Wpisy z tagiem ‘szkolenia’

Każdy dobry krawiec doskonale wie, jak podkładać materiał pod maszynę do szycia, żeby powstała odzież o zaplanowanym kroju. Nie inaczej jest z kowalem – potrafi sprawnie posługiwać się kowadłem i młotem w celu stworzenia pięknej, kutej balustrady. Tak dobrym rzemieślnikiem w swoim zawodzie powinien być również manager sprzedaży. Lider, pełniący niejako funkcję kompasu dla swoich podwładnych, to bez wątpienia kluczowy członek załogi, gdyż jak zwykł mawiać słynny rzymski filozof, Seneka Młodszy – Gdy nie wiesz, do którego portu płyniesz, żaden wiatr nie jest dobry. Tylko sensownie poprowadzony zespół będzie odnosił zwycięstwa.

Podstawowym celem każdej firmy jest pozyskanie i utrzymanie klienta, co ma w efekcie przyczynić się do maksymalizacji zysku. Nieodzowna jest zatem stała komunikacja z rynkiem i funkcjonującymi na nim odbiorcami, którą powinien zapewnić dział sprzedaży. Aby był sprawny w działaniu potrzebuje lidera – profesjonalnego w każdym calu managera sprzedaży, który wskaże kierunek działania, zmotywuje w drodze do celu, sumiennie będzie monitorował postęp prac i podnosił na nogi. Wiele można znaleźć określeń na zarządcę: wizjoner, strateg, inspirator czy koordynator, gdyż to złożona i trudna rola. Stanowiska kierownicze są bowiem powoływane do życia głównie z jednego powodu – jest za mało środków na realizację celu, który został wyznaczony. Dobry manager sprzedaży jest zawsze w cenie, a czy łatwo znaleźć kapitana dla sprzedażowej załogi?

Za wielką wodą…

Jak dla załogi okrętu, przemierzającego wzburzone wody oceanu, wsparcie doświadczonego kapitana pomaga w dotarciu do celu, tak dla powodzenia działalności właściwie każdej firmy w dynamicznie zmieniających się warunkach rynkowych nieodzowne jest posiadanie sprawnego managera sprzedaży. Jeszcze do niedawna można było prowadzić biznes na zasadzie dobrej koniunktury. Dziś nie tylko trzeba posiadać przemyślaną strategię, lecz także być nastawionym na permanentną jej aktualizację. Dlatego niebywałe znaczenie w pracy na stanowiskach kierowniczych ma wrażliwość na otoczenie. – Dobry kierownik doskonale rozumie otaczającą go rzeczywistość oraz motywy ludzi, z którymi pracuje. Owe „zrozumienie” jest tu wartością kluczową – pozwala zmieniać zastane realia zgodnie z interesem przedsiębiorstwa za pomocą odpowiednio dobranych działań i narzędzi – tłumaczy Jacek Czeremużyński, konsultant i trener-praktyk w Mitura Academy, firmie realizującej projekty doradztwa uczestniczącego. – Manager, aby być skutecznym i przyczyniać się do tworzenia konkurencyjności swojego pracodawcy musi zatem umieć przewidywać przyszłe wydarzenia, przeobrażenia na rynku, prognozować trendy i przygotowywać zawczasu sprofilowane rozwiązania przy wykorzystywaniu potencjału przełożonych, których ma w swoim zespole – dodaje. Lubimy historie o wielkich przywódcach, ale często zapominamy, że za ich sukcesem stoi zazwyczaj ogromny codzienny trud. Dlatego współcześnie, gdy coraz bardziej zauważalny jest trend postrzegania pracy jako dodatku do życia, ludzie podejmują wyzwania managerskie ze znacznie większą świadomością niż jeszcze kilkanaście lat temu. Kierownicze ambicje zastępuje nierzadko pragnienie rozwijania własnych pasji, a więc pracodawcom coraz trudniej nakłonić dobrego fachowca do objęcia stanowiska kierowniczego.

Gdzieś płynie, dryfuje…

Droga kariery w dziale sprzedaży w wielu przedsiębiorstwach jest podobna – jeśli ktoś jest wybitnym wykonawcą, wcześniej czy później dostaje szansę awansu na stanowisko kierownicze. – Niestety wiele firm nie bada predyspozycji takiego kandydata pod kątem bycia kierownikiem, a od tego zawsze należy zaczynać proces rekrutacji. Można być przecież wyśmienitym handlowcem, ale zupełnie nie kwalifikować się do pełnienia funkcji managerskich – i odwrotnie – przekonuje Jacek Czeremużyński. – Myślenie stereotypowe, według zasady: nie był dobrym sprzedawcą, a więc nie nadaje się na  managera, ogranicza niektóre organizacje w rozwoju potencjału kadry, która mogłaby tworzyć ich nową wartość – argumentuje ekspert z Mitura Academy. Właściwie każdego pracownika można wykształcić na dość efektywnego handlowca czy managera sprzedaży, ale proces kształtowania go do wykonywania zawodu może być zbyt długi oraz kosztowny. Dlatego tak ważne jest badanie kompetencji danej osoby. Niezbędne jest też wsparcie zatrudnionego w procesie wdrażania w struktury funkcjonujące w miejscu pracy – zazwyczaj nie opłaca się rzucać taką osobę na głęboką wodę. Warto, aby miała czas na refleksję o rzeczywistości, uwarunkowaniach rynkowych czy strategii pracy z zespołem. – Zdarza się, że gdy podwładny obejmuje funkcję managera jest z aprobatą poklepywany po plecach, ale nie idzie za tym realne wsparcie w postaci zestawu narzędzi, które pozwoliłyby mu ruszyć do działania bez niepotrzebnych błędów – a one dużo kosztują firmę i ciężko je odrobić – mówi Jacek Czeremużyński.

Prosto do celu

Kiedyś zarządzanie zespołem miało charakter dyrektywny. Dziś, chociażby w związku z pojawieniem się na rynku pracy nowej generacji pracowników, doskonale świadomych swojej wartości, z każdym dniem metoda ta traci na skuteczności na rzecz stylu coachingowego. – Osoba spokojna, wyważona, czasem nawet introwertyczna może z równym powodzeniem realizować funkcje kierownicze, co postać charyzmatyczna, ekstrawertyczna i pociągająca za sobą tłumy. Dla każdego jest miejsce, jeśli chodzi o osobowość. Można czerpać ze swoich zasobów wewnętrznych i cech charakteru, aby na ich podstawie skonstruować sposób na bycie skutecznym managerem. Kompetencje to natomiast odrębna rzecz – przekonuje Jacek Czeremużyński. Lista umiejętności zawodowych określanych w środowisku jako niezbędne na stanowisku kierownika działu sprzedaży jest bardzo długa. To m.in.: skuteczne delegowanie zadań i adekwatne do predyspozycji dobieranie właściwych osób do wybranych projektów, odpowiednia organizacja czasu swojego i podwładnych oraz biegłość w definiowaniu ich profilu motywacyjnego, zręczność w budowaniu komunikacji zespołowej czy wyciągania wniosków z danych. Nieodzowna jest ponadto sztuka tworzenia atmosfery wspólnoty, determinacja w osiąganiu celu i poczucie odpowiedzialności za wyniki. – Czasem przypisujemy zbyt dużą wartość nowoczesnej technologii, a zbyt małą wagę przykładamy do fundamentu bycia managerem – jego warsztatu pracy. Zdarza się, że kierownicy sprzedaży popełniają tak proste i oczywiste błędy, które w analogicznej dla siebie sytuacji krawcowi czy kowalowi nigdy się nie przytrafiają. Funkcja kierownicza to również element rzemiosła. Raport, który generujemy bezmyślnie przy wsparciu określonego systemu od 8.00 do 11.00, nie będzie wartością dla organizacji bez czynnika ludzkiego – refleksji nad danymi – dowodzi specjalista z Mitura Academy. Warto o tym pamiętać przy procesie rekrutacji.

Rozwój, rozwój i jeszcze raz rozwój!

Każdy kierownik, aby nadążać za duchem czasu, musi stale dbać o aktualizację swojej wiedzy i umiejętności, mieć trzeźwy osąd kondycji firmy i działu, którym zarządza. Dlatego opłaca się cyklicznie wspierać się szkoleniami. – Dobrze zaprojektowane programy rozwojowe dla kadry wyższego szczebla zostawiają przestrzeń na własną refleksję danego managera, gdyż powinien mieć on zawsze własne zdanie i umieć znaleźć drogę, którą chce podążać. Podawanie jednej, ostatecznej recepty na daną sprawę może ograniczać kreatywność w działaniu. Najlepiej sprawdza się zatem połączenie praktycznych narzędzi pracy z osobowością – tłumaczy specjalista z Mitura Academy. Największą wartością dla managerów bez wątpienia okażą się takie warsztaty, które dostarczą im konkretnych odpowiedzi na pytania, w pełni osadzone w ich codziennej pracy. Dedykowane danej firmie projekty mają przewagę nad ogólnymi ze względu na dobre dopasowanie do potrzeb organizacji. Należy ponadto podkreślić, że na stanowisku kierowniczym z uwagi na duże nakłady pracy i zaangażowanie w projekty wewnętrzne można w pewnym momencie stracić dystans do spraw firmowych. Każdy człowiek przywiązuje się bowiem do własnych sądów i wypracowanych rozwiązań, które mogą być obarczone owym uzależnieniem pracą. Przydatne okazuje się wówczas spojrzenie z zewnątrz na stan organizacji. – Zatrudnienie zewnętrznego trenera-szkoleniowca pozwoli przezwyciężyć owe balasty, które funkcjonują w organizacji, zobaczyć struktury firmy w sposób bardziej obiektywny. To dobre rozwiązanie, gdy chcemy coś usprawnić czy zmodyfikować – dodaje.

Sprzedawanie produktów czy usług jest obecnie znacznie trudniejsze niż jeszcze kilkanaście lat temu – w czasach niedoboru podaży i wzrastającego popytu. Wymaga zatem pewnej pomysłowości, która powinna leżeć w kompetencjach każdego kierownika. – Podstawą prowadzenia rekrutacji na stanowiska kierownicze nie powinna być wiedza produktowa – nieodzowna w przypadku posad wykonawczych, tu jest zaledwie dodatkiem. Niestety nadal funkcjonuje na polskim rynku przypisanie do branży, co jest zazwyczaj rozwiązaniem niesprzyjającym kreatywności i innowacyjności – określa Jacek Czeremużyński. Można być doskonałym kierownikiem w branży budowlanej, zmieniając ją z farmaceutycznej i nie będzie w tym żadnego dysonansu, zostanie wręcz miejsce na pewną świeżość i wynalazczość w działaniu.

 

***

Mitura Academy – to firma realizująca projekty doradztwa uczestniczącego. Specjalizuje się w dostarczaniu i implementacji rozwiązań biznesowych podnoszących efektywność sprzedaży przedsiębiorstw. Wykonuje projekty rozwojowe o wysokim stopniu innowacyjności, maksymalnie dopasowane do potrzeb zleceniodawcy. Wyróżnia się praktycznym podejściem do procesu nauki, wykorzystującym interaktywne metody kształcenia. Wszystkie zaproponowane rozwiązania są testowane w praktyce. Założycielem i właścicielem marki jest Adam Mitura, trener z wieloletnim doświadczeniem biznesowym, konsultacyjnym i akademickim specjalizujący się w tworzeniu i implementowaniu rozwiązań podnoszących efektywność sprzedaży i poprawiających jakość obsługi klienta.

Czytaj więcej25 marca 2016 10:23 - Dodane przez redaktor

Warren Buffett, uważany za jednego z najlepszych inwestorów na świecie, zwykł mawiać, że: Jeśli nie masz pojęcia o diamentach, poznaj jubilera. Sukces każdego przedsiębiorstwa opiera się bowiem nie tylko na wypracowanym know-how, lecz także kwalifikacjach kadry, które wymagają stałej aktualizacji. Aby firma rosła w siłę i wyróżniała się na tle konkurencji, trzeba zatem postawić na rozwój kompetencji pracowników. Warto, aby zadbał o to „złotnik z prawdziwego zdarzenia” – doświadczony trener biznesu. Jednak szkolenie może niejedno mieć imię – jak wybrać to skrojone idealnie do naszych potrzeb, czyli jak odróżnić cyrkonię od brylantu?

Żyjemy w dobie globalizacji i postępującej w zawrotnym tempie rewolucji cyfrowej, a więc umiejętność szybkiego dostosowywania się do zmian na rynku, również w kwestii zachowania konsumentów, okazuje się kluczowa. Wdrażanie nowych standardów nie jest możliwe bez doskonalenia umiejętności kadry. A jak powszechnie wiadomo kapitał ludzki jest współcześnie jednym z głównych czynników budowania przewagi konkurencyjnej – zatem każda inwestycja w tym zakresie jest na wagę złota. Dlatego rośnie zainteresowanie projektami szkoleniowo-doradczymi. Tylko jak z gąszczu ofert dodatkowego kształcenia wybrać prawdziwe perełki, odpowiadające na realne potrzeby naszego biznesu?

 

 

Węgiel, magma wulkaniczna i kolosalne ciśnienie…

Niewątpliwie możliwość współfinansowania szkoleń ze środków Unii Europejskiej zwiększyła zainteresowanie tego typu aktywnościami wśród firm, zwłaszcza tych w skali mikro i małych. Programy rozwojowe dla kadr stały się wówczas znacznie bardziej osiągalne, stanowiąc ponadto szansę na podniesienie kwalifikacji zasadniczo większej rzeszy pracowników niż to było dotychczas w zwyczaju. Programami zaczęły być obejmowanie całe działy czy zespoły, a nie tylko wybiórczo wybierani podwładni. To był doskonały impuls do rozwoju branży szkoleniowej w Polsce. Oprócz niekwestionowanych plusów takiego stanu rzeczy, dotacje stwarzały pewne zagrożenie dla jakości oferowanych usług – system gospodarczy nie stawiał wtedy dużych wymagań w  kwestii barier wejścia do zawodu trenera, a więc zaczęło funkcjonować w nim wiele osób bez stosownego doświadczenia i wiedzy. Jednak wraz z wygaszaniem unijnych projektów powoli następuje gruntowne przeobrażenie rynku szkoleniowego, systematycznie podnosi się poziom tego typu dydaktyki, coraz częściej trenerzy bez kwalifikacji nie mają na nim racji bytu. Przestarzałe formy szkoleniowe odchodzą stopniowo w zapomnienie, a rośnie popularność warsztatów wyjazdowych, e-learningu, nowych technologii, gier i stymulacji biznesowych czy wszelkich nieszablonowych form zindywidualizowanych. Posługujących się taką właśnie optyką „szkoleniowych diamentów” warto szukać wśród ton węgla.

Nie każdy diament stanie się brylantem…

Zaledwie ok. 20% wszystkich wydobytych diamentów ma szansę przeobrażenia się w piękne, wyszlifowane brylanty. I cóż z tego? Otóż podobnie jest z usługami szkoleniowymi, tylko niektóre propozycje mają prawdziwy potencjał. Na co zatem zwracać uwagę przy wyborze firmy szkoleniowej? Jakim podstawowym kryterium się kierować? – Szkopuł tkwi w zdefiniowaniu potrzeb. Zarząd, managerowie czy pracownicy firmy nie są zazwyczaj w stanie samodzielnie, w pełni celnie zidentyfikować przyczyn negatywnego stanu rzeczy, który wpływa na obniżenie efektywności jej struktur w danym działaniu. W polu widzenia mają przede wszystkim problem, np. obniżenie skuteczności sprzedaży, z którym nie potrafią sobie poradzić – tłumaczy Artur Chojnacki, konsultant i trener-praktyk w firmie Mitura Academy, realizującej projekty doradztwa uczestniczącego. – Dobrą firmę szkoleniową można poznać po tym, że będzie wspierała nas w procesie definiowania nowych potrzeb – zacznie z nami współpracę od próby dogłębnego zrozumienia branży, w której działamy. To nieodzowny element do stworzenia dopasowanych, zindywidualizowanych warsztatów, które przyniosą realne korzyści biznesowe – dodaje. Gdy ktoś oferuje nam uniwersalne metody czy gotowe rozwiązania, powinna zapalić się nam czerwona lampka ostrzegawcza. Warto podkreślić jednak, że realną wartość szkolenia trudno jest ocenić w 100% trafnie po zapoznaniu się wyłącznie z samą ofertą, gdyż z reguły nie znajduje się w niej szczegółowy program. – Oczywiście idealnie byłoby wypróbować usługę. Istnieje nawet na rynku, choć nie jest często wykorzystywane, szkolenie próbne na kształt castingu. Jest ono skuteczne tylko wówczas, gdy osoby decyzyjne biorą udział w całym module szkoleniowym. Okazuje się, że to najtrudniejszy aspekt tego rozwiązania. Kadra wyższego szczebla żyje w ciągłym niedoczasie i często nie może sobie pozwolić na pełne zaangażowanie w testowanie warsztatów – opowiada Artur Chojnacki. Są jednak elementy, które można, a nawet trzeba zweryfikować. Warto zwrócić uwagę na metodykę pracy, w tym przede wszystkim procentowy udział części wykładowych do praktycznych, z naciskiem na hiperaktywność. Warto też polegać na rekomendacjach.

Ktoś, kto obrobi diament…

Jakie czynniki są ważne dla powodzenia szkolenia? Okazuje się, że niebagatelne znaczenie ma tu prowadzący. – Proces dydaktyczny, chociaż w założeniu ma służyć rozwojowi, jest dla uczestników szkolenia wydarzeniem o dużej dawce stresu. Powiadomienie o warsztatach jest z reguły sygnałem, że coś powinno zostać zmodernizowane, ulepszone, a to w sposób naturalny jest dla człowieka niepokojące. Kluczowe okazuje się oswojenie lęku przed zmianą. Prowadzący musi zatem umieć zbudować odpowiednią atmosferę do nauki, w ramach której uczestnicy spotkania będą czuć się na tyle bezpiecznie, aby móc obnażyć swoje niedoskonałości. Ponadto już na początku trzeba wejść w rolę motywatora – przekonuje Artur Chojnacki. Warto wiedzieć, że z reguły miernymi dydaktykami są tzw. showmani – nie takie ich zadanie. Cały proces dydaktyczny jest w tym wypadku zbudowany na zasadzie: zobaczcie, jak ja to zrobiłem. Króluje zatem monolog i klasyczna metoda zdawania relacji. Showmani są świetnymi motywatorami, ale trwała zmiana postaw nie leży w ich kompetencjach.

Dodatkowo dużą wartością dla uczestników szkolenia jest sytuacja, w której w osobie trenera znajdą oni praktyka. Dobrym przykładem są warsztaty sprzedażowe – prowadzący, który kiedyś sprzedawał, będzie lepiej rozumiał sytuację handlowców i ich potrzeby, a co za tym idzie audytorium zdecydowanie chętniej i szybciej mu zaufa. Do podstawowych kompetencji trenera powinna należeć również umiejętność konstruowania procesu dydaktycznego według stosownych standardów, z uwzględnieniem metod nauki osób dorosłych. Niebagatelną kwestią jest też biegłość w dawaniu informacji zwrotnej. – Możemy zbudować bezpieczeństwo, być praktykami, opracować efektywny program dydaktyczny, ale gdy zawiedzie ostatni element układanki – informacja zwrotna nie będzie dla uczestników szkolenia rozwojowa, to cały proces nauki zostanie zaburzony – dowodzi ekspert. Każdy moduł składowy jest tak samo ważny. Instruktor nie może się też obawiać pokazu rzeczywistej sytuacji biznesowej. – Wielu szkoleniowców unika wejścia w taką rolę, co wprowadza niepożądany dystans między nimi a uczestnikami, a w konsekwencji przeszkadza w efektywności całego mechanizmu – mówi Artur Chojnacki.

Pudełko na brylant…

Najlepsze efekty procesu dydaktycznego daje praca w niedużych grupach. Uczestnicy takich warsztatów mogą bowiem każdą sytuację biznesową przećwiczyć w praktyce i natychmiastowo dostać informację zwrotną. Warto także wykorzystywać nowoczesne technologie, ale z pewną rozwagą. – Część prezentacyjną bez wątpienia uatrakcyjnią wizualizację, prezentacje czy filmy. Nieodpowiednio wykorzystane multimedia, niosą ze sobą jednak pewne zagrożenie – mogą stać się formą samą w sobie. Dlatego warto łączyć metody współczesne z tradycyjnymi – podpowiada Artur Chojnacki. Z innowacyjnych narzędzi coraz bardziej popularne stają się interaktywne podręczniki. Dość często wykorzystywane są również kamery. – Jest to bardzo współczesny środek prowadzenia szkoleń. Daje duże możliwości, gdyż uczestnik widzi siebie i na bieżąco dostaje informację zwrotną. Ważna jest jednak kwestia umiejętności wykorzystywania kamery w procesie szkoleniowym – tłumaczy ekspert. – Wyobraźmy sobie taką sytuację: uczestnicy szkolenia wchodzą na salę, nie znają jeszcze tematu, ale rozglądają się i widzą… kamerę. Automatycznie zastanawiają się, kiedy zostanie ona użyta i co z tego będzie wynikało. W takiej sytuacji treść szkolenia schodzi na dalszy plan, bo uwagę przykuwa ów przedmiot, który może być ponadto powodem niepotrzebnego stresu – dodaje. Ważne, aby znaleźć złoty środek.

Dobre szkolenie jest zawsze dopasowane do branży, dla której zostało skonstruowane. Należy jednak pamiętać, że jego wynik zależy nie tylko od dobrej organizacji całego procesu kształcenia, lecz także percepcji i poziomu poznawczego uczestników warsztatów. Aby móc obiektywnie ocenić zakończony projekt szkoleniowy, warto już na początku współpracy zaprojektować indywidualne mierniki do mierzenia jego efektywności. Pieczę nad wdrażaniem wypracowanych standardów powinni trzymać managerowie zarządzający kadrą, a sukces stanie się rzeczą naturalną.

***

Mitura Academy – to firma realizująca projekty doradztwa uczestniczącego. Specjalizuje się w dostarczaniu i implementacji rozwiązań biznesowych podnoszących efektywność sprzedaży przedsiębiorstw. Wykonuje projekty rozwojowe o wysokim stopniu innowacyjności, maksymalnie dopasowane do potrzeb zleceniodawcy. Wyróżnia się praktycznym podejściem do procesu nauki, wykorzystującym interaktywne metody kształcenia. Wszystkie zaproponowane rozwiązania są testowane w praktyce. Założycielem i właścicielem marki jest Adam Mitura, trener z wieloletnim doświadczeniem biznesowym, konsultacyjnym i akademickim specjalizujący się w tworzeniu i implementowaniu rozwiązań podnoszących efektywność sprzedaży i poprawiających jakość obsługi klienta.

Czytaj więcej2 marca 2016 08:22 - Dodane przez redaktor

Wielu osobom sport kojarzy się przede wszystkim z różnymi dyscyplinami i zaciętą rywalizacją zawodników. Jednak za tymi widocznymi dla wszystkich fragmentami większej całości znajduje się szereg innych elementów, bez których profesjonalne trenowanie czy współzawodnictwo nie byłoby możliwe. To między innymi hale, boiska i stadiony, ale także kluby, zrzeszenia i związki oraz małe i duże wydarzenia sportowe. To, co je łączy, to potrzeba profesjonalnego zarządzania.

Nowoczesny sport, podobnie jak działające komercyjnie firmy, potrzebuje doświadczonych menedżerów. Stworzenie obecnym i przyszłym zawodnikom warunków do trenowania i rozwoju, zapewnienie środków na poszukiwanie talentów, utrzymanie pracowników i coraz bardziej zmodernizowanych obiektów czy organizacja międzynarodowych eventów wymaga odpowiednich umiejętności. Z tak szerokim wachlarzem różnorodnych zadań poradzą sobie wyłącznie odpowiednio przygotowani specjaliści, na których istnieje coraz większe zapotrzebowanie.

Profesjonalne zarządzanie

Niełatwej sztuki zarządzania w sporcie, podobnie jak w biznesie, da się nauczyć. Można robić to metodą prób i błędów czy poprzez pracę w danym środowisku. Problem w tym, że te dość często spotykane modele zawodowej edukacji są wystarczające tylko do pewnego momentu. Tego typu metody sprawdzają się w zasadzie wyłącznie w przypadku małych organizacji, które dopiero stawiają pierwsze kroki w danej dziedzinie. Jeśli jednak mają się one rozwijać, w pewnym momencie zarządzanie wyłącznie w oparciu o własne przeczucia przestaje wystarczać. Wzrost firmy czy instytucji powoduje bowiem konieczność ułożenia właściwej struktury, uporządkowania zakresu odpowiedzialności, wyznaczenia strategii, celów i sposobów ich realizowania.

– Zarządzanie organizacją czy obiektem sportowym to zarówno troska o zapewnienie finansowania i pozyskiwanie sponsorów, kierowanie pracownikami, jak i dbanie o marketing i profesjonalną komunikację, a także cały szereg mniej lub bardziej istotnych elementów. Niestety specjalistycznej i aktualnej wiedzy mającej dodatkowo oparcie w praktyce nie znajdziemy w Internecie – tłumaczy Sylwia Hałas-Dej, Dyrektor ds. Programów Edukacyjnych w Akademii Leona Koźmińskiego, współkierownik studiów podyplomowych „Zarządzanie w sporcie” w tej uczelni.

Na dodatek sport to dość specyficzna dziedzina i nawet doświadczony menedżer, który w tradycyjnym biznesie „zęby zjadł na zarządzaniu”, czasami może nie dać rady. Powodem ewentualnych porażek najczęściej bywa nie tyle brak kompetencji, co odpowiedniego know-how dotyczącego obowiązujących w tym sektorze norm, wartości, zasad i przepisów, a także niedostatek kontaktów zawodowych, które w tym segmencie są niezwykle ważne.

Dla sportowców i… nie tylko

Wydawać by się mogło, że zarządzaniem w sporcie powinni zajmować się w zasadzie wyłącznie odpowiednio przygotowani do takiej pracy sportowcy. W środowisku nie brakuje przykładów byłych zawodników, którzy obecnie świetnie sprawdzają się na pozycjach menedżerskich.

– Sport determinuje ludzi do pewnych pozytywnych działań. Charakteryzuje ich pasja i ogromne zdyscyplinowanie, lecz także pragnienie ciągłego rozwoju oraz poprawy własnych wyników. To cechy, którymi wyróżniają się również najlepsi menedżerowie – komentuje Sylwia Hałas-Dej.

Osoby związane wcześniej ze sportem, jak byli zawodnicy, dziennikarze czy specjaliści od marketingu sportowego, mają taką przewagę nad osobami „z zewnątrz”, że środowisko to bywa zamknięte, a pracujący w nim ludzie zwykle dość dobrze się znają. Osobiste kontakty często znacznie ułatwiają osiąganie wytypowanych celów. Nie jest jednak regułą, że były sportowiec będzie zawsze najlepszym menedżerem w tym sektorze. Wiele zależy tu od osobistych predyspozycji danego kandydata. Oprócz umiejętności twardych, jak znajomość finansów czy prawa sportowego, duże znaczenie mają również te miękkie, a zwłaszcza otwartość na innych i umiejętność nawiązywania pozytywnych, długotrwałych relacji.

– Bez wątpienia osobom uprawiającym jakąś dyscyplinę sportu i interesującym się tą tematyką zdecydowanie łatwiej będzie zrozumieć specyfikę tej branży. Znacznie lepiej sprawdzamy się w dziedzinach, które lubimy i są nam bliskie. Mimo wszystko, zarządzanie w sporcie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla byłych czy obecnych sportowców – przekonuje ekspertka Akademii Leona Koźmińskiego.

Szansę na sukces, mimo że droga do niego może być nieco dłuższa, mają także osoby pochodzące spoza tego środowiska, jednak pod warunkiem, że są naturalnie elastyczne, gotowe do nauki i poznawania zupełnie nowych obszarów. Tym bardziej, że nie muszą zawsze działać samodzielnie.

– W zarządzaniu obiektami czy klubami sportowymi dobrze sprawdza się model współdzielenia zadań, spotykany np. w służbie zdrowia. W tej opcji za sprawy sportowe odpowiada np. były sportowiec doskonale znający dziedzinę, ludzi i całe otoczenie, a za pozostałe aspekty dyrektor zarządzający, którym może być menedżer wcześniej pracujący w biznesie – podsumowuje Sylwia Hałas-Dej.

Ucz się od najlepszych

Profesjonalny menedżer dobrze wie, gdzie leżą granice jego kompetencji, i w miarę możliwości oraz aktualnych potrzeb zawodowych stara się je rozszerzać, zwiększając wiedzę w konkretnych obszarach. Uczyć można się na własną rękę, lecz dużo bardziej efektywne są sesje treningowe, kursy, a także wyspecjalizowane studia podyplomowe. Ta ostatnia metoda, choć wymagająca najwięcej czasu, daje zwykle najlepsze rezultaty. Słuchacze otrzymują maksymalną dozę informacji teoretycznych, często pracują też nad rozwiązaniami konkretnych problemów i case study, dzieląc się przy okazji własnymi doświadczeniami. Pozwala to poznać np. przyczyny niepowodzeń projektów, do których doszło, mimo tego, że wszystko wskazywało na ogromny sukces. Osoby zawodowo zajmujące się zarządzaniem w sporcie lub aspirujące do stanowisk menedżerskich w tej dziedzinie mogą wybrać np. studia podyplomowe „Zarządzanie w sporcie” w Akademii Leona Koźmińskiego. Powstały one pod auspicjami CIES (The International Centre for Sports Studies) i FIFA, przy wsparciu PGE Narodowego oraz Ekstraklasy, a ich Patronem Honorowym jest Polski Komitet Olimpijski.

– Powołując kierunek studiów „Zarządzanie w sporcie”, Akademia Leona Koźmińskiego weszła do elitarnego grona szesnastu uniwersytetów, tworzących razem międzynarodową sieć. Założenia programu tworzone są przez głównego partnera, a nasza uczelnia realizuje go z uwzględnieniem lokalnych uwarunkowań – wyjaśnia Sylwia Hałas-Dej, współkierownik studiów, Dyrektor ds. Programów Edukacyjnych w ALK.

W ciągu dwóch semestrów słuchacze biorą też udział w przygotowywaniu różnych wydarzeń sportowych, poznają realnie funkcjonujące modele biznesowe i dowiadują się, jak radzić sobie z konkretnymi problemami. Oprócz uznanych autorytetów akademickich zajęcia prowadzą również praktycy: byli sportowcy, prawnicy specjalizujący się w umowach sportowych czy dziennikarze sportowi.

– Nie bez znaczenia jest również szansa na znaczne rozszerzenie własnego networkingu biznesowego. Podczas studiów można zawrzeć szereg bezcennych znajomości, a dzięki nim poznać doświadczenia innych osób działających w tej branży – podsumowuje ekspertka Akademii Leona Koźmińskiego.

Zmagania sportowe od wieków towarzyszą ludzkości, a związane z nimi wielkie wydarzenia realizowane były nawet w starożytności. Od tamtych czasów sport jednak mocno wyewoluował i dziś skorelowane z nim instytucje czy obiekty swoją strukturą finansowania czy zatrudnienia do pewnego stopnia przypominają nowoczesne firmy i podobnie jak one potrzebują profesjonalnego zarządzania. Z tego powodu istnieje duże zapotrzebowanie na zawodowych menedżerów, wyspecjalizowanych w tym sektorze. Odpowiednio przygotowani do pełnienia swoich obowiązków, mają unikatową szansę poprawy funkcjonowania sportu i jego otoczenia w naszym kraju.

Czytaj więcej20 października 2015 11:44 - Dodane przez redaktor

Zmiany są motorem rozwoju. W myśl słów Sokratesa „Wiem, że nic nie wiem” – im większą posiadamy wiedzę, tym bardziej jej łakniemy. Owemu samodoskonaleniu zawsze towarzyszy zmiana. A jednak „Nie lubimy ich, obawiamy się, ale nie możemy ich powstrzymać. Albo dostosujemy się do zmian, albo zostaniemy w tyle” – słyszymy w znanym serialu „Grey`s Anatomy”. Warto się z nimi oswoić, bo są one nieodłącznym elementem osiągania każdego celu w życiu.

 

Chociaż czasem sobie tego nie uświadamiamy, zmiany towarzyszą człowiekowi właściwie każdego dnia. Mogą dotyczyć: zawarcia ślubu, urodzenia dziecka, przeprowadzki do nowego mieszkania, awansu w pracy i wielu innych spraw na polu prywatnym i zawodowym. Nie godząc się na nie, nie możemy iść naprzód – zatrzymujemy się w tzw. martwym punkcie i nie dajemy sobie szansy na osiągnięcie sukcesu. Mamy wobec nich pewne obawy, czasem nawet pozwalamy, aby ten strach nas sparaliżował, gdyż wewnętrznie dążymy do zachowania status quo, które jest dla nas miarą bezpieczeństwa, choćby było ono iluzoryczne. Jednak tylko otwierając się na to, co nowe i „inne”, możemy odnieść sukces i spełnienie – okazuje się to zazwyczaj najlepszą decyzją w naszym życiu. Zmiany powinny być świadome, wynikać z inspiracji, a nie desperacji, wówczas będziemy w stanie nad nimi zapanować. Warto samemu zrobić ku nim krok, zanim jeszcze nas zaskoczą.

Odpowiednie przygotowanie

Na początku trzeba przygotować odpowiednio grunt do zmiany, określając dokładnie cel i jego sedno, czyli co dokładnie chcemy osiągnąć i po co tak naprawdę do tego dążymy. To pomoże określić i utrzymać motywację, która nas popycha do jego urzeczywistnienia. – Niektórzy określają cel jako marzenie z terminem i miejscem realizacji, czyli coś bardziej skonkretyzowanego, szczegółowego, mierzalnego, ambitnego, realnego niż samo pragnienie – tłumaczy Lidia D. Czarkowska z Akademii Leona Koźmińskiego. Aby realizacja powziętego zamierzenia była skuteczna, potrzebny jest plan działania. – Bardzo często nawet jeśli rozumiemy, czego nam potrzeba, nie wiemy, jak to osiągnąć. Wówczas warto przygotować szczegółową mapę zmiany – dodaje. Przy planowaniu zmian warto pamiętać przede wszystkim o jednej zasadzie, że im dalej w czasie – tym bardziej tworzymy założenia ramowe, a im bliżej – tym bardziej szczegółowe . Jednak samo określenie harmonogramu postępowania może okazać się niewystarczające, jeśli nie dysponujemy określonymi zasobami. – Jeśli wyruszam w podróż, to potrzebuję plecaka, do którego spakuję wszystkie rzeczy, które pozwolą mi dotrzeć do miejsca przeznaczenia. Podobnie jest z realizacją zmiany, nie obejdzie się bez doprecyzowania repertuaru środków materialnych: pieniędzy, przydatnych narzędzi czy technologii oraz niematerialnych: wiedzy, umiejętności bądź relacji społecznych – kwituje ekspertka. Kolejnym niezbędnym elementem na drodze do celu jest motywacja. Może ona wynikać z inspiracji – kiedy świadomie i z własnej woli zmierzamy ku nowemu, lub z desperacji – kiedy zmiana nas dopada, a nie jesteśmy na nią przygotowani. To właśnie motywacja uruchamia nas do działania. Jest równie potrzebna, co paliwo w silniku. Marz odważnie i mierz wysoko. A nawet jeśli nie osiągniesz tego, co chciałeś, i tak zyskasz więcej, niż gdybyś stawiał sobie tylko niewielkie wyzwania – podpowiada specjalistka z Akademii Leona Koźmińskiego.

Oswoić lęk

Na drodze do osiągnięcia celu trzeba pokonać również wewnętrzny opór przed zmianą oraz zewnętrzne bariery i ograniczenia czy też nieprzewidziane okoliczności. Na początku kluczowe dla skutecznego podjęcia działań jest obniżanie poziomu lęku i niepokoju, tak aby móc ograniczyć zachowania obronne. – Odwracanie się od własnego strachu powoduje, że paradoksalnie zaczyna on rosnąć w siłę, paraliżując nas. Dlatego trzeba go nie tylko zaakceptować, lecz także oswoić – tłumaczy Lidia D. Czarkowska z Akademii Leona Koźmińskiego. – Wyróżniamy 4 podstawowe rodzaje lęków w sytuacji zmiany: przed marzeniami, wyjściem z systemu, konfliktem oraz porażką – dodaje.

Strach przed zmianą wiąże się ponadto z przynajmniej czterema ważnymi z punktu widzenia naszego mózgu limbicznego potrzebami. Należy do nich przynależność, sprawiedliwość (poczucie bycia traktowanym fair), autonomia w grupie oraz przewidywalność. W głowie tworzymy sobie wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać dana sytuacja, mamy wobec niej konkretne oczekiwania. Jeśli później rozmijają się one z rzeczywistością, to czujemy się niepewnie. Nasze poczucie bezpieczeństwa osadza się bowiem zazwyczaj w czymś znanym. Dotyczy to zarówno spraw błahych, np. po ślubie jedziemy na pierwsze Boże Narodzenie do teściowej na wieczerzę, a tam okazuje się, że zamiast barszczu serwowana jest zupa grzybowa. Jak to grzybowa??? Przecież zawsze był barszcz! Co to za Święta bez barszczu?!? Albo poważniejszych kwestii, np. założyliśmy firmę, a tu nieoczekiwanie zmieniają się przepisy prawne dotyczące podatków. Tego typu sytuacje powodują, że grunt osuwa nam się spod nóg, gdyż zaczynamy odczuwać strach przed tym, co nowe, bo większość ludzi nosi w sobie nieracjonalne założenie: oczekujemy, że w przyszłości będzie tak, jak było do tej pory, a przecież jedyne, co pewne, to zmiana – obrazowo przedstawia Lidia D. Czarkowska z Akademii Leona Koźmińskiego. Rozkładając zmianę na czynniki pierwsze, znacznie łatwiej jest nam przez nią przejść i zarządzać nią w czasie.

Zmiana jest jak podróż od tego, czego nie chcesz, do tego, co chcesz osiągnąć. Aby zrealizować cel, potrzebny jest plan działania, zasoby i motywacja. Jeśli na tej drodze pokonamy wewnętrzny opór, zewnętrzne bariery i ograniczenia oraz nieprzewidziane okoliczności, to osiągniemy sukces.

 

***

dr Lidia D. Czarkowska – Dyrektor Centrum Coachingu w Akademii Leona Koźmińskiego, kierownik studiów podyplomowych „Coaching profesjonalny” oraz „Mentoring”. Posiada szeroką, popartą długoletnią praktyką wiedzę z zakresu psychologii biznesu, socjologii, zarządzania, komunikacji organizacyjnej, motywacji, budowania zespołów, rozwiązywania konfliktów oraz rozwoju potencjału człowieka. Z wykształcenia psycholog, socjolog i pedagog. Z zamiłowania taterniczka, trener i coach. Od wielu lat współpracuje z firmami doradczymi i szkoleniowymi, prowadząc warsztaty oraz coachingi indywidualne i zespołowe.

Czytaj więcej 10:51 - Dodane przez redaktor