awaryjnej sytuacji, daje się wykonać różnymi narzędziami: wkrętakiem, nożem, gwoździem – wymieniać można długo. Stan krawędzi, prostoliniowość czy wymiarowość takiego wgłębienia będą jednak dalekie od ideału. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest użycie wiertarki i wiertła. Kluczem do uzyskania idealnego otworu jest zastosowanie osprzętu dedykowanego ściśle do pracy w drewnie.

Wiertła należą do podstawowego wyposażenia warsztatu tak profesjonalisty, jak i majsterkowicza. Ponieważ nie ma jednego, uniwersalnego sprzętu, którym dałoby się precyzyjnie i efektywnie pracować we wszystkich materiałach, w skrzynce z narzędziami trzeba zawsze mieć kilka rodzajów tego niezwykle przydatnego narzędzia. Choć większość osób dokładnie wie, że pracując wiertłem do betonu, wgłębienia w stali raczej nie da się wykonać, o tyle bez problemu można znaleźć zarówno majsterkowiczów, jak i „fachowców”, którzy w drewnie wiercą wyłącznie osprzętem do metalu. Choć w niektórych sytuacjach jest to dopuszczalne, to jakość uzyskanych w ten sposób otworów zawsze będzie pozostawiać wiele do życzenia.

Potraktuj drewno profesjonalnie

Truizmem jest stwierdzenie, że drewno ma zupełnie inne właściwości niż metal. Mimo to, warto ten fakt podkreślać, ponieważ właśnie z tego powodu do jego obróbki należy używać odpowiednich wierteł. Ten niezwykle wszechstronny materiał charakteryzuje się bowiem włóknistą strukturą  i niejednorodną twardością. Stosując do wiercenia w nim akcesoria do metalu, w początkowej fazie pracy ryzykujemy ślizganiem się narzędzia po powierzchni obrabianej deski czy płyty, co może doprowadzić do powstania na niej nieestetycznych wgłębień lub zarysowań. – Przyczyną tego zjawiska jest kąt wierzchołkowy stosowany w wiertłach do metalu. Jest on zbyt duży do efektywnej pracy w drewnie – wyjaśnia Emil Sieligowski, Brand Manager marki wysokiej jakości narzędzi ręcznych PROLINE, w której asortymencie znajduje się bogata gama wierteł do drewna, metalu i betonu – Ryzyko poślizgu możemy znacznie zmniejszyć wykonując uprzednio małe wgłębienie w miejscu wiercenia. Jeżeli jednak zależy nam na powtarzalności i precyzji, powinniśmy zawsze sięgać po wiertła do drewna – dodaje specjalista. Narzędzia te mają nieco inną geometrię od wierteł do metalu, a także posiadają specjalne ostrza centrujące, które prowadzą je na początku pracy oraz zapobiegają przesuwaniu się sprzętu w późniejszych fazach, np. na skutek natrafienia na twardy sęk. Dzięki temu uzyskujemy otwór okrągły i gładki, wolny od zadziorów i innych uszkodzeń powierzchni. Warto pamiętać, że tak jak w osprzęcie przeznaczonym do pracy w betonie czy stali, tak i przypadku wierteł do drewna wyróżnić można kilka typów o odmiennej budowie oraz możliwym spektrum zastosowania. Najczęściej spotykane i stosowane są trzy rodzaje tych narzędzi: kręte, płaskie i spiralne.

Różne typy, różne przeznaczenie

Zdecydowanie najpopularniejszym rodzajem są wiertła kręte. Wykonane z wysokiej jakości stali narzędziowej przeznaczone są do precyzyjnego wiercenia w drewnie otworów o średnicach od 3 do 30 mm i głębokości dochodzącej do 150 mm. Wyposażone są w dwie krawędzie skrawające, zwane także ostrzami, które tworzą z łysinkami kąt ostry, a nie rozwarty, jak w przypadku podobnych narzędzi do metalu. Podczas pracy ostrza wykrawają najpierw obwód otworu, a dopiero następnie jego środek. Ze względu na małą twardość drewna i materiałów drewnopochodnych, kąt natarcia ostrzy wynosi w nich około 30°. – Za centrowanie narzędzia podczas pracy nie odpowiadają krawędzie skrawające, a specjalne ostrze centrujące, przypominające z wyglądu ostry szpikulec i często nazywane żądłem – tłumaczy Emil Sieligowski – Wystaje ono poza ostrza, a jego kształt umożliwia bardzo łatwe zagłębianie się w materiał i osiowe prowadzenie narzędzia – dodaje ekspert. Efektywne odprowadzanie zwiercin zapewniają dwa głębokie, spiralne rowki, które na bieżąco wyprowadzają wióry na zewnątrz.

Do wykonywania otworów o większych średnicach służą wiertła płaskie, nazywane również łopatkowymi lub piórkowymi. Mają bardzo prostą budowę i pozbawione są spirali odprowadzającej wióry. Część robocza jest w nich spłaszczona, posiada dwie proste, zaostrzone krawędzie skrawające oraz ostrze prowadzące, które odpowiada za ustalanie osiowości otworu. Płaska głowica płynnie przechodzi w uchwyt cylindryczny. Ze względu na duże siły działające na tego typu wiertła podczas pracy, dla pewnego mocowania w uchwycie wiertarskim, ich chwyt przeważnie zakończony jest sześciokątem SW 1/4ʺ. Takie rozwiązanie pozwala na użytkowanie sprzętu ze specjalną przedłużką lub w uchwytach szybkozłącznych. Wiertła tego typu nie pozwalają wiercić zbyt precyzyjnie, jednak ze względu na szeroki zakres rozmiarów dochodzący do 45 mm, warto mieć je w skrzynce z narzędziami.

Precyzyjne otwory o dużych średnicach i głębokościach, np. w kłodach czy belkach, wykonuje się przy wykorzystaniu wierteł spiralnych, bardziej znanych jako świdry. Charakteryzują się one rdzeniem jednozwojnym o kształcie spirali, który posiada tylko jedną łysinkę. Pojedynczy rowek wiórowy jest duży i umożliwia sprawne usuwanie zwiercin nawet z bardzo głębokich odwiertów. – Świdry wyposażone są w gwintowany stożek centrujący. Działa on na zasadzie samogwintującej się śruby, dzięki czemu wciąga wiertło w drewno. Pozwala to na pracę praktycznie bez używania nacisku na narzędzie, wystarczy nim obracać – tłumaczy Brand Manager marki PROLINE. Wiertła spiralne zakończone są sześciokątnym uchwytem, który umożliwia aplikację dużych momentów obrotowych i pozwala wyeliminować zjawisko obracania się narzędzia w uchwycie wiertarskim. Średnice świdrów dochodzą do 40 mm, a ich długość nawet do niemal pół metra.

Sprzęt i akcesoria do zadań specjalnych

Wiertła kręte, płaskie i spiralne nie wyczerpują szerokiego asortymentu osprzętu do wykonywania otworów w drewnie. Występują bowiem różne modyfikacje wyżej opisanych rozwiązań, jak np. wiertła łopatkowe z gwintowanym ostrzem i dodatkowymi zadziorami na zewnętrznych krawędziach ostrzy czy wiele innych rozwiązań pozwalających na efektywną pracę w drewnie i materiałach drewnopochodnych. Część z nich, jak wiertła drążone lub do konfirmatów znajdą zastosowanie raczej wyłącznie w profesjonalnych pracach stolarskich. Podręczny arsenał majsterkowicza warto jednak wzbogacić o dwa dodatkowe rodzaje – wiertła cylindryczne, nazywane również sednikami oraz tzw. otwornice. Pierwsze z nich przeznaczone są do wykonywania nieprzelotowych otworów o płaskim dnie, przystosowanych np. do montażu zawiasów puszkowych. – Robocza część takiego wiertła działa na zasadzie frezu czołowego, usuwającego materiał za pomocą dwóch noży i półokrągłych ostrzy obwodowych – objaśnia Emil Sieligowski. Z kolei otwornice przeznaczone są do wykonywania otworów o naprawdę dużych średnicach, dochodzących do 140 mm, a nawet większych. – Profesjonalne otwornice bimetalowe wykonuje się ze stali narzędziowej szybkotnącej. Można wycinać nimi otwory przelotowe nie tylko w drewnie i materiałach drewnopochodnych, lecz także tworzywach sztucznych, a nawet aluminium czy stali. Wymagają stosowania wiertła prowadzącego, dostosowanego do materiału, z którym aktualnie pracujemy – precyzuje specjalista marki PROLINE.

W skrzynce z narzędziami warto mieć również kilka akcesoriów, które nie tyle pozwolą wiercić w drewnie, co znacznie tę czynność ułatwią. Należą do nich m.in. znaczniki do połączeń kołkowych. Przydadzą się przy wszelkich pracach związanych z budową mebli, gdzie łączenia tego typu wykorzystywane są bardzo często. Dzięki ich zastosowaniu w prosty sposób i bardzo precyzyjnie odwzorujemy układ otworów do nawiercenia w łączonych materiałach. – Niezwykle przydatne są również proste, lecz niezawodne ograniczniki głębokości wiercenia. Te wykonane z metalu pierścienie zakładamy na wiertło, a następnie dokręcamy w wybranym miejscu, tworząc barierę dla zbytniego zagłębienia narzędzia. W ten sposób szybko i pewnie wykonamy całe serie otworów o dokładnie tej samej głębokości – podpowiada Emil Sieligowski. Jeśli dużo pracujemy z wkrętami, których łby wpuszczane są w deski czy płyty drewnopochodne, zadanie ułatwi nam nawiertak z fazownikiem. Narzędzie to wierci otwór pod wkręt, wykonując jednocześnie wgłębienie na jego zakończenie. Pozwala to znacznie skrócić czas pracy i wyeliminować konieczność dodatkowego nawiercania każdego zagłębienia wiertłem o większej średnicy.

Zatroszcz się o wiertarkę

Wiercąc w drewnie zwykle nie martwimy się o to czy posiadana wiertarka podoła temu zadaniu. Skoro daje sobie radę z betonem i stalą, dlaczego miałaby nie poradzić sobie z deską czy płytą wiórową? Każdy sprzęt ma jednak założony konstrukcyjnie maksymalny pułap obciążenia. Wskazują go podawane przez producentów sprzętu maksymalne średnice odwiertów w poszczególnych materiałach. Ich przekroczenie wiąże się z podwyższonym ryzykiem uszkodzenia maszyny. O ile wiercąc w metalu czy w murze zwykle trzymamy się zaleceń, o tyle w przypadku drewna często je przekraczamy zwłaszcza, gdy stosujemy wiertła łopatkowe czy sedniki. – Parametry podawane przez twórców sprzętu dotyczą głębokich odwiertów. Ponieważ sednik czy wiertła łopatkowe bardzo słabo odprowadzają wióry, wykorzystywane są najczęściej do płytkich odwiertów. W takim wypadku ich okazjonalne stosowanie raczej nie nadwyręży posiadanej wiertarki. Mimo to, warto stosować je z mocniejszymi maszynami, optymalnie dwubiegowymi lub sprzętem wolnoobrotowym – radzi Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki zaawansowanych technicznie elektronarzędzi TRYTON, oferującej m.in. szeroką gamę wiertarek elektrycznych oraz wiertarko-wkrętarek akumulatorowych. W przypadku świdrów o dużych średnicach sprawa wygląda inaczej. Zwykle wykonuje się nimi bardzo głębokie odwierty, przez co obciążenia podczas pracy są znacznie wyższe. Dlatego wiertła kręte wymagają zastosowania naprawdę mocnych wiertarek. – Do pracy ze świdrami świetnie nadają się… wiertarko-wkrętarki z wysokim momentem obrotowym. Sprawdzą się również wiertarki wolnoobrotowe i specjalistyczne modele dedykowane do pracy z koronami wiertarskimi – podsumowuje Jarosław Bednarczyk.

Choć wydawać by się mogło, że drewno jako materiał niezbyt twardy nie wymaga specjalnych narzędzi do wykonywania w nim otworów, jest dokładnie odwrotnie. Precyzyjnie czy szybko daje się w nim pracować jedynie przy użyciu właściwego osprzętu. Warto się w niego zaopatrzyć zwłaszcza, że znacznie ułatwia działanie, zapewnia optymalną obróbkę materiału oraz wysoką jakość końcową prowadzonych prac.

Czytaj więcej21 października 2015 07:49 - Dodane przez redaktor