Wpisy z tagiem ‘zima’

Gdy zima za pasem, nie dajmy się zaskoczyć pierwszym opadom śniegu oraz przymrozkom. Zawczasu przygotujmy meble ogrodowe i drewniane elementy małej architektury w ogrodzie do nadejścia najchłodniejszej z pór roku. Dzięki temu, zyskają skuteczną ochronę i posłużą nam jeszcze przez długi czas.

 

Winter is coming! Wyciągamy z szafy cieplejszą odzież, szczelnie zamykamy okna i śmielej odkręcamy kaloryfery. W trakcie przygotowań do nadejścia chłodów nie zapomnijmy także o zabezpieczeniu przedmiotów, które są stale narażone na działanie czynników atmosferycznych, a w czasie zimy będą poddane szczególnie trudnemu egzaminowi. Drewniany stół w ogrodzie, wykonane z tego szlachetnego materiału altana, płot czy też huśtawka wymagają teraz naszej opieki.

Ochrona na lata

Zimowe warunki pogodowe szkodzą trwałości drewna. Mogą powodować jego butwienie, sprzyjać rozwojowi grzybów i pleśni, a w efekcie doprowadzić do niszczenia materiału.  Jeśli wybierzemy odpowiednie wyroby i właściwie ich użyjemy, zapewnimy drewnianym meblom i elementom architektury ogrodowej ochronę nie tylko na jeden sezon zimowy. Sami zaś zyskamy sporo wolnego czasu, gdyż dobrze zabezpieczone drewno praktycznie nie będzie wymagać zabiegów pielęgnacyjnych. O czym należy pamiętać, aby uzyskać taki efekt?

Poza jakością samego wyrobu, którego użyjemy, istotne są również warunki jego aplikacji. – Wyroby przeznaczone do ochrony i dekoracji drewna należy nakładać w temperaturze podłoża i otoczenia od +5°C do +30°C, przy wilgotności względnej powietrza do 65% i przy braku opadów atmosferycznych – radzi Krzysztof Kędzior, Kierownik ds. Szkoleń Fabryki Farb i Lakierów Śnieżka SA – Jeśli na drewnie występują zbutwiałe fragmenty, usuńmy je. Ewentualne ubytki można wypełnić za pomocą masy szpachlowej do drewna. Miejsca zaatakowane przez grzyby trzeba zabezpieczyć preparatem grzybobójczym – dodaje ekspert. Do pracy przygotujmy narzędzia: odpowiedni pędzel, szpachelkę oraz papier lub gąbkę ścierną. Jeśli do przeszlifowania będą większe powierzchnie, warto wspomóc się szlifierką automatyczną. Gdy nie ma jej w naszym domowym warsztacie, sprzęt można wypożyczyć.

 

Zachować piękny wygląd, zapewnić trwałość

Sposób zabezpieczenia drewnianych mebli i elementów należy uzależnić od tego, czy były one już wcześniej malowane. Surowy materiał najlepiej pokryć impregnatem, który głęboko penetruje drewnianą strukturę i wnika w nią. Wysokiej jakości impregnat, np. Impregnat Ochronno-Dekoracyjny VIDARON zapewnia kompleksową ochronę przed czynnikami atmosferycznymi i zagrożeniami biologicznymi (sinizną, grzybami i owadami). Pamiętajmy o tym, że drewno przeznaczone do impregnacji powinno być gładkie, suche  i oczyszczone. Najpierw aplikujemy impregnat w wersji bezbarwnej, na który następnie nakładamy impregnat w wersji kolor lub też inny produkt nawierzchniowy – np. lakierobejcę lub lakier zewnętrzny.

Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku drewna wcześniej malowanego, gdzie konieczne jest usunięcie starychpowłok farb i lakierów oraz dokładne odpylenie powierzchni. Na tak przygotowane podłoże nakładamy impregnat w wersji bezbarwnej, który stworzy warstwę podkładową. Następnie aplikujemy wybrany produkt tworzący warstwę finalną – ciekawym rozwiązaniem jest np. Lakierobejca Dekoracyjno-Ochronna Super Wydajna VIDARON. Posiada ona bardzo wysoką wydajność (do 30/m2/l), a dzięki żelowej formule nie kapie podczas malowania.

Lubimy relaksować się w ogrodzie, a przyjemnie jest odpoczywać w zadbanej altance czy też na estetycznie pomalowanej drewnianej ławce. Nie wszystkie z tych elementów możemy jednak na zimę przenieść w bezpieczne miejsce, z dala od chłodu i wilgoci. Niezabezpieczone drewno będzie narażone na niszczenie. Rozwiązaniem jest wykorzystanie wyrobów, które zapewnią wysoki poziom ochrony przed trudnymi warunkami atmosferycznymi i zagrożeniami biologicznymi, a jednocześnie pozwolą na wydobycie szlachetnego uroku drewna.

Czytaj więcej16 listopada 2015 08:29 - Dodane przez redaktor

Gdy za oknem zamiast słońca zaczyna królować niepogoda, a wychodząc na spacer coraz częściej musimy zakładać grubszą odzież, przypominamy sobie o ogrzewaniu domu. Ważnym elementem instalacji grzewczej są kaloryfery. Zanim jeszcze zaczną dostarczać przyjemne ciepło do pomieszczeń, sprawdźmy, w jakim są stanie. Być może przyda się im odświeżenie.

Ktoś mógłby zapytać, po co tracić ostatnie ciepłe chwile na oglądanie domowych grzejników? Przecież nawet te pożółkłe czy z łuszczącą się farbą, jeśli nie są zapowietrzone, zapewniają przyjemną temperaturę w budynku. To prawda, jednak oprócz funkcji grzewczych, kaloryfery stanowią także ważny element wystroju wnętrz. Dzięki nowoczesnym farbom, przeznaczonym do malowania elementów instalacji centralnego ogrzewania, łatwo przywrócimy im blask.

Jesień za oknem? Do dzieła!

Do prac związanych z odnawianiem grzejników najlepiej przystąpić zanim na dobre rozpocznie się sezon grzewczy. Wszystko dlatego, że farb nie należy nanosić na rozgrzane powierzchnie. Przeznaczone do odmalowania kaloryfery trzeba odpowiednio przygotować – powinny być suche, oczyszczone z kurzu i ewentualnych zabrudzeń. Jeśli występują na nich miejsca pokryte nawet delikatną warstwą rdzy, oczyszczamy je do czystego metalu. Najlepiej zrobić to szczotką drucianą. Dla przyspieszenia pracy możemy wykorzystać specjalną wersję tego narzędzia, montowaną do wiertarki. Kolejny krok to wnikliwa ocena stanu starych powłok malarskich. Łuszczące się fragmenty farby usuwamy, a te, które dobrze trzymają się podłoża przecieramy papierem ściernym i dokładnie odpylamy.

Farba do zadań specjalnych

Pamiętamy czasy, gdy grzejniki malowało się taką samą farbą olejną, jak lamperię na ścianie. Dziś bez problemu możemy dobrać rozwiązania dedykowane do kaloryferów. Wykorzystując je, zyskujemy pewność, że wymalowanie będzie estetyczne i, przede wszystkim, odporne na wysokie temperatury. Przykładem tego typu wyrobu jest modyfikowana emalia akrylowa Śnieżka do kaloryferów. Tworzy ona trwałe, odporne na działanie wysokich temperatur powłoki, a pomalowane nią elementy nie żółkną z czasem, pozostając śnieżnobiałe przez długie lata. Dla uzyskania optymalnego efektu dekoracyjnego, kaloryfery czy rury doprowadzające do nich wodę powinniśmy pomalować dwukrotnie. W tym celu wykorzystać możemy wałek, pędzel z miękkim włosiem lub specjalny agregat malarski. Drugą warstwę farby nanosimy po około 4 godzinach, choć w niskich temperaturach lepiej poczekać nieco dłużej. Powłoka uzyskuje pełną wytrzymałość mechaniczną po upływie około 24 godzin.

Gdzie pędzel nie może tam… spray da radę

Tam, gdzie trudno dotrzeć wałkiem lub pędzlem, możemy wykorzystać lakier do kaloryferów w sprayu. Zapewni on łatwe i szybkie przeprowadzenie pracy. Dobrym rozwiązaniem jest, dostępny w poręcznym opakowaniu, wysokiej jakości lakier Śnieżka Multispray – DO KALORYFERÓW. Wykonane z jego pomocą wymalowania są odporne na temperatury dochodzące do 80°C, a jedno opakowanie produktu wystarcza na pokrycie około 3 m2 powierzchni. Lakier tworzy gładkie, twarde i odporne na uszkodzenia mechaniczne powłoki. Jego formuła zabezpiecza  malowane przedmioty przed żółknięciem.

Czas na prywatny „kaloryfer”

Gdy grzejniki w naszym domu są już śnieżnobiałe, możemy zadbać o własny „kaloryfer”. Tak właśnie określane są pięknie wyrzeźbione, mocne mięśnie brzucha. Nie chodzi o to, aby wyglądać jak zawodowy kulturysta, dobrze natomiast regularnie wykonywać ćwiczenia wzmacniające. Mięśnie brzucha, razem z mięśniami grzbietu, pełnią funkcję stabilizującą i pozwalają utrzymać nam wyprostowaną pozycję, a jednocześnie znacznie odciążają w tym zadaniu kręgosłup. Umożliwiają wykonywanie skrętów tułowia, pomagają w siadaniu, chronią delikatne narządy wewnętrzne przed urazami. Dlatego warto trzy razy w tygodniu przeprowadzać prosty trening. Pamiętajmy jednak, że raczej nie sprawi on, że zgubimy tzw. oponkę. Jeśli chcemy, aby mięśnie były również pięknie widoczne, połączmy ich wzmacnianie z właściwą dietą i treningiem aerobowym, pomocnym w spalaniu zbędnej tkanki tłuszczowej.

O „kaloryfer” na brzuchu należy dbać przez okrągły rok. Ten wiszący na ścianie w naszym domu nie wymaga aż tylu wysiłków – wystarczy jeśli odświeżymy go raz na kilka lat. Prace dobrze jest wykonać zanim jeszcze grzejniki zaczną grzać. Pomalowane kaloryfery mogą stać się ciekawą dekoracją pomieszczenia.

Czytaj więcej13 października 2015 15:45 - Dodane przez redaktor

Koniec jesieni to najlepszy czas, aby zadbać o niezbędne narzędzia, którymi upiększaliśmy przestrzeń wokół domu. Odpowiednie przygotowanie ekwipunku do zimy, pozwoli nam cieszyć się nimi przez długie lata. Staranne oczyszczenie, dostosowana do potrzeb pielęgnacja oraz właściwe składowanie sprawią, że prace w następnym sezonie ruszą pełną parą.

Narzędzia mają strategiczną wartość dla każdego zapalonego ogrodnika – podobnie jak pędzle dla malarza czy klucze dla mechanika. Dlatego warto wiedzieć, jak właściwie zakonserwować swoich „małych i większych pomocników” przed przybyciem zimy. Pielęgnację sprzętów należy dostosować do rodzaju urządzenia. Prezentujemy pięć podstawowych zasad, o których warto pamiętać przed zimą.

Po pierwsze: czystość

Przed nadejściem zimy każde narzędzie ręczne trzeba umyć, np. pod bieżącą wodą. – Sok z trawy ma silne właściwości korozyjne – mówi Emil Sieligowski, Brand Manager marki wysokiej jakości narzędzi PROLINE. W przypadku kosiarki elektrycznej pierwszą czynnością zmierzającą do zabezpieczenia jej przed mroźną pora roku powinno być dokładne oczyszczenie korpusu z pozostałości ściętej trawy i błota. Podobne należy zrobić z nożami. Przed sezonem spoczynku należy usunąć brud z pilarki, a przede wszystkim okolic cylindra i jego żeber, komory gaźnika, prowadnicy (od niej zależy w dużej nasze bezpieczeństwo przy pracy), wewnętrznej strony pokrywy sprzęgła oraz filtr powietrza. – Dla własnego komfortu i bezpieczeństwa wszystkie prace konserwacyjne wykonujmy w rękawicach ochronnych – podpowiada specjalista. Systemy sterowania systemu wodnego, reduktor ciśnienia oraz filtry na okres zimy demontujemy a następnie również oczyszczamy.

Po drugie: ostrość

Intensywnie eksploatowane w sezonie powierzchnie tnące trzeba natomiast naostrzyć. – Czynność tą możemy wykonać przy pomocy pilnika bądź szlifierki kątowej. Stępione elementy ze stali kutej należy ostrzyć pilnikiem z czterokrotnym szlifem bądź osełką o zróżnicowanym uziarnieniu. Natomiast ostrza hartowane przez pierwsze lata nie wymagają ostrzenia – tłumaczy Brand Manager PROLINE. To podstawowa czynność, dzięki której każde urządzenie będzie na wiosnę gotowe do pracy bez zbędnej zwłoki.

Po trzecie: konserwacja

Unikniemy rdzy na metalowych fragmentach, jeśli posmarujemy je olejem bądź środkiem konserwującym. Dotyczy to np. szpadli czy noży kosiarki, które po naostrzeniu pokrywamy preparatem ochronnym. – To bardzo ważna czynność, gdyż ogranicza dostęp tlenu, który wchodzi przecież w reakcję z żelazem – podpowiada Emil Sieligowski, Brand Manager PROLINE. Narzędzia tnące wymagają często jeszcze usunięcia przylegającej do ostrzy żywicy. – Wystarczy użyć do tego rozpuszczalnika bądź nafty, wówczas możemy je już spokojnie nasmarować – dodaje ekspert.

Po czwarte: osuszenie

Osuszanie jest szczególnie ważne w przypadku systemu nawadniającego. Sprzęty, wchodzące w skład programu wodnego, takie jak rury, zraszacze czy złączki, wymagają również właściwej konserwacji przed zimą. Przede wszystkim należy usunąć z ich wnętrza zalegającą wodę, gdyż zamarzająca ciecz w minusowej temperaturze zwiększa swą objętość – a to już prosta droga do ich zniszczenia. – W tym celu można zamontować zawory odwaniające bądź odprowadzić wodę za pomocą sprężonego powietrza – tłumaczy specjalista.

Po piąte: składowanie

Ważną kwestią wpływającą na kondycję narzędzi ręcznych jest właściwy sposób ich przechowywania. – Oczyszczone i osuszone akcesoria ogrodowe należy umieścić w zamkniętym i suchym, specjalnie zaplanowanym do tego miejscu. Dobrym pomysłem jest stworzenie konstrukcji haczyków i półeczek, na których będzie mogli je umiejscowić. Dzięki temu sprytnemu trikowi powiększymy powierzchnię użytkową naszego schowka – podpowiada Emil Sieligowski, Brand Manager PROLINE. Węże ogrodowe trzeba zaś zwinąć tak, aby nie powstały żadne załamania czy zagięcia. – Temperatura w pomieszczeniu, w którym przechowujemy wąż ogrodowy nie może spadać poniżej zera, ponieważ grozi to jego pęknięciem – dodaje ekspert.

Sprzęt elektryczny należy bezwzględnie przechowywać w suchym pomieszczeniu, gdyż wilgoć może uszkodzić silnik. Kosiarki spalinowe wymagają trochę więcej pracy. Przede wszystkim pod żadnym pozorem nie wolno zostawić w zbiorniku paliwa na zimę, gdyż mogłoby to na wiosnę uniemożliwić ponowny rozruch. – Pamiętajmy, żeby nie wylewać paliwa. Każde gwałtowne przechylenie kosiarki może doprowadzić do zalania gaźnika lub filtra. Rozwiązaniem jest odpompowanie paliwa oraz włączenie maszyny i poczekanie aż reszta materiału opałowego sam się wypali. Należy wykonać wszystkie czynności konserwacyjne zalecane w instrukcji obsługi – podpowiada Jarosław Bednarczyk, Brand Manager marki Tryton. Z tego też powodu należy przechowywać ją wyłącznie w pozycji poziomej. Do podstawowych czynności przygotowujących sprzęt na zimowy czas spoczynku należy również: odłączenie przewodu wysokiego napięcia od świecy zapłonowej – tylko wówczas możemy czuć się bezpiecznie przy oczyszczaniu jej z nieczystości, wymiana filtra powietrza i oleju oraz ostrzenie noży. Pilarkę łańcuchową należy natomiast przechowywać w specjalnym pokrowcu chroniącym ją przed zanieczyszczeniami. Jeśli nie zamierzamy używać pilarki zimą powinno się zdjąć z niej łańcuch. – Łańcuch dobrze jest przechowywać w pojemniku z olejem, gdyż to zapobiegnie jego korozji – dodaje. Wszystkie maszyny spalinowe należy magazynować bez paliwa.

Piękny ogród wymaga jednak sporej pracy, ogromnego serca do roślin oraz… narzędzi. Każdy pasjonat pięknej zieleni może rozwijać się w sztuce ogrodnictwa wyłącznie dzięki wykorzystaniu profesjonalnych i łatwych w obsłudze maszyn. Tylko przy ich użyciu można sprawnie upiększać przestrzeń wokół domu. Wyrazem troski o sprzęt jest jego konserwacja przed nadejściem zimy. Dbałość w tym zakresie jest doskonałą inwestycją – ta relacja zwyczajnie się opłaca. Urządzenia mogą nam służyć przez długie lata, a przecież mamy do nich spory sentyment…

Czytaj więcej16 grudnia 2014 07:38 - Dodane przez redaktor

Krótkie dni, niskie temperatury, częste opady deszczu – to nieuchronny znak, że nadeszła już jesień. To pora roku, której nie lubi się na budowach. Zmienne warunki atmosferyczne wymagają ubioru uszytego z nowoczesnych tkanin, zapewniających wodoodporność, oddychalność i przede wszystkim znakomitą izolację cieplną.

We wrześniu rozpoczęła się astronomiczna jesień, która teoretycznie powinna wyznaczać okres termicznego ochłodzenia i zwiększenia cykliczności opadów. Tegoroczna aura okazała się nad wyraz łaskawa – 15 stopni Celsjusza w listopadowe przedpołudnie to w naszym klimacie anomalia. Jesień to wszak przedsionek zimy. Lada dzień na pewno nadejdzie ochłodzenie, a temperatury spadną poniżej zera. Tymczasem na wielu budowach trwa walka z czasem. Kiedy jest słonecznie i ciepło pracuje się łatwiej oraz przyjemniej. Dlatego większość inwestorów chce przed przymrozkami pozamykać najważniejsze etapy rozpoczętych projektów budowlanych. Jest to zrozumiałe. Jednak w tym momencie to już ostatni dzwonek, aby zastanowić się nad w wyborem odpowiedniej odzieży, która zapewni zarówno komfort cieplny, jak i bezpieczeństwo. Będzie przy tym także profesjonalną wizytówką firmy. Czasy kiedy do pracy używało się wyeksploatowanych ubiorów „cywilnych” to już przeszłość. Dziś wygląd pracownika ma też ogromne znaczenie, które przekłada się na liczbę pozyskanych kolejnych zleceń.

Materiał na miarę Superfachowca

Ogromna funkcjonalność odzieży jesienno-zimowej wynika przede wszystkim z dwóch komplementarnych do siebie parametrów: wodoodporności i oddychalności. Im te wartości są wyższe, tym produkt charakteryzuje się większą odpornością na czynniki zewnętrzne i zapewnia lepszy komfort użytkowania przy wzmożonym wysiłku fizycznym. Taką wygodę zapewnia nam specjalny materiał wysokiej jakości z termoplastyczną membraną. Odpowiednia konstrukcja tego tworzywa pozwala na wydajne odprowadzanie potu w postaci pary wodnej, nie dopuszczając jednocześnie do przeniknięcia wody do wewnątrz, gdyż spływa ona swobodnie po powierzchni ubrania. Fenomen tkwi w mikroskopijnych porach produktu, znacznie mniejszych niż kropla wody, ale o wiele większych od cząsteczki pary wodnej.

Aby cały strój spełniał w pełni swoje funkcje, każda jego warstwa, zaczynając od tej przy skórze, powinna charakteryzować odpowiednią przepuszczalnością pary wodnej. – Do oceny takiej właściwości stosuje się wskaźnik oddychalności, którą mierzy się w gramach na metr kwadratowy na 24 godziny. Dzięki temu możemy oszacować, ile pary wodnej jest w stanie efektywnie przepuścić dany materiał – tłumaczy Ewelina Janerko, projektantka wysokiej jakości odzieży roboczej i ochronnej LAHTI PRO. Im wyższy parametr, tym wilgoć szybciej i skuteczniej odprowadzana jest na zewnątrz, dzięki czemu odczuwamy większy komfort użytkowania. Pot w połączeniu z niską temperaturą prowadzi do szybkiego ochładzania ciała, czego wynikiem może być przeziębienie.

Natomiast zewnętrzna powłoka stroju musi skutecznie zatrzymywać deszcz w przypadku złej pogody. – Za tą właściwość odpowiada z kolei parametr wodoodporności, mierzonej w milimetrach słupa wody, która działa na materiał, nie powodując jego przemoknięcia. Ta właściwość okazuje się niezwykle przydatna nie tylko podczas górskich wędrówek, lecz także zbawienna na budowie. Często bowiem nie ma możliwości przerwania prac mimo pogarszających się warunków atmosferycznych – podpowiada Ewelina Janerko. Odpowiednio skomponowane elementy garderoby zapewnią wygodę, bezpieczeństwo oraz atrakcyjny wygląd, który przystoi każdemu profesjonaliście. Wodoodporność zestawiona z wiatroszczelnością oraz optymalną oddychalnością to doskonałe połączenie, które daje nam używanie odzieży z membraną.

Wygodę pracy nawet podczas ekstremalnych warunków atmosferycznych zapewni nam np. super lekka i wytrzymała kurtka z membraną o wysokich parametrach technicznych (LPKN1). Dzięki doskonałej oddychalności na poziomie 10 000 g/m2/24h oraz wodoszczelności 10 000 mm zapewni nam komfort nawet w największą ulewę – żaden z pracowników nie przemoknie już do suchej nitki. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że ze względu na membranę, powinna stanowić ona nieodłączny element ubioru każdego profesjonalisty na budowie. Z powodzeniem można wykorzystać ją także na górskie wycieczki. – Wybierając produkt, należy zwrócić uwagę na szwy oraz suwaki, gdyż przez nie może również przedostawać się woda. Dlatego warto wybierać modele z laminowanymi tego typu elementami – radzi Emil Sieligowski, brand manager wysokiej jakości odzieży roboczej i ochronnej LAHTI PRO. Przydatne są również otwory wentylacyjne, które sprawdzą się podczas intensywnego wysiłku.

Strój do zadań specjalnych

Garderoba pracownika, przebywającego przez wiele godzin w otwartym terenie na budowie, uzależniona jest ściśle od pory roku. Jesień rozpoczyna znacznie bardziej wymagający pod względem klimatycznym czas dla całej branży budowlanej. Warto, aby odzież robocza była zatem dobrze dostosowana do zmieniających się warunków atmosferycznych. Sprawdzi się złota zasada ubioru wielowarstwowego – na tzw. cebulkę.

Zamiast zwykłych koszulek i kalesonów warto postawić na dobrą gatunkowo odzież termiczną o odpowiedniej gramaturze, np. 220 g/m2, który utrzyma temperaturę ciała na odpowiednim poziomie, nie obciążając jednocześnie ciała dużą wagą materiału. Dzięki takim wartościom jest on wytrzymały a  równocześnie sprężysty – pozwala na swobodę ruchów. – Odpowiednia kombinacja włókien naturalnych i syntetycznych zapewni nam nie tylko dobrą przepuszczalność pary wodnej, lecz także doskonałą izolację cieplną – tłumaczy Bartosz Gburzyński, produkt menager odzieży roboczej i ochronnej LAHTI PRO. Takie parametry mają chociażby, należące do tej kategorii ubrań, produkty Lahti Pro(LPKT1 oraz LPKA1), które zostały zaopatrzone dodatkowo w funkcjonalny ściągacz przy rękawach i nogawkach. Wykonane są w 35% z bawełny a w 65% z poliestru, dzięki czemu mogą optymalnie spełniać swoje zadanie, dobrze przylegając do ciała, co zwiększa możliwości termoizolacyjne. – Domieszka syntetycznych włókien sprawia, że ubranie szybciej schnie – dodaje ekspert.

Bielizna termiczna zapewnia jeszcze większy komfort cieplny w połączeniu z bluzą polarową. Gramatura na poziomie 290 g/m2 jest odpowiednia do pracy zimą na świeżym powietrzu. Dobry materiał powinien charakteryzować się ponadto niemechacącą strukturą, uzyskanej dzięki gęsto tkanym, krótko strzyżonym oraz dwukrotnie szczotkowanym włóknom, np. elegancki czarny polar męski (L4010101) Lahti Pro z ciekawymi żółtymi panelami, co zwiększa widoczność danej osoby na budowie nawet podczas największej szarugi. Posiada on ponadto przydatne wiatroszczelne suwaki oraz regulację szerokości u dołu polaru. W cieplejsze dni może nie być nawet konieczności użycia kurtki. Do przechowywania drobnych narzędzi przydadzą się 3 kieszenie zamykane na suwak.

Aby ciepło nie uciekało z naszego ciała, trzeba zadbać zarówno o komfort tułowia, jak i nóg. Na chłody odpowiednie będą ocieplane ogrodniczki (L4110101) z wytrzymałej impregnowanej tkaniny z  grubą ociepliną 160 g/m2, pokrytej warstwą poliuretanu, który nadaje im właściwości wodo- i wiatroszczelne. Dzięki zastosowaniu przemyślanych i nowoczesnych systemów regulacji z łatwością można dostosować je do własnych potrzeb. Równie ważna jest także ochrona głowy, dzięki temu unikniemy chociażby przeziębienia zatok. Wystawianie jej na działanie zimnego wiatru czy mrozu nie jest ani przyjemne, ani zdrowe. Przyda nam się zatem praktyczna czapka, chroniąca przed chłodem, która będzie stanowić ponadto doskonałe uzupełnienie stroju. Na szczególną uwagę zasługują produkty wielofunkcyjne takie jak elastyczne chusty (czarna: L1030300, żółta: L1030100) Lahti Pro – wprost idealne dla ludzi aktywnych, uprawiających sporty czy pracujących na świeżym powietrzu. Mogą one nam służyć zarówno zimą, jak i latem. Sprawdzą się jako: czapki, opaski na głowę lub rękę, szaliki, apaszki, maski, kominiarki pod kask a nawet kaptury. Dzięki nim możemy ochronić więcej partii ciała przed dotkliwą zimnicą na zewnątrz.

Współczesne technologie, wykorzystujące innowacyjne materiały i wysokiej jakości narzędzia, pozwalają na prowadzenie prac budowlanych nawet późną jesienią czy podczas zimy. Przy niskich temperaturach spada jednak wydajność pracy, aby temu zapobiec warto zaopatrzyć się w profesjonalną odzież, która zapewni nam komfort i bezpieczeństwo.

Czytaj więcej1 grudnia 2014 08:47 - Dodane przez redaktor

Dźwięk pracującego silnika „stodwudziestkipiątki” można kochać lub nienawidzić, ale na pewno nie da się pozostać wobec niego obojętnym. Miarowo pracujący motocykl to muzyka, która pieści uszy miłośników dwóch kółek. Niestety sezon nie trwa wiecznie. W tym roku właśnie dobiega końca. Szczególnie krótki był dla osób, które dzięki nowym przepisom swoją przygodę z fascynującym światem motocykli zaczęły dopiero w sierpniu. Specjalnie dla nich przygotowaliśmy poradnik, jak przygotować maszynę do zimowego przestoju.

Na te przepisy fani motoryzacji czekali od lat. Od końca sierpnia, wszyscy kierowcy posiadający prawo jazdy kategorii B – od co najmniej trzech lat – mogą legalnie poruszać się po polskich drogach motocyklami o pojemności do 125 centymetrów sześciennych. Dzięki temu sporo osób, które do tej pory ze względu na brak uprawnień, tylko marzyło o posiadaniu i prowadzeniu własnego jednośladu, teraz może realizować swoją pasję. Ze zmian w przepisach zadowolony jest aktualny mistrz Polski w wyścigach motocyklowych, Ireneusz Sikora. Jego zdaniem nowelizacja ustawy znacznie powiększy grono miłośników jednośladów. – Jeśli opanują oni technikę jazdy na motocyklu z silnikiem 125 ccm, to jest tylko kwestią czasu, gdy zaczną poszukiwać nowych wyzwań i zdecydują się uzyskać prawo jazdy kategorii A i przesiądą się na jednoślady z potężniejszymi silnikami. Tak jak dzieci, rozpoczynają swoją przygodę z jazdą na rowerze od małych rowerków, doskonalą technikę, uczą się podstawowych manewrów i zachowań, które będą wykorzystywane także w późniejszym okresie, podczas kierowania dużymi rowerami – w przypadku motocykli będzie analogicznie – mówi Ireneusz Sikora.

Piękna jesień pozwoliła cieszyć się jednośladem stosunkowo długo, jak na polskie realia pogodowe. Niestety najbliższe dni mają przynieść załamanie pogody. Wolnością, jaką dają dwa kółka będą mogli cieszyć się więc tylko najbardziej wytrwali. Część właścicieli jednośladów, albo już zdecydowała się na ułożenie motocykla do zimowego snu, albo zrobi to lada moment. Warto skorzystać z porad profesjonalistów, którzy w swojej pracy zawodowo zajmują się serwisowaniem jednych z najszybszych w Polsce maszyn. O wskazówki poprosiliśmy zespół serwisowy BMW Sikora Motorsport, czyli mechaników Ireneusza Sikory, obecnego Mistrza Polski w wyścigach motocyklowych.

Spokojny zimowy sen

Zdaniem fachowców, niezależnie czy jeździmy po szosach, czy też jesteśmy miłośnikami jazdy terenowej, na koniec sezonu motocyklowi należy się dokładne mycie. Fragmenty błota czy przyklejone części roślin mogą bowiem zniszczyć delikatny lakier. Ponadto świeże zabrudzenia usuwa się dużo łatwiej niż te sprzed kilku miesięcy. Do czyszczenia maszyny najlepiej jest używać miękkiej gąbki i odpowiedniego szamponu. Myjąc jednoślad używajmy sporej ilości wody. Dzięki temu unikniemy wcierania brudu w lakier, co mogłoby skończyć się jego porysowaniem. Wszelkie smary z kół lub wahaczy czy też pozostałości oleju na silniku należy usunąć przeznaczonymi do tego celu preparatami. W trakcie czyszczenia zwróćmy uwagę na to, aby nie zalać wodą delikatnych elementów elektronicznych albo układu zapłonowego. Po zakończeniu prac pamiętajmy o dokładnym osuszeniu motocykla miękką tkaniną lub irchą.– Bardzo ważne jest, aby naprawdę dokładnie wyczyścić łańcuch i nasmarować go. Należy również zabezpieczyć przed wilgocią wszystkie powierzchnie, które mogą ulec korozji – podpowiada Mateusz Moćko, mechanik z teamu BMW Sikora Motorsport, jednego z najlepszych polskich zespołów wyścigowych, ambasadora marki profesjonalnych narzędzi PROLINE. Jak mówi specjalista, zasady prawidłowej konserwacji są analogiczne zarówno dla motocykli o pojemnościach do 125ccm, jak i tych znacznie większych.

Chociaż sprzęt nie będzie używany przez dłuższy czas, warto jest wymienić na nowe olej i filtr oleju. Zużyty olej zawiera bowiem wiele szkodliwych substancji, które są efektem spalania benzyny. – Dobrą praktyką jest także zatankowanie baku pod korek. Dzięki temu ograniczymy ryzyko pojawienia się w nim wody, a zbiornik nie pokryje się od wewnątrz warstwą rdzy – podpowiada Mateusz Moćko. Kolejny element, któremu możemy poświęcić nieco uwagi na koniec sezonu, to układ hamulcowy. Wymiana płynu oraz konserwacja zacisków są najlepszym sposobem na zabezpieczenie tych niezwykle ważnych elementów przed niszczącym działaniem wilgoci. Jeśli pozwalają nam na to doświadczenie i umiejętności, możemy spróbować zrobić to sami, w pozostałych przypadkach opiekę nad układem hamulcowym lepiej jednak powierzyć specjalistom. – Bardzo ważna kwestią jest również właściwe zabezpieczenie opon. Najlepiej, jeśli motocykl będzie stał na specjalnym stojaku tak, aby nie miały one kontaktu z podłożem. Pozwoli to znacznie odciążyć ogumienie. Jeśli jednak nie mamy takiej możliwości, pamiętajmy o przetaczaniu maszyny co kilka tygodni mniej więcej o ćwierć obrotu koła, co pomoże zapobiec odkształceniu opon – radzi mechanik teamu BMW Sikora Motorsport. Ekspert podpowiada również, aby odłączyć akumulator i przenieść go do ciepłego pomieszczenia, pamiętając jednak o jego okresowym doładowywaniu. Motocykl w miarę możliwości należy przechowywać w suchym i ciepłym garażu, przykryty przepuszczającą powietrze narzutą. Jeśli jednak będzie przechowywany na zewnątrz, konieczne jest zabezpieczenie sprzętu szczelnym i nieprzemakalnym pokrowcem.

Narzędzia, których potrzebujesz

Będąc właścicielem samochodu lub motocykla warto zaopatrzyć się w zestaw najczęściej wykorzystywanych narzędzi. Kompletowanie wyposażenia swojej skrzynki możemy swobodnie rozłożyć w czasie i sukcesywnie dokupować kolejne akcesoria. Dobrze zaopatrzona, będzie przydatna podczas prac związanych z przygotowaniem jednośladu do zimowania. Na co powinniśmy zwrócić uwagę, aby być później zadowolonym z zakupu? Według Emila Sieligowskiego z warszawskiej firmy Profix, która od dwudziestu lat dostarcza na polski rynek narzędzia ręczne i elektronarzędzia, wybierając markę sprzętu, możemy sprawdzić, czy jest on, np. wykorzystywany przez zespoły serwisowe znanych teamów motocyklowych. – Jeżeli tak, to z czystym sumieniem możemy zdecydować się na zakup takich narzędzi. Na pewno nie będziemy rozczarowani – przekonuje Emil Sieligowski. Jakiego sprzętu będziemy potrzebować najbardziej? – W naszej codziennej pracy najczęściej wykorzystujemy klucze nasadowe z grzechotką – zdradza Mateusz Moćko z BMW Sikora Motorsport. Niezbędne nasadki i rękojeści możemy spróbować kompletować pojedynczo, jednak dużo lepszym wyjściem jest zakup całego kompletu. Występują one w różnych wariantach – od małych, zawierających jedynie uchwyt i końcówki w podstawowych rozmiarach, aż po bardzo rozbudowane. W tych ostatnich oprócz kilku różnej wielkości rękojeści i pełnego asortymentu nasadek, znajdziemy także klucze płasko-oczkowe, ampulowe, rękojeści wkrętaków oraz niezbędne bity. – Kupując taki zestaw, zwróćmy uwagę na parametry i jakość wykonania narzędzi – podpowiada Emil Sieligowski, Brand Manager marki dedykowanych profesjonalistom narzędzi PROLINE. W jej asortymencie znaleźć można m.in. bogaty wybór zestawów kluczy nasadowych.

Bardzo ważny jest materiał, z którego wykonane są narzędzia. Nasadki i grzechotki wysokiej jakości produkowane są z wytrzymałej stali chromowo-wanadowej (CrMo). Istotny jest też rozmiar kwadratowego trzpienia, który łączy końcówki z grzechotką. Podaje się go w calach – dodaje specjalista PROLINE. Im jest on większy, tym narzędzie może przenosić większe siły. Dlatego do końcówek o dużych rozmiarach, renomowane marki – jak PROLINE – stosują grzechotki z trzpieniem w rozmiarze 1/2”. W przypadku nasadek liczy się precyzja ich wykonania oraz wewnętrzny kształt. Najczęściej spotykane są wersje sześciokątne, dwunastokątne oraz uniwersalne SPLINE. „Napędza” się je za pomocą wspomnianych już rękojeści z grzechotkami pozwalającymi na szybką pracę, bez konieczności ciągłego przekładania ich na łbie śruby czy nakrętce. Kierunek kręcenia (odkręcanie lub dokręcanie) ustala się przełącznikiem obrotów, znajdującym się zwykle na główce grzechotki. – Kluczowym parametrem tego elementu jest liczba zębów na pierścieniu mechanizmu zapadkowego. Im jest ich więcej, tym mniejszy jest potrzebny do obrócenia śruby zakres ruchu – wyjaśnia Emil Sieligowski. Jak podpowiadają eksperci, przy obsłudze motocykla niezbędny jest także klucz dynamometryczny. Pozwala on na precyzyjne dokręcanie śrub, dokładnie z zalecanym przez producenta jednośladu momentem obrotowym. Dzięki temu minimalizowane jest ryzyko „przeciągnięcia”, czyli zniszczenia gwintów, które często kończy się koniecznością wykonania poważnych napraw. W warsztacie motocyklisty nie powinno też zabraknąć kilku innych podstawowych narzędzi. Przyda się jeszcze m.in. komplet wysokiej jakości wkrętaków oraz zestaw szczypiec.

Bezawaryjnie w nowy sezon

Właściwie przygotowany i zakonserwowany jednoślad powinien przetrwać zimę bez żadnych problemów, a przed pierwszym odpaleniem potrzebować jedynie podłączenia naładowanego akumulatora. Jednak zanim wyruszymy w upragnioną, pierwszą po długiej przerwie podróż, warto ponownie przejrzeć cały motocykl, aby zyskać pewność, że wszystko jest z nim w porządku. Przede wszystkim trzeba sprawdzić czy nie doszło do wycieku płynów eksploatacyjnych oraz skontrolować stan zużycia opon. Konieczna jest również kontrola sprawności układu hamulcowego zwłaszcza, gdy nie przeprowadziliśmy jej na koniec sezonu. Sprawdzić należy grubość okładzin klocków i tarcz oraz jakość płynu hamulcowego. Tę ostatnią czynność – podobnie jak ewentualną konserwację hamulców – ze względów bezpieczeństwa najlepiej powierzyć doświadczonemu fachowcowi. Jeśli nie zrobiliśmy tego przed zimą, początek wiosny jest również dobrym momentem na wymianę zużytego oleju silnikowego. Pamiętajmy, aby stosować wersje przeznaczone specjalnie do motocykli. Warto też sprawdzić układ przeniesienia napędu zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z napędem łańcuchowym. W tym wypadku należy skontrolować jego naciąg. Robi się to w połowie odległości pomiędzy zębatkami. Prawidłowo napięty łańcuch, powinien dać się ugiąć na około 2 cm. Jeśli zauważymy, że ma on duże luzy poprzeczne, prawdopodobnie konieczna będzie wymiana tego elementu. Podczas sezonu warto pamiętać o regularnym smarowaniu łańcucha preparatem dostosowanym do terenu, po którym jeździmy. W warunkach drogowych dobrze jest wykonywać je co około 300-500 przejechanych kilometrów. Przed pierwszą przejażdżką upewnijmy się jeszcze, że poprawnie działają światła mijania, drogowe i kierunkowskazy.

Jazda motocyklem dostarcza niezapomnianych wrażeń. Nic dziwnego, że wszyscy fani jednośladów tak bardzo żałują, że w Polsce sezon nie trwa cały rok. Kilka miesięcy zimowej przerwy w jeździe można jednak wykorzystać, aby zdobyć wiedzę niezbędną do prawidłowego przygotowanie sprzętu do sezonu oraz jego bezproblemowej eksploatacji w trakcie późniejszych wojaży.  To również czas, kiedy możemy skompletować niezbędne do tego narzędzia. Wybierając produkty renomowanych marek, zyskamy sprzęt doskonałej jakości, który będzie nam służył przez długie lata i wspomoże prawidłową obsługę ukochanej maszyny.

Czytaj więcej14 listopada 2014 13:12 - Dodane przez redaktor

Za oknem słońca jak na lekarstwo. Jeśli akurat nie wieje wiatr, to właśnie pada deszcz, albo, co gorsza deszcz ze śniegiem. Już na samą myśl o tym, że trzeba będzie wyjść z domu, przeszywa nas dreszcz. Jak nie dać się zimowej chandrze, a przynajmniej dzielnie stawić jej czoła? Na pogodę nie mamy wpływu, ale na zmianę sposobu odżywiania – jak najbardziej tak. Zatem – do dzieła!

Odpowiednia dieta ma duży wpływ na nasze samopoczucie. Zimą, gdy doskwiera nam brak światła, a temperatura na zewnątrz często spada poniżej zera, dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości dobrego „paliwa” jest szczególnie ważne. Zbilansowane, pełne witamin i składników mineralnych posiłki to krok w stronę lepszej kondycji i samopoczucia. Nie ma na co czekać – powiedzmy zimowej ospałości stanowcze: nie!

Przywitaj dzień pożywnym śniadaniem

Chyba każdy spotkał się ze stwierdzeniem, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Mimo to, wielu z nas – szczególnie zimą – często je pomija. Najpierw do ostatniej chwili odkładamy wstanie z łóżka. Potem mamy czas tylko na szybki prysznic, kawę i już trzeba biec do pracy. Gdy dopada nas pierwszy głód, często próbujemy zaspokoić go batonikiem lub słodką bułką. Już kilka minut po takim posiłku czujemy się ospali i zmęczeni. Sięgamy więc po kolejną kawę i kolejny batonik. To błędne koło. Na szczęście można się z niego wyrwać. Rozwiązanie jest proste: wystarczy wstać z łóżka 10 minut wcześniej, by przygotować i zjeść pożywne śniadanie, które od samego rana naładuje nas pozytywną energią. Dzień można rozpocząć od miseczki płatków czy otrębów zbożowych z owocami i naturalnym jogurtem. Takie śniadanie dostarczy nam odpowiedniej ilości dających energię węglowodanów. Do tego pełne będzie białka oraz witamin, mikro– i makroelementów, między innymi potasu. To pierwiastek, który wpływa na pracę mięśni, prawidłowe funkcjonowanie układu krążenia czy koncentrację.

Chcesz poczuć się lepiej – zmień dietę

Gdy temperatura za oknem gwałtownie spada nasz organizm potrzebuje więcej kalorii, by efektywnie się rozgrzać. Dlatego zimą zwykle sięgamy po cięższe, tłustsze potrawy. – Jednocześnie niemal zupełnie zapominamy o owocach i warzywach. Zwłaszcza świeżych, których zimą spożywamy zdecydowanie za mało – tłumaczy lek. med. Arkadiusz Zieliński. Tymczasem są one doskonałym źródłem naturalnych i łatwo przyswajalnych witamin. W naszym zimowym jadłospisie nie powinno więc zabraknąć pełnych potasu, i wprost napakowanych witaminami brukselek, brokułów, pomidorów, marchwi, kiwi, selerów czy bananów. To klucz tak do lepszego samopoczucia, jak i większej odporności. A gdy zależy nam, by posiłki były nie tylko zdrowe, ale działały też rozgrzewająco, sięgnijmy po odpowiednie przyprawy i dodatki. Niezrównane są tu ostre papryczki chili, które bez trudu można znaleźć w sklepach. Jeśli ktoś nie lubi ich pikantnego smaku, dodatkowy zastrzyk ciepła może zafundować sobie dodając do potraw imbir albo czosnek.

Jedz częściej, a nie więcej

Zdrowa żywność to podstawa zimowej diety. Ale – jak podkreślają eksperci – równie ważna co jakość, jest ilość posiłków. Warto spożywać nieco mniejsze porcje, za to częściej. Podstawą jest regularność. Jedząc co 3-4 godziny, dostarczamy organizmowi paliwa. Korzyści jest wiele – przede wszystkim przez cały dzień nie będziemy czuli się głodni, a organizm dużo łatwiej utrzyma odpowiednią temperaturę ciała. Jest jeszcze jeden bonus – spożywanie mniejszych porcji w stałych odstępach czasu może dodatkowo pozytywnie wpłynąć na nasz wygląd. Przede wszystkim eliminujemy w ten sposób nagłe napady głodu. Dzięki temu rzadziej będziemy sięgać po pełne pustych kalorii batoniki czy słodkie bułki.

Zbadaj się

Jeśli mimo zmiany diety wciąż czujemy się zmęczeni, rozdrażnieni, brak nam energii czy łapią nas bolesne skurcze mięśni, warto przeprowadzić badania kontrolne, między innymi jonogram, który  może zlecić lekarz pierwszego kontaktu. – Uboga w świeże owoce i warzywa, a do tego często pełna soli zimowa dieta może doprowadzić na przykład do niedoborów potasu. A już małe braki tego ważnego pierwiastka mogą powodować spore problemy – tłumaczy Arkadiusz Zieliński. Między innymi bolesne skurcze mięśni, przewlekły stan zdenerwowania lub zaburzenia rytmu serca. By się przed tym ustrzec, trzeba zadbać o to, by w diecie znalazło się jak najwięcej produktów zawierających potas. Szczególnie dużo jest go w fasoli, otrębach pszennych, awokado czy popularnych ziemniakach. Jeśli jednak mamy problem ze zjedzeniem odpowiedniej ilości świeżych warzyw i owoców, najlepiej wspomóc organizm sięgając po suplementy diety. Takim preparatem jest na przykład dostępny w aptekach bez recepty Katelin+SR. Zawiera on potas w formie mikropeletek, które uwalniają substancję w jelicie cienkim, a więc tam, gdzie jest najlepiej wchłaniany. Ze względu na unikatową budowę – mikropeletki, stosowanie suplementu zgodnie z zaleceniami producenta jest dobrze tolerowane oraz całkowicie bezpieczne.

Zapewnienie organizmowi niezbędnej ilości składników odżywczych, witamin oraz mikro- i makroelementów nie należy do łatwych zadań, szczególnie zimą. Warto jednak zadać sobie nieco trudu. Nagrodą będzie lepsze samopoczucie i większa energia życiowa. A tej – zwłaszcza, gdy słupek rtęci spada poniżej zera, a za oknem wyjątkowo pochmurny dzień – nigdy za wiele.

Czytaj więcej10 marca 2014 11:43 - Dodane przez redaktor